Ciąża i jej uroki

Ciąża i jej uroki

Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, przeczytałam mnóstwo książek o ,,okresie błogosławionym”. W piękny sposób poradniki opisywały, jak miesiąc po miesiącu będą następowały zmiany w moim organizmie, zmiany hormonalne i związana z nimi burza emocjonalna. Następnie książkowi eksperci uspokajali mnie, że jest to normalne i że okres ciąży to będzie niezapomniany czas. Aha, był !

Na moje i mojego męża szczęście szybko zapomniany. Uwierzcie mi, że nikt przy zdrowych zmysłach nie zdecydowałaby się na „chodzenie w ciąży” i poród, gdyby pamiętał wszystkie 9 miesięcy . No chyba, że jest się księżną Kate…

Poradniki piszą: ,,Wymioty w ciąży to obok porannych nudności jedna z najczęstszych dolegliwości kobiet ciężarnych. Podobno dotyczą około 40-50% kobiet w ciąży. Najczęściej występują zaraz po przebudzeniu się”. Dobrze, że użyli słowa ,,najczęściej”, bo u mnie to było 10 razy w ciągu dnia przez 6 miesięcy, w drugiej ciąży 5 razy w ciągu dnia przez 5 miesięcy. Ale uspokoję Was, przy trzeciej ciąży już tylko 4 razy dziennie przez 4 miesiące. Uśmiecham się do siebie, gdy myślę, jak mój mąż skomentowałaby moje samopoczucie w pierwszych okresach ciąży. Książę William dla tabloidów: ,,Księżna Kate miewa poranne mdłości” i tyle w temacie .

Przejdźmy więc dalej w poradniku do tematu zdrowia ciężarnej. Czytamy: „W czasie ciąży twój organizm przeżywa prawdziwą rewolucję. Układy: hormonalny, krążenia, nerwowy, kostno-stawowy muszą sprostać nie lada zadaniu. Pracują więc inaczej, a ty widzisz i odczuwasz te zmiany”. Widzę , widzę i wydaje się, że nie tylko ja. Ale czy warto tu pisać o rozstępach, cellulicie, powiększającym się brzuchu i zachwianiach równowagi (już nie tylko fizycznej). Bóle kręgosłupa, skurcze łydek, opuchlizna, naciski na pęcherz… Przewracanie się w czasie snu z boku na bok bez pomocy bliskiej osoby graniczy z cudem.

Tymczasem przejdę do tej bardziej interesującej strony – psychicznej ( co mi – jako terapeucie – daje pole do popisu). Więc jest tak. W środku wariujesz, bo się boisz porodu. W głowie mnożą się pytania:

–  Który lekarz jest najlepszy? Która położna? Szpital prywatny czy państwowy? Cesarka czy poród siłami natury? Co to jest cewnikowanie? Jak to będzie wyglądało? Czy będzie bolało?…

–  A co będzie, jak zacznę czuć ból w czasie cesarki? Będą ciąć mnie ,,na żywca”? A co zrobić, jak dziecko się zaklinuje?

–  Kiedy i jakie kupić łóżeczko? Tradycyjne czy bujane? A materac: kokos, gryka, pianka? I jeszcze wózek? Jaka gondolka? Czy koła sprężynowe czy zwykłe ? No, przecież jeszcze fotelik samochodowy! Jakie pasy do jakiej wagi? Ubranka ? Przecież nie włożę tych ,,po kimś”! Później to się zmienia.

–  Kiedy sprzątnę łazienkę? Czy zdążę umyć okna? A przecież jeszcze firanki i te ściany w pokoju wyblakły…

–  Dlaczego mój mąż jest taki spokojny? To podejrzane! Co będzie, jak umrę w czasie porodu? Jak mnie czymś zarażą? A jeśli dziecko urodzi się chore?

Jak widzicie, każda kobieta – czy to pani prawnik, lekarz, pedagog, ekspedientka, terapeuta czy też psycholog – przechodzi przez ten wir emocji, który musi przetrwać, a co więcej racjonalnie podejść do sprawy, by nie dać się zwariować, oszukać sprzedawcom, a przed wszystkim zadbać o siebie. Owszem, mam i znam takie koleżanki, które udają, że są cały czas w stanie spokoju i ukojenia, ale w to nie wierzę. Mogę się zgodzić z tym, że jedna kobieta znosi „lżej”, druga „ciężej” ten okres, ale nie wierzę w to, że nie ulega rozterkom!

A na koniec coś najważniejszego! Kiedy jestem już w trzeciej ciąży i przechodzę to wszystko po raz trzeci, co prawda z większym dystansem i równowagą psychiczną (tak mi się przynajmniej wydaje), powiem Wam, że warto!!! Żadna praca, błyski reflektorów, przyjęcia i ludzie nie zastąpią porannego ,,kocham Cię mamo”. Kiedy po wyjściu z pieluch wrócicie do pracy zawodowej i wpadniecie w wir zajęć, to uwierzcie mi, że jedyne ukojenie daje poczucie bycia potrzebną i kochaną żoną oraz mamą. Moja przyjaciółka psycholog zawsze powtarza mi „miej czas dla siebie”. Musimy znaleźć równowagę między obcasami a balerinkami! Nawet jak ktoś Wam mówi: „500+ działa”, odpowiedzcie „O tak, bardzo, przyda mi się na nowe obcasy”. Tymczasem bierz dzieci i jedź nad jezioro, morze i ciesz się szczęściem.

Autor: Urszula Jakuć

Urszula Jakuć – terapeuta, pedagog, nauczyciel. Wychowawca dzieci i młodzieży. Wykładała na Niepaństwowej Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną, oligofrenopedagogikę i zarządzanie oświatą. Prywatnie mama dwójki dzieci i żona wspaniałego męża.

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *