„Zamarzyłam, aby poród był zaraz po ślubie najpiękniejszym dniem w moim życiu”

„Zamarzyłam, aby poród był zaraz po ślubie najpiękniejszym dniem w moim życiu”

Jest jedną z kobiet z woj. podlaskiego, które zdecydowały się urodzić swoje dziecko we własnym domu. Jak wspomina ten dzień i dlaczego podjęła właśnie taką decyzję, opowiada nam jedna z naszych Czytelniczek.

ObcasyPodlasia.pl: Synek, był Twoim pierwszym dzieckiem?

Tak.

Od początku wiedziałaś w jaki sposób będziesz chciała go urodzić?

Nie, miałam ogromny strach przed porodem od momentu kiedy zaszłam w ciążę. Historie mojej mamy, która urodziła trójkę dzieci były przerażające. Ja i siostra byłyśmy porodami wywoływanymi parokrotnie. Mama opowiadając o swoich porodach, myślę że nie wiedziała, jak ogromną blokadę w mojej głowie stworzyła, a przy okazji panika .

Pierwszym moim pomysłem było cesarskie cięcie. Tak sobie myślałam ”Rozetną mnie, wyjmą dziecko i będzie po wszystkim”. Słyszałam oczywiście, że po „cesarce” dłużej się dochodzi do siebie, ale wydawało mi się to lepszym rozwiązaniem niż poród naturalny. Tak było dopóki nie poznałam opinii innych kobiet, które urodziły siłami natury.

Moja koleżanka, która też była w ciąży, rodziła 3-4 miesiące wcześniej, poznała szkołę rodzenia Rozkwit. Postanowiłam również tam uczęszczać, a wtedy moje plany powoli zaczęły się zmieniać.

Z jednej strony była mama, bardzo bliska mi osoba, która mówi o porodzie negatywnie, a z drugiej strony wiele kobiet, które mówiły o tym pozytywnie. Zaczęła we mnie dojrzewać myśl porodu w pełni naturalnego. Zaczęłam szukać logicznych potwierdzeń tej decyzji. Jedną z nich była myśl – przecież kobieta jest przystosowana do porodu. Jej organizm i ciało jest stworzone do tego, aby urodzić dziecko. Przez wieki dzieci były rodzone w sposób naturalny.

Przyszedł czas, kiedy sobie uświadomiłam, że ja też jestem do tego stworzona. Dużą rolę w tym odegrało środowisko ze szkoły rodzenia, które nigdy nie mówiło „Ty masz urodzić naturalnie”, tylko poprzez dzielenie się swoimi doświadczeniami inspirowało i dodawało odwagi.

Szukałam więcej informacji, zaczęłam czytać na temat cesarki, a także pytałam położne i inne kobiety jak wygląda poród w szpitalu. Dowiedziałam się, że w szpitalu też nie zawsze są przestrzegane rzeczy i zachowania wspierające kobietę w trakcie porodu. Wszystko zależy od personelu, na który trafisz.

Miałam dużo niepewności. Biłam się ze swoimi myślami. Zastanawiałam się czy chce brać odpowiedzialność. Czas mijał, a ja na cztery miesiące przed porodem podjęłam decyzję, że urodzę w domu. Zamarzyłam, aby mój poród był zaraz po naszym dniu ślubu, takim kolejnym dniem, wspaniałym i pięknym, który będę wspominała pozytywnie.

Nie bałaś się?

Oczywiście, że bałam się tej decyzji. Pierwszy poród jest czymś takim, że nie wiesz przecież na co się piszesz, nie wiesz jak to będzie wyglądało. Teraz z perspektywy kiedy już wiem, będzie mi dużo łatwiej podjąć decyzję przy kolejnym.

No dobrze, ale co na to Twój lekarz? Miałaś lekarza prowadzącego.

Koleżanka, o której wspomniałam na początku chodziła do tego samego ginekologa co ja. Tamta koleżanka również rodziła w domu, więc nie było już zaskoczenia z jego strony. Pomimo tego, pytał dlaczego taka decyzja, bo jeśli się boję to mogę przecież pójść do prywatnej kliniki.

Jako dziecko miałam pewien okres kiedy byłam przez dłuższy czas w szpitalu. Na samą myśl przypominam sobie niemiłe pielęgniarki, ponurych lekarzy i ogromne karaluchy, które zabijałam kapciem. Wiem, że czasy się zmieniły i jakość świadczonych usług, natomiast ja do tej pory na myśl o szpitalu i lekarzu w białym fartuchu, mam gęsią skórkę i szybsze bicie serca.

Klinika, jest ok. Opieka na wysokim poziomie i inne udogodnienia. Natomiast ani szpital, ani klinika nie dała by mi tego czego zapragnęłam.

Mi się marzyło, aby to było w domu, abym po porodzie mogła się położyć do swojego łóżka i żeby od razu był przy mnie mąż i narodzone dziecko. Nie chciałam zostać w szpitalu czy klinice. Chciałam, aby był ze mną od razu po porodzie, chciałam się czuć bezpieczna od pierwszego skurczu po pierwszy krzyk mojego dziecka.

Często słyszę pytania „Nie bałaś się, że może coś Ci się stać, że możesz nie dojechać do szpitala?” Kiedy zaczynałam zgłębiać temat okazało się, że jeśli moja ciąża jest pod jeszcze bardziej restrykcyjną opieką i obserwacją, badania wskazują możliwość porodu w domu, to czemu nie. Statystyki pokazują, iż poród siłami natury jest w pełni bezpieczny, kiedy dajemy mu możliwość rozwijania się swoim tempem ( bez oksytocyny i bez znieczulenia). Możliwość wydarzenia się czegoś niepomyślnego lub zagrażającemu dziecku jest mniejsza, niż wygrana w totolotka.

Wiem jak działa mózg. Jakiekolwiek głupie pytanie zadane rodzącej w trakcie porodu może okazać się blokadą. Kobieta rodząca powinna się skupić na najniższego rzędu potrzebach człowieka, aby urodzić. Jedyne czego potrzebowałam to poczucie bezpieczeństwa.

W jaki sposób przygotowywaliście się do tej chwili?

Mieliśmy swoje płyty w muzyką, pozasłanialiśmy okna, zapaliliśmy świąteczne światełka, które nocą budowały atmosferę świętowania.

Kto był z Tobą w trakcie porodu?

Mąż i na początku jedna położna, a później jeszcze druga. Są to jedyne położne przyjmujące porody domowe w Białymstoku.

Dwie położne w trakcie porodu to standard?

Tak, w ostatniej fazie porodu kiedy jedna np. pomaga matce, druga zajmuje się dzieckiem. Są różne pozycje do porodu. Ja akurat rodziłam w pozycji stojącej. W szpitalu miałabym małe szanse na narodziny dziecka w takiej pozycji. Tak jak mówiłam zależy to od personelu. Zazwyczaj w szpitalu w tym momencie siadasz na samolot, wtedy grawitacja wcale nie pomaga, a wręcz przeciwnie – przeszkadza.

Myślałam, że może urodzę w wannie, ale kiedy przychodzi moment porodu organizm sam mówi czego potrzebuje, wysyła sygnały. Podpowiada co masz robić, jak oddychać, odpoczywać, przyjąć pozycje. Nasze ciało jest mądre. Kiedy nie walczysz z nim, to ciało wie jak urodzić dziecko. Poród trwał 26 godzin. Skurcze zaczęły się o 10 we czwartek, a w piątek o 11.34 przyszedł na świat nasz syn.

W jaki sposób chciałabyś urodzić swoje drugie dziecko?

Nie wyobrażam sobie, aby mogła rodzić inaczej.

Jak mąż zareagował na Twój pomysł rodzenia w domu? Ktoś próbował Cię odwieźć od tej decyzji?

Nikt poza mną, mężem i położną nie wiedział o tej decyzji. Jako małżeństwo, często idziemy pod prąd. Wybieramy mniej uczęszczane ścieżki życia i biznesu. Tak samo było z porodem. Jeśli nie podobała mi się wizja porodu jaką miała moja mama, musiałam wybrać inną drogę, to oczywiste. Jeśli oczekujesz innych rezultatów w swoim życiu niż inni, musisz robić rzeczy inne lub inaczej.

Nie naciskałam na mojego męża, po prostu spytałam czy chciałby ze mną rodzić, jako osoba towarzysząca. Przyjął moją decyzję ze spokojem, przemyślał i zapewnił mnie o swoim wsparciu. Spytał „Czy ufasz sobie?”. Jedynie pełne zaufanie do siebie, daje poczucie dobrze podjętej decyzji. W dniu porodu mój mąż zachował się przepięknie. Nawet się tego nie spodziewałam.

Mój poród był ciężkim porodem, bo miałam skurcze krzyżowe. Mąż cały czas ze mną był, masował, pomagał zmienić pozycję, robił okłady. Przez cały ten czas nie okazał strachu, był delikatny i opiekuńczy, dawał mi poczucie bezpieczeństwa.

Nigdy nie zapomnę jak leżałam w wannie, a on wziął poduszkę, koc i położył się obok wanny na podłodze, aby trzymać mnie za rękę. Dużo kobiet nie chce, aby mężczyzna towarzyszył im w trakcie porodu. Ja myślę, że mężczyzna musi podjąć własną, a potem wspólną decyzję na ten temat. Mogłabym powiedzieć, że razem urodziliśmy nasze dziecko.

Jak zareagowała mama, najbliżsi kiedy było już po wszystkim?

Mąż wysłał wszystkim wiadomość, że na świecie jest już nasz syn. Mama zadzwoniła do niego i spytała „w jakim szpitalu leży?”, wtedy mąż poinformował, że urodziłam w domu. Mama była bliska omdlenia. Większość naszych bliskich i znajomych była nieco w szoku. Spotkaliśmy się zarówno z pozytywnym jak i negatywnym odbiorem.

Moja decyzja była jak najbardziej świadoma, byłam pod bardzo restrykcyjną opieką. Jeśli cokolwiek by było nie tak, to sama nie pozwoliłabym na poród w domu.

Byłaś w stałym kontakcie z położną?

Tak, to ważne. Dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem miałyśmy ze sobą praktycznie kontakt codziennie, informowałam o swoim samopoczuciu i zdrowiu. Poród wymagał od nas dużego zaufania w obie strony. Musiałyśmy bardzo dobrze się czuć ze sobą.

Co czułaś po porodzie?

To był ogromny wysiłek, ale po czymś takim myślisz sobie „jestem w stanie zrobić wszystko, nic nie jest w stanie mnie zatrzymać”. Czuję się dumna z tego, że na początku pomimo historii porodów mojej mamy nie poddałam się. Chciałam zrealizować swoją wizję na poród mojego dziecka.

I zrealizowałaś?

Tak. Zrealizowałam. To najpiękniejsza rzecz jaka mi się zdarzyła i to we własnym domu.

Dziękujemy.

 

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *