„Wiem co jest naprawdę ważne a czym nie warto się przejmować”. Akcja Nominacja – Beata Matyskiel

„Wiem co jest naprawdę ważne a czym nie warto się przejmować”. Akcja Nominacja – Beata Matyskiel

Styczniowa AKCJA NOMINACJA pobiła rekordową ilość zgłoszeń Podlasianek nominowanych przez Was do wywiadu na łamach naszego portalu. O telewizji, pasji i marzeniach rozmawiamy z Beatą Matyskiel.

ObcasyPodlsia.pl: Pochodzi Pani z Wejherowa. Co sprowadziło Panią na Podlasie?

Beata Matyskiel:  Tak, to prawda. Jestem Kaszubką – ale tak w połowie. Ojciec stoczniowiec – mama nauczycielka z Podlasia – rodzice poznali się na weselu w Michałowie i od tamtego czasu te dwa regiony połączyły się na zawsze. Pierwsze lata mojego życia spędziłam na wybrzeżu, bo tam, zamieszkali rodzice, ale tęsknota mamy za rodzinnymi stronami sprawiła, że przeprowadzili się z powrotem. Do szkoły podstawowej chodziłam już w Michałowie, potem studia – Filologia Polska i Podyplomowe Dziennikarstwo – w Białymstoku. Teraz czas na Korycin. Moje serce od kilku lat jest tu.

Z wykształcenia jest pani filologiem . Nie myślała pani o pracy w zawodzie nauczyciela?

Tak miało być. Miałam być nauczycielem języka polskiego, odbyłam praktyki w szkole. Ale kiedy zaczęłam podyplomowe studia dziennikarstwa, reklamy i public relations i trafiłam na praktyki do Białostockiego Oddziału Telewizji Polskiej – to wiedziałam, że chcę i wolę pracować jako dziennikarz. I tak było przez piętnaście lat. Ten okres wspominam bardzo dobrze.

Spotkałam na swej drodze wielu cudownych ludzi, byłam w miejscach, do których nigdy nie dotarłabym pracując w innym zawodzie. Przeżyłam ekstremalne przygody – na przykład skok ze spadochronem, Off road i ewakuacja z tonącego w stawie samochodu, skoki na Qadach. Pamiętam pogoń za łosiem, który dostał środek usypiający, ale zdążył uciec i wraz z ekipą TVP przeszukiwaliśmy las z pracownikami Instytutu badania Ssaków, żeby założyć mu obrożę – a czasu mieliśmy mało. Milo wspominam wszystkie akcje zimowego liczenia żubrów i momenty kiedy byłam zaledwie kilka metrów od dzikiego stada w Puszczy Białowieskiej – właściwe mnożna było spisać całą książkę z przygodami – bo przez piętnaście lat – właściwe każdego dnia działo się coś niezwykłego, co miało wpływ na to jakim jestem człowiekiem teraz. Były też momenty wstrząsające – nie raz z bliska widziałam śmierć, potworne choroby, bezradność i bezsilność ludzką – w pewnym sensie była to dla mnie lekcja życia. Wiem co jest naprawdę ważne a czym nie warto się przejmować.

Nie tęskni pani za telewizją?

Czasami. Ale wiem, że nie warto oglądać się za siebie i żałować czegoś czego się nie zrobiło. Teraz rozpoczął się nowy rozdział w moim życiu. To dobry czas dla rodziny, dla spełniania własnych pasji.

Teraz pracuje pani w Gminnym Ośrodku Kultury, Sportu i Turystyki w Korycinie – to zupełnie co innego.

Rzeczywiście, to inny charakter pracy, ale bardzo mi odpowiada. Praca w Korycinie daje mi poczucie stabilizacji a jednocześnie można a nawet trzeba realizować tu szalone i nietuzinkowe pomyły. W tym roku na przykład zorganizujemy tu coś czego jeszcze nie było – mistrzostwa w błotnej piłce nożnej. To obok bitwy truskawkowej – niesamowite widowisko i zabawa dla uczestników ale i widzów.

Jakie zajęcie sprawia pani największą przyjemność? Co jest pani pasją?

Jest wiele rzeczy, które lubię robić i które sprawiają mi przyjemność. Ale ciągle chcę odkrywać nowe pasje. Od kilku miesięcy zdobywam wiedze o pszczelarstwie. Czytam, oglądam filmy i marzę o tym żeby samodzielnie wyprodukować miód dla rodziny i przyjaciół. Warunki do tego w Korycinie mam idealne. Zdrowe powietrze, ekologiczne uprawy i wspaniali sąsiedzi, którzy sami oferują mi miejsce na ule na przykład w pobliżu plantacji truskawek. Nie wiem czy to marzenie uda mi się zrealizować już w tym roku, potrzebuję jeszcze trochę czasu na naukę u mistrza, ale jeden z doświadczonych pszczelarzy z Sokółki obiecał mi w tym pomóc, więc wszystko na dobrej drodze.

Czy czuje się pani Podlasianką? Czy to jest pani miejsce na ziemi?

Zdecydowanie tak. Podlasie to niezwykle bogaty region, może nie każdy to dostrzega, ale ja wiem, że tu jest wszystko czego potrzebuję do szczęścia.

Dziękujemy.

Źródło fot. archiwum własne Beata Matyskiel.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *