Pasja do zadań specjalnych. Z cyklu kobieta z pasją, Katarzyna Sołowiej – Rutkowska

Pasja do zadań specjalnych. Z cyklu kobieta z pasją, Katarzyna Sołowiej – Rutkowska

Jej pasja, choć piękna i kochana przez kobiety wymaga dużo pracy. Jednak to właśnie dzięki jej pracy chwile stają się wyjątkowe. Mniej odważnym zastępuje słowa, niepokornym pomaga przeprosić, za jej sprawą słowa „Dziękuję” czy „Kocham Cię” nie muszą być głośno wypowiadane. Zastępuje je gest – bukiet kwiatów. O kwiatach i pracy z nimi opowiada Katarzyna Sołowiej – Rutkowska z Pracowni Florystycznej – Naturalnie.

Obcasypodlasia.pl: Masz bardzo piękną pasję, opowiedz nam o niej proszę. Od czego się zaczęła Twoja przygoda z kwiatami?

Katarzyna Sołowiej – Rutkowska: Najpiękniejsze jest to, że moja praca jest moją pasją, a właściwie stała się nią dość niedawno. Na początku była tylko pracą. Zaczęło się dość prozaicznie. Byłam jeszcze na studiach – kierunek stosunki międzynarodowe. Kierunek do wszystkiego i do niczego, nie wiedziałam za bardzo co potem będę robić, nie widziałam swojej przyszłości w administracji.

Z pomocą przyszła mi Mama, która miała już dość swojej pracy – była analitykiem medycznym w laboratorium kontroli farmaceutycznej, zdobyła tytuł doktora nauk medycznych, chciała coś zmienić w życiu. Rośliny zawsze były jej wielką pasją. Chciała otworzyć kwiaciarnię.

Rodzinna nasza przypadłość to działanie bez większego planu, najpierw działamy, potem myślimy i w tym wypadku też tak trochę było. Obecnie nie porwałabym się na prowadzenie tego typu biznesu. Decyzja została podjęta, trzeba było działać.

Zanim otworzyłyśmy naszą wymarzoną kwiaciarnię jeździłyśmy przez ponad pół roku na kursy do Łodzi. Tam nauczyłyśmy się podstaw układania kwiatów, potem było wiele wyjazdów do Warszawy na przeróżne pokazy i warsztaty, można powiedzieć, że chłonęłyśmy wiedzę jak pianka florystyczna wodę.

Po kilku latach przystopowałam z rozwojem florystycznym, ponieważ powiększyła mi się w międzyczasie rodzina, a to ona jest dla mnie priorytetem. Pewnego dnia w 2015 roku podjęłam decyzję o wzięciu udziału we Florystycznych Mistrzostwach Regionów. Decyzja tak samo spontaniczna. Zajęłam wtedy II miejsce i zdobyłam tytuł I wicemistrza. Dodało mi to skrzydeł i zrozumiałam, że jest to rzecz która daje mi radość, pochłania mnie całkowicie. Nagle zwykła codzienna praca stała się pasją. Zdobycie II miejsca w mistrzostwach regionów otworzyło mi drogę do wymarzonej szkoły – Akademii Florystycznej Marioli Miklaszewskiej.

Po roku intensywnej nauki we wspaniałej grupie 13 uzdolnionych florystów z całej Polski zdałam egzamin mistrzowski na 3 miejscu, a mój bukiet ślubny był najwyżej oceniony ze wszystkich. W końcu uwierzyłam w siebie.

Kiedy zdecydowałaś się na własną pracownię?

www.kwiaciarniabialystok.com

Pracownia wyszła jakoś tak naturalnie. Zaczęłyśmy razem z mamą od Kwiaciarni, potem doszła kwiaciarnia internetowa, która bardzo dobrze prosperowała i świetnie prosperuje do dziś.

Kwiaciarnia internetowa i pracownia daje wolność w ustalaniu planu dnia, matce trójki dzieci bardzo ułatwia życie. Nie muszę siedzieć w kwiaciarni od 9 do 18. Jestem tam tylko wtedy kiedy mam zamówienia. Dzięki temu udaje mi się zgrać ze sobą dom, rodzinę i pracę.

Zajmujesz się florystyką, można u Ciebie kupić kwiaty, ale też zasięgnąć porady np. W tematyce ozdób kwiatowych sali weselnej?

Florystyka to moja praca i pasja. Bardzo chętnie dzielę się wiedzą. Należy jednak pamiętać, że z tego żyję, uczę się i ciągle rozwijam w tym kierunku. Moja wiedza ma swoją wartość.

Jeżeli chodzi o dekoracje weselne jest to szczególny temat. Wymaga bardzo indywidualnego podejścia. Każda Panna Młoda przychodzi już z jakąś określoną wizją, moją rolą jest dopasowanie jej marzeń i oczekiwań do rzeczywistości. Nie zawsze jest to łatwe. Zawsze jednak poświęcam 100% swojej uwagi ich projektowi, doradzam, tłumaczę, pokazuję alternatywy. Takie spotkania są dla mnie bardzo wyczerpujące czasowo i psychicznie, naprawdę daje z siebie wszystko aby Państwo Młodzi byli zadowoleni, aby ich dzień był taki jak sobie wymarzą.

Niestety dekorację ślubne zazwyczaj zostawiane są przez Młodych na koniec całej listy do załatwienia przed ślubem, a są one przecież jednym z najważniejszych elementów całego dnia. Dodają elegancji i podnoszą rangę wydarzenia.

Praca z kwiatami jest piękna i zawsze się zastanawiałam czy właściwie można nazwać to pracą czy samą przyjemnością. Jednak prowadzenie pracowni, kwiaciarni to nie tylko to, co widzi klient. Dowóz świeżych kwiatów, znalezienie sprawdzonych dostawców, ale również umiejętność utrzymania kwiatów jak najdłużej przy życiu.

To wymaga posiadania dużej wiedzy na temat ich pielęgnacji, obcowania z nimi. Niemal codziennie słyszę „u Pani jest tak pięknie, też bym chciała tak pracować”, „to nie praca, to czysta przyjemność”. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że często trzeba wstać bladym świtem, aby pojechać np. na giełdę do Warszawy, albo przygotować na rano zamówienia.

Zdarza się również, że nie śpię dwie doby szykując kwiaty. Praca z kwiatami to oprócz pięknych zapachów i widoków, masa nerwów i stresu. Kwiaty to towar który niestety bardzo łatwo uszkodzić, wystarczy, że w transporcie zepsuł się agregat i np. storczyki zamarzły, albo ogrodnikowi nie wybarwiła się hortensja.

Jest wiele czynników zupełnie nie zależnych od nas, ale to my odpowiadamy za to przed klientem. Klienta nie obchodzi, że np. tir z kwiatami miał wypadek i jego zamówieni na ślub nie dojechało. To wszystko są autentyczne sytuacje, sytuacje, które mi się przydarzyły. Sposoby na utrzymanie kwiatów w jak najlepszej kondycji są przy tym wszystkim najmniejszym problemem.

Sama zajmujesz się zaopatrzeniem kwiaciarni?

Tak. Kwiaty zamawiam na webshop’ach w Holandii, u naszych hurtowników, bezpośrednio u ogrodników i jeżdżę czasem do Warszawy na giełdę przy dużych zamówieniach, aby osobiście wybrać najlepszy towar. Dobrze dobrani dostawcy to znaczna część sukcesu tego przedsięwzięcia. Dzięki nim choć część stresu czy towar będzie taki jak trzeba znika.

O której zaczyna się Twój dzień?

Standardowo mój dzień zaczyna się ok. 6 rano. Zazwyczaj najpierw zajmuję się dziećmi, wyprawiam je do szkoły. Potem spacer z psem po lesie, dzięki któremu mam siłę na cały dzień. Są jednak dni kiedy wstaję o 2 w nocy, są również dni kiedy nie kładę się wcale.

Najważniejsze daty w kalendarzu florystki to?

To są właśnie takie dni kiedy nie kładę się wcale. Najważniejszym dniem w moim kalendarzu jest Dzień Matki – 26 maja. Wtedy pracuję 3 doby, z dwugodzinnymi przerwami na sen. Następne w kolejności są Dzień Kobiet – 8 marca, Walentynki – 14 luty i Dzień Babci i Dzień Dziadka – 21 22 styczeń.

Czym są kwiaty dla kobiety?

Dla każdej Kobiety są chyba czym innym. Dla mnie są dopełnieniem kobiecości. Kwiaty to emocje. Pomagają nam wyrazić to co często ciężko powiedzieć. Mottem mojej kwiaciarni internetowej jest hasło – DORĘCZANY KWIATY – DOSTARCZAMY EMOCJE.

Uwielbiam rozwozić bukiety, to niesamowite uczucie kiedy widzi się na twarzy osoby obdarowanej radość i wzruszenie. Często słyszę, że kwiaty to takie nie praktyczne, ulotne. Dzięki tej ulotności są tak piękne, dzięki temu tak wspaniale wyrażają nasze uczucia. Dać komuś piękny bukiet kwiatów to pokazać mu jak bardzo jest dla nas ważny…

Poprzez swoją pracę – florystykę – pomagasz nadać chwili wyjątkowy wydźwięk, tworząc piękne wspomnienia ważnych dni. Myślałaś kiedyś o tym w ten sposób?

Cały czas o tym myślę, cały czas o tym mówię. Kwiaty podkreślają znaczenie danej chwili. Przy tworzeniu bukietów, kompozycji bardzo ważne jest dla mnie aby się dowiedzieć dla kogo i na jaką okazję są kwiaty. Jest to pewnego rodzaju wyzwanie aby dopasować kwiaty do danej osoby. Myślę, że wtedy ich moc jest jeszcze większa. Niesamowite jest to, że kwiaty choć ulotne, na bardzo długo pozostają w naszej pamięci, ich kształt, kolor, zapach. Ciągle pamiętam bukiet, który ok. 15 lat temu dostałam od wtedy jeszcze nie męża.

Dzielisz się też swoją pasją prowadząc warsztaty.

Tak, prowadzę warsztaty dla amatorów i dla dzieci. Dzielenie się swoją pasją sprawia mi bardzo wiele radości. Niesamowite jest obserwowanie jak ludzie uspokajają się wśród zieleni i kwiatów, jak wspaniale wpływa na nich praca twórcza. Zawsze wychodzą z warsztatów zrelaksowani i uspokojeni.

Fot. archiwum Katarzyny Sołowiej – Rutkowskiej.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *