Z cyklu akcja nominacja – Monika Stalenczyk, prowadząca bloga Hashimoto i ja

Z cyklu akcja nominacja – Monika Stalenczyk, prowadząca bloga Hashimoto i ja

Doskonała kobieta, matka i żona – Monika Stalenczyk, prowadzi blog Hashimoto i Ja, która jest wzorem dla wielu kobiet jak uporać się z tą chorobą. Motywuje i inspiruje przy tym wiele kobiet i nie tylko kobiet. Do tego ma pasje – pysznie piecze i gotuje i zaraża tym innych, chętnie dzieli się radami i przepisami. Można byłoby pisać o niej dużo, ale lepiej ją poznać i pokazać światu!

Takie zgłoszenie otrzymaliśmy w ramach AKCJI NOMINACJI od naszej Czytelniczki. Zapraszamy więc do poznania Pani Moniki.

Obcasypodlasia.pl: O Hashimoto mówi się coraz więcej, jednocześnie ciągle podkreślając jak ciężka do wykrycia jest ta choroba. Jak to było w Twoim przypadku?

Monika Stalenczyk: Tak to prawda – mówi się coraz częściej z czego się zresztą bardzo cieszę. Na szczęście coraz więcej lekarzy endokrynologów bierze pod lupę tę chorobę i stara się posiąść o niej wiedzę. Jak to było u mnie? – Było dosyć ciekawie. Tak naprawdę zderzyłam się z brutalną rzeczywistością, która pokazała mi jak niewiele wiedzieliśmy i jak niewiele wiedzieli Ci, którym wydawałoby się powinniśmy ufać (mam na myśli niektórych lekarzy oraz dietetyków). Nie chcę co prawda wrzucać wszystkich do jednego worka, ponieważ trafiłam wreszcie na tych, którzy potrafili mi pomóc, podpowiedzieć i pokazać to, co jest na chwilę obecną fachowej medycynie znane. Na pytanie czy choroba jest trudna do wykrycia? Odpowiem dwoma słowami – Absolutnie nie! O tym jak to było w moim przypadku i jak można wykluczyć jej obecność piszę na swoim blogu.
Choroba przestrasza swoją nazwą dlatego dwa powody wskazują na to, że z wykrywalnością jest jak jest.

Pierwszy: Brak wiedzy u wielu lekarzy:
Choroba Hashimoto jest naprawdę dosyć często traktowana jako ta, która nie zagraża życiu (bo w sumie przecież nie zagraża – a jedynie przeszkadza), więc lekarze pierwszego kontaktu, jak również Endokrynolodzy często nie chcą się po prostu nią zajmować. Wielu nie zleca badań wykluczających, lub potwierdzających ją sugerując się tylko jednym badaniem – mowa o TSH. Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że o ile rozumiem Endokrynologów – specjalistów – borykających się na co dzień z dużo większymi problemami (chorobami tarczycy niebezpiecznymi dla życia), o tyle nie rozumiem tych, którzy nie mając z trudnymi przypadkami za dużo wspólnego traktują chorobę Hashimoto jako wymysł cywilizacji.

Drugi: – niestety ludzki, który mówi: „Mnie to na pewno nie dotyczy!”:
Tak – ten ludzki, który pozwala wielu kobietom wierzyć w to, że nic się z nimi nie dzieje. Miewamy często sygnały mówiące o tym, że coś jest nie tak, ale bagatelizujemy je. Długotrwałe zmęczenie, senność, osłabienie, drażliwość, problemy z wypadającymi włosami, problemy skórne, lub ciągłe poczucie zimna. Często tłumaczymy te sygnały najbardziej znanym ostatnio słowem – Stres. Do tego wśród kobiet, które mają za sobą macierzyństwo często dochodzi nadwaga. Wiele z nas przyzwyczaiło się do tego, że po urodzeniu dzieci waga ma prawo podskoczyć w górę i tak zostać. Wiele kobiet chorych ( niewiedzących o tym ) po prostu bagatelizuje pierwsze sygnały i nic z nimi nie robi. Po tym jak sama padłam ofiarą Hashimoto zaczęłam się baczniej przyglądać kobietom. Znam kilka przypadków, w których moje podejrzenia i sugestie, na początku odbierane dziwnie w późniejszym etapie naprawdę się potwierdziły.

Dziś czytając Twój blog sprawiasz wrażenie, że oswoiłaś Hashimoto. Jaka była Twoja reakcja, kiedy dowiedziałaś się, że jesteś chora?

Zanim zapadła diagnoza że mam Hashimoto miałam dużo trudniejsze wyzwania. Moje objawy; drętwienia mięśni, brak siły w dłoniach, zawroty głowy, trudności z koncentracją spowodowały, że wylądowałam w szpitalu z podejrzeniem Stwardnienia Rozsianego. Na szczęście naprawdę wiele daje rodzina. Wspólnie z mężem i mamą jakoś to udźwignęliśmy, a podejrzenie SM się nie potwierdziło. Jak zapewne miałaś okazję przeczytać na blogu, poszukiwania tego co mi dolega trwały dosyć długo. W końcu przyszła potwierdzona diagnoza: Tak, to jest Hashimoto.

Pierwsza reakcja? – dokładnie taka sama jak większości kobiet, które dowiadują się o niej dziś. Z jednej strony cieszyłam się bardzo, że nie mam SM, ale z drugiej czułam strach, złość, a następnie (w początkowym okresie) nadzieję że to jakiś głupi wymysł. Chciałabym jednak wyraźnie zaznaczyć, że kobiety, które dowiadują się o niej teraz mają to, czego ja nie miałam. W Polsce jest dużo więcej informacji. Są książki, opracowania, fora internetowe i grupy dyskusyjne, w których jest dużo więcej sprawdzonych i rzetelnych informacji. Wyobraź sobie, że wiele dostępnych dziś książek, które poruszają temat Hashimoto zostało wydanych już po tym, jak ja usłyszałam diagnozę, więc w początkowym okresie ja naprawdę nie wiedziałam co mam robić!

Hashinmoto jest problematyczne ponieważ wymusza całkowitą zmianę nie tylko kulinarnych przyzwyczajeń, ale w ogóle całego odżywiania.

Tak, to prawda. Hashimoto (kiedy już dopadnie na dobre) jest bardzo problematyczne i rzeczywiście wymusza zmianę przyzwyczajeń. To jest trochę tak, że na początku (po usłyszeniu diagnozy) wiele kobiet zadaje sobie pytanie pt: „Czy ja naprawdę muszę zacząć zwracać uwagę na to co jem?”

Często w początkowym okresie, kiedy objawy nie są jeszcze bardzo uciążliwe szukamy wytłumaczeń i potwierdzeń tego, że dieta nie ma znaczenia. Następną fazą często jest to, że po prostu wstydzimy się tej choroby. Tak! – naprawdę się wstydzimy! Wstydzimy się, ponieważ reakcja społeczeństwa jest frustrująca. (Że wymyślamy, że moda nam do głowy uderzyła). Do tego dochodzi tez fakt, że wielu niedoszkolonych Endokrynologów nadal sugeruje nam, że to co jemy naprawdę nie ma znaczenia przypisując jednocześnie tabletki hormonalne już w początkowym okresie. Słowo „wymusza” jest w tym wypadku tym idealnie dobranym. Wymusza, ponieważ kobiety postawione przez chorobę i jej objawy pod ścianą z desperacji próbują zmieniać swoje przyzwyczajenia kulinarne. Poprzez mojego bloga poznałam naprawdę wiele kobiet, które to przerabiały przechodząc podobną drogę jak ja. Naprawdę wiele!

Ile czasu Ci zajęło zanim przyzwyczaiłaś się do tych zmian?

Dobre pytanie – hmmm? Mój młodszy syn skończył niedawno 5 lat, a pierwsze objawy zaczęłam zauważać około 6 miesięcy po porodzie. Po kolejnym pół roku usłyszałam pierwszą diagnozę. Później próbowałam ze złudną nadzieją ją odwrócić. Następnie (jeszcze nie będąc na diecie) – czytałam. Wszystko co było związane z Hashimoto. Książki, opracowania medyczne, fora – dosłownie wszystko. Jeździłam na spotkania i szkolenia. Sprawdzałam też co na temat Hashimoto mówi się w innych krajach. Ile to mogło trwać? Kolejne pół roku? Nie pamiętam. Na pewno nie było tak, że przeczytałam jedną książkę i tyle. Czytałam, a na podstawie zdobywanej wiedzy na żywym organizmie zaczęłam testować jak to jest z tą dietą…. No i się zaczęło na dobre. Kiedy zrozumiałam, że po prostu tak muszę? – Na pewno upłynął rok od pierwszej diagnozy.

Jak powstał pomysł na bloga?

Z pomysłem na bloga też zmagałam się długo. Było tak, że kiedy zrozumiałam że powinnam spróbować z dietą zaczęłam poszukiwać inspiracji i konkretnych przepisów. Okazało się jednak, że wiele z nich kompletnie nie pokrywa się z tym do czego powinnam się stosować. Jakieś konkrety? Jest tego wiele – naprawdę. Nie sposób tego opisać w dwóch zdaniach. Wiedziałam już, że doświadczenie i wiedzę mają CI którzy tematem Hashimoto zajmują się od lat. Wiedziałam już, że w Polsce jest ich naprawdę niewielu. W pewnym momencie poczułam jakąś potrzebę przekazania tego, czego już się dowiedziałam. Muszę też zaznaczyć, że ten pomysł bardzo dopingował mój mąż! Po tym kiedy oswoiliśmy się zarówno z nazwą jak i skutkami zaczęliśmy wspólnie drążyć temat niejednokrotnie poświęcając czas do bardzo późnych godzin nocnych. Pisałam, gotowałam, czytałam, robiliśmy zdjęcia …. I tak w kółko. Od rana, do nocy. A wiesz jak się bardzo wstydziliśmy pokazać go światu ? – ale to już może na inną rozmowę.

Propozycje Twoich potraw udowadniają, że kuchnia przy Hashimoto nie musi być monotonna. Skąd czerpiesz kulinarne inspiracje?

Skąd czerpię? Kombinuję! Na początku próbowałam wszystkiego, co można było znaleźć w internecie – takiego dedykowanego dla Hashimoto. Później zaczęłam kombinować sama. Nie raz było tak, że z przepisów coś mi nie wychodziło. Nie poddawałam się. Próbowałam zmieniać, szukać zamienników lub inaczej dobierać proporcje. Potrafiłam się przyznać do tego, że coś zepsułam, po czym próbowałam po raz kolejny. Cały czas kombinuję czasem inspirując się potrawami z innych znanych i ceniony blogów poświęconych kulinariom.

Zdawać by się mogło, że po prostu prowadzisz bloga kulinarnego, ale jest to ogromne wsparcie dla osób z Hashimoto. Podpowiadasz również jak stawiać pierwsze kroki po diagnozie.

Wiesz – taki był właśnie mój zamysł. Nie chcę się w żaden sposób pokazywać jako specjalistka, która wie więcej niż medycyna zdołała ustalić. Temat leczenia od początku pozostawiam lekarzom zaznaczając jedynie to, żeby kobiety trafiały do tych lekarzy, którzy naprawdę zajmują się Hashimoto. Moje przesłanie na blogu jest jedno: Dziewczyny, koleżanki, kobiety! (Panowie również, ponieważ choroba zaczyna coraz częściej dotyczyć i Panów) Jeśli zauważyłyście, że coś się dzieje z Waszym organizmem, lub jeśli (co gorsza) miałyście kiedykolwiek jakiś problem z tarczycą i usłyszałyście od lekarza, że sprawdzamy tylko TSH – zmieńcie lekarza! Przyjrzyjcie się temu bardziej, poszukajcie, poczytajcie i spróbujcie. Być może również padłyście ofiarą Hashimoto i źle prowadzone męczycie się kompletnie o tym nie wiedząc.

Chciałabym jeszcze wtrącić dwa słowa dotyczące kontrowersyjnego wśród wielu dietetyków Glutenu. Jedni mówią, że odstawić a inni że to bzdura. Ja powiem tak: Jeśli nic Wam nie dolega i nie zauważacie żadnych przykrych objawów, róbcie z tym Glutenem jak chcecie. Jeśli jednak macie jakieś poważne objawy, nie brońcie się i nie tłumaczcie, że odstawienie produktów zawierających gluten nic nie da – szczególnie jeśli tego nie spróbowałyście.

Dziękujemy.

Fot. Archiwum własne Monika Stalenczyk

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *