JAK PROFESJONALNIE ZEPSUĆ UMOWĘ – PORADNIK NIEPROFESJONALISTKI

JAK PROFESJONALNIE ZEPSUĆ UMOWĘ – PORADNIK NIEPROFESJONALISTKI

Trudno zliczyć wszystkie umowy, które zawierasz każdego dnia. Zaczynasz rano ustalając ze swoim facetem, że możesz zaparzyć kawę, ale on za to leci po pieczywo. Później burzliwe negocjacje z dziećmi o wycenie w kieszonkowym ich pomocy w domu. Wieczorem delikatny kontrakt skutkujący tym, że Joanna może dołączyć do babskiego wieczoru, ale żądasz wyjścia do kina, żeby nie musieć słuchać jej głosu. W tekście piszę o umowach, które zawierasz w swojej firmie. A dokładniej o tym jak zadbać, żeby każda z nich była koszmarna.

Umowa powinna umożliwiać obu jej stronom osiągnięcie celu, dla którego ją zawierają. Ty prowadzisz agencję reklamową. Twój klient chce przeprowadzić rebranding. Pozostało ustalić – co, kiedy i za ile.

Tyle teorii. Przejdźmy do praktyki.

Ta pokazuje, że zanim dojdzie do złożenia podpisu na dokumencie strony wprowadzają cały wachlarz rozwiązań gwarantujący, że efekt finalny będzie zapewniał wszystko oprócz efektywnej współpracy. Przejdźmy do crème de la crème strzałów w kolano i kopania małym palcem w szafkę nocną.

Trochę tego, szczypta owego i odrobinka tamtego

Solidna umowa jest jak obiad osoby cierpiącej na szereg wyjątkowo zajadłych alergii. Powinna być dopasowana pod jego potrzeby.

W kontaktach między firmami dominuje jednak podejście sałatkowe.

Wezmę część postanowień z umowy, którą kiedyś zawarłam z innym klientem. Dodam parę paragrafów z dokumentu, który podrzuciło mi google. Dopełnię całości uwagami z fejsbukowej grupy „Wsparcie prawne”… E voila!

Efekt finalny wygląda tak, że oznaczenia stron zmieniają się w jak w kalejdoskopie, 30% treści jest wewnętrznie sprzeczne, a w umowie o wykonanie usługi za 1.500 zł przewidujesz jako zabezpieczenie notarialne oświadczenie o poddaniu się egzekucji i prawo pierwszej nocy z mężem kontrahentki. Najgorszy jest brak możliwości odczytania co poetka miała na myśli. W tym przypadku nie działa zasada „jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze”. Tutaj stosujemy „jeżeli nie wiadomo o chodzi, to nie wiadomo o co chodzi”.

Papier przyjmie wszystko

Spoiler alert – nie przyjmie.

Nieświadoma tego faktu albo nim nie zrażona wzbogacasz dokument o kolejne postanowienia. A to wpiszesz, że wykonawca mebli do Twojego gabinetu dostanie zapłatę wyłącznie po realizacji bez jakichkolwiek usterek. A to zabezpieczysz się karą umowną za brak terminowej zapłaty Twoich faktur.

Te pomysły mają wspólny mianownik. Jeżeli druga strona się do nich dobrowolnie zastosuje, nie ma problemu. W przeciwnym wypadku, będziesz mogła wsadzić klauzule w miejsce, którego szerokość staje się dla Ciebie dość drażliwym tematem w czasie lata.

Swoboda ustalania warunków umów nie jest nieograniczona. Jej granice wyznaczają: właściwość stosunku (nie tego stosunku), przepisy prawa i zasady współżycia (nie tego współżycia) społecznego. Ich przekraczanie nie jest dopuszczalne, choćbyś nawet mogła wykazać, że chciały tego obie strony.

Less is more

Jedną z mądrzejszych rzeczy na temat kontraktów, którą kiedykolwiek przeczytałem było „praca nad umową kończy się, kiedy nie można z niej już niczego odjąć, a nie kiedy nie można do niej już niczego dodać”. Opiniując kolejne umowy stwierdzam z pełnym przekonaniem – jakoś się nie przyjęło.

Rozumiem poważne traktowanie swojej firmy i dmuchanie na zimne. Czy jednak nie sądzisz, że jeżeli jesteś zmuszona do wynajęcia busa, żeby zawieźć umowę do podpisu, to sprawy przybrały zły obrót? Spójrzmy prawdzie w oczy. Na firmamencie polskich tuzów literatury Sienkiewicza nie przeskoczysz. Nie warto więc rywalizować objętością Twojej umowy o aranżację wnętrza z trylogią pana Henryka.

W imieniu wszystkich prawników mam dla Was propozycję. Jeżeli nie zarabiasz na życie rozwiązywaniem problemów prawnych innych ludzi następnym razem pisząc umowę spisz na kartce co konkretnie, w jakim terminie i w zamian za co masz zrobić. W ten sposób będziesz miała czarno na białym podstawy, a zasady współpracy będą regulowały przepisy (Pro-Tip: będzie tak nawet bez nieśmiertelnego „W zakresie nieuregulowanym umową stosuje się przepisy kodeksu cywilnego”). Według mnie kodeksowe zasady gry mają zdecydowaną przewagę nad tymi, które z błędami wpiszesz sama w kontrakcie. I to z punktu widzenia obu stron umowy.

Autor: Łukasz Mróz
radca prawny
kancelariamroz.pl

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *