Z cyklu „Ekspert radzi” – Emocje w biznesie? Koniecznie!

Z cyklu "Ekspert radzi" - Emocje w biznesie? Koniecznie!

Pamiętam tę klientkę. Przyszła zgarbiona, zmęczona i z ogromną nadzieją na to, że wreszcie przestanie „Tak przeżywać”. Chciała przestać przeżywać emocje, zacząć kierować się rozumem, być bardziej racjonalna i zrównoważona.

Jej szef już od dawna jej powtarzał, że powinna wyłączyć emocje w pracy. Powinna być jak mężczyzna i podejmować decyzje bez zbędnego zastanawiania się. W domu również starała się być twarda i ukrywać swoje emocje. Starała się nie być „zbyt emocjonalną”. Nawet nabrała już w tym wprawy. Postanowiła tę umiejętność przenieść do pracy. I…Nic to nie dało. Emocje nadal się pojawiały. Wyrażały się w coraz mocniejszy sposób, a szef nadal zwracał jej na to uwagę.

Kultura antyemocjonalna.

Doskonale znam te rozmowy w kuluarach o tym, że prawdziwi biznesmeni i bizneswoman nie ujawniają emocji i nie kierują się emocjami w podejmowaniu decyzji. Mają zawsze zimną krew, decyzje podejmują szybko i nie okazują strachu wobec trudnych sytuacji. Ten pogląd jest szczególnie obecny w męskim towarzystwie. Nasza kultura zbudowała otoczkę twardej skorupy wokół mężczyzn, która nigdy nie pęka, nawet w trudnych sytuacjach. Mężczyzna, a teraz i kobieta w pracy nie powinni pokazywać swoich emocji, bo co sobie pomyślą klienci i współpracownicy. Nie powinni kierować się emocjami w biznesowych decyzjach. A nie daj boże, pracownicy zobaczą swojego szefa, któremu łza leci po policzku. Przecież to nie do pomyślenia!

Wiele osób uważa, ze decyzje podejmowane z uwzględnieniem emocji mogą być szczególnie nietrafione.

Może i Ty spotkałaś się z takimi poglądami?

Problem w tym, że to, co wiele osób myśli o byciu emocjonalnym, bywa mocno skrzywione. Każda decyzja, bez względu na to, czy jest podjęta na podstawie emocji, czy jak się nam wydaje – bez ich udziału, może być nietrafiona.

U zdrowych ludzi nie da się wyeliminować emocji z decyzji.

Bez względu na to, czy prywatnie czy zawodowo, nie jesteśmy w stanie wyeliminować emocji z naszych decyzji. Pod każdą naszą decyzją kryją się emocje, które do tej decyzji nas prowadzą. Może się wydawać, że podejmujemy decyzje wyłącznie racjonalnie, ale przecież na tę decyzję wpływa nasza wiedza, doświadczenia i schematy w których wzrastaliśmy, a te wiążą się ściśle z emocjami. Tak więc każda z decyzji opiera się na emocjach – często nieuświadomionych. A chcąc je jeszcze bardziej odsunąć, paradoksalnie sprawiamy, że wracają ze zdwojoną siłą i wtedy właśnie mają jeszcze mocniejszy wpływ na nasze decyzje i zachowania, również w pracy.

Chcąc pozbyć się emocji utrudniamy sobie podjęcie decyzji.

Chcąc wyeliminować emocje z naszych decyzji, pozbawiamy się bardzo wartościowej części nas – kierunkowskazu. Emocje są naszym kierunkowskazem, który pokazuje, czy to co robimy, na co się godzimy i decydujemy, jest w zgodzie z nami i naszymi potrzebami. Tak więc nie dopuszczając do głosu emocji w sprawach biznesowych (osobistych również), pozbywamy się ważnej podpowiedzi. Kierunkowskazu, który bardzo pomaga nam w podjęciu decyzji w zgodzie ze sobą. Takich, których później nie będziemy żałować.

Podam prosty przykład. Kiedyś towarzyszyłam menadżerom podczas rozmów rekrutacyjnych. Wielokrotnie słyszałam i widziałam, że spotkanie z danym kandydatem wywoływało w menadżerach różne nieprzyjemne emocje – złość, zmieszanie czy niepokój. Byli wśród nich Ci, którzy słuchając tych emocji zatrzymywali się i sprawdzali, co mogło powodować, że czuli te właśnie emocje. Co w kandydacie, z którym rozmawiali ich uwierało. Co konkretnego wyzwalało w nich te uczucia. O co mogą jeszcze dopytać, by sprawdzić np. dopasowanie kandydata do stanowiska. O co jeszcze mogą poprosić kandydata, by sprawdzić w sobie, czy chcą faktycznie z tą osobą pracować.

Byli też tacy, którzy czując np. presję czasu bądź szefa, odrzucali te pojawiające się w nich emocje i podejmowali szybką decyzję o zatrudnieniu bądź nie, bez zatrzymania, zauważenia emocji i przemyślenia decyzji.

Z moich doświadczeń wynika, że Ci drudzy często przekonywali się na własnej skórze, że decyzje, które podjęli, miały trudne konsekwencje. Że kandydat, którego wybrali nie pasował do ich zespołu, potrzeb bądź doświadczali nieprzyjemnych sytuacji w dalszej współpracy. Bądź też żałowali po czasie, że nie wybrali innego kandydata, tak jak pierwotnie czuli. Nie wysłuchali tego, co podpowiadały im emocje. Szybka decyzja o zatrudnieniu, kończyła się szybką decyzją o rozstaniu się z pracownikiem.

To tylko jeden z wielu przykładów, które pokazują jak może zakończyć się odsuwanie emocji od podejmowania decyzji.

Emocje są sprzymierzeńcem.

Często mylimy dopuszczanie czy przeżywanie emocji od tego, w jaki sposób je wyrażamy. Myślimy, że dopuszczenie do siebie emocji jest tożsame z tym, że będziemy je wyrażać w sposób, który będzie dla nas wstydliwy bądź będzie budował zły wizerunek naszej osoby w oczach innych pracowników czy partnerów biznesowych.

Warto odróżnić dopuszczenie emocji do siebie od tego, w jaki sposób je wyrazimy. Możemy poczuć złość w pracy, i przeprocesować ją w taki sposób, by powiedzieć o swoich potrzebach nie krzycząc i obrażając innych osób. Możemy uczyć się świadomości swoich emocji, rozpoznawania ich, rozpuszczania i komunikowania w sposób, który będzie w zgodzie z nami i nie będzie krzywdził innych.

Szczególnie w biznesie, gdzie wiele czynników nie zależy od nas, ważne jest, by takich umiejętności się uczyć. Chcąc uniknąć wypalenia zawodowego warto słuchać siebie i podejmować decyzje w zgodzie ze sobą. Na dłuższą metę takie podejście da nam więcej satysfakcji i spokoju. Bo podejmując decyzje bez zauważania i uznawania swoich emocji, wcześniej czy później takie decyzje mogą obrócić się przeciwko nam. Po cichu pozwolimy na wkraczanie innym w swoje granice. Na granie w grę pt. „biznes” na cudzych zasadach czyli spalimy się, angażując swoją energię bez możliwości jej odnowienia.

Oczywiście, tak jak i w innych obszarach, tak tu jest również potrzebny balans. Nie jest takie oczywiste, że podjęcie decyzji w zgodzie z nami da nam zawsze efekty biznesowe, których oczekujemy. Ale bycie blisko swoich emocji i potrzeb w dłuższej perspektywie może przynieść również wiele innych korzyści, takich jak większa świadomość siebie, lepsze relacje z innymi, więcej życiowego spokoju i akceptacji, nawet tego co trudne i wymagające. A wszystkie te zasoby są bardzo przydatne w pracy bądź prowadzeniu swojego biznesu.

W biznesie jest miejsce na emocje – ważne miejsce. I warto je znaleźć w naszej codzienności zawodowej.

Autor: Monika Kliber

Fot. archiwum własne Monika Kliber

Więcej o warsztatach, coachingu i współpracy z Moniką znajdziesz na www.monikakliber.com oraz www.facebook.com/MonikaKliberCOM/.

 

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *