Z cyklu kobieta – Kamila Lićwinko.

Z cyklu kobieta - Kamila Lićwinko.

Z halową mistrzynią świata w skoku wzwyż, laureatką nagrody najlepszego sportowca województwa podlaskiego w 2014 roku Kamilą Lićwinko rozmawiamy o sporcie i życiu prywatnym.

OP. Sport jest dla Pani pracą – sposobem na życie, pasją czy jednym i drugim?

KL. Sport jest dla mnie jednym i drugim. Jest ogromną pasją od kilkunastu lat no i sposobem na życie.

OP. Od czego rozpoczęła się Pani przygoda ze sportem?

KL. Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w szkole podstawowej. Tam pierwszy raz skoczyłam wzwyż na lekcji Wf. Po raz pierwszy wystartowałam na zawodach szkolnych i odniosłam pierwszy sportowy sukces. Już wtedy pokochałam skok wzwyż i tak zostało do dzisiaj.

OP. To czym się Pani zajmuje to z pewnością nie jest etat, który kończymy o 15.30 i wracamy do domu. Wyobrażam to sobie jako ciężką pracę praktycznie przez całą dobę. Jak wygląda dzień z życia kobiety – sportowca?

KL. To prawda, mam nienormowany czas pracy:) Jeżeli jesteśmy w domu w Białymstoku trenuje jeden raz dziennie. Mam na tyle komfortową sytuację, że trenuje z mężem wiec godziny treningów ustalamy wedle mojego samopoczucie czy tez chęci. Po treningu lub przed jest wizyta u fizjoterapeuty i jakaś odnowa biologiczna. Kiedy jesteśmy na obozach, trenujemy 2 razy dziennie. Wtedy jest więcej czasu na odpoczynek i zadbanie o własne zdrowie.

OP. Ciężką pracę, wyrzeczenia, rekompensuje to uczucie kiedy staje Pani na podium?

KL. Tak, rekompensują to wyniki i medale. Widzę wtedy, że moja praca nie poszła na marne, że warto było się poświecić i dać z siebie 200% na treningu.

OP. Co Pani lubi robić w czasie wolnym, kiedy jest już Pani w domu i ma kilka chwil dla siebie?

KL. Lubię czytać książki i podróżować. Często z mężem wsiadamy w auto i jedziemy gdzieś na weekend, a jeżeli nie mamy tyle czasu to chociaż na parę godzin, żeby się wyciszyć, odpocząć i zresetować.

OP. Pani mąż jest jednocześnie trenerem. Co było najpierw trener czy mąż?

KL. Tak, współpracujemy ze sobą już 3 lata, od 2012 roku. Pobraliśmy się we wrześniu 2013.

OP. Jak udaje się Pani odnaleźć w relacjach gdzie na trening jedzie Pani z mężem, ale wysiadając z samochodu jest już Pani trenerem?

KL. Ustaliliśmy to na początku naszej współpracy, że nie przenosimy pracy do domu i staramy się tego trzymać. Wiadomo, że czasami musimy porozmawiać o kwestiach sportowych w domu, ale na razie wszystko w granicach rozsądku:)

OP. Jak wyobraża sobie Pani daleką przyszłość, sport będzie zawsze obecny w Pani życiu?

KL. Myślę, że tak, że nie uda mi się tak łatwo o nim zapomnieć i uciec od niego. To ogromna cześć mojego życia z którą związane są rożne wspomnienia. Myślę, że nawet nie będę chciała uciec od sportu. Przecież dzięki temu ze uprawiam sport poznałam swojego męża 🙂

Dziękujemy i życzymy samych sukcesów.
ObcasyPodlasia.pl

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *