„Realizując siebie, rozwijając swoje pasje możesz mieć pewność, że Twoja firma odniesie sukces na rynku”. Z cyklu „Kobieta sukcesu” – Alicja Czarniecka.

„Realizując siebie, rozwijając swoje pasje możesz mieć pewność, że Twoja firma odniesie sukces na rynku”. Z cyklu „Kobieta sukcesu” - Alicja Czarniecka.

Jej przygoda z modą jak sama mówi rozpoczęła się już w wieku trzech lat. Wtedy złapała przysłowiowego „bakcyla”, który doprowadził ją do stworzenia własnej marki odzieżowej. Zapraszam na rozmowę z Alicją Czarniecką – projektantką z Podlasia.

OP. Ukończyłaś Akademię Sztuk Pięknych w Warszawie, a jak rozpoczęła się twoja przygoda z projektowaniem?

AC. Zaczęłam bardzo wcześnie, bo już w wieku 3 lat. Pamiętam, że dostałam wtedy dziecięcą maszynę do szycia, ale za to z prawdziwą igłą i nitką. Moja mama kończyła w tym czasie technikum krawieckie i miała w domu mnóstwo zeszytów z rozrysowanymi ubraniami, a ja te rysunki wycinałam i szyłam z nich ubrania dla lalek. To właśnie zabawki i w późniejszym czasie siostry były moimi pierwszymi modelkami.

OP. W którym momencie zorientowałaś się, że to co robisz jest Twoją pasją?

AC. Prawdziwą przygodę z modą zaczęłam, gdy wyjechałam do Chicago, gdzie miałam szansę odbyć staż u Barbary Bates. Przede wszystkim było to bardzo intensywne szkolenie z projektowania, między innymi dla Whitney Houston i Oprah Winfrey. Właśnie wtedy poznałam branżę od tej drugiej strony, nie tylko projektowania ubrań, ale i prowadzenia własnego biznesu modowego. Dzięki temu doświadczeniu zdecydowałam się na stworzenie mojej marki.

OP. Jak powstają Twoje projekty? Skąd czerpiesz do nich inspirację?

AC. Trudno powiedzieć, co tak na prawdę mnie inspiruje. Czasem jest to kształt, a innym razem po prostu piękna tkanina. Bardzo często bywa tak, że w trakcie przeglądania stron w Internecie wpadnie mi w oko jakiś detal i na tym potrafię zbudować całą kolekcję. Moje pomysły są inspirowane rozmaitymi bodźcami, na przykład ostatnio zainspirowałam się modelką. Wiem że to banał, ale pomysły najczęściej przychodzą w najbardziej nieoczekiwanych momentach.

OP. Gdybyś miała określić dla jakiego grona odbiorców projektujesz?

AC. Moje ubrania są tworzone dla nowoczesnych kobiet, które nie boją się mody. To właśnie te żywiołowe, odważne, przebojowe dziewczyny czują się najlepiej w moich projektach. Kategorie wiekowe nas nie obowiązują, każdy ubiera się i wygląda na tyle lat, na ile się czuje. Myślę, że wśród tych wszystkich modeli każdy jest w stanie znaleźć coś dla siebie.

Każde zlecenie to inne wyzwanie. Praca z gwiazdami daje mi większe możliwości pod względem kreatywnym, ponieważ ich stroje często muszą być wyraziste i sceniczne. Każdy projektant kocha zlecenia, gdzie może popuścić wodze fantazji i zaprojektować jakiś szałowy ciuch, nie mogę jednak powiedzieć, że projektowanie ubrań anonimowym kobietom nie daje mi satysfakcji. Współpraca z moimi stałymi klientkami również jest bardzo ważna. Projektantka mody musi wiedzieć czego oczekują od niej klientki i zaprojektować im takie ubrania, by zawsze czuły się w nich pięknie, modnie i komfortowo.

OP. Gdzie możemy zobaczyć Twoje kreacje?

AC. Wszystkich zainteresowanych zapraszam do siedziby mojej firmy, która mieści się w Fastach. Jest tam studio, gdzie można obejrzeć moje projekty, przymierzyć i zastanowić się przy filiżance kawy. Oprócz tego moje sukienki koktajlowe często można znaleźć w salonach sukien ślubnych przy ulicy Lipowej w Białymstoku oraz w Butiku Swing w Galerii Alfa.

OP. „Project Runway” przygoda, czy sposób na rozwój działalności?

AC. Project Runway traktuję w kategoriach wspaniałej przygody. Muszę przyznać, że gdy tylko dowiedziałam się o powstawaniu pierwszej edycji, od razu wysłałam moje portfolio. Niestety, nie udało mi się przejść do etapu castingów, poszczęściło mi się za drugim razem. Udział w projekcie to niezwykłe doświadczenie, poznałam tu całe mnóstwo świetnych ludzi, którzy tak samo jak ja są fashion freaks. Cieszę się bardzo z nabytych nowych umiejętności i cennych wspomnień wyniesionych z programu. Chyba do końca życia będę pamiętać tą mieszankę podekscytowania i stresu, którą czułam przed pierwszym pokazem.

OP. Idąc o krok dalej z pasji tworzysz biznes? Opowiesz nam o swoje firmie?

AC. Projektowania nie traktuję w kategorii zawodu, to jest moja pasja i bardzo się cieszę, że przy okazji mogę się dzięki niej utrzymać. Oczywiście, bywają gorsze dni, kiedy trafiają się sami trudni klienci, a nawał obowiązków pochłania cały wolny czas… Zdarza się, że pracuję po 14 godzin dziennie! Jednak kiedy widzę, że moja praca jest doceniana przez coraz większe grono klientów czuję się wspaniale. Konkurencja jest i będzie zawsze – ważne, by trafić w gusta kobiet i zapewnić sobie ugruntowaną pozycję w branży.

OP. Rady dla naszych Czytelniczek, które chciałyby prowadzić własny biznes?

AC. Rób to, co kochasz. Praca traktowana w kategorii przymusu jest z góry skazana na porażkę. Realizując siebie, rozwijając swoje pasje i przekształcając je w biznes możesz mieć pewność, że Twoja firma będzie konkurencyjna i odniesie sukces na rynku.

Dziękujemy.

Fot. Archiwum prywatne Alicji Czarnieckiej.

Udostępnij

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *