Emocje dziecka – jak sobie z nimi radzić?

Emocje dziecka – jak sobie z nimi radzić?

Krzyki, płacz, gryzienie, kopanie, rzucanie na podłogę – brzmi znajomo? Dla rodziców 2-4 latków z pewnością tak. Rodzice dzieci w starszym wieku też co nieco powinni o tym wiedzieć. Powyższe zachowania naszych dzieci są trudne nie tylko dla otoczenia, dla rodziców ale i dla samego dziecka.

Emocje dziecka – jak sobie z nimi radzić?

Co się z nim dzieje? Co ja mam zrobić ? Pewnie niejeden rodzic zadał sobie to pytanie patrząc na szalejącego po domu lub sklepie malucha.

Dziecko które zachowuje się w taki niekontrolowany sposób robi to ponieważ szaleją w nim emocje. Emocje, których nie rozumie, nie zna i nie ma pojęcia co z nimi zrobić. Rolą rodzica jest nie tylko uspokoić i opanować sytuację, lecz przede wszystkim pomóc dziecku zrozumieć co się z nim dzieje i znaleźć przyczynę, która leży za tym zachowaniem. Zrozumieć i znaleźć przyczynę oznacza odnaleźć niezaspokojoną potrzebę dziecka, która poprzez emocje i takie właśnie niechciane zachowanie domaga się zaspokojenia. Wtedy dopiero możemy liczyć na uspokojenie.

Przykład: Dziecko w sklepie pokazuje na żelki, mówi, że ma na nie ochotę i chce żeby mu je kupić. Kiedy odmawiamy mówiąc „nie kupię Ci tego, nie po to tu przyszliśmy, ile razy mam Ci powtarzać, że nie będę Ci kupować słodyczy?” spotykamy się z następującą reakcją: dziecko zaczyna krzyczeć, że chce i koniec, zaczyna płakać i rzuca się na podłogę. Co widzi rodzic: dziecko, które nie rozumie, że nie dostanie żelków, jak zwykle przesadza, histeryzuje, chce na mnie wymusić zakup.

Zastanówmy się co dzieje się z dzieckiem. Przyszło do sklepu, być może głodne, może nie, wśród kolorowych, wręcz mówiących do niego półek zobaczyło kolorowe żelki, zechciało je mieć. Kiedy zakomunikowało rodzicowi swoją potrzebę usłyszało „NIE!”, nie usłyszało, że ma prawo mieć na nie ochotę, że to normalne, że jak jesteśmy w sklepie to mamy ochotę na wiele rzeczy, nie usłyszało też, że rodzic szanuje potrzebę dziecka do zjedzenia czegoś słodkiego, nie usłyszało, rozmowy, usłyszało, że nie dostanie!

Czy poczuło się zrozumiane i zaakceptowane ze swoją potrzebą? Raczej nie. Czy mogło poczuć się źle, że słyszy odmowę? Czy mogły pojawić się dodatkowe nieprzyjemne emocje? Myślę, że tak. Usłyszenie i zaakceptowanie potrzeby dziecka nie oznacza zgody na jego realizację! Gdyby dziecko dostałoby komunikat typu „Widzę Kochanie, że zachciało Ci się tych żelków, masz na nie prawdziwą ochotę, prawda? Jest Ci pewnie smutno z tego powodu, że niemożesz ich dostać? Możemy przez chwilę tu postać i je pooglądać jeśli masz chęć. Nie będę mogła Ci ich kupić, bo zależy mi na Twoim zdrowiu, a jedzenie żelków mogłoby Ci zaszkodzić. Ale jeśli chcesz żebyśmy zostali tu chwilę to mogę tu z Tobą pobyć” to mogłoby pomóc mu poczuć, że ma prawo czuć to co czuje, że jest słyszane, rozumiane lecz jednocześnie dostaje troskę i miłość w postaci postawionej mu granicy. Często zapominamy o tym, że nasze dzieci też czują, też czegoś chcą, o czymś marzą, za czymś tęsknią. Niejeden dorosły nie do końca wie co czuje i nie zna sposobów radzenia sobie z emocjami, a co dopiero małe dziecko?

Tak samo jak nauki nazw przedmiotów typu kubek, okno, lala, samochód rolą rodzica jest nauczyć dziecko, że jest coś takiego jak emocje: smutek, radość, złość, strach i cała gama innych, o których dziecko nie ma pojęcia i jeśli nie zostanie nauczone zauważać je, nazywać i komunikować to nie będzie potrafiło sobie z nimi radzić. Prawdopodobnie będzie uciekało się do znanych sobie sposobów rozładowania napięcia jak np. kopanie, gryzienie czy płacz, a jako dorosły może często czuć się rozdrażniony, nierozumiany, pogrążony w chaosie tego co myśli i czuje, a stąd już krótka droga do bagatelizowania samego siebie i ucieczki od emocji, np. w pracę, sen, używki, seriale, cokolwiek.

Oczywiście nie ma niczego złego w pracy czy fajnym serialu, jednak jeśli sięgamy po te czynności, bo nam trudno i chcemy przestać czuć to wtedy pojawia się niekonstruktywny sposób radzenia sobie z emocjami, a następnie przychodzi dużo większy kłopot np. wystąpienie lęków.

Nie chcemy tego. Nikt nie chce czuć się źle. Mamy na to jako rodzice swój mały a jednocześnie wielki wpływ. Każdy rodzic kocha swoje dziecko, każdy inaczej, każdy na swój sposób, jednak raczej większości z nich można założyć dobrą wolę.

Rodzicu rozmawiaj ze swoim dzieckiem, nazywaj mu jego emocje, nawet jak ich na początku nie zrozumie, pokazuj, tłumacz, modeluj, ucz poprzez przykład – dzieci najszybciej uczą się poprzez obserwację – jakich sposobów radzenia sobie z emocjami uczy się w Twoim domu Twoje dziecko? Co robisz gdy jesteś zły? A co gdy jesteś smutny? Czy Twoje dziecko uczy się, że czuć to coś normalnego?

Czasami nieskuteczne interwencje rodziców, próbujących uspokoić swoje dziecko, wynikają z braku świadomości tego co dzieje się z psychiką małego człowieka. Dzieje się tak np. w przypadku przypisywania dziecku określonej intencji zachowania. Często na konsultacjach lub warsztatach z rodzicami spotykam się z takimi uwagami rodziców, że dziecko zachowuje się złośliwie, że chce im dokuczyć, ugrać coś dla siebie. Wtedy po pierwsze myślę sobie o tym, że ze względu na możliwości mózgu małego dziecka jest to zwyczajnie nie możliwe, a następnie myślę o tym jak krzywdząca jest to perspektywa i dla dziecka i dla rodzica. Bo jeśli zakładamy komuś z góry złą wolę to to na czym nam zależy to odeprzeć atak, obronić się, nie dać się, a wtedy prostą drogą zmierzamy do eskalacji emocji i konfliktu. Jeśli założę, że moje dziecko specjalnie zatrzymało się w sklepie i prosi mnie o żelki żeby mi dokuczyć to dominującą emocją jaką za chwilę będę miała w sobie będzie złość, a kiedy jesteśmy źli najczęściej zdanie zaczynamy od NIE. Nie rób tego, nie rób tamtego.

Ja natomiast proponuje taką perspektywę – nie zakładającą nic, ale pamiętając o tym, że moje dziecko nie chce źle bo nie ma w jego mózgu jeszcze takiej funkcji. Kiedy nie zakładam nic, nie wiem jaki jest powód tego zachowania to co robię? Sprawdzam. Sprawdzam rozmawiając z moim dzieckiem czego potrzebuje, o co mu chodzi, skąd taka reakcja, co mogłoby mu pomóc, może zaangażujemy go do dalszej części zakupów, aby poczuło się ważne i zauważone?

Kiedy podchodzę do różnych sytuacji z wolą sprawdzenia o co chodzi a nie założenia z góry i chęci obrony poprzez atak to oszczędzam i sobie i mojemu dziecku niepotrzebnych emocji złości, niezrozumienia, samotności. Ani ja nie znajduje powodu dla którego mam się bronić, ani moje dziecko nie czuje, że musi się ze mną boksować już nawet nie o te żelki ale o fakt usłyszenia i zrozumienia go. W pewnym momencie dziecko przestają obchodzić żelki, ono płacze i walczy ponieważ nie widzi w nas sojusznika, czuję się opuszczone i niezrozumiane. Komu nie chciałoby się płakać gdyby próbując i próbując zakomunikować komuś ważnemu jakąś ważną potrzebę cały czas czuł się nieprzyjęty i nierozumiany, a w zamian jeszcze usłyszał, że wymyśla i że ma przestać to robić? Smutno się robi, prawda?

Podsumowując, można powiedzieć, że znacząco zwiększamy szanse na zrozumienie naszego dziecka (a także zminimalizowanie naszej złości i napięcia w rodzinie) kiedy pozwolimy mu czuć to co czuje, włożymy wysiłek w odnalezienie przyczyny stojącej za jego zachowaniem, niezrealizowanej potrzeby która domaga się zrealizowania, nazwiemy mu jego emocje, obdarzymy je uwagą i żywą chęcią zrozumienia go.

Drodzy rodzice na tej niełatwej drodze rozumienia Waszego dziecka życzę wytrwałości i powodzenia!

Trud się opłaci.

Autor: Justyna Kruszewska – Psychoterapia i Rozwój Osobisty

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *