Przez życie na obcasach – Czy ONI to jeszcze MY?

Przez życie na obcasach - Czy ONI to jeszcze MY?

Kilka dni temu robiłam zakupy. Stanęłam w kolejce za starszym małżeństwem Pan w wieku mniej więcej siedemdziesięciu lat i Pani, nieco młodsza. Rozmawiali, uśmiechali się do siebie, kiedy Pan prawie już wyjął wszystkie zakupy z koszyka na taśmę sięgnął po ostatnią rzecz – mały słoiczek z ogórkami. Słoiczek niefortunnie wymknął mu się z rąk i z hukiem wylądował na podłodze, oczywiście się przy tym rozbijając.

Pani kasjerka westchnęła znacząco i wróciła do liczenia produktów. Zakłopotany mężczyzna zaczął zbierać z podłogi szkło i ogórki. Ktoś z końca kolejki zawołał jeszcze jedną kasjerkę. W tej samej chwili przy mężczyźnie znalazły się jednocześnie obie kasjerki zabierając mu z rąk potłuczone szkło. Żadna z nich ani na chwilę nie spojrzała na niego, nie słuchała też tego, co do nich mówi.

Kiedy zamieszanie nieco ustało, a Pani z kasy kończyła liczyć zakupy starszego małżeństwa, Pan uśmiechnął się życzliwie i dodał „Proszę policzyć jeszcze te ogórki, żebyście Państwo nie byli stratni”, „Nie będę już tego liczyła” odpowiedziała. Kiedy małżeństwo już odeszło pojawiła się druga kasjerka z maszyną czyszczącą do podłóg „Jak ONI to robią?” podsumowała całą sytuację. Chciałam się odezwać, powiedzieć, że każdemu przecież może się zdarzyć, ale odpuściłam…

Wychodząc ze sklepu natknęłam się na starszego mężczyznę. Czekał na żonę, która wróciła najwyraźniej raz jeszcze po ogórki. Stał smutny i zamyślony patrząc gdzieś daleko przed siebie.

Zrobiło mi się go strasznie żal, zaczęłam się zastanawiać czy na co dzień mamy świadomość tego, że MY w przyszłości to ONI?

Jesteśmy młodzi, sprawni, zdrowi. Żyjemy szybko przemieszczając się z punktu A do punktu B. Praca – dom, siłownia – dom, szkoła dzieci – dom. I tak dzień za dniem. Kiedy w pędzie tej codzienności nagle w sklepie lub na chodniku przed nami pojawia się ktoś, kto nie pędzi, bo już nie ma na to sił zaczynamy się irytować. Musimy zwolnić, a to dla nas całkowicie nowa sytuacja.

Stworzyliśmy więc podział jesteśmy MY – pokolenie „niezniszczalne” i ONI – starsi ludzie, spowalniający nasz codzienny pęd. Dla wielu z nas po prostu niezauważalni. Na chwilę obecną wydaje się nam, że do samego końca będziemy prędcy, sprawni, samowystarczalni. A przecież MY za jakiś czas będziemy NIMI…

Zastanawiam się często co będę robiła będąc na emeryturze. Wyobrażam sobie wtedy, że będę miała w końcu tyle czasu na pracę w ogrodzie ile zawsze chciałam mieć. Jednak czasem myślę o tym, że owszem czasu będę miała pod dostatkiem, ale czy będę miała na to siły i zdrowie?

Nikt z nas nie wie, co go czeka na starość. Obyśmy w zdrowiu i sprawności dożyli swoich ostatnich dni, ale nie oszukujmy się starość może być łaskawa, ale może też być bardzo ciężka. Więc otwórzmy oczy, przestańmy udawać, że ICH nie ma, nie złośćmy się kiedy musimy nieco zwolnić, gdzieś w sklepie, czy na chodniku, bo starsza Pani lub Pan idący przed nami nie są w stanie iść szybciej. To nie dla nas taka sytuacja jest trudna tylko dla tych starszych ludzi. Myśleliście kiedyś o tym jak to jest chcieć coś zrobić, tak jak zawsze chociażby popracować w ogrodzie i po kilku minutach stwierdzić, że nie ma się na to sił, że to już ponad nasze możliwości? To musi być strasznie smutna świadomość własnej bezsilności.

Zwolnijmy więc i przestańmy się wszędzie tak śpieszyć i udawać, że jesteśmy niezniszczalni. Zatrzymajmy się czasem, uśmiechnijmy, spytajmy czy może pomóc i wykażmy więcej zrozumienia… staniemy się NIMI prędzej niż nam się wydaje.

Autor: Elżbieta Stankowiak

Fot. Lawreszuk.eu

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *