Jak zmiana wizerunku wpływa na nasze życie? Rozmowa z Małgorzatą Kosiak – doradcą wizerunku.

Jak zmiana wizerunku wpływa na nasze życie? Rozmowa z Małgorzatą Kosiak - doradcą wizerunku.

Rozmowa z Małgorzatą Kosiak współorganizatorką Projektu Kobieta, doradcą wizerunku.

OP. Stylista, doradca wizerunku tak określana jest Pani praca?

MK. Doradca wizerunku, bardziej pasuje do tego czym zajmuję się. Stylista to ktoś, kto kreuje wizerunek. Doradca wskazuje kierunek w odnajdywaniu własnego stylu. Moim zadaniem jest pokazać fundamenty/podstawy prawidłowego ubierania się. Tym fundamentem jest klasyka, która nie wychodzi nigdy z mody. Moda przemija a styl pozostaje – twierdzi CoCo Chanel. Chanel jest dla mnie wzorem, ikoną mody. Jej zasadami i stylem kieruje się w swojej pracy. Prostota, elegancja i minimalizm jest czymś co uwielbiam i cenię. Taki styl jest łatwy, ale jak niewiele osób taki styl posiada.

OP. Jednak Pani nie tylko zmienia wizerunek swoich klientek, a można by powiedzieć całe ich podejście do życia, sposób spostrzegania siebie i świata?

MK. Dokładnie tak, zmienić wygląd jest najłatwiej, ale ja potrafię wydobyć te ukryte piękno i wyeksponować je na zewnątrz. Nie zadzieje się to bez pomocy mojej klientki. To ona chce tych przemian i to ona sama musi to piękno w sobie odkryć. Moim zadaniem jest jej w tym pomóc. Dzieje się to dzięki określeniu typu urody, palety kolorów, przeglądu garderoby i wspólnych zakupów, tego czego w niej brakuje. Uczę też prawidłowej pielęgnacji twarzy i makijażu. Po spotkaniu ze mną klientka zdobywa wiedzę i praktyczne porady, ale także pewność siebie i dowartościowanie. Poznaje swoje zalety, które ukrywała pod źle dobranymi ubraniami, a także wady sylwetki, które eksponowała. Po takich zmianach wizerunku moja klientka doskonale radzi sobie, a dla mnie jest to duża satysfakcja, gdy widzę jej radość większą pewność siebie, kobiecość i atrakcyjność. Z mężczyznami jest bardzo podobnie. Moi klienci ubierają się gustownie, kolorowo i nie tylko zewnętrznie ale i wewnętrznie zmieniają się.

OP. Odpowiedni wizerunek może nam pomóc również w biznesie?

MK. W biznesie są zasady etykiety ubioru, które warto poznać i przestrzegać. Jest to moja ulubiona dziedzina mojej pracy. Zasady Dress Code podobnie jak zasady SV pomagają w prawidłowym funkcjonowaniu w społeczeństwie. W biznesie i w życiu prywatnym znajomość tych zasad daje pewność, że nie popełnimy gaf i błędów w ubiorze. Źle dopasowany ubiór do okazji to często popełniany błąd. Ważną rolę odgrywają kolory i np. czarny garnitur nie nadaje się do pracy. Głębokie dekolty i krótkie spódnice zdecydowanie także nie są odpowiednie do pracy. Czy guzik ostatni w marynarce powinien być odpięty, dlaczego spódnica powinna być na podszewce, jakiej długości mają być spodnie, ile par butów powinien mieć mężczyzna do garnituru, jakie buty nosi się do garnituru. Na te wszystkie pytania odpowiedź znajdziemy w zasadach Dess Code. Pierwsze wrażenie robimy raz i to właśnie wygląd w ciągu 5 minut ma największe znaczenie. Dopiero później ważne są nasze gesty i to co mówimy. Spójność z tym jak wyglądamy, nasza wiedza w danym zakresie, komunikacja, składa się na profesjonalizm. Jak Cię widza tak Ci płacą i jeśli ktoś twierdzi, ze wygląd nie ma znaczenia w biznesie ten jest w błędzie. Jeśli pracujesz jako sprzedawca to najpierw sprzedajesz siebie, a dopiero później produkt, czy usługę.

OP. Jest Pani doradcą wizerunku od około 10 lat skąd właśnie taki pomysł na życie? U Pani również zaczęło się od zmian?

MK. Już jako dziecko bacznie obserwowałam ludzi na ulicy i wygląd był i jest dla mnie ważnym aspektem życia. Idąc z mamą do kościoła, zawsze sprawdzałam, czy ona ma rajstopy, i musiała je mieć, gdy ja byłam w rajstopach. W przeciwnym razie, dalsza droga nie była możliwa. Mając 8 lat, zrobiłam sobie buty na obcasie. Jak? Do swoich małych sandałków przybiłam gwoździami obcasy, które znalazłam przy butach mojej starszej siostry. Wzbudzałam sensację na swojej ulicy, gdy szłam w tych butach, i nikt nie domyślał się, że sama je wykonałam. Strych naszego domu był moim azylem i tam w tajemnicy przed mamą szyłam, a raczej skracałam i przerabiałam spodnie w spódnicę, a czasami odwrotnie. Nierzadko kończyło się to na spaleniu w piecu, by uniknąć kary.
W ósmej klasie na bal przebierańców uszyłam sobie i koleżance kapelusz z rondem z materiału usztywnionego tekturą, ozdobiony sztucznymi kwiatami z dekoracji ze stołu. W szkole średniej dla swojej bratanicy uszyłam kostium myszki Miki, który dzieci z całej rodziny nosiły na szkolne bale przebierańców.
Wygląd miał dla mnie znaczenie w każdym wieku. Zależało mi bardzo, by moje ubrania były dobrej jakości i chciałam wyróżniać się. I tak też się działo. Szkołę średnią kontynuowałam w Studium wychowania przedszkolnego, gdzie uczyły się same dziewczyny i tym bardziej modne ciuchy były ważne, a ja byłam szczęściarą, ponieważ rodzina w Stanach dostarczała mi pięknych ubrań, których zazdrościły mi koleżanki.
Gdy byłam nastolatką, sklepy nie były tak bogate i kolorowe. Jeszcze większe pustki w sklepach i czas kryzysu nastał, gdy już miałam własne dzieci i zdobycie ubrań graniczyło z cudem i wiązało się ze staniem w długich kolejkach. Na szczęście miałam siostrę w USA i kryzys nie był aż tak bolesny, ale umiejętności nabyte na strychu bardzo się przydały w przeróbkach zagranicznych fatałaszków. Ubrania były dla mnie ważne i nie podobało mi się to co nosili wszyscy. Miałam swój własny styl i wyróżniałam się wśród tłumu. 10 lat temu, gdy córki poszły na studia zaczęłam poszukiwać własnego miejsca i ukończyłam szkołę stylizacji i wizażu Beaty Małachowskiej od razu zaczęłam budować swoją markę Dobry Wizerunek. Swój talent, wiedzę zaczęłam wykorzystywać w praktyce i takim sposobem zdobywam doświadczenie. Kocham to co robię i dlatego nigdy nie jestem w pracy. Po całym dniu pracy nie czuję zmęczenia, ponieważ daje mi wielką satysfakcję i radość. Jestem dość specyficzną stylistką i nie każdy doceni mój styl i zechce skorzystać z moich porad. Nie obawiam się konkurencji, ponieważ moją przewagą jest wrodzone wyczucie stylu. Mam też zdolność dopasowania wydatków do portfela klienta. Potrafię dobrze ubrać w tanich sieciówkach i bardzo drogich markowych sklepach.

OP. To właśnie z pasji do tego zawodu powstaje Pani książka?

MK.Z zamiarem napisania książki nosiłam się kilka lat, a do spełnienia marzenia zachęciła mnie moja mentorka Kamila Rowińska – kobieta niezależna, wspaniała, która jest wielka inspiracją do zmian setkom kobiet. Anna Grabka – agent literacki jest osoba sprawczą, dzięki której książka zostanie wydana. Wielkie wsparcie dawał mi mój mąż i moje córki, to oni zachęcali mnie do pisania.
Napisałam poradnik dobrego wizerunku napisany z myślą o kobietach aktywnych w każdym wieku i rozmiarze. Jak ubrać się na każdą okazję, podkreślić zalety sylwetki, ukryć niedoskonałości, jak wyglądać pięknie, elegancko i kobieco w każdej sytuacji i okazji. Nie ma brzydkich kobiet, mawiała Coco Chanel – są tylko źle ubrane.
Motywacją była potrzeba zachęcenia do zadbania i ogarnięcia się, wyrobienia własnego stylu, poprawienia nie tylko wyglądu zewnętrznego, ale i przemiany wewnętrznej, zadbania o kondycje ciała i ducha. Dzięki tej książce zrozumiesz jak ważne są zasady etykiety ubioru i na czym polega spójność wyglądu zewnętrznego z wnętrzem, jaki wpływ ma wygląd na życie zawodowe i prywatne. Jak dzięki temu można mieć większą pewność siebie i czuć się dobrze ze sobą. Napisana przystępnym językiem przez zwykłą kobietę dla niezwykłych kobiet.

Dziękujemy.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *