„Nawet trudne sytuacje w naszym życiu mają jakiś głębszy sens” – Urszula Duda

"Nawet trudne sytuacje w naszym życiu mają jakiś głębszy sens" - Urszula Duda

O ukrytym sensie trudnych sytuacji, które w życiu spotykają każdego z nas, pracy, która jest pasją oraz pewnym wyjątkowym miejscu w Suwałkach. Rozmowa z Urszulą Dudą – laureatką pierwszego miejsca w kategorii pajsa plebiscytu „Podlasianka 2017”.

Obcasypodlasia.pl: Została Pani zgłoszona w kategorii pasja, jednak mam wrażenie, że Pani pasja to nic innego jak Pani praca?

Urszula Duda: Nie ma nic lepszego niż praca, która jest pasją. Dla mnie ekscytujące jest tworzenie. W tworzenie Bajki zaangażowana byłam praktycznie od początku. Ale najwspanialsze jest to, że dzięki mojej pracy poznaję wielu fascynujących ludzi.

Uwielbiam chińskie przysłowie, które mówi: „Jeśli chcesz być szczęśliwy przez godzinę, utnij sobie drzemkę. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez cały dzień, pójdź na ryby. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok, odziedzicz fortunę. Jeśli chcesz być szczęśliwy przez całe życie, pomagaj innym.”

Moją pasją jest praca, która jest związana z pomaganiem innym ludziom.

Proszę opowiedzieć nam o tym, czym się Pani zajmuje zawodowo?

Od ośmiu lat pracuję w Niepublicznej Terapeutycznej Szkole Podstawowej Bajka z oddziałami przedszkolnymi w Suwałkach oprócz tego prowadzę Niepubliczne Terapeutyczne Gimnazjum Prolog. Działam w Podlaskim Stowarzyszenie Terapeutów. Zajmuję się rzecznictwem na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Moim głównym obszarem jest pomoc osobom z autyzmem.

W jaki sposób znalazła się Pani w tym właśnie miejscu?

11 lat temu u mojego syna zdiagnozowano autyzm. Wtedy obiecałam sobie, ze zrobię wszystko aby jego życie było dobre, aby mógł być samodzielny. Zależało mi także na tym aby szkoła zapewniała mu rozwój „szyty na jego miarę”, a nie standardowe podejście w kwestii edukacji. Kacper jest wyjątkowym chłopcem i dzięki niemu mam przyjemność pracować i tworzyć wyjątkową” Bajkę”. Wszystko co nas spotyka można „przekuć” na coś dobrego, nawet trudne sytuacje w naszym życiu mają jakiś głębszy sens- tak to widzę z perspektywy mojego życia.

Poprzez swoje działania wspiera Pani rodziców dzieci z autyzmem, ale także i same dzieci. To nie jest proste zajęcie. Z doświadczenia wiem, że zajmując się, pracując z osobami z niepełnosprawnością nie da się skończyć pracy o 15.00 i wrócić do domu całkowicie wyłączając myślenie o nich.

Pracuję 24 godziny na dobę, przecież jestem mamą Kacpra, ale biorąc pod uwagę, że praca to moja pasja nie odczuwam tego jako przykrego obowiązku. Chętnie pomagam innym rodzicom, a mój telefon jest dostępny prawie cały czas. Wiem jak jest trudno gdy u naszego dziecka diagnozuje się jakąś dysfunkcję. Doskonale rozumiem niepokój rodziców i zdaję sobie sprawę jak bardzo potrzebują wsparcia. Oni wszyscy potrzebuję profesjonalnego wsparcia. Staram się dawać im to, co sama chciałaby otrzymać na ich miejscu. I oczywiście dbam o to aby ich dzieci rozwijały się w naszej szkole i tak po ludzku były zadowolone ze swojego życia. Szczęśliwe dziecko= szczęśliwy rodzic.

Co w tej „pracy” o ile w Pani przypadku można ją tak nazwać, daje największą satysfakcję?

Rozwój dzieciaków. Zmiany jakie w nich zachodzą. To nie jest tak, że mamy czarodziejską różdżkę , pstryk i już. To trwa i może dlatego ta pozytywna zmiana tak bardzo cieszy. Ale Bajka to też kadra szkoły. To ludzie, którzy są moją pasją. To prawie pięćdziesiątka świetnych osób. Wyobraźcie sobie, że na wyciągniecie ręki macie psychologa, fizjoterapeutów, muzyków, plastyków, metodyków- ludzi otwartych na innych, wrażliwych i bardzo kreatywnych.

Każdy dzień w Bajce to fajna przygoda. U nas nigdy nie jest „spokojnie”. I wiem, że stereotypowo mówi się, że szkoły dla autystów charakteryzuje porządek, pewna powtarzalność, spokój… To w Bajce tego nie ma. Nasze dzieciaki grają na instrumentach, śpiewają, rysują, malują, grają w szachy, ćwiczą różne dyscypliny sportu, pływają, wspinają się, przemierzają kilometry po mieście, uczestniczą w przedstawieniach, jeżdżą na wycieczki, grają w boccie, kręgle, sadzą warzywa, robią zdjęcia, gotują, szyją i do tego się muszą jeszcze uczyć przedmiotów. Jak może nie dawać satysfakcji taki „tętniący życiem organizm”. I najwspanialsze jest w tym wszystkim to, że każdy dzień przynosi nowe.

Spodziewała się Pani pierwszego miejsca w kategorii pasja?

Jasne, że nie. Było mi ogromnie miło, że miałam przyjemność uczestniczyć w gali. Sam fakt, że mogłam się na niej pojawić i poznać tak wiele niesamowitych kobiet już był nagrodą. A pierwsze miejsce hmm… ogromne zaskoczenie i wielkie wyróżnienie. Ta nagroda udowadnia, że praca może być pasją, może rozwijać i nadawać sensu naszemu życiu. Zawsze chciałam aby to, co robię -„Bajka”- wyszła poza granice naszego miasta. Paradoksalnie to, co robimy w Bajce czyni ją wyjątkową w skali kraju tylko jeszcze kraj o tym nie wie. Chcę aby takich szkół jak nasza powstawało jak najwięcej. I to nie tylko dla autystów. Ta nagroda to dowód, że jak się coś tworzy z pasją to może przynosić to tylko dobre rzeczy.

Dziękujemy.

Fot. Marcin Surynowicz.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *