„Wszechświat stworzył dla mnie biznes”. Akcja Nominacja – Małgorzata Żukowska

„Wszechświat stworzył dla mnie biznes”. Akcja Nominacja – Małgorzata Żukowska

W pierwszej edycji naszej Akcji Nominacja, która daje możliwość nominowania do wywiadu inspirujące Was kobiety, została nominowana Małgorzata Żukowska.

OP.  „Jest kobietą, która inspiruje, motywuje, żyje z pasją, osiągnęła sukces. Na co dzień jest osobą bardzo pogodną i pełną energii”. Taki opis Pani osoby dostaliśmy na naszą skrzynkę e-mailową od Pani Ewy. Zacznijmy może od sukcesu. Prowadzi Pani własną firmę, stworzyła projekt „PROSPERUJ JAKO COACH!”. Kiedy po raz pierwszy zetknęła się Pani z coachingiem?

MŻ. W roku 2003, dokładnie pamiętam, ponieważ byłam wtedy w ciąży z moim pierwszym dzieckiem.

Byłam wtedy w ciekawym momencie życia, opuściłam korporację. Mieszkałam w Stanach i prowadziłam tam swój własny biznes – miałam agencję reklamową. Trudna ciąża zmusiła mnie do leżenia w łóżku. Przypadkowo, oglądając telewizję natknęłam się na program o coachingu. To było jeszcze zupełnie nowe, nawet w Stanach. Wzbudziło to moją ciekawość. Zaczęłam dochodzić „po nitce do kłębka”. Miałam już trochę dosyć ówczesnego biznesu, martwiłam się jak to będzie, kiedy pojawi się dziecko. Poznawanie coachingu było jak objawienie, Eureka!–pomyślałam, że Wszechświat właśnie stworzył dla mnie pomysł na życie i na biznes.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam, że TYM dokładnie chcę się zajmować. Miałam dobre podstawy – ukończyłam psychologię, ale nie chciałam pracować w tym zawodzie. Zaczęłam się więc interesować studiami coachingu.

OP. Jak wyglądała Pani ścieżka zawodowa od momentu pomysłu na własny biznes do chwili obecnej?

MŻ. Zaczęłam uczyć się coachingu, zapisałam do szkoły. Już w trakcie nauki trzeba było coaching praktykować. Znajomi byli moimi pierwszymi klientami, to na nich sprawdzałam, czy się do tego nadaję.

Po ukończeniu szkoły zajęłam się już prowadzeniem firmy. Ponieważ miałam wcześniej doświadczenie we własnym biznesie, wydawało mi się, że pójdzie jak z płatka. Jednak tak się wcale nie okazało. Przez dwa lata borykałam się finansowo i w każdy inny sposób. Musiałam nauczyć się prowadzić biznes inny niż do tej pory, z innymi regułami marketingowymi i sprzedażowymi.

Nauczyłam się tego. Nauczyłam się eksponować w nowy sposób, występować publicznie, prowadzić warsztaty. Wtedy biznes ruszył. Stworzyłam w Stanach bardzo fajną, dochodową firmę coachingową. Zajmowałam się life coachingiem. Moją grupą docelową były kobiety, które były na zakręcie życiowym. W niektórych aspektach swojego życia nie były tam, gdzie chciały i były gotowe to zmienić i ustawić wszystko na właściwe dla siebie tory. Pomagałam im tego dokonać. I kochałam swoją pracę.

W momencie, kiedy biznes już dobrze prosperował, zdecydowałam się wrócić do Polski razem z dziećmi po 25 latach. Ponieważ pracuję wirtualnie przez Internet, stać mnie było na przeniesienie biznesu do Polski, bo przyjechałam tu „z amerykańskimi klientami”. Miałam przez to łatwiejsze początki. Lecz tu musiałam zbudować polską klientelę, czyli niejako zacząć od nowa i biznes, i życie. Całe szczęście okazało się, że te same reguły marketingowe i sprzedażowe sprawdzają się po obu stronach oceanu.

Był rok 2009. To były początki coachingu w Polsce.

OP. Czym jest PROSPERUJ JAKO COACH!?

MŻ. Jest to firma, która powstała trochę przez przypadek. Zajmowałam się life coachingiem. Jednak kiedy zaczęłam poznawać polskich coachów, zauważyłam, że nawet świetnym coachom brakuje mentalności i umiejętności biznesowych i nie radzą sobie dobrze na rynku. Stwierdziłam, że jest to niewypełniona nisza na polskim rynku i postanowiłam ją wypełnić. Chciałam wprowadzić do Polski dobry, skuteczny i uczciwy program pomagającym coachom prosperować we własnych biznesach.Zaprosiłam do Polski jednego z moich amerykańskich coachów, który potrafił to robić i który mnie też trenował. W ostatniej chwili coś uniemożliwiło mu przyjazd, a ja poprowadziłam szkolenie w zastępstwie.

Pokochałam to. Okazało się, że doskonale sobie z tym radzę i sprawia mi to frajdę. Tak to się zaczęło. To trochę wyparło mój life coaching i zajmuję się PROSPERUJ JAKO COACH! do dziś. Za to life coachingiem zajmują się coachowie, którzy skończyli moje szkolenia, prosperują świetnie na rynku i pomagają wielu ludziom.

OP. A co z tą inspiracją i motywacją? To również wiąże się z Pani pracą czy może bardziej z naturą i usposobieniem?

MŻ. Jestem osobą, która zawsze robiła to, co chciała. Gdyby nie dawało mi to już satysfakcji, to zajęłabym się czymś innym. Robię to, co mnie nakręca, motywuje, inspiruje. Nie boję się zmian, wyzwań. Mam podejście w stylu „Jak to się nie da?”I przekazuję to innym ludziom poprzez coaching.

Lubię wyzwania, lubię mieć trochę pod górkę. Chciałabym, aby ludzie, którzy mają pod górkę wykorzystali ją nie do tego, aby się z niej zsunąć i leżeć, ale po to, aby na nią wejść i zrobić coś fajnego. Ta górka to taki nasz rozwój osobisty.

Mam ten zew natury, a coaching mi daje w tej kwestii duże pole do popisu. Dlatego stwierdziłam kiedyś, że trafiłam na profesję mojego życia.

OP. Życie z pasją oznacza dla Pani…

MŻ. …brak nudy, zaangażowanie w to, co się robi. Postrzeganie świata jako naprawdę ciekawego, życia jako naprawdę fajnego, a jeśli takie nie jest, to można je przerobić. Staram się widzieć „fajność” we wszystkim, z pasją myć naczynia, stać w korku, odrabiać z dziećmi lekcje. Takie koncentrowanie się na pozytywach naszego jestestwa, które tu mamy na ziemi.

OP. Jest Pani mamą dwójki dzieci, sama je wychowuje. Jak to sobie Pani poukładała w parze z prowadzeniem biznesu?

MŻ. W moim przekonaniu dużo trudniej jest pracować w korporacji i mieć dwójkę dzieci, niż pracować z nimi we własnym biznesie. Między innymi dlatego weszłam w swój biznes, bo planowałam czas na dzieci. Własny biznes daje większe poczucie swobody,chociażby godzinowej. Mogę sobie ustawić tyle godzin pracy, ile potrzebuję. Wbrew pozorom prowadzenie własnego biznesu dało mi dużą giętkość w wychowywaniu dzieci i spędzaniu z nimi czasu.

Czy to jest łatwe? Pewnie, że nie. Ważne jest, aby pamiętać we własnym biznesie o samodyscyplinie, że pracuję „stąd dotąd” i nie odpuszczać sobie. Samo się nie zrobi. Ale również umieć dać sobie luz – kiedy dziecko jest chore, to musi mieć zapewnioną opiekę. Nie próbować robić naraz dwóch rzeczy – czyli albo pracuję, albo jestem z dziećmi.

Chodzi o to, aby postawić sobie właściwe granice zdrowej równowagi. Pamiętajmy, że biznes potrafi być bardzo wciągający. Gdyby nie dzieci, pewnie pracowałabym dużo więcej. Całe szczęście dzieci pomagają mi jasno te granice określić i „zmuszają” mnie do balansu.

OP. Rady dla naszych Czytelniczek?

MŻ. Kobietki, róbcie! Róbcie fajne rzeczy.
Nie zarzucajcie swoich marzeń.
Jeżeli macie na coś w życiu ochotę, dążcie do tego.
Jeżeli coś Wam w życiu nie pasuje, przyjrzyjcie się temu i zmieńcie.
To my decydujemy, co możemy i jak żyjemy. Do nas świat należy.

Dziękujemy.

Rozmawiała Elżbieta Stankowiak

Autor Fot. Grzegorz Mościbrocki

Udostępnij

Comments

  1. Gratulacje! Od Gosi można czerpać całymi garściami – nie tylko biznesowo, ale przede wszystkim życiowo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *