Z cyklu kobieta sukcesu – Joanna Zapolska.

Z cyklu kobieta  sukcesu - Joanna Zapolska.

Z wicemistrzynią świata w fitness Joanną Zapolską rozmawiamy o jej pasji, która jest jednocześnie stylem życia.

OP. Pani pasja, zawód, wykształcenie, wszystko to sprowadza się do wspólnego mianownika – sportu. Jaki był początek Pani drogi, od zawsze Pani wiedziała, że właśnie z tym chce wiązać życie?

JZ. Banalnie początek był właściwie przypadkowy. Jako 6 latka trafiłam na spotkanie naborowe do gimnastyki w przedszkolu, gdzie zakwalifikowałam się do 100 osobowej grupy dziewczynek, z których wyłoniono 20 najlepszych do klasy gimnastycznej klubu Stomil Olsztyn. Wszystkie koleżanki po zajęciach szkolnych ćwiczyły na zwykłej sali do wf, nieco dostosowanej do gimnastyki. Natomiast ja wykazywałam chyba większe zdolności ponieważ już po pół roku rozpoczęłam treningi w profesjonalnej sali gimnastycznej pod specjalną opieką trenerów kadry. Po roku moje umiejętności w porównaniu do koleżanek z klasy były o 5-6 klas wyżej i od IV klasy szkoły podstawowej byłam członkinią Kadry Narodowej. Trenowałam gimnastykę do matury i w tym wieku byłam już emerytką. Z racji klasy Mistrzowskiej na AWF w Gdańsku dostałam się bez egzaminów. Tam po kilku latach walki z nadwagą i dostrajania się organizmu do normalnego życia zajęłam się fitnessem, który dopiero powstawał. Tak już jest prawie od 20 lat i jakoś tak płynnie spowodowało to pasję na całe życie.

OP. Często słyszymy od sportowców, którzy osiągnęli sukces, o ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeniach. Pani zaczęła w wieku 7 lat wyczynowe uprawianie gimnastyki sportowej. Jak wyglądało wobec tego Pani dzieciństwo?

JZ. Do 18-19 roku życia były to ciągłe wyjazdy i opuszczanie szkoły. Co prawda byłam uczennicą Szkoły Mistrzostwa Sportowego w której uczyło się około 50 gimnastyczek i nauczyciele byli pomocni, ale nie było to łatwe. Później był indywidualny tok nauczania w III LO w Olsztynie w 4 osobowej klasie przeplatany wyjazdami i do tej pory nie wiem jakim sposobem udało mi się zdać maturę i to całkiem dobrze. Dzieciństwo było bardzo aktywne, ale sportowe, ponieważ trenowałam sześć razy w tygodniu po 4-6 godzin dziennie i tak przez 12 lat. Trening poranny był od 8 do 12 i w przerwie do drugiego treningu o 16-17 miałam czas na lekcje. W liceum czasem miałam lekcje wieczorem do 20 lub w niedzielę, ale chyba tak się przyzwyczaiłam, że nie było to takie straszne. Chyba dopiero teraz zdaje sobie sprawę ile to było wyrzeczeń. Czasu na przyjemności zostawało niewiele, ponieważ dodatkowo pomagałam rodzicom, którzy uprawiali warzywa i kwiaty.

OP. Decyzja o tym, że sport będzie jednocześnie sposobem na życie była naturalna czy musiała się Pani nad tym chwilę zastanowić?

JZ. Mając 6-7 lat, zapytana o to czy chcę ćwiczyć odpowiadałam, że tak ponieważ podobają mi się „fikołki”. Długa kariera sportowa w gimnastyce sportowej a później fitness naturalnie wpłynęło na całe moje życie. Bardzo się cieszę, że pomimo tego że nie uczyłam się potrafiłam później nadrobić zaległości, zdać maturę, studia i obronić doktorat, który był pokazaniem mojej pasji w postaci badań naukowych rekreacyjnych ćwiczeń fitness.
OP. Wicemistrzyni świata w fitness to duże osiągnięcie, zwieńczenie ciężkiej pracy. Co Pani czuła stając na podium? JZ. Radość i niedosyt, ponieważ przegrałam złoty medal tylko o 2 punkty co w fitness to bardzo mało. Ale chyba już trochę przyzwyczajona byłam do sukcesów, ponieważ lata w gimnastyce i fitness to razem około 17 lat startów. Raczej podchodziłam do startów racjonalnie i tak jak w gimnastyce nie mogłam decydować czy chcę wystartować tak w fitness sama decydowałam czy moja forma startowa jest odpowiednia do osiągania sukcesu. Było to łatwiejsze bo wiedziałam że jestem dobrze przygotowana i tym samym była szansa na sukces.

OP. Interesuje Panią sport nie tylko jako hobby, zgłębia Pani wiedzę na jego temat prowadząc badania naukowe to część zamiłowania do sportu czy po prostu praca?

JZ. Chyba i jedno i drugie, tak łagodnie się uzupełnia. Razem z Arkiem Leszczyńskim od wielu lat bardzo aktywnie uczestniczymy w największym targach i kongresach fitness na całym świecie ściągając stamtąd nowinki, które do Polski trafiają kilka lat później. Poza tym bardzo lubię pracę wykładowcy, uwielbiam czytać, pisać i badać, taka całość powoduje, że bardziej jest to pasja aniżeli praca. Staram się nadal uczyć najczęściej przez wyszukiwanie literatury naukowo-badawczej w USA głownie z zakresu Medical Fitness. Wiem, że moja aktualna praca ze studentami w Uniwersytecie Medycznym wymaga ciągłego szkolenia się i podawania studentom najnowszych informacji, a klientom w fitness klubie Maniac Gym potrzebna jest wiedza praktyczna. Staram się łączyć moją wiedzę jednocześnie na dwóch płaszczyznach naukowej i praktycznej.

OP. Jest Pani również managerem i trenerem personalnym, to sposób na „zaszczepienie” w ludziach bakcyla sportu?

JZ. Może niekoniecznie sportu, ale głównie zrozumienia, że aktywność fizyczna powinna być codzienną higieną zdrowia. Tak jak codziennie myjemy zęby tak samo powinniśmy dbać o swoje zdrowie poprzez systematyczną codzienną aktywność. Nie zawsze musi to być trening w fitness klubie, ale zwyczajowa dawka 30 minut jakiejkolwiek aktywności np. marszu czy jazdy na rowerze. Aktualnym problemem społeczeństwa na całym świecie jest zbyt niska aktywność fizyczna w stosunku do spożywanej energii w pożywieniu. Codziennie powinniśmy wykonywać 10 tyś kroków, aby nie powodować odkładania się zapasów tkanki tłuszczowej. Rzeczywiście staram się zaszczepiać bakcyla zdrowia ale na zasadzie ćwiczenia nie dla mody, ale zrozumienia dlaczego ćwiczymy, jak należy ćwiczyć, jak długo i intensywnie aby były efekty. Poza tym przy różnego rodzaju schorzeniach nieco inaczej programujemy aktywność fizyczną i ważne jest aby była odpowiednia do możliwości fizycznych.

OP. Zdawać by się mogło, że jeśli ktoś robi to co kocha nie potrzebuje od tego „odskoczni” , chwil wytchnienia. Faktycznie tak jest?

JZ. Moją i Arka odskocznią są podróże, podczas których stuprocentowo nie odrywam się od pracy, ale chociaż trochę. Zawsze mamy kontakt z firmą i laptop pod ręką, żeby nadzorować pracę całego teamu Medfitness Maniac Gym. Od wielu lat obydwoje podróżujemy na różne sposoby i po wszystkich kontynentach. Przemierzamy świat najczęściej objazdowo według swojego, wcześniej ułożonego planu i oczywiście z elementami sportowymi. Jeśli jest to np. Norwegia i wspinaczki górskie to niepotrzebny jest już trening, ale w innych miejscach staramy się wyszukiwać fitness kluby, aby nie zaniedbywać aktywności fizycznej. Podczas takiej odskoczni nieco trudniej jest utrzymywać odpowiednią dietę, ale staramy się nawet podczas wyjazdów odżywiać się w miarę dietetycznie i zdrowo.

Dziękujemy i życzymy dalszych sukcesów.
ObcasyPodlasia.pl

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *