Kobieta z pasją do…przedsiębiorczości – Aleksandra Hruszka

Kobieta z pasją do...przedsiębiorczości – Aleksandra Hruszka

Pomysłodawczyni i właścicielka Meetingowni, City Manager Restaurant Week na Podlasiu, członek BNI. Jednym słowem kobieta z pasją …do przedsiębiorczości – Aleksandra Hruszka.

Obcasypodlasia.pl: Kiedy zaproponowałam Ci wywiad zapytałaś, o który biznes i zajęcia będę Cię pytała. Prowadzisz w Białymstoku Meetingownię, organizujesz Restaurant Week, działasz w BNI. Jest coś jeszcze o czym nie wiem?

Aleksandra Hruszka: Rzeczywiście, jest tego sporo. Meetingownia, Restaurant Week i BNI to tak naprawdę moje dodatkowe zajęcia. Rzeczą, którą robię na co dzień i zarazem największym z projektów jest Polamel. To firma, którą już prawie 28 lat temu otworzyli moi rodzice, a od niemal 5 lat ja prowadzę ją z nimi. Mało damska branża, bo motoryzacja i części samochodowe – ale naprawdę to kocham i odnajduję się w tym.

Kiedy się poznałyśmy otwierałaś właśnie Meetingownię. Opowiedz nam o niej. Skąd pomysł na takie miejsce?

Znajomi często pytali mnie o polecenie miejsca na różnego rodzaju wydarzenia: urodziny, szkolenia, konferencje, czy warsztaty. W naszym mieście jest wiele miejsc, które specjalizują się w poszczególnym rodzaju eventów, ale przestrzeni skupiającej wszystko w jednym rzeczywiście nie było. W Białymstoku po prostu brakowało takiego miejsca. I tak zrodził się w mojej głowie pomysł na Centrum Spotkań Wszelakich, czyli Meetingownię. To przestrzeń, którą można po prostu wynająć na szkolenie, imieniny, czy komunię albo zlecić nam organizację całego eventu. Całkiem wygodna sprawa.

Restaurant Week to spore przedsięwzięcie, sama stawiasz mu czoła w Białymstoku?

Rzeczywiście, Restaurant Week to największy festiwal restauracyjny w Polsce i w jego organizację zaangażowanych jest sporo osób. Na przestrzeni lat udało się wypracować dobre schematy działania i organizacji pracy i to całkiem nieźle funkcjonuje. Każdy z regionów ma swojego koordynatora, tzw. City Managera, który jest odpowiedzialny za funkcjonowanie festiwalu w jego mieście. Oczywiście, część działań podejmowanych jest na szczeblu centralnym i w tym zakresie każdy CM może liczyć na wsparcie. W Białymstoku organizacja festiwalu rzeczywiście należy do mnie, ale na szczęście nie jestem w tym całkiem sama. W miarę możliwości w niektórych działaniach pomaga mi moja siostra Magda.

Masz w sobie coś takiego, co sprawia, że bez problemu łączysz ludzi. Taki trochę z Ciebie „chodzący networking”.

Trochę tak mam, to prawda. Mnie samą często zaskakuje to w jaki sposób pracuje mój mózg i jakie połączenia wymyśla. Ja chyba po prostu lubię pomagać ludziom, a skoro mam takie możliwości to je wykorzystuję. Łączę ludzi w sumie od zawsze, ale od niedawna trafiłam do organizacji networkingowej BNI i dzięki temu przeszłam na wyższy poziom networkingu i uczę się jak to robić „profesjonalnie”. Niesamowite narzędzie do rozwoju swojego biznesu.

Zawsze kiedy ze sobą rozmawiamy „wyciągasz z rękawa” kolejne pomysły. Nie powiedziałaś jeszcze ostatniego słowa?

Ja nie potrafię chyba siedzieć w miejscu. Musi się ciągle coś dziać. Stale pojawiają się nowe, ciekawe projekty w ramach którejś z moich działalności i jeśli przypadają mi do gustu – staram się je realizować.

To teraz pytanie, które nurtuje mnie od samego początku znajomości – skąd Ty bierzesz na to wszystko czas?

To chyba najtrudniejsze pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Fakt, pracuję naprawdę dużo, ale to mnie pasjonuje, więc robię to z ogromną radością. Niedawno wybrałam się też na super pomocne warsztaty z zakresu planowania i organizacji czasu, które prowadziła Karolina Cwalina-Stępniak. Kobieta fachowiec w swojej dziedzinie, zarażająca energią, no i Białostoczanka oczywiście!

Myślę, że każdy, kto z Tobą obcuje czy to prywatnie, czy zawodowo potwierdzi moje spostrzeżenie – zawsze z uśmiechem na twarzy. Mało tego zarażasz nim innych. Jaką Twoim zdaniem częścią sukcesu w działaniu jest pozytywne nastawienie i uśmiech?

Ja jestem niepoprawną optymistką od zawsze i to pomaga. Dzięki temu nie poddaję się łatwo i gonię do przodu, a ludzie często po prostu zarażają się uśmiechem – nie mają wyjścia. Jak to powiedział Winston Churchill: „Pesymista widzi trudności w każdej nadarzającej się okazji, optymista widzi okazję w każdej trudności”. I tego się trzymajmy.

Dziękujemy.

Fot. Difragma Fotostudio

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *