BĄDŹ AUTENTYCZNA!

BĄDŹ AUTENTYCZNA!

To niesamowite, jak często my Kobiety same źle się postrzegamy. Rozmawiałam niedawno z piękną, młodą, inteligentną, wykształconą kobietą, która jest w toksycznym związku, która postrzega samą siebie jako bezwartościową, nieatrakcyjną, niesamodzielną, niezaradną.

To jej historia zainspirowała mnie do realizacji Akademii Kobiecości w ramach naszego Stowarzyszenia 100 – lecie Kobiet. Ta wspaniała Kobieta poddała się wiele lat temu oczekiwaniom męża, zrezygnowała z siebie, z realizacji swoich potrzeb. Boi się zmiany, boi się, że sama nie da sobie rady i dlatego godzi się na przemoc emocjonalną i finansową w związku, godzi się na seks, który ją upokarza, godzi się na zdrady męża i jego kosztowne hobby. Co więcej, nie ma wsparcia w najbliższych. Kiedy zwierzyła się swojej mamie i powiedziała o tym, że rozważa rozstanie z mężem, bo nie da rady już tak żyć, bo wie, że jeśli czegoś nie zrobi to, albo „ ze sobą skończy”, albo się rozchoruje, usłyszała: „Co Ty mówisz, on zawsze o Ciebie dba, kocha Cię i Wasze dziecko. Przecież sama zupełnie sobie nie dasz rady. Gdzie ty z dzieckiem pójdziesz, kto Cię weźmie?” Po czym słuchając całej rozmowy jej ojciec dodał: „Tym babom dziś się w dupach przewraca, chcą, nie wiadomo czego ! A może Ty jesteś z tych kur…? Co poznałaś jakiegoś ?”

Ta kobieta całe swoje życie podporządkowywała się najpierw rodzicom, teraz mężowi całkowicie rezygnując z siebie. Nie otrzymała akceptacji od najbliższych jej osób i dziś za wszelką cenę udowadnia sobie i całemu światu, że jest najlepsza, ponieważ w jej ocenie tylko wtedy zasłuży na miłość, docenienie i zrozumienie. Przejmuje odpowiedzialność za tych, co zawinili, uwierzyła w ich prawdę o sobie, która wcale nie jest prawdą o niej. I jak ma teraz zadbać o siebie, jeżeli zupełnie zatraciła poczucie własnej wartości ? Przez całe życie wyrastała w złej atmosferze rodzinnej, doświadczała niewłaściwego funkcjonowania rodziny, negatywnych opinii na swój temat wypowiadanych przez najbardziej znaczące osoby w jej życiu.

W jej życiu przyszedł jednak w końcu moment, w którym powiedziała STOP. Zapytacie: Co takiego wyjątkowego się zdarzyło ? Nic. Po wielu latach rezygnacji z siebie już nie dała rady. Wtedy wystarczy drobiazg, czyjaś wypowiedź, a nawet gest, aby zdać sobie sprawę z faktu, że chcemy coś zmienić w swoim życiu. Jesteśmy na to gotowe. I cudowne jest to, że mając świadomość, że nie będzie łatwo, podejmujemy to trudne wyzwanie. Pamiętaj, że jeśli czujesz, że sama nie dasz rady, poproś o pomoc.

Cieszę się że stanęłam na jej drodze, ponieważ dzięki temu zaczęła inaczej myśleć o sobie. Wzięła udział w kilku warsztatach, wyznaczyła swoje własne wartości, nauczyła się wyznaczać granice i dbać o to, aby inni ich nie przekraczali. A co najważniejsze, przypomniała sobie siebie. Zrozumiała, że jest wartością samą w sobie. Teraz jest w procesie zmiany, uczy się asertywnie wyrażać siebie i wie, czego chce, czego potrzebuje. Samoświadomość pozwala jej być autentyczną, naturalną, żyć w zgodzie ze sobą, nie podporządkowuje się innym. Dała sobie prawo do bycia słabszą, wie, że nie musi wszystkim udowadniać, jaka jest silna i jak dobrze radzi sobie ze wszystkim. Mówi o tym jak jest jej trudno, że sobie, z czym nie radzi i dzięki temu jest silniejsza. Mówi też głośno o tym, że coś się jej nie podoba, nakłada czerwoną sukienkę, gdy ma na to ochotę lub zamiast gotować czterodaniowy obiad wychodzi z dziećmi na pizzę i wcale nie czuje się złą mamą.

Oczywiście, każda z nas ma takie momenty w życiu, gdy musi powiedzieć stop, zwolnić, zatrzymać się całkowicie. Ważne jest jednak to, by się nie poddawać. Doświadczmy przecież straty bliskich osób, chorób lub trudnych sytuacji życiowych, na które zazwyczaj nie mamy wpływu. Jest to naturalne. Zaakceptujmy ten stan, nie uciekajmy w spiralę negatywnego myślenia: „znowu mnie to spotkało, nic mi się nie udaje, nic z tym nie mogę zrobić, taki mój los itp.” Pozwólmy sobie na refleksje, ale idźmy dalej. Moja serdeczna koleżanka Dorota Ostrożańska, prowadząc swoje warsztaty (zobacz), powtarza uczestniczkom: „ Nie ma uda się.” I klepiąc się po udach dodaje : „Uda mamy dwa. Albo coś robisz, pracujesz nad tym, albo nie.

Bycie autentyczną oznacza asertywne wyrażanie siebie, oznacza świadomość własnych wartości i ufanie sobie. Jeżeli czujesz, że powinnaś coś zrobić, zaufaj swojej intuicji i działaj, ponieważ nawet jeśli tego nie zrealizujesz, to zdobędziesz kolejne doświadczenie, wyciągniesz wnioski i dzięki temu będziesz silniejsza. Ważne jest to, by poznać siebie, swoje wartości, by się rozumieć, by być w zgodzie ze sobą. Rozmawiajmy same ze sobą. Zadajmy sobie czasem pytanie: Czego chcę dla siebie? I jeśli jesteśmy w rzeczywistości, która nam nie odpowiada to zmieńmy ją , nie bójmy się tej zmiany. Nie zastanawiaj się: co jeśli? Najważniejsze jest, by mimo strachu działać. Wówczas porządkując swoje życie robimy, miejsce dla właściwych osób w naszym otoczeniu, na właściwe relacje i doświadczenia.

Będąc autentyczne, będziemy szczęśliwe!

I pamiętaj: zasługujesz na szczęście!

Autor: Ewa Wierzbicka – Nosal

Właścicielka Centrum Rozwodowego Kobieta i Rozwód Białystok, koordynator rozwodowy, dyplomowany mediator.

Źródło fot. Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *