Co ma bieganie do poczucia szczęścia?

Co ma bieganie do poczucia szczęścia?

Nigdy nie przepadałam za sportem. „Bo człowiek się spoci, bo może złamać paznokieć, jak gra w piłkę. Jak jeździ na rowerze, to ma potargane włosy… Siłownia? Próbowałam, ale….. ten zapach w szatni i ta dudniąca muzyka wewnątrz… Czy to po to, abyśmy nie słyszały swoich myśl? A bieganie? A co będzie, jak złamię nogę?” I pomimo, że zarówno mój mąż, jak i syn są maratończykami, ja uparcie twierdziłam, że to nie dla mnie, bo cytując Panią Beatę Tyszkiewicz „damy się nie pocą”.

Takie myśli towarzyszyły mi przez wiele lat. Dziś bieganie sprawia mi wiele radości. Wpłynęło pozytywnie na moją pewność siebie, wiarę w to, że jeśli czegoś chcę, to tego dokonam. Bieganie daje mi poczucie szczęścia. Daje mi też poczucie większej kontroli nad swoim ciałem. Mój dotleniony z rana mózg dużo lepiej pracuje, mniej się stresuję. Stałam się odporniejsza. Bieganie również bardzo wpłynęło na inne dziedziny mojego życia. Inaczej się odżywiam, bo czuję po jakich produktach biega mi się lepiej.

Ale początki nie były łatwe.

Mój mąż biega od wielu lat i często namawiał mnie do biegania. A ja nawet próbowałam. Ale wiecie, to były takie próby dla kogoś, aby komuś sprawić przyjemność, aby kogoś zadowolić. Jednak jego męskie, systemowe podejście do planów treningowych oraz tempo i odległości zupełnie do mnie nie przemawiały. I ta myśl, że mam wyjść bez makijażu, i to mierzenie tętna, przeliczanie na minuty – nuda. A słuchawki w uszach z pobudzająca muzyką doprowadzały mnie do bólu głowy. Do tego gadżety do pomiarów, tłumy na maratonach – to wszystko nie zachęcało mnie do tego sportu.

Wewnętrzna siła?

Pewnej nocy śniło mi się, że biegam. Miałam wiatr we włosach, słyszałam śpiew ptaków i czułam się szczęśliwa. Obudziłam się rano przepełniona poczuciem szczęścia i wiecie, pomyślałam, że chcę się tak czuć też na jawie. Zawsze słucham swojego organizmu, więc uznałam, ze jeśli daje mi takie wyraźne znaki, to coś w tym musi być i…. Postanowiłam, że zacznę biegać.

Nieudane próby.

Jak pewnie wiele z Was wie, od postanowienia do czynów wiedzie daleka droga. Miałam wiele nieudanych prób. Bieg na maksimum możliwości, do zadyszki i kolki. Potem ból mięśni przez 3 dni i zniechęcenie. Kolejne próby z podobnym skutkiem. Umawiałam się ze sobą na bieganie co drugi wieczór po czym wymyślałam tysiące rzeczy, które muszę zrobić wieczorem, tak aby zabrakło czasu na bieg.

Działanie coachingu.

Zastanowiłam się, co powiedziałabym kobiecie, która przyszłaby do mnie na sesję coachingową z podobną sprawą. Zadałam sobie pytania: Dlaczego chcę biegać? Co mi da bieganie? Co się stanie, jeśli zacznę biegać? Jakie emocje mi towarzyszą, gdy biegam? Jakich emocji mi brak? Za czym tęsknie?

Wróciłam do wizualizacji swojego snu. Zastanowiłam się, co mówiła do mnie moja podświadomość i czego ja nie usłyszałam, nie dostrzegłam? „Miałam wiatr we włosach, słyszałam śpiew ptaków i czułam się szczęśliwa.” No właśnie „śpiew ptaków” – czy ptaki świergoczą wieczorem? Nie wiem, nie jestem ornitologiem, ale jestem przekonana, że na pewno słychać ptaki rankiem. I to był ten moment gdy zrozumiałam, chcę biegać o poranku.

Jak wytrwać w postanowieniu?

Tak! Będę biegała o poranku. To mocne postanowienie wieczorne, traci swoja moc rankiem. Fajnie powiedzieć, trudniej wykonać. Gdy budzik dzwoni 5.30 ma się ochotę wyrzucić go za okno.
Jednak jest wiele sposobów w jaki można sobie pomóc w wytrwaniu w postanowieniu. Ja zastosowałam 3 proste metody:

  • poinformowałam najbliższych, że od jutra biegam rankiem;
  • naszykowałam wieczorem kompletny strój do bieganie i ułożyłam go na szafce obok budzika;
  • wieczorem, przed zaśnięciem przypomniałam sobie swoje przemyślenia na temat tego, dlaczego chcę biegać.

I nagle wszystko stało się proste.

Teraz z przyjemnością wstaję, gdy inni jeszcze śpią, zakładam buty i biegnę…po prostu biegnę! Nie biję żadnych rekordów, nie ścigam się z nikim, po prostu biegnę. Słyszę głosy budzących się ptaków. Spotykam właścicieli z psami, które wyciągają ich na poranny spacer. Uśmiechamy się do siebie, merdamy ogonami – to znaczy psy merdają, a ja się uśmiecham. Nie czuję żadnej presji, lecz samą radość.

Bieganie to wspaniały sport, który nie tylko poprawia naszą figurę i kondycję, ale zaskakująco szybko wyzwala w nas masę pozytywnej energii i wzmacnia nasz charakter. Ważne jest jedynie, aby każdy odnalazł swój sposób na bieganie, swoje ścieżki, swoją muzykę i swoja własną motywację. Bieganie wyzwala endorfiny, a to są hormony szczęścia. Chcesz być szczęśliwa? BIEGAJ !

Autor: Renata Wrona

www.renatawrona.pl

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *