Biżuteria, która dodaje odwagi w życiu – rozmowa z Ellą K

Biżuteria, która dodaje odwagi w życiu – rozmowa z Ellą K

Niedawno gościła na spotkaniu 100-lecia kobiet, gdzie opowiadała o swojej pasji. Dziś na łamach mojego portalu opowiada o tym, jak zaczęła się jej miłość do tworzenia biżuterii oraz odkrywa przed nami tajniki jej powstawania. Zapraszam na rozmowę z Elżbietą Klemensowicz – Ella K-Art&Fashion Jewwellery.

Obcasypodlasia.pl: Jak biżuteria pojawiła się w Pani życiu?

Elżbieta Klemensowicz: W świat sztuki wprowadził mnie brat mojej mamy, rzeźbiarz -samorodny talent. Kiedy przyjeżdżał do nas w odwiedziny, robił dla mnie i siostry biżuterię z drewna i ze skory. Dzięki niemu dużo rysowałam, malowałam i w wieku 17 lat zaczęłam tworzyć biżuterie, gdyż wujka zabrakło, zginął w wypadku. Najpierw ze skóry, z cienkich blaszek mosiądzu, później odkryłam modelinę. W pewnej galerii w Białymstoku zobaczyłam biżuterię, absolutnie zjawiskową, dużą tak jak lubię, niestety za drogą! Ponieważ nie było mnie stać, żeby ją kupić, postanowiłam, że zrobię sobie taką -sama, i tak zaczęła się moja przygoda z biżuterią.

Z czego tworzy Pani swoją biżuterię?

Jak już wspomniałam, pod koniec lat 70-tych pojawiła się modelina, która była materiałem idealnym, dającym wiele możliwości, dzisiaj jest ulepszona; występuje w wielu różnych wariacjach. Głównymi elementami, których używam w moich projektach, są kryształy Swarowskiego vintage, kamee, dziewiętnastowieczne guziki ze szkła żalobnego-matowego, szlachetne drewno hebanowe, bambus morski, muszle z różnych stron świata, minerały, kamienie półszlachetne, skóra wężowa…. wszystkie elementy scala tworzywo polimeryczne, wykończone pigmentami oraz złotymi 24 karatowymi płatkami.

Z myślą, o jakich kobietach powstają Pani prace?

Moja biżuteria jest duża i efektowna. Widać ją z daleka i o to właśnie chodzi, ale nigdzie nie jest powiedziane, że mogą ją nosić tylko śmiałe i wysokie kobiety. Wręcz przeciwnie, właśnie taka biżuteria dodaje kobietom odwagi w życiu. Nawet te drobne i delikatne, kiedy założą pełen fantazji, przeskalowany, fioletowo-złoty barokowy naszyjnik, czują się inaczej. Silniejsze, bardziej pewne siebie. I to właśnie kobiety, które nie boją się być widoczne, są moimi wiernymi klientkami.

Jak długo trwa proces jej tworzenia?

Od dwóch godzin do ośmiu albo więcej samej realizacji nie licząc koncepcji, poszukiwania materiałów, gdyż większość materiałów znajduję na rynkach staroci, na targach minerałów etc…nie wchodzę do sklepu i nie kupuję.

Gdzie możemy ją zobaczyć?

Od lat współpracuję z butikami paryskimi, ale głównie można oglądać moje kolekcje podczas wystaw, które miałam w Paryżu, Chicago, Szwecji, Warszawie. Lista jest długa, pokazów mody, czy prezentacji, np. tego lata miałam w Polsce prezentację w Białymstoku w Hotelu Traugutta, oraz wystawę w Wodzisławiu Śląskim we French Clinic, zaczynam również współpracę z Zoi Atelier w Gdyni, a 17 września rozpoczyna się wystawa moich obrazów – krzyży w Kościele Św. Magdaleny-Eglise de la Madeleine.

Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich prac?

Inspiruje mnie wiele stylów i epok. Renesans, barok, starożytna Grecja, Etruria, Bizancjum. Na pchlich targach   odkrywam stare przedmioty, wraz z ich historią…ceramiczne guziki z lat 30-tych zrobione na zamówienie dla Chanel i Elzy Chiaparelli, kryształy Swarovskiego z lat 50-80, czarną, żałobną biżuterię z XIX wieku, kamee wzorowane na antycznych. Inspirację znajduję w muzeum Luwru, czy sztuki kultur pozaeuropejskich Quai Branly, ale również w architekturze i ludziach.

Czy każda Pani praca unikatowa, czy zdarza się Pani robić takie same np. na zamówienie?

Z założenia robię unikaty, ale zdarza się, że klientka chce konkretny model ze zdjęcia, a ponieważ używam materiałów unikatowych, nigdy nie jest to wierna reprodukcja.

Tworzenie biżuterii jest Pani pasją?

Zdecydowanie jest to pasja, która przerodziła się w zawód, żyje z biżuterii. Z wykształcenia jestem muzykiem, ukończyłam Akademię Muzyczną im. F. Chopina w Warszawie, wydział w Białymstoku, w Paryżu studiowałam śpiew. Moja pasja i mój zawód zamieniły się rolami, w naturalny sposób, chyba miałam większy talent w tej dziedzinie niż w muzycznej. Niemniej jednak muzyka towarzyszy mi podczas pracy, a nawet zdarza mi się zagrać od czasu do czasu na wiolonczeli.

Dziękuję za rozmowę.

Elżbieta Stankowiak

Artykuły i wywiady

Fot. Z archiwum Elżbiety Klemensowicz. Autor Aleksandra Fontaine.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *