Z cyklu Kobieta z pasją – „Zielska Agnieszka”

Z cyklu Kobieta z pasją - "Zielska Agnieszka"

Z pokolenia na pokolenia przekazywana wiedza o leczniczych roślinach naszych łąk i pól niestety powoli popadła w zapomnienie. Jednak chcąc zadbać o siebie i bliskich w pędzącej codzienności, świadomie i z wręcz naukowym podejściem powracamy na łono natury. Szukamy, testujemy i wdrażamy w życie jej dobrodziejstwa. Jednak są wśród nas kobiety, którym tajniki natury towarzyszą od zawsze. O swojej pasji do ziół opowiada Agnieszka Prymaka – „Zielska Agnieszka”.

ObcasyPodlasia.pl: Skąd u Pani zamiłowanie do natury i jej dobrodziejstw?

Agnieszka Prymaka: Właściwie to trudno mi powiedzieć, bo zamiłowanie do natury towarzyszy mi od zawsze. Kiedyś może mniej świadomie niż teraz, ale zawsze było blisko mnie. Może dlatego że wychowywałam się z przyrodą, bo mieszkałam z dala od wsi, rówieśników nie miałam, więc całe dnie bawiłam się głównie ze zwierzętami, ale roślinki były blisko mnie. I jeszcze fascynowało mnie to że babcia zbierała ziółka, suszyła, parzyła i miksturki przyrządzała. To było takie magiczne.

Trzeba posiadać dużą wiedzę, aby samodzielnie zbierać rośliny i przetwarzać na własny użytek?

Wszystko przychodzi w swoim czasie. Roślin uczyłam się i dalej się uczę, stopniowo. Najpierw były te podstawowe tj. pokrzywa, mniszek, ale z czasem na mojej drodze stanęły inne mniej znane tj. uczep trójlistkowy czy siedmiopalecznik błotny.

Fakt, jak się już sporządza mikstury i specyfiki trzeba wiedzieć w czym rozpuszczają się związki czynne i jak je ekstrahować, żeby jak najwięcej wyciągnąć z ziół. Ale takie mamy czasy, że tych wiadomości jest mnóstwo i w literaturze i w internecie. Trzeba tylko chcieć i umieć szukać. Zresztą na FB jest sporo grup tematycznych, które wymieniają się wiedzą i doświadczeniem. A z ziołami jest tak, że jak się już zaczyna zbierać i coś z nich robić to chce się coraz bardziej poznawać ich tajniki. A jest co poznawać i odkrywać.

Pani zdaniem Podlasie posiada swoje zielarskie dziedzictwo?

Oczywiście, tu od dawien dawna zioła były obecne w praktycznie każdym domu. Jeszcze starsi ludzie pamiętają czasy, kiedy ziołami leczono ludzi i zwierzęta. Zresztą tylko na Podlasiu spotykamy Szeptuchy- a one też używają ziół. Nasz teren też jest bogaty w zioła, a także w miarę czysty, choć niestety rolnictwo przemysłowe dotarło do nas też. Ludzie przestali żyć w zgodzie z Matką Naturą, ale bardzo mocno wierzę w to, że świadomość ludzi się zmieni i zaczniemy Ją bardziej szanować. Bez niej zginiemy.

Proszę nam opowiedzieć o Zielskiej Kolonii. Istnieje tylko online?

Zielska Kolonia to miejsce w którym mieszkam, to Kolonia Knyszewicze, ale jak zaczęłam zajmować się ziołami to nazwałam ją Zielską.

Na razie jest wersja wirtualna – Zielska Kolonia na facebooku.

Chciałabym, żeby Zielska Kolonia była miejscem do którego mogliby przyjechać zainteresowani ziołami ludzie. Żeby mogli tu odrobinę zwolnić i ciut inaczej spojrzeć na to co wokół nas. Na mlecz, pokrzywę, perz- nie jako na chwasty, które nam przeszkadzają, ale jak na rośliny, które można pokochać i z ich właściwości korzystać.

Chciałabym, żeby to było miejsce gdzie nie tylko ludziom będzie dobrze, ale też dzikim ptakom, owadom i oczywiście roślinom. Wszyscy jesteśmy od siebie zależni.

Warsztaty, spotkania zielarskie, porady. Stara się Pani „puścić w świat” swoją wiedzę i zarazić zamiłowaniem do natury?

Dokładnie tak. Moim marzeniem jest, żeby ludzie nauczyli się mądrze korzystać ze skarbów jakie daje nam Matka Natura. Żeby umieli rozpoznać podstawowe rośliny, żeby wiedzieli które ziółko może pomóc gdy się skaleczymy, a które gdy boli gardło. Naprawdę nie musimy przy pierwszym bólu czy zranieniu biec do apteki, rośliny są na wyciągnięcie ręki. Bóg dał choroby, ale dał też rośliny, które leczą.

Dzieci świetnie chłoną tę wiedzę o roślinach, rewelacyjnie współpracują na warsztatach przy wykonywaniu kul do kąpieli, mydełek, maceratów itp. Niestety nie znają podstawowych roślin, nie widzą że wiele z tych roślin jest jadalna i lecznicza. Są nauczone że wszystko co się je kupuje się w sklepie. A tyle dobra wokół nas rośnie.

Proszę podpowiedzieć od czego powinny zacząć nasze Czytelniczki, które chciałyby korzystać z dobrodziejstwa pól i łąk?

Od prostych ziół, takich które znamy i nie mamy problemów z ich rozpoznaniem. Herbatka z pokrzywy, sałatka z dodatkiem płatków stokrotki, róży, mniszka, nasturcji, nagietka, lemoniada z kwiatów czarnego bzu, wiosenne nowalijki tj. listki mniszka, krwawnika, bluszczyku kurdybanka. Naprawdę nie trzeba wielkiej wiedzy, rośliny są na wyciągniecie ręki, na spacerze wystarczy zebrać płatki róży, chabrów, macierzanki, krwawnika i mamy świetną ziołową herbatkę. Gwarantuję że szybko obudzi się w nas potrzeba zbierania i poznawania ziół.

Zapraszam też na ziołowe spacery i warsztaty do Zielskiej Kolonii, pokażę więcej roślin leczniczych i jadalnych, a także jak można je wykorzystać. Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę dużo cudownych roślin na drodze każdej Pani.

Dziękujemy.

Fot. Archiwum własne Agnieszka Prymaka.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *