„Można coś osiągnąć, ale nie wystarczy tylko chcieć – trzeba ciężko na to pracować i nie poddawać się mimo przeciwności” Joanna Karpuk

„Można coś osiągnąć, ale nie wystarczy tylko chcieć - trzeba ciężko na to pracować i nie poddawać się mimo przeciwności” Joanna Karpuk

Prawdziwym szczęściem jest móc zajmować się tym, co kochamy. Zazwyczaj jednak wymaga to ciężkiej pracy i pokonania przeciwności, które napotykamy na naszej drodze. O takich właśnie przeciwnościach, swojej pasji i szczęściu opowiada Joanna Karpuk, właścicielka salonu Joka.

Obcasypodlasia.pl: Prowadzisz własny salon stylizacji paznokci – JOKA – organizujesz szkolenia tematyczne. Jednak zanim znalazłaś się w tym miejscu, musiało to mieć swój początek?

Joanna Karpuk: Paradoksalnie, wszystko zaczęło się od problemu obgryzania paznokci. Miałam pewnie około czternastu lat, dorastałam i z czasem zaczęłam wstydzić się pokazywać swoje dłonie. Udałam się więc do „kosmetyczki”, a raczej dziewczyny, która po prostu przyjęła mnie w domu, a paznokcie robiłyśmy na desce do prasowania. Takie były początki. Później, po powrocie, wzięłam pilnik i zaczęłam je poprawiać, bo wciąż coś mi nie pasowało. Mama namawiała mnie wtedy, żebym zajęła się tym sama.

Po pewnym czasie kupiłam zestaw do robienia paznokci. Moją pierwszą „modelką” była moja siostra i dokładnie pamiętam, jak wyglądały – złote nitki zatopione w przezroczystym akrylu. Ach, jaka byłam z siebie dumna, zajęło mi to tylko 2 godziny! Zainteresowałam się tym bardziej i zaczęłam ćwiczyć na znajomych, a z kolei znajome przyprowadzały swoje znajome – i tak pocztą pantoflową szło to dalej, aż miałam zapełnione każde popołudnie po szkole.

Dokupowałam co raz to nowe ozdoby, ćwiczyłam malowanie wzorków. Cały czas było to dodatkowe zajęcie po szkole – taka moja pasja. Skończyłam liceum ogólnokształcące, nie dostałam się na studia, więc zapisałam się do policealnej szkoły kosmetycznej. Tam jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że to kocham i to jest  „to” coś! Niestety nie miałam pomysłu skąd wziąć fundusze na start. Z początku nie miałam również w nikim oparcia. Wszyscy wokół mówili „nie uda Ci się”, „będziesz pazury robić? idź na studia”, „zwariowałaś, taka konkurencja w mieście”. Wtedy powiedziałam sobie, że mimo wszystko spróbuję i na pewno dam radę!

Od razu po zakończeniu szkoły, mając 21 lat, złożyłam wniosek o dotację. W trakcie pisania wniosku miałam chwile zwątpienia, zastanawiałam się, czy może rzeczywiście nie ma to sensu. Postanowiłam jednak, że się nie poddam i udało się! Dostałam dofinansowanie na otwarcie biznesu. Początkowo prowadziłam działalność mobilną – dojeżdżałam do domów klientek autobusem, z wielką, ciężką walizką. Po roku udało mi się kupić moje pierwsze, wymarzone auto. Kolejnym krokiem było otwarcie własnego salonu i dokładnie dwa lata temu znalazłam swoje miejsce na ziemi – lokal w centrum miasta, na ul. Wyszyńskiego, który wspólnymi siłami wyremontowaliśmy wraz z moimi bliskimi. Dzięki ich wsparciu, a w szczególności rodziców i mojego partnera (za co ogromnie im dziękuję) działam do dziś i to we własnym salonie.

Nie było łatwo, to ciężka praca, walka ze swoimi słabościami, ciągła nauka, wyciąganie wniosków z porażek, nieraz dosłownie praca 24 godziny na dobę. Praca z ludźmi, ale to jest to, co kocham – ludzi, szczególnie kobiety, ich historie. Przede wszystkim to, że jak do mnie przyjdą, mogę wydobyć z nich wyjątkowość, tworząc niepowtarzalne stylizacje.

Powiedziałaś kiedyś, że to jest Twoja pasja. Jak było na początku, było pasją, czy pracą?

Od samego początku była to pasja. Uwielbiam bawić się formą, wymyślać nowe, ciekawe zdobienia. Może to zabrzmi banalnie, ale uśmiech klienta sprawia mi największą radość. A jeżeli można zamienić to w pracę i sposób na życie – dlaczego nie?

Kiedy zdecydowałaś się, że chcesz przekazać swoją wiedzę innym?

W czasach szkolnych, kiedy klasa czegoś nie rozumiała, nauczyciel wzywał mnie do tablicy, żebym wytłumaczyła innym. A kiedy zaczęłam robić paznokcie, koleżanki z branży pytały: jak ty to robisz? Stwierdziłam, że chcę tą wiedzą dzielić się z innymi. Nie tylko samą praktyką, ale również pasją. W 2014 roku, nawiązałam współpracę z jedną z polskich marek kosmetycznych i szkolę pod logo Silcare. Podczas takich kursów namawiam kobiety do otwierania swoich firm, dodaję im pewności siebie, zachęcam do rozwoju. Na moim przykładzie widać, że można coś osiągnąć, ale nie wystarczy tylko chcieć – trzeba ciężko na to pracować i nie poddawać się mimo przeciwności.

Jakie szkolenia organizujesz?

Organizuję szkolenia podstawowe, jak i zaawansowane ze stylizacji paznokci metodą żelową, czy też manicure hybrydowy. Działamy w kameralnych grupach 2-4 osobowych, jak i indywidualnie. Uważam, że w ten sposób kursanci najlepiej chłoną wiedzę.

Największą popularnością cieszą się mini warsztaty tematyczne, gdzie w czasie 3-4 godzinnych spotkań omawiamy jeden wybrany temat, np. podkładanie formy, praca frezarką bez pilnika (który jest naszym hitem), babyboomer, zdobienia ślubne i wiele, wiele innych. Każda ze stylistek znajdzie coś dla siebie, a w razie potrzeby dopasowuję kursy pod klienta indywidualnego. Omawiamy wtedy zakres wiedzy, jaką dana uczestniczka oczekuje ode mnie uzyskać, szacujemy czas kursu oraz cenę.

W maju ruszam z nowym szkoleniem, jedynym takim na Podlasiu – paznokcie przedłużone metodą fiberglass, bez użycia formy czy tipsa. Zapraszam serdecznie!

Korzystając z okazji, zapytam Cię jeszcze o obecne trendy w dziedzinie paznokci.

Jeżeli chodzi o formę, to nadal najsilniejszym trendem jest manicure hybrydowy. Zaletą tej stylizacji jest to, że wygląda bardzo naturalne, nie uszkadza płytki paznokcia, utrzymuje się do 2 tygodni, a wykonanie jej w salonie trwa dość szybko, bo ok. 45-60 minut. Panie bardzo chętnie noszą hybrydę.

Obecne trendy są bardzo odważne, królują intensywne neony, a główny kolor roku 2019 to żywy koral (pantone-living coral). Modne są także zdobienia z motywem zwierzęcym: zeberki, panterki. Wszystko, co błyszczy, bogate zdobienia biżuteryjne.

Co do kształtu, uważam, że należy go dopasować indywidualnie pod dłoń danej klientki, jednak przeważnie jest to wydłużony migdał. Na pocieszenie dla mniej odważnych pań, mam swój faworyt – delikatny odcień różu, bądź beżu, bo zawsze wygląda elegancko, bez względu na panujące trendy. Te kolory chyba zawsze będą na topie.

Mimo tego, że moda na kolory zmienia się co chwilę, w salonie posiadamy pełną gamę kolorystyczną, także każda z Pań znajdzie coś dla siebie.

Dziękujemy.

Fot. Z archiwum Joanny Karpuk

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *