Jak zadbać o dobrą formę na lato

Jak zadbać o dobrą formę na lato

Wraz z nadejściem cieplejszych dni w naszych głowach zaczynają się snuć plany o wakacjach. Wraz z nimi pojawiają się pomysły na to, co zrobić, by zadbać o jak najlepszą formę na nadchodzące lato.

Wiele podmiotów, działających w branży dietetycznej i fitness, będzie kusić swoimi ofertami, które mają zapewnić świetną sylwetkę w krótkim czasie. W internecie natkniemy się na artykuły o tym: jak szybko zrzucić 5 lub 10 kg do wakacji.

Nic dziwnego, że w naszych głowach powstaje przekonanie, że tuż przed wyjazdem nad morze koniecznie trzeba dopasować swoje ciało do przyjętych „norm”, by w ogóle móc je pokazać. W takiej sytuacji chętnie sięgniemy po restrykcyjną, kilkutygodniową dietę lub jakiś detoks, byleby się wpasować w te standardy i nie wypaść gorzej na plaży od naszych koleżanek.

A po okresie restrykcji przyjdzie czas na totalne odpuszczenie diety, bo przecież mamy WAKACJE!

Postaw na formę na lata, zamiast na jedno lato

Jeśli co roku o tej porze podejmujesz się dokładnie tego samego wyzwania: „schudnę do wakacji!” to znak, że czas najwyższy podejść do tego zadania inaczej niż dotychczas. Chyba że nie drażni Cię tkwienie w błędnym kole odchudzania i efektu jojo.

Proponuję, byś w myśl słynnych słów Alberta Einsteina, tym razem spróbowała innej metody pracy nad swoją sylwetką.

Albert Einstein:

„Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych efektów”

Być może co roku podejmowałaś się szybkich prób odchudzania, opartych na dużych restrykcjach, tylko po to, by zrobić wrażenie na innych, wciskając się w strój bikini (którego prawdopodobnie nawet nie założysz, jeśli wybierasz się nad Polskie morze), po czym szybko o tej diecie zapominałaś, wracając do starych przyzwyczajeń. Jeśli tak było, to wiesz już, że w dłuższej perspektywie Twoje wysiłki były mało efektywne.

A zatem teraz postaw na trwałe zmiany, które dadzą Ci trwałe efekty. Po to byś za rok mogła tylko doskonalić swoją formę, a nie rozpoczynać swoją pracę od początku.

Zamiast myśleć o formie w te lato, myśl o dobrej formie na długie lata!

Od czego zacząć zmianę?

Jeśli powyższe słowa przekonały Cię, że powielanie tych samych schematów, w których tkwiłaś do tej pory to droga donikąd, to składam Ci już w tym miejscu szczere gratulacje. Zrobiłaś pierwszy krok, by wyjść ze ślepego zaułka.

Po pierwsze, chciałabym, abyś zrozumiała przy okazji, że podejmowanie prób, by za wszelką cenę dopasować się do wyobrażeń o idealnej sylwetce godnej bikini, to działanie na własną szkodę.

Taka motywacja do zmiany zwykle jest bardzo ulotna i prowadzi do krótkotrwałych efektów. Ja zawsze staram się wydobywać u swoich podopiecznych motywację głębszą, ponieważ zależy mi na tym, by nie tracili czasu i energii na działania, które nie przynoszą w dłuższej perspektywie rezultatów.

Właściwa motywacja będzie z pewnością kwestią indywidualną, ale do najczęstszych silnych powodów podejmowania działania należą: dążenie do lepszego zdrowia, lepszego samopoczucia, większego poczucia własnej sprawczości, poczucia, że kontrolujemy nasze życie, chęć bycia dobrym wzorem dla najbliższych itp.

W czym naprawdę tkwi Twój błąd?

Drugim aspektem, jaki warto przemyśleć, jest faktyczne rozliczenie się samemu przed sobą, gdzie tkwi problem, dlaczego ciągle borykamy się z tym samym zadaniem pracy nad zdrową sylwetką. Każdy z nas, jeśli się nad tym dobrze zastanowi, potrafi wskazać swoje „grzeszki”.

Bardzo często jest to bezrefleksyjne podjadanie:

– bo coś jest na widoku,

– bo ktoś nas czymś częstuje,

– bo ktoś coś przy nas je,

– bo jesteśmy zmęczeni i perspektywa wypicia wina i zjedzenia paczki chipsów, wydaje się tą jedyną właściwą, zapewniającą całkowite odprężenie,

– bo logistyka zorganizowania sobie wartościowych posiłków w ciągu dnia wydaje się za dużym przedsięwzięciem, w związku z czym zajęci pracą nie jemy nic konkretnego, a wieczorem włączamy tzw. tryb odkurzacza,

– itd.

Jestem pewna, że każdy z nas bijąc się w pierś, usłyszy tam podpowiedzi sumienia, które wskażą właściwe pomysły zmierzające do zmiany naszych przyzwyczajeń na bardziej sprzyjające.

Posłuchaj swego głosu rozsądku!

Żadne diety oparte na zakazach i nakazach nie dadzą Ci efektów na dłużej, bo nie budują normalnych, zdrowych relacji z jedzeniem. Jedzenie to tylko jedzenie. Nie można go traktować jako główny czasoumilacz, źródło pokus, czy jako najwierniejszego przyjaciela. Nie można też powiedzieć, że jedzenie to tylko i wyłącznie składniki odżywcze: białka, tłuszcze, węglowodany czy witaminy. To sposób na zaspokojenie potrzeb organizmu, zarówno tych cielesnych, jak i potrzeb związanych z czerpaniem przyjemności z życia.

Jak zawsze potrzebne jest tu wypracowanie zdrowego rozsądku i równowagi. Dla mnie bardzo korzystna okazała się reguła 80/20. Co do zasady staram się, aby moja dieta była pełnowartościowa, ale daję sobie małą przestrzeń do jedzenia tego, na co akurat mam wielką ochotę, nawet jeśli nie mieści się to w kategorii najzdrowszych i najbardziej odżywczych potraw.

Dzięki temu wiem, że cały proces dbania o zdrowie i sprawność nie jest dla mnie wielkim wyzwaniem. Dzięki temu nie mam w sobie pokusy, by rzucić to wszystko w diabły, iść na pizzę i zajeść ją jeszcze wiaderkiem lodów.

Oczywiście kwestia tych proporcji jest bardzo umowna. Jeśli bardziej zależy nam na celu odzyskania zdrowej i szczupłej sylwetki, ten margines „błędu” powinien być mniejszy. Nie warto jednak sztywno trzymać się swego celu, udając obojętność wobec potrzeb swojego organizmu. Takie podejście zawsze kończy się dla nas źle: odpuszczeniem dalszych starań i przekonaniem, że to jest dla nas za trudne, skoro nie potrafimy sobie całkowicie odmówić przyjemności.

Jak zatem nie ulec presji, na zrobienie przed wakacjami formy godnej bikini?

Zrozumieć, że to tkwienie w błędnym kole, strata czasu i zaangażowania. Każda próba, która kończy się efektem jojo (a wiele takich krótkotrwałych zrywów do odchudzania tak właśnie się kończy) obniża naszą motywację i przekonanie o własnej sprawczości. Zaliczając kolejną porażkę po wakacjach, czyli odbijając sobie ten okres dużych wysiłków wszystkimi możliwymi wakacyjnymi przyjemnościami, utrwalasz w sobie przekonanie, że całkowite opanowanie swojej sylwetki jest kompletnie poza zasięgiem Twoich możliwości.

Zupełnie inaczej będzie, jeśli postawisz na dogłębne zrozumienie swoich potrzeb i swoich problemów, a przy okazji dobrze dopasujesz dietę do swoich preferencji. Tylko takie podejście: kompleksowe, czyli holistyczne pozwoli Ci zrobić krok w kierunku trwałych zmian. Być może efekty nie będą tak szybkie jak w przypadku detoksów czy innych cudownych metod, ale tak naprawdę, jeśli się temu dobrze przyjrzysz, unikniesz straty czasu, pieniędzy i Twojego zapału.

Autor: Magdalena Mickiewicz- Kulesza

Psychodietetyk w Holistic Masaż i Dietetyka

www.facebook/HolicticMiD

Zobacz inne artykuły autora

Fot. Źródło – materiały Autora

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *