Wszystko co robię – robię z pasją i zamiłowaniem. Z cyklu „Kobieta z pasją” Anna Kraśnicka

Wszystko co robię – robię z pasją i zamiłowaniem. Z cyklu „Kobieta z pasją” Anna Kraśnicka

Kiedy nie mogła kontynuować swojej pracy, a los postawił przed nią szansę na nowy zawód – nie wahała się ani chwili. Dziś jak sama mówi praca stała się pasją, która pozwala jej ukazywać nam piękno naszego regionu. Zapraszam do rozmowy z Anną Kraśnicką, prowadzącą bloga Białystok Subiektywnie.

OP. Przewodnik, nauczyciel historii. Wszystkie Pani działania są ukierunkowane na nasze województwo. Skąd się wzięło u Pani zamiłowanie do naszego regionu?

AK. Urodziłam się w Białymstoku w rodzinie podlaskich autochtonów i od dzieciństwa frapował mnie dysonans między tym jak mówi moja babcia a jak sąsiadka, co widzę i słyszę w szkole a co się mówi w domu. Bardzo długo nic z tego wszystkiego nie rozumiałam ale jako dociekliwa osóbka zaczęłam się żywo interesować historią, później skończyłam studia w tym kierunku i od tego momentu poczułam, że chyba coś z tego wszystkiego rozumiem.

Po studiach nie kochałam za mocno naszego regionu, nie było dla mnie pracy i wyjechałam na 2 lata do Anglii. Były to czasy przed wejściem do Unii Europejskiej. Z perspektywy Wysp czy innych krajów europejskich lepiej się widzi Polskę i Podlasie. Odległość, ciężka, fizyczna praca połączona z nauką, a przede wszystkim wnikliwe obserwacje ludzi i otoczenia pozwoliły mi zrozumieć, że nie mamy na co narzekać w Polsce a Podlasie i Białystok to pod każdym względem piękny kawałek świata. Zupełnie pozbyłam się kompleksów i zrozumiałam, że zaściankowość tkwi w naszych umysłach.

W 2003 roku wróciłam do Polski z zupełnie innym, pozytywnym nastawieniem.  Ze stuprocentowym oddaniem, przez 11 lat pracowałam jako nauczyciel angielskiego i historii w Gimnazjum. Niestety zmiany polityczne i nepotyzm, które przeżerają nasz kraj nie pozwoliły mi kontynuować pracy w szkole.

OP. Kolejna Podlasianka, która robiąc to co lubi dodatkowo promuje nasze województwo. Kiedy powstał pomysł na prowadzenie bloga Białystok Subiektywnie?

AK. W momencie kiedy moja kariera w szkole się skończyła, nie chciałam już wchodzić w kolejne toksyczne środowisko i postanowiłam robić coś na swój rachunek. Nie mam zwyczaju roztkliwiać się nad sobą, nowy początek – nowe wyzwania! Zupełnie przypadkowo dostałam się na Kurs dla przewodników turystycznych organizowany przez Urząd Pracy. Ktoś zrezygnował wiec dostałam telefon z propozycją wzięcia udziału w szkoleniu. Z minuty na minutę podjęłam decyzję, to był wrześniowy piątek – w poniedziałek byłam na kursie, w grudniu zdałam egzamin na przewodnika, a w lutym oprowadzałam swoja pierwszą wycieczkę.

Później dostałam propozycję pracy w punkcie Informacji Turystycznej w Bramie Pałacu Branickich. Spędziłam tam dwa sezony turystyczne – to był dość trudny czas ale mogłam od środka obserwować środowisko, poznałam innych przewodników, nawiązałam kontakty ale najważniejsze – mogłam się uczyć od najlepszych – ludzi z wieloletnim doświadczeniem.

Przez cały czas koleżanki namawiały mnie żebym pisała – zawsze miałam lekkie pióro ale czułam i czuję potrzebę usystematyzowania ogromu wiedzy i atrakcji woj. podlaskiego – chodzi tu jednak o coś nowoczesnego, dostępnego, we współczesnej formie. Książek mamy co niemiara.

Najpierw założyłam próbnego bloga na bezpłatnym serwisie ale kiedy odzew przeszedł moje oczekiwania … pojawiło się dodatkowe wsparcie.  Moja siostrzenica pracująca w profesjonalnym wydawnictwie branży startupowej w Berlinie namówiła mnie na “prawdziwego” bloga i bezustannie wspiera mnie technicznie. Tymczasem pojawiały się co raz ciekawsze zlecenia – dziennikarze z New York Timesa, Amerykanie w poszukiwaniu korzeni czy też ludzie z każdej strony świata o korzeniach żydowskich. Miałam o czym pisać!

OP. Jednak blog dotyczy nie tylko Białegostoku, promuje Pani cały nasz region?

AK. Promuję cały nasz region bo jestem przewodnikiem na całe województwo podlaskie. Turysta nie przyjeżdża tylko na Podlasie, chce zobaczyć Suwalszczyznę, Nadbuże itd. Nie chcę oczywiście nikomu wchodzić w drogę poza tym nie oszukujmy się, ani do Sejn, ani do Puńska, ani nawet do Augustowa z Białegostoku na 2-3 godziny pracy się nie jedzie. Parki Narodowe mają swoich przewodników także pracy w temacie turystyki jest masa.

Chcę współpracować z ludźmi, którzy coś robią dla regionu. W tej chwili blog ma 18-u partnerów a liczba, mam nadzieję będzie rosła. Uważam, że jedynie współpracując, wychodząc poza partykularne interesy, poszerzając horyzonty i znajomości możemy robić coś fajnego. Żywym na to dowodem są media społecznościowe, fenomen YT. W pojedynkę człowiek może tyle co nic…

OP. Inspiracje na nowe posty czerpie Pani z pracy przewodnika, czy specjalnie urządza sobie osobiste podróże na który podstawie ukazuje Czytelnikom coraz to nowe miejsca?

AK. Inspiracje czerpię z pracy, z innych blogów, z życia, z rozmów z przewodnikami. Staram się ciągle gdzieś jeździć – naturalnie z kolegami i koleżankami z branży – prywatnie i w ramach naszego rodzimego PTTK. Tylko nieustanne poznawanie, czytanie, poszerzanie własnej wiedzy sprawia, że się rozwijamy i jesteśmy wartościowymi przewodnikami.

OP. To czym się Pani zajmuje to zawód, zamiłowanie czy już pasja?

AK. Prowadzę legalną, zarejestrowaną działalność, wiec chyba już praca ale wszystko co robię – robię z pasją i zamiłowaniem.

OP. Wielkimi krokami zbliża się wiosna, zaczynamy spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. Jakie miejsca poleciłaby Pani na pierwsze wiosenne wycieczki?

AK. Mam dwóch synów i z praktyki wiem, że bardzo się sprawdza Silvarium w Poczopku i Arboretum w Kopnej Górze. Tam wiosna w rozkwicie da się obserwować z minuty na minutę. Fanów rowerów wysyłam do Puszczy Knyszyńskiej a mieszkańców Białegostoku na Dojlidy – nasza plaża daje naprawdę mnóstwo możliwości – to jeden z ostatnich dzikich zakątków mieście. Zresztą! Zaglądajcie na bloga – myślę, że już dziś, po roku istnienia stanowi całkiem niezły zasób informacji dla wycieczkowiczów, spacerowiczów i fanów podlaskiego: bialystoksubiektywnie.com

Dziękujemy.

 

Fot. źródło: Archiwum prywatne AK.

Autor: Robert Borecki – na wernisażu Tadeusza Doroszko

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *