„Jak wiadomo, marzenia są po to, żeby je spełniać” Emilia Kojło – pomysłodawczyni marki Glamm

„Jak wiadomo, marzenia są po to, żeby je spełniać” Emilia Kojło – pomysłodawczyni marki Glamm

O marzeniach, autentyczności w biznesie oraz o tym, dlaczego warto brać udział w inicjatywach dedykowanych kobietom rozmawiamy z Emilią Kojło, pomysłodawczynią marki Glamm, laureatką plebiscytu „Podlasianka 2018 głosami Internautów” w kategorii biznes.

Obcasypodlasia.pl: Ci, którzy śledzili plebiscyt „Podlasianka”, mogli dowiedzieć się sporo o jego Uczestniczkach – również byłaś jedną z nich. Zacznijmy jednak od początku. Współtworzysz agencję Evion, która już prężnie działa na rynku. Biznesowe działania nie są Ci obce?

Emilia Kojło: Pierwszy pomysł na stworzenie agencji reklamowej zrodził się w mojej głowie jeszcze na studiach. Kreatywność do tworzenia tekstów, grafik wydaje mi się, że wykazywałam już od czasów gimnazjalnych – wtedy to stworzyłam dla mojej klasy stronę i publikowałam różne rzeczy, w tym moje pierwsze zabawy w programach graficznych – fotomontaże.

Zaraz po studiach zaczęłam zastanawiać nad zmianą dotychczasowej pracy i otworzeniem swojej działalności gospodarczej, a że szkoliłam się od 2 lat na grafika, wybór padł właśnie na agencję reklamową. Idea ta dorastała we mnie, aż w końcu urosła do marzenia, które stało się konkretnym celem. A jak wiadomo, marzenia są po to, żeby je spełniać.

Agencja eVion działa od 4 lat i obecnie dzięki rozbudowanej współpracy b2b jesteśmy w stanie dostarczać kompleksowe usługi dla firm z całej Polski od prostych grafik po zaawansowane sklepy internetowe i aplikacje.

Skąd zatem wziął się pomysł na, można by powiedzieć na zupełnie odrębny kierunek, jaki stanowi Twoja nowa marka – Glamm? Skąd pomysł właśnie na kapelusze?

Często jestem o to pytana i słyszę, że próbuję złapać dwie różne sroki za ogon, ale według mnie nie jest to zupełnie odrębny kierunek. Tu i tu tworzę, w agencji grafiki a tu dodatki dla kobiet. Dla mnie obie te działalności są niczym innym jak uwolnieniem kreatywności, tylko na różnych płaszczyznach.

A skąd pomysł na kapelusze? Zaczęło się 4 lata temu, kiedy to moja siostra pozbyła się kilku rzeczy z szafy i otrzymałam w spadku jej czarny kapelusz z dużym rondem. Kiedy go pierwszy raz włożyłam na głowę, włożyłam płaszcz, od razu poczułam się bardziej kobieco i stylowo. I od tamtego momentu zaczęło się całe moje kapeluszowe szaleństwo i kolekcjonowania nakryć głowy.

Na początku traktowałam to jako swojego małego bzika, ale z czasem otrzymywałam wiele sygnałów od koleżanek i klientek, że one też by z chęcią sprawiły sobie taki kapelusz na jesień/wiosnę w ulubionym kolorze, tylko ciężko w sklepach o tego typu produkt. Zbiegło się to również, z tym że marzyłam o kapeluszu w konkretnym kolorze i fasonie, ale zupełnie nie mogłam go znaleźć. Znalazłam szwalnie, która mi go wykonała i tak poszłam za ciosem i stworzyłam swoją pierwszą kolekcję.

Jak wspomniałaś kiedyś w naszej rozmowie, zawsze interesowała Cię i pociągała konkretna epoka i jej styl. Tworząc swoją markę, nawiązujesz właśnie do niej. Myślisz, że ten styl jest ponadczasowy?

Lata 1930-1950 określane jako Złota Era Hollywood jest to okres w modzie, który mnie niezmiennie fascynuje i inspiruje. To właśnie w tamtych czasach kapelusze miały swoje lata świetności. Kobiety z tamtego okresu miały według mnie niepowtarzalną klasę i szyk, a przede wszystkim taką zmysłową dozę tajemniczości. Podkreślały ją umiejętnie romantycznymi koronkami, zmysłowymi tiulami, miękkim welurem.

Styl z tamtych lat według mnie do dzisiaj wywiera ogromny wpływ na obszar mody i stylu, niezależnie od tego, czy chodzi o czerwoną szminkę, czy długie, zmysłowe suknie. I tak, myślę, że jest to zdecydowanie styl ponadczasowy, bo królowała wówczas klasyka m.in. czerń w kreacjach, czerwień na ustach i paznokciach, która jest nieśmiertelna i pasuje każdej kobiecie.

Marką Glamm chcę właśnie tę elegancką kobiecość i pociągającą tajemniczość przemycić tylko w bardziej nowocześniejszym wydaniu.

Jednak Glamm, to nie tylko kapelusze?

Dokładnie, z czasem wprowadziłam do sprzedaży również suknie wieczorowe, rękawiczki, etole i fascynatorki. W najbliższym czasie chcę również wprowadzić do oferty Glamm zmysłowe, eteryczne koszule nocne i szlafroki inspirowane stylem, o którym wspomniałam. Klientki Glamm określam, jako kobiety świadome swojej kobiecości, które chcą ją w elegancki i zmysłowy sposób podkreślić. I w tym właśnie kierunku chcę rozwijać markę.

Mam też kilka pomysłów na bardziej spersonalizowane opcje kapeluszy, ale jestem przy tym cierpliwa, nie pośpieszam się z celami bo wiem, że wszystko nastąpi w odpowiednim dla siebie momencie.

Zgłosiłaś swój udział w plebiscycie organizowanym przez nasz portal „Podlasianka 2018”. Dlaczego Twoim zdaniem warto brać udział w tego rodzaju inicjatywach?

W dniu ogłoszenia plebiscytu natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł, który myślę, że tak jak wszystko w moim życiu nie pojawiło się bez przyczyny. Dotyczył on tego, że kobiety często oczekują, że zostaną w jakiś magiczny sposób dostrzeżone, że jednak za mało dbają o autopromocję, a mężczyźni zdecydowanie chętniej opowiadają o swoich zasługach i osiągnięciach, nie mają z tym problemu. Przemyślałam to i stwierdziłam, że Plebiscyt będzie fantastyczną możliwością zaprzeczenia temu i pokazania tego, co tworzę dla większej ilości osób.

Ponadto plebiscyt zbiegł się akurat z utworzeniem marki Glamm i założyłam, że będzie to również sposób na jej wypromowanie. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Jestem pewna, że to dzięki udziałowi w Podlasiance sprzedała się moja pierwsza kolekcja kapeluszy. Była to na tamten moment jedyna forma działań marketingowych.

Otrzymałaś statuetkę „Podlasianka roku głosami Internautów” w kategorii biznes oraz zajęłaś drugie miejsce w kategorii biznes – głosowanie Jurorów. Spodziewałaś się takiego wyróżnienia?

Wyróżnienie to było dla mnie wielką niespodzianką. Jest to moja pierwsza tego typu nagroda. To niesamowite uczucie, świadomość, że ktoś docenił moją pracę i zauważył osiągnięcia. Byłam niezwykle mile zaskoczona, gdy po udostępnieniu w Social Media prośby o głosy, otrzymałam wiele słów wsparcia, często od osób, po których tak naprawdę nie spodziewałam się, że mi kibicują.

Otrzymane statuetki stoją na honorowym miejscu w biurze i nie traktuje ich jako podsumowania, lecz motywację do podejmowania kolejnych wyzwań.

Jakimi zasadami kierujesz się w biznesie?

Przez te ostatnie cztery lata przeszłam długą drogę, jeśli chodzi o wypracowanie sobie wartości w biznesie, jednak moimi takimi filarami są przede wszystkim autentyczność i wierność sobie.

Jestem typem osobowości ekstrawertycznej, kiedy spotykam na swojej drodze osobę, z którą łapię kontakt, szybko się uzewnętrzniam. Kiedyś uważałam to za moją słabą stronę, próbowałam z tym walczyć, być bardzo profesjonalna, stonowana w relacjach biznesowych, ale szybko stwierdziłam, że to nie jest zupełnie spójne ze mną. Widzę, że to jednak otwartość i bycie sobą procentuje. Z większością moich klientów mam bardzo fajny kontakt prywatnie, co mnie bardzo cieszy.

Co powiedziałabyś kobietom, które zastanawiają się, czy warto brać udział w takich inicjatywach jak plebiscyt „Podlasianka 2018”?

Powiedziałabym im, żeby się nie zastanawiały, tylko to zrobiły! Nic nie tracą, a tylko zyskują. Oprócz statuetek, wspaniałych nagród i niezapomnianej gali poznałam cudowne kobiety, od których wiem, że mogę się wiele nauczyć. I tak, jak już wspomniałam, kobiety, szczególnie te, które prowadzą własne firmy, powinny bardziej dbać o swoją autopromocję, a plebiscyt Podlasianka jest według mnie wspaniałą ku temu okazją.

Dziękujemy.

Autor fot. Fotografia Izabela Guzowska

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *