Z cyklu Kobieta sukcesu – Anna Dec.

Z cyklu Kobieta sukcesu - Anna Dec.

Uśmiechnięta, charakterystyczna i pełna energii. Jedna z ulubionych prezenterek pogody pochodzi z Podlasia. Zapraszam na rozmowę z Anną Dec prezenterką w TVN Meteo Active,TVN24 Biznes i Świat, TVN24, TTV i TVN.

OP. Mała Ania marzyła o tym, że gdy dorośnie zostanie…?

AD. Prezenterką telewizyjną i psychologiem. Po drodze był jeszcze pomysł na aktorstwo, ale stwierdziłam, że łatwiej wychodzi mi bycie po prostu sobą. Byłam jednak bardzo nieśmiała, więc by pokonać tę barierę, już od 5 roku życia postanowiłam wykorzystać konkursy recytatorskie. Później zrodziło się zamiłowanie do poezji, ale przygoda z konkursami trwała do końca liceum. By nabrać jeszcze większej umiejętności panowania nad stresem, dołączyłam do łapskiego teatru „Pstryk”.

To zaskakujące, ale już jako dziecko wiedziałam, że choć jeden mały krok w kierunku marzeń sprzyja ich realizacji. I już jako dziecko czułam, że trzeba zdobywać doświadczenie na wielu płaszczyznach. Poznawać ludzi, pokonywać lęki…

Musiałam kombinować, jak szlifować umiejętności, bo wiedziałam, że mając tak liczną rodzinę, musielibyśmy być milionerami, by droga do telewizji była łatwiejsza poprzez studia dziennikarstwa, różne kursy pozalekcyjne, też językowe. Studia najlepiej, by były w Warszawie, tu więcej możliwości na staże. A nauka i życie w tym mieście to kosztowna sprawa kiedy nie jest się stąd. Jednak dzięki Rodzicom i mojemu kochanemu Rodzeństwu bardzo szybko poczułam, że jako najstarsza siostra, jestem za nich porównywalnie odpowiedzialna, jak Rodzice. Ogromnie motywowało mnie to do tego, by jak najszybciej się usamodzielnić i być dla nich wsparciem. Jest nas pięcioro, między mną a najmłodszymi jest „-naście” lat różnicy, także sama rozumiesz 😉

OP. Jak zaczęła się Pani przygoda z telewizją?

AD. Zaczęła się chrztem bojowym w Redakcji FAKTÓW TVN. Byłam asystentem reporterów. Dużo pracy, różne tematy, dynamika i brutalny świat newsów. Pomimo, że od razu wiedziałam, że newsy nie są dla mnie, to nie wyobrażam sobie startu bez tak cennego doświadczenia. Nauczyło mnie to szacunku do pracy, rzetelności, pokory, ostrożności i rozumienia telewizji. Bardzo przydaje mi się w pracy prezentera, nawet pogody. Ale dzięki temu, pogoda to hobby, rodzaj pracy z której nie chcę rezygnować. Jednak równolegle chcę robić więcej.
Jestem po socjologii. Studia dużo mnie nauczyły i rozbudziły ciekawość świata, otwartość na jego różnorodność, przede wszystkim na ludzi. Jak to się mówi, socjolog, to nie zawód, to stan umysłu. Dzięki temu na antenie TVN Meteo Active mogę realizować się też reportersko. Minione lato też było wspaniałe, w tygodniu prognozy pogody. W każdy weekend prowadzenie dwugodzinnych programów „na żywo” Studia Active na Wakacjach podczas Projektu Plaża i nagrywanie krótkich relacji dla TTV. Zjeździłam nasze cudowne Wybrzeże od Świnoujścia po Jastarnię, widziałam tyle oblicz Bałtyku… a do tego ludzie, różne tematy. Lato było piękne minionego roku 🙂 Naprawdę, uwielbiam swoją pracę.

OP. Uważa Pani, że obecny etap swojej kariery zawdzięcza poniekąd decyzji o udziale w konkursie Miss?

AD. Niezupełnie. Ale świadomie wzięłam w nim udział, by pokonać kolejny lęk, by poznać ludzi z szerszego kręgu. Przy okazji wygrałam, ale chyba za osobowość, bo nie dość, że brakowało mi centymetrów, nóg też nie mam długich, to jeszcze byłam bardziej krągła. I tak się zaczęło. Zyskałam kontakty, dzięki którym zaczęłam dorywczo pracować. Głównie jako hostessa, później prezenter, opiekun zagranicznych wystawców na różnych targach. Te kontakty dawały kolejne, dzięki pracy miałam pieniądze, by jeździć na warsztaty i castingi do Warszawy. To pozwalało mi szlifować warsztat pracy z kamerą.

Dopiero po 4 latach coś zaskoczyło, zaczęłam „przechodzić przez szkło”. Każdy z tych kroków, determinował kolejny. Ja po prostu czułam, co jest mi pisane. Wiedziałam, że Ktoś czuwa nad tym wszystkim, bo odkryłam talent, który dostałam. Był on trudny do zrealizowania ze względu na pochodzenie z tak małego miasta i ograniczone ekonomicznie możliwości. Ale uwierzyłam w ten talent i wiem, że od momentu podjęcia trudnej decyzji wszystko się jakoś ułoży. I tak było. A było bardzo trudno. Jak sięgam te 12 lat wstecz, to zastanawiam się, skąd miałam tyle siły i odwagi. To naprawdę siły nadprzyrodzone. Zaufanie Rodziców było bardzo pomocne, to jak oni i babcia mnie wychowali uchroniło mnie od wielu złych sytuacji. Potrafiłam głośno się sprzeciwiać, mówić, że coś jest złe i w to nie idę. Często słyszałam: „Z Ciebie to taki przodownik pracy i to zbyt uczciwy. Tak macie, Wy z Podlasia, ale nie sprawdzi się to w życiu”. Do tej pory ogromnie mnie to chroni i prowadzi właściwą drogą.

Realizując plany, 5 lat temu odkryłam, że i u świętej Anki też mam szczególne względy 😉  Nawet zareagowała na prośbę i znalazłam pokoik naprzeciwko kościoła św. Anny na Starym Mieście w Warszawie i to w dniu urodzin i imienin, 26 lipca, w dodatku bardzo tanio. To był prezent po trudnym pierwszym miesiącu życia w Warszawie i dojeżdżaniu, nieraz dwugodzinnym, do pracy. A sama przeprowadzka do Warszawy nie wyszłaby, gdyby nie koleżanka Krysia, którą poznałam właśnie dzięki pracy hostessy. Dzień przed wyjazdem okazało się, że nie mam gdzie mieszkać. To ona przygarnęła mnie do kawalerki, w której mieszkała z koleżanką, która nie za bardzo mnie tam chciała. Mimo to, Krysia postanowiła mi pomóc. Wahałam się, ale mój Tomek (obecnie mąż) powiedział: „Ania, jak teraz nie pojedziesz, to już nie pojedziesz. To kolejna próba. Dasz radę.”. Wspominam to wszystko, bo pokazuje, że każdy z tych kroków był ważny i prowadził mnie do celu. Każde z wcześniejszych doświadczeń, pomagało w przyszłości. Wierzyłam w to, że będę pracować nie tylko w telewizji, ale konkretnie w TVN i że dotrę tam drogą trudną, nieoczywistą, ale że się uda. Już w podstawówce pomyślałam, że byłoby świetnie pracować w redakcji pogodowej. Myślałam o tym zawzięcie ucząc się geografii. Wszystkie z moich przeczuć do tej pory się sprawdziły. Po prostu czuję, że realizuję swoje powołanie, także jeżeli chodzi o życie prywatne.

OP. Nagroda w europejskim konkursie Wettergipfel 2014, którą Pani otrzymała to dla prezenterki pogody największe wyróżnienie w branży?

AD. W Polsce nie jest to tak znany i doceniany konkurs. Dla mnie był to przełom. Jadąc tam, zupełnie nie wierzyłam w wygraną, ale cieszyłam się na to, że poznam nowych ludzi, tych którzy też zajmują się prognozami. Fascynująca była możliwość porównania ich metod pracy i podejścia do tego. To bardzo rozwija. Tak przy okazji po prostu wygrałam. Polubili mnie na miejscu i to jak pracuję, jak widać to, że jestem w tym całą sobą. Dzięki temu zrozumiałam, że to kiedy jestem naprawdę sobą, najbardziej trafia do ludzi. Taką lubią mnie najbardziej. Wcześniej gubiłam się przez wiele sprzecznych uwag wielu doradców. Aż wreszcie powiedziałam: dość! Bycie sobą wychodzi mi najlepiej.

OP. Na antenie widzimy efekt końcowy Pani pracy. Jak wyglądają przygotowania?

AD. Jeżeli chodzi o merytoryczne przygotowania, to trudno określić kiedy się zaczynają. Kiedy mogę, to dużo czytam bieżących informacji z pogodowego świata, nie tylko wieści z Europy, ale też dalszych zakątków. Ponieważ w TVN24 Biznes i Świat muszę znać temat globalnie. Czytam też książki, które uczą mnie rozumienia tych zjawisk. Zerkam na zdjęcia satelitarne, modele synoptyczne. Mocno zgłębiam też zdrowotne tematy. Przez doświadczenie w Faktach lubię orientować się w bieżącej sytuacji politycznej i społecznej. Czujność i ciekawość, to główne przygotowanie. Bo nigdy nie wiesz, kiedy na antenie przyda się wiedza z bieżących tematów. Nie mam tak, że obchodzą mnie tylko prognozy. Podczas dyżurów słucham programów kolegów, słucham serwisów, lubię odwoływać się do tego, co się dzieje. To zupełnie inaczej, kiedy antena po prostu płynie, wszystko się zazębia, kiedy ma się kontakt z prowadzącym. Mamy różne dyżury i zawsze do dyspozycji synoptyka, który stawia prognozy i nam dużo tłumaczy. Właściwie to trzech cudownych synoptyków, Arletkę, Wojtka i Artura. Potrafią rozwiać wszelkie wątpliwości. Do przygotowań dochodzi jeszcze myślenie o stroju i malowanie, czesanie. Często robię to sama w domu, ponieważ, jak mam dyżur na 6 rano, to w charakteryzacji podczas malowania oczu po prostu zasypiam. Trudno później się rozbudzić, nawet na prośbę koleżanki, która maluje: Ania, do góry teraz. Do góry! – a powieki takie ciężkie 🙂

OP. Pani plany na przyszłość są ściśle związane z telewizją czy jest Pani również otwarta na inne propozycje świata show biznesu?

AD. Telewizja to część show biznesu. Jestem otwarta na różne propozycje. Mam naturalną ciekawość i umiejętności, by robić więcej rzeczy. Bardzo bym chciała rozwijać się w tematyce lifestylowej. Interesują mnie też sprawy zdrowotne. Chcę wspierać kobiety w radzeniu sobie z Hashimoto, przewlekłym zapaleniem tarczycy. Sama z tym żyję i wiem, jak na początku brakowało mi tej wiedzy, którą mam teraz i jak brakowało kogoś, kto zna tak ten temat. Zgłębianie owej wiedzy stało się moją pasją i obsesją. Stąd blog zdroweobsesje.blogspot.com, na którym dzielę się swoimi doświadczeniami, jak szukam rozwiązań. Nie chodzi o wskazówki dla innych, tylko o pokazanie przykładowej drogi, rozwiązań które mi pomagają, a które szkodzą. Jestem zdecydowanie przykładem osoby z miękkimi kompetencjami, a te w tych czasach coraz bardziej się sprawdzają. A sama mam wiele pomysłów na życie.

OP. Promuje Pani zdrowe odżywianie, prowadzi bloga www.zdroweobsesje.blogspot.com   W Pani przypadku zdrowy styl życia to świadomy wybór czy raczej konieczność?

AD.  Na początku był to świadomy wybór. Ale brakowało motywacji i wracałam do złych nawyków. Aż tu pojawiło się Hashimoto, które utrudniło życie tarczycy. To choroba przewlekła, zatem trzeba się z nią zaprzyjaźnić. A zdrowy styl życia bardzo pomaga uśpić wrogie nastawienie i humory tego przyjaciela. Okazuje się, że na tym korzystają też inni. Fajnie, że mogę dzięki temu też pomagać.

OP. Na swoim blogu opowiada Pani również czym jest choroba Hashimoto i jak z nią żyć. To Pani sposób na zwrócenie uwagi na schorzenie, o którym tak rzadko słyszymy?

AD. Zdecydowanie coraz częściej o tym słyszymy. Po moim gościnnym występie w kuchni Dzień Dobry TVN dostałam mnóstwo maili od kobiet, które też na to cierpią. A społeczeństwo bardzo to bagatelizuje, nie traktuje poważnie. Tylko osoby, które to mają, wiedzą, jak utrudnia nam to codzienność, kiedy nieumiejętnie się z tym obchodzimy. Bloga stworzyłam głównie po to, by dzielić się swoją wiedzą na ten temat i skłonić kobiety do zmiany, do słuchania swojego organizmu. Nawet nie chcę na tym blogu zarabiać, wyłączyłam opcję do szacowania wpływów z reklam itp. To ma być taki mój notatnik, który pomaga mi utrwalać zdobytą wiedzę i jednocześnie podpowiada coś tym, którzy też się z tym zmagają. Może kiedyś spiszę to w książce i dołączę przepisy tej wymagającej nieco cierpliwości i zrozumienia, kuchni Hashimotek 😉  I Hashimotów też 😉

OP. Na wizji Uśmiechnięta, charakterystyczna i pełna energii, a jaka prywatnie jest Anna Dec?

AD. Bardzo podobna. Tylko prywatnie gorsze nastroje bardziej eksponuję. Prywatnie więcej jest Męża i Bliskich. Żyję dla nich. Chcę być też lepszą wersją siebie właśnie dla nich, by mogli na mnie liczyć, by wiedzieli jak ich kocham. A na szczęście mam wielu Tych, których tak mocno kocham i przez których jestem kochana. To moje największe szczęście. Małżeństwu oddaję się bez reszty, mam naprawdę wspaniałego Męża, nie wiem, czym sobie na takiego zasłużyłam. Nikt inny nie potrafiłby znieść mojej ekspresji na co dzień. Ja życie po prostu przeżywam i życie ze mną jest bardzo świadome i intensywne, pełne różnych, czasem trudnych emocji. Musi być prawda, nawet jeśli boli.

Dziękujemy i życzymy dalszych sukcesów.
AD. Dziękuję pięknie. Było mi niezmiernie miło!

Fot. Paweł Sierakowski.

Udostępnij

Comments

  1. Super Aneczko, pozdrawiam i dalej sama się nie poddaję w tym betonowym świecie. Podlasie górą!

  2. wlasnie takie fajne sa dziewczyny z Podlasia ! fajny wywiad,dziekuje i pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *