Moje dziecko nie chce ze mną rozmawiać

Moje dziecko nie chce ze mną rozmawiać

Sztuki mówienia uczymy się od dziecka. Możemy nauczyć się jasnego, stosownego i ozdobnego wyrażania każdej myśli. Ale czy piękne mówienie wystarczy, żeby z dzieckiem porozmawiać i je zrozumieć?

„Jak ja mam z nią /nim rozmawiać?” , „Mów do słupa, a słup jak…”, „ona głucha jest”, „mówię, a on nic” – to tylko niektóre refleksje z codziennych rozmów rodziców z dziećmi. Nie jest to takie proste, prawda? A jak dochodzą do tego jeszcze zdenerwowanie i zniecierpliwienie, to już jest po ptakach… My, rodzice, często chcemy, by dziecko wykonało dokładnie to, co mu powiemy, co naszym zdaniem jest odpowiednie, stosowne, dobre. Czemu więc dziecko tego nie robi? Zawsze wtedy mówię, aby rodzic postawił się w sytuacji tego dziecka, co ono myśli, jak się czuje, co dziś przeżyło.

My, dorośli, nie lubimy, gdy ktoś do nas mówi podniesionym, władczym tonem. I tak samo jest z naszymi dziećmi. Czują się poniżone, nierozumiane, zastraszone, gdy im narzucamy siłą swoje zdanie. Jesteśmy dla nich ważni. Nawet, gdy nie okazują nam tego, jesteśmy dla nich pierwszym wzorcem do naśladowania. Małe dziecko, gdy zaczyna swoją przygodę edukacyjną, na samym początku uczy się odwzorowywania. Pani rączkami pokazuje w powietrzu kształty liter, a dzieci powtarzają każdą czynność za nią. Tak też dzieje się później, gdy dziecko pokonuje kolejne szczeble edukacyjne, obserwuje i przyjmuje pewne wzorce zachowań bądź weryfikuje i odrzuca to, co uważa za złe. Tak też jest w relacji rodzic – dziecko.

Nasza córka pyta – „Mamo, dlaczego niektóre dzieci mówią „dupa, gówno, kibel, przecież to nieładnie”. I za chwilę może odezwać się głos: „No, ale przecież jesteśmy ludźmi, a nic, co ludzkie nie jest nam obce”. Owszem tak. Ale właśnie forma rozmawiania świadczy o tym, co wniesiemy do życia małego człowieka. Jeżeli zacznę moją relację z córką od słów, ,,ty gówniaro znów dostałaś jedynkę”- to skreślam siebie jako rodzica, a dalsza rozmowa nie ma sensu, bo dziecko się zamknie przede mną na cztery spusty. Już w pierwszych słowach dziecko zostało obrażone, poniżone, poczuło się niezrozumiane, gorsze, odepchnięte. Zauważmy, że kiedy zależy nam na drugiej osobie, zawsze rozmawiamy z nią delikatnie, z szacunkiem, z taktem. Kiedy chcemy porozmawiać z dzieckiem, zastanówmy się:

  • Czy to, co chcemy powiedzieć, niesie dobro?
  • Czy słowa, które wypowiemy, nie urażą go?
  • Czy mój ton głosu sprawi, że dziecko poczuje się bezpiecznie?
  • Czy daję mu szansę na wstępie i chce się dowiedzieć, co tak naprawdę czuje?
  • Czy chcemy tylko wyrzucić z siebie negatywne emocje.?
  • Co może sprawić, by chciało nas słuchać?
  • Czy dam dziecku możliwość wygadania się, a może nawet okazania złych emocji?

I najważniejsze, gdy czujecie się bezsilni w obliczu danego problemu, źli na dziecko, rozczarowani, oszukani, lepiej po prostu przytulcie je, zanim zaczniecie dawać upust swojej złości. Mały człowiek- tak jak duży – gdy czuje się kochany, gotowy jest nam ofiarować serce na dłoni.

Autor: Urszula Jakuć – terapeuta, pedagog, nauczyciel. Wychowawca dzieci i młodzieży. Wykładała na Niepaństwowej Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną, oligofrenopedagogikę i zarządzanie oświatą. Prywatnie mama trójki dzieci i żona wspaniałego męża. Fot. Archiwum własne Urszula Jakuć.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *