O „Wizażu śmierci” z autorką powieści Ewą Dudziec

O "Wizażu śmierci" z autorką powieści Ewą Dudziec

ObcasyPodlasia.pl: „Wizaż śmierci” jest Pani pierwszą książką?

Ewa Dudziec: W grudniu 2016 r. opublikowałam kilka opowiadań i wiersz z warsztatów literackich, w antologii „21-dniowe wyzwanie. Piszę codziennie. Wybór tekstów”. Ale tak, „Wizaż Śmierci” to moja pierwsza autorska książka.

Dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na ten gatunek literacki – powieść kryminalną?

Tak mnie poprowadziła fabuła. W pierwotnym założeniu miałam napisać dłuższe opowiadanie o tematyce szpiegowskiej. Po nakreśleniu planu wydarzeń, wyszło inaczej. Przybyły nowe wątki i bohaterowie nabrali głębi. Nigdy też nie określam z góry ilości stron, pozwalam postaciom, żeby wciągnęły mnie w swoje „życie”.

Akcja książki rozgrywa się w Białymstoku. Co jest poniekąd nowością. Od początku chciała Pani umiejscowić jej bohaterów w swoim własnym mieście?

Nie tylko w Białymstoku, również we wschodnich rejonach Polski, a spora część akcji dzieje się w Puszczy Białowieskiej. W swojej pierwszej książce postanowiłam umieścić bohaterów w miejscach, które dobrze znam lub w których byłam chociażby przejazdem i lubię do nich powracać. Niestety, „Wizaż śmierci” nie jest pierwszym kryminałem z akcją w Białymstoku i okolicach, ale rzeczywiście takich książek jest bardzo mało.

Postacie, które spotykamy w książce są w całości fikcyjne? Czy może wzorowała się Pani na kimś ze znajomych, otoczenia?

Bohaterowie i wydarzenia są całkowicie wymyślone i nie należy doszukiwać się powiązań z prawdziwymi śledztwami. Zbieżność nazwisk jest przypadkowa. (śmiech). Jeśli chodzi o cechy osobowości, to chyba tak, jak każdy autor, podglądam świat, znajomych, przechodniów mijanych na ulicy czy w sklepie i jeśli coś przykuje moją uwagę, to często później wykorzystuję te spostrzeżenia w książce bądź opowiadaniu. Chciałam, żeby moi bohaterowie byli naturalni i wiarygodni, więc przypisałam im wygląd i niektóre cechy, które zaobserwowałam w realnym świecie. Jednak nie „kopiuję” nikogo w całości – biorę jedną, dwie cechy i rozdzielam na różne postacie.

Jak długo powstawała książka?

Pierwszą scenę napisałam na początku 2014 roku, ostatnią w lipcu 2015 r. Kolejne półtora roku, z przerwami, to był czas na redakcję, poprawki i zmiany. Dopisałam też kilka nowych fragmentów, a następnie poświęciłam dużo czasu na redakcję, redakcję i… redakcję. Pod sam koniec tego okresu zajęłam się również działaniami typowo wydawniczymi, takimi jak przygotowanie okładki, edycją tekstu, oraz aktywną promocją książki przed premierą.

Powieść została wydana na zasadach self-publishingu. Dlaczego zdecydowała się Pani wydać ją w ten właśnie sposób?

Zadecydowały przede wszystkim powody finansowe i czasowe. Wydawnictwa, z którymi rozmawiałam, oferowały umowy na zasadzie współfinansowania. W praktyce – całkowite pokrycie kosztów wydania „Wizażu Śmierci” z moich środków. Przeanalizowałam różne oferty wydawnictw oraz możliwość publikacji na platformie do samodzielnego wydania książek. Self-publishing okazał się być najkorzystniejszym rozwiązaniem. Zebranie funduszy na pokrycie kosztów udało się dzięki zbiórce społecznej i wspaniałym Wspierającym, którym jeszcze raz serdecznie dziękuję. Drugą kwestią był czas. Zależało mi na premierze jeszcze przed wakacjami, a żadne wydawnictwo nie gwarantowało mi takiego terminu.

Czy możemy spodziewać się kolejnej książki, a może kontynuacji powieści?

Właśnie rozpoczęłam prace redakcyjne nad kolejną powieścią (nie jest to kontynuacja „Wizażu śmierci”), planuję również w niedługim czasie wydanie zbioru opowiadań „Czekoladki z pieprzem”. Nie mam teraz tak ściśle określonych terminów, jak przy „Wizażu śmierci”.

 

Autor fot. Marcin Dudziec. Źródło: archiwum prywatne Ewa Dudziec

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *