„Dziewczyna w trampkach” – Książka, której fabułę napisało życie

„Dziewczyna w trampkach” - Książka, której fabułę napisało życie

Czasem jest tak, że tkwimy w naszym zdawać by się mogło idealnym życiu, marzenia odkładając na później. I wtedy dzieje się COŚ. Kilka słów przyjaciółki, zdarzenie losowe. Nagle zmieniając cały nasz dotychczasowy świat stawiamy wszystko na jedną kartę – kartę, która bardzo często bywa pierwszym krokiem do realizacji naszych marzeń. Tak było też w przypadku autorki „Dziewczyny w trampkach” – Małgorzaty Kapuściak.

ObcasyPodlasia.pl: Kim jest tytułowa „dziewczyna w trampkach”?

Małgorzata Kapuściak: To dziewczyna, która zawsze była (i jest) autentyczna, oryginalna, pełna życia oraz otwarta na otaczający ją świat. Przez ponad 20 lat zmierzając krętą drogą szukała SIEBIE – swojego miejsca, miłości, planu na życie. Dopiero w wieku 28lat odkryła czym jest jej prawdziwa pasja, odnalazła swój sposób na życie i zaczęła w końcu latać – jak motyl. Seria Butterfly Evolution, która będzie liczyła 7 tomów (a może więcej) opowiada właśnie całą jej drogę poszukiwań, błądzeń, porażek, czyli prawdziwe życie młodej dziewczyny.

Jak powstał pomysł na książkę, co Cię zainspirowało?

Zainspirowało mnie stwierdzenie mojej znajomej, która porównała mnie do motyla: „Ty jesteś, jak taki motyl. Barwny i pełen życia. Teraz już jesteś na tyle pewna siebie, że możesz w końcu latać wysoko. Mogłabyś napisać książkę, masz takie ciekawe przeżycia na swoim koncie. Mogłabym cię słuchać godzinami”.

I to był właśnie początek mojej całej przygody z pisaniem. Wróciłam do domu, odpaliłam komputer i kiedy odnalazłam motyla, jego rozwój, uświadomiłam sobie, że jest identyczny jak ja, jak człowiek. Zaczęłam interpretować znaleziony obrazek na swój sposób i tak powstał pierwszy tekst, a po nim kolejne …

W ten sposób odkryłam swoją prawdziwą pasję.

Gdybyś miała opowiedzieć moim Czytelniczkom o kim i dla kogo jest Twoja książka co byś powiedziała, aby zachęcić je do lektury?

„Dziewczyna w trampkach” to prawdziwa historia wrażliwej dziewczyny, która rozkwitając, jak motyl odkrywa siebie oraz otaczający ją świat, aż wreszcie staje się kobietą. Ale co też istotne dziewczyna, która w końcu stawia w życiu wszystko na jedną kartę, aby stworzyć coś, o czym marzyła! Tą fabułę napisało życie – strona po stronie.

Ta książka (a także pozostałe, które właśnie tworzę) powstała z myślą o czytelniczkach w wieku 13-30lat. Myślałam, że to do nich najbardziej trafią moje poradniki życia. Jednak okazało się, że „Dziewczyna w trampkach” chętnie jest czytana także przez rodziców nastolatków –pomaga im zrozumieć świat swoich dzieci, a także dziadków – historie bohaterki pozwalają im powrócić do wspomnień. Kilkakrotnie wpadła już w ręce mężczyzn i to jest dla mnie największe zaskoczenie. Co w niej odnajdują? Przede wszystkim brakującą motywację i system wartości.

Dla kogo zatem jest moja książka?

Na pewno dla nastolatków, aby potrafili podejmować dobre decyzje w dorosłym życiu; dla młodych ludzi, aby mogli odnaleźć się w wielkim świecie, do jakiego wkroczyli; dla tych, którzy pędzą w wyścigu szczurów i nie mogą się zatrzymać;
oraz dla ludzi z ambicjami i marzeniami, którzy pragną zrobić coś więcej, aby w końcu być szczęśliwym.

Ten pierwszy tom całej serii to przede wszystkim powrót do przeszłości, do naszych beztroskich lat życia, czyli dzieciństwa i do rodziny, która stanowi nasz fundament oraz największy skarb. Właśnie „Dziewczyna w trampkach” pozwala nam zrozumieć co jest w życiu na prawdę ważne.

Dlaczego zwróciłaś uwagę właśnie na młodzież?

Zauważyłam, że nasza współczesna młodzież jest bardzo zagubiona w świecie social mediów. Wymagania wobec nich ciągle rosną, presja narasta i nie każdy może sobie z tym radzi – co niestety widać po statystykach samobójstw wśród nastolatków. A może zamiast od nich wymagać, warto wyjść i porozmawiać, pokazać możliwości, jakich sami nie potrafią zauważyć? Ja też kiedyś byłam nastolatką, uważnie obserwowałam moich znajomych ze szkoły. Te doświadczenia pozwoliły mi zrozumieć, że kiedy człowiek nie ma wsparcia to łatwo może się zagubić, nawet bezpowrotnie. Miałam to szczęście, że poznałam w swoim życiu różnych ludzi, z różnych środowisk, nawet tych z wykroczeniami na koncie. Często to nie były osoby z dysfunkcyjnych rodzin, ale wręcz przeciwnie. Już wtedy widziałam, że jeżeli do młodego człowieka nie wyjdziesz jako równy z równym, to nic nie osiągniesz. Dlatego na prośbę mojej koleżanki Ani, mamy nastoletnich dziewczyn, wyszłam do młodzieży, bo jak sama stwierdziła: „Oni Ciebie posłuchają, Ty jesteś jedną z nich”. I tak zrobiłam – wyszłam do nich, zaczęłam rozmawiać z nimi, odwiedzać szkoły, tworzyć różne projekty i pokazywać im świat możliwości, a nie nakazu i zakazu.

Moja autentyczna historia jest dla nich przykładem tego, że każdy może spełniać marzenia, wystarczy tylko chcieć i dążyć do tego.

Dziewczyna w trampkach jest taka sama, jak TY! – i to prawda.

Kilka tygodni temu przeprowadziłam wywiad nt. wpływu mediów społecznościowych na samoocenę i poczucie własnej wartości. Jestem zdania, że media społecznościowe dają niesamowite możliwości rozwoju zarówno zawodowego, jak i społecznego. Dają nam jeszcze jedną możliwość, o której często zapominamy zachwycając się zdjęciami znajomych, możliwość pokazania światu nas samych takimi jakimi chcemy, aby nas spostrzegał. Myślisz, że młodzież, często dziś żyjąca bardziej online niż w realu o tym pamięta?

I tutaj pojawia się kluczowe pytanie: Czy ta młodzież, która pokazuje się światu, ujawnia swoją prawdziwość czy kreuje swój wizerunek jedynie dla akceptacji środowiska?

Niestety muszę przyznać, że ludzie obecnie żyją w hipokryzji. Ujawniają na portalach kogoś, kim absolutnie nie są tylko po to, aby zyskać uznanie innych.

Młodzież bierze przykład z dorosłych i często postępuje tak samo. Ci młodzi ludzie patrzą na innych przez pryzmat sławy, pieniędzy, ilości lików pod zdjęciami na Facebook’u albo klikniętych serduszek na Instagram’ie. Oni w tym świecie zatracają siebie, tą swoją oryginalność, którą mogą wyróżnić się z tłumu. Chcą się upodobnić do innych, bo myślą, że to jest najlepsza droga do sukcesu, ale w rzeczywistości oni nawet nie wiedzą czym jest ten sukces, który chcą osiągnąć. Pomijam już system wartości, którego często nie znają… Dlaczego? Bo przecież nikt z nimi nie rozmawia na ten temat.

Ale potwierdzam, że świat social mediów to nieograniczone możliwości na rozwijanie swoich kompetencji, poznawanie ciekawych ludzi i ich historii, szansa na wzięcie udziału w różnych wydarzeniach. To skarbnica wiedzy, z której warto korzystać, ale z rozumem.

Książka była wstępem do programu jaki przeprowadzasz w szkołach? Co chciałabyś za jego pomocą osiągnąć?

Tak, to książka była fundamentem tego projektu. Moja historia, czyli droga w kierunku wydania książki, była inspiracją dla niejednego nastolatka. Dlatego poszłam za ciosem i wyszłam do młodzieży w szkołach, aby tym samym zaszczepić w nich wiedzę z rozwoju osobistego, która bardzo mi pomogła w realizacji moich marzeń.

Głównym celem Dziewczyny w trampkach jest pokazanie młodzieży możliwości, jakie czekają na nich tuż obok. Cały cykl spotkań nakłania ich do tworzenia własnej historii, opartej na pasji, która będzie ich kierunkowskazem w życiu. Ponad to staram się z nimi zbudować system wartości, który moim zdaniem stanowi fundament w naszym życiu.

Te zajęcia pomagają im zrozumieć prawdziwy sens naszego życia, wartość człowieka, którego często zastępujemy telefonem.

A jaka jest Twoja historia?

Moja historia to aż 7 tomów przygód Dziewczyny w trampkach, więc będzie co czytać.

A tak poważnie… Moja historia to ponad 20 lat poszukiwań siebie, nauki, bezcennych doświadczeń, walki, ryzyka, porażek, łez, śmiechu, odwagi. Latania, jak motyl, ale nie zawsze na tej samej wysokości.

Jestem dziewczyną z małej miejscowości, jedynaczką, obecnie nawet młodą rolniczką, co mało kto wie. Od najmłodszych lat widziałam, jak dorabiali się moi rodzice. Później razem z nimi pracowałam w sadownictwie, co nauczyło mnie zaradności, odpowiedzialności, otwartości wobec ludzi i współpracy. To właśnie dzięki moim rodzicom mam empatię wobec ludzi, potrafię aktywnie słuchać drugiego człowieka. Po mojej mamie odziedziczyłam smykałkę do handlu i dobre serce, a po tacie szczerość i pracowitość. Kiedy stałam przed wyborem studiów kompletnie nie wiedziałam kim chce zostać w życiu. Dopiero jedna z moich ulubionych nauczycielek powiedziała: „Małgośka, kiedyś usłyszę o Tobie w telewizji”. To ona popchnęła mnie na studia dziennikarskie, bo twierdziła, że mam łatwość występowania przed ludźmi i kamerą. W trakcie studiów dostałam propozycję pracy dla jednej z marek kosmetycznych i tak przez przypadek poznałam świat luksusowych kosmetyków. Między czasie wyjechałam do wielkiego świata, jakim był Poznań i tam zmierzyłam się z dorosłością. W świecie handlu spędziłam kilka dobrych lat – wspominam ten czas jako jedną z najcenniejszych lekcji życia. Dlaczego to zostawiłam? Bo chciałam w końcu mieć normalne życie – stabilne, w miejscu, a nie ciągle w biegu i na walizkach. Moja decyzja o zmianach pchnęła mnie w sidła firmy, która małymi krokami stawała się korporacją. Praca za biurkiem, w czterech ścianach to było przeciwieństwo tego, co robiłam wcześniej – cały czas z ludźmi, w drodze, nowe miejsca, kreatywne działania. Spędziłam tam jedynie 3 miesiące. Długo dochodziłam do siebie po tym doświadczeniu. Mimo prób zmian ponownie trafiłam do świata handlu, ale już nie jako handlowiec, a prelegentka. Kto wie gdzie bym się teraz podziewała, gdyby nie incydent, który przewrócił moje życie do góry nogami. Wracając z jednego z wyjazdów mogłam zginąć w wypadku samochodowym. Na samo wspomnienie napływają mi łzy do oczu, to było jak zimny prysznic na głowę. Wtedy uświadomiłam sobie, że mam 28 lat i nie osiągnęłam nic w życiu – nie miałam jeszcze własnej rodziny, pasji, swojego miejsca na ziemi, nie poznałam nawet czym jest prawdziwa miłość… Nie miałam nic oprócz pieniędzy na koncie, które w tamtym momencie nie miały dla mnie żadnego znaczenia. To zdarzenie całkowicie mnie odmieniło. Z dnia na dzień odeszłam z pracy, zaczęłam spełniać marzenia – nareszcie myślałam o sobie. Później spotkałam osobę, która przyczyniła się do powstania „Dziewczyny w trampkach” i tak zaczęłam tworzyć dla siebie nowy świat. Początkowo miałam tworzyć bloga i opisywać swoje doświadczenia życiowe, a wyszła książka. Myślałam, że znajdę wydawcy, a w efekcie nigdy go nawet nie szukałam – wydałam ją sama.

Nie było łatwo, tym bardziej, że ten świat był dla mnie całkowicie nieznany. Ale udało się, stworzyłam nowe życie, które za żadne skarby już bym nie oddała.

Na swoim koncie mam też młodzieńczą miłość, która miała mnie zaprowadzić do ołtarza, a skończyła się zdradą. Mało tego mój były chłopak po niedługim czasie od rozstania został ojcem… Więc jak kobieta o złamanym sercu myśli, że nic już ją lepszego nie spotka, zawsze mówię: „Na wartościowego mężczyznę trzeba czekać, nawet długimi latami”. Ja swojego męża życia znalazłam po 28 latach. Dzisiaj wiem, że te miłosne zawody były bardzo przydatne – dzięki nim wiem, że ten człowiek, który jest przy mnie obok, to ten na całe życie. Nieraz też zostałam sprzedana za pieniądze, tzn, moja przyjaźń. Nie było to łatwe dla mnie, ale dużo mnie nauczyło. Takie sytuacje jeszcze bardziej otworzyły mi oczy na środowisko, w jakim się obracałam.

Jak widać moje życie było i jest pełne zaskakujących doświadczeń, ale o tym będzie można przekonać się czytając losy Dziewczyny w trampkach.

Co chciałabyś przekazać młodym kobietom, które chciałyby osiągnąć sukces, spełnienie, po prostu być szczęśliwe?

Moje Drogie, w naszym życiu są różne chwile – lepsze, gorsze, bolesne, radosne i one muszą być, bo dzięki takim urozmaiceniom poznajemy siebie. Najlepszym doradcą jesteśmy My same – nasza intuicja i serce nigdy nas nie zawiedzie. Kiedy odnajdziecie swój sposób na życie idźcie tą drogą, nawet jeżeli musicie postawić wszystko na jedną kartę – ta walka nie będzie łatwa, ale warta wszystkiego. Doceniajcie dobrych ludzi– taki człowiek to skarb w dzisiejszych czasach. Nie bójcie się zmian, one zawsze mają swój sens.

W moim życiu jedna chwila, jeden człowiek zmienił wszystko. Ten przypadek pozwolił mi wygrać życie.

Niech historia Dziewczyna w trampkach będzie dla Was inspiracją do walki o własne spełnione życie.

PS A dla tych co poszukują męża życia mam jedną radę: Zgadzam się z tym, że miłość przychodzi w najmniej spodziewanym momencie. Najczęściej wtedy, gdy nie mamy na nią czasu. Jak spotkasz tego właściwego mężczyznę to wiesz to od razu, po prostu to czujesz. Wtedy nie trzeba dopasowywać się do kogoś, prawdziwy mąż życie czyta w Twoich myślach.

Skąd to wiem? Dziewczyna w trampkach jeszcze nieraz Ciebie zaskoczy. Śledź jej kroki, a przekonasz się o tym!

Dziękujemy.

Fot. Archiwum własne Małgorzata Kapuściak

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *