Jaka przyszłość czeka nasze dzieci? Zagrożenia i potencjał do wykorzystania związany z wszechobecną dostępnością Internetu

Jaka przyszłość czeka nasze dzieci? Zagrożenia i potencjał do wykorzystania związany z wszechobecną dostępnością Internetu

Dostęp do Internetu ma już prawie 4 miliardy ludzi na świecie. Przeciętny mieszkaniec USA codziennie spędza ponad 6 godzin w świecie cyfrowym. Jaka przyszłość czeka nasze dzieci?

Tego, że świat staje się coraz bardziej cyfrowy i technologiczny nie trzeba chyba nikomu mówić, istotną kwestią jednakże jest to, że im więcej cyfryzacji i technologii w naszym świecie, tym jednak większa w nas potrzeba, by nadal czuć ludzki dotyk, posiadać bliskie związki i więzi społeczne.

Wszystko wskazuje na to, że ten rozdźwięk będzie się nasilał, co z kolei coraz bardziej negatywnie będzie odbijać się na naszych umiejętnościach społecznych i zdolności do empatii, co rzutować będzie na jakość relacji jakie mamy z ludźmi. Im gorsza jakość relacji tym mniej w nas radości, sensu, poczucia wartości i więcej predyspozycji do zachorowania np. na depresję.

W 2010 roku zespół uniwersytecki z Michigan przeprowadził badania wśród studentów uczelni, które wykazały u nich spadek empatii o 40% w stosunku do odpowiednich badań 20 lub 30 lat temu! Największy spadek miał miejsce po 2000 roku.

Według badań MIT z 2015 roku 44% nastolatków NIGDY nie wyłączało swoich urządzeń elektronicznych. Pojawiają się zatem ogromne obawy, że całe pokolenie młodych ludzi, wszystkich dzieci, które od wczesnych lat mają dostęp do tabletów i sieci internetowej, wessane niemalże przez media społecznościowe, będzie miało w przyszłości duże trudności ze słuchaniem, nawiązywaniem kontaktu wzrokowego czy czytaniem mowy ciała. A to kluczowe kwestie jeśli chodzi o budowanie kontaktu z drugim człowiekiem.

Kolejne badania pokazują, że podczas bezpośredniej rozmowy dwóch osób, sama obecność telefonu na stole lub w zasięgu widzenia zmienia zarówno temat konwersacji, jak i poziom więzi między rozmówcami. Im więcej czasu spędzamy zanurzeni w cyfrowych wodach, tym bardziej płytkie stają się nasze zdolności poznawcze i przestajemy sprawować kontrolę nad swoją uwagą. Wpływa to też na nasze rodziny. Jeśli sporo czasu w domu poświęcamy na surfowanie w sieci – to po pierwsze dajemy przykład młodszym, po drugie nie koncentrujemy się na sobie nawzajem, jesteśmy zdekoncentrowani i nieuważni, a wręcz możemy mniej lub bardziej świadomie siebie ignorować. Jak to wpływa na jakość relacji rodzinnych nie trudno się domyślić. Czujemy się samotni wśród innych ludzi, nawet tych których kochamy.

Jaki to ma wpływ na rozwój zawodów przyszłości? A więc na rozwój zawodu naszego dziecka?

Branża która sprawia, aby ludzie czuli się szczęśliwi jest dzisiaj wyceniana na 11 miliardów dolarów rocznie i z roku na rok wartość ta rośnie. Przy czym wg prognoz WHO do 2020 roku depresja będzie na drugim miejscu wśród najczęstszych chorób, a do 2030 na pierwszym. Jesteśmy coraz mniej szczęśliwi, niedługo powstaną zawody, których zadaniem będzie dawanie nam szczęścia.

Wychodzi na to, że u progu kolejnej rewolucji technologicznej dzisiejszy system edukacji oparty w dużej mierze na kształceniu ogólnym nie jest efektywny i nie ma takiego sensu jak kiedyś. Tematy dotyczące logicznego myślenia, przedsiębiorczości, umiejętności komunikacji, emocji, rozumienia siebie są zupełnie zaniedbywane. A to na nich będziemy się opierać i szukać ratunku w najbliższej przyszłości!

Nawet osoby kończące uczelnie wyższe faktycznie są słabo przygotowane do realiów zmieniającego się świata. Szkoły nie kształcą pod kątem indywidualnych zdolności i talentów, ale realizują program ogólny, uśredniony.

Wiele osób ze świata biznesu nie wysyła już dzieci do szkół publicznych, nie realizuje programu systemowego. Zamiast tego starają się odkryć predyspozycje dzieci i skupić się tylko na podstawach wiedzy ogólnej, a wzmacniać te rzeczy, do których dziecko ma naturalny talent i które sprawiają mu przyjemność, dodatkowo ucząc je pokonywania pewnych barier, wychodzenia ze sławnej „strefy komfortu” ale w WARUNKACH KONTROLOWANYCH i bezpiecznych, tak jak treningi przed turniejem.

Wg różnych badań w ciągu najbliższych 15 lat 40% zawodów zostanie zastąpione przez maszyny , a pojawi się ponad dwa razy tyle nowych jeszcze nawet nie nazwanych profesji, dużo lepszych od obecnych.

Do jakiej nauki w takim razie zachęcać nasze dzieci? Na pewno warto wspierać takie dziedziny nauki w przypadku której zastępowalność przez maszyny w najbliższej przyszłości jest niska.

Jak to stwierdzić? Warto zadać sobie kilka fundamentalnych pytań odnośnie przyszłego zawodu, między innymi:

  • czy będzie wymagał kontaktu z ludźmi i inteligencji społecznej,
  • czy będzie wymagał kreatywności i przemyślanych rozwiązań,
  • czy będzie wymagał pracy w nieprzewidywalnym środowisku

Im więcej odpowiedzi na TAK tym lepszy wybór kariery przyszłości. Z kolei wszystkie zawody z powtarzalnymi czynnościami, łatwymi do przewidzenia będą stopniowo zastępowane przez maszyny. Jakie zawody będą znikać? Między innymi telemarketerzy, kierowcy, księgowi, prawnicy, bibliotekarze. Jakie zawody będą najbardziej pożądane? Te związane z pracą na relacji, min. duchowny, psycholog, lekarz.

Taka przyszłość rysuje się przed nami. Wygląda na to, że to nieuniknione. Wiedząc to już dzisiaj można wiele zrobić jeśli chodzi o wyposażenie naszych dzieci w kompetencje, które pozwolą im mieć się dobrze w przyszłości.

Warto robić wszystko aby „wyciągać” nasze dzieci z internetu, rozmawiać z nimi, bawić się, integrować z rówieśnikami, jak najwięcej tworzyć, czytać i budować w nich kompetencje społeczne i wiedzę o samym sobie, czyli to z czego już niedługo skorzystają najbardziej.

Autor: Justyna Kruszewska – Psychoterapia i Rozwój Osobisty

www.facebook.com/KruszewskaPsychoterapia/

Źródło fot. Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *