Festiwal „Kalejdoskop” wczoraj i dziś – rozmowa z Karoliną Garbacik

Festiwal „Kalejdoskop” wczoraj i dziś – rozmowa z Karoliną Garbacik

Kalejdoskop jest jednym z najważniejszych wydarzeń tanecznych w Polsce. W Białymstoku organizowany od szesnastu lat przyciąga do naszego miasta miłośników sztuki tańca. Jak wyglądał festiwal szesnaście lat temu, a jak wygląda dziś? O to zapytaliśmy dyrektor festiwalu- Karolinę Garbacik.

Obcasypodlasia.pl: Za nami szesnasta edycja festiwalu Kalejdoskop. Szesnaście lat – ogromny nakład pracy, czasu i wiele osób zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Od czego to wszystko się zaczęło?

Karolina Garbacik: Zaczęło się od marzenia, a w zasadzie bardziej od pomysłu, który przyszedł nam do głowy – mi i kilku moim znajomym. Pomysł wynikał z faktu, iż w Białymstoku nie było wtedy żadnego wydarzenia, które byłoby związane z tańcem, tzn. ze spektaklami tanecznymi. Stwierdziliśmy, że jeśli sami o to nie zadbamy, to dalej tak pozostanie.

Zaczęliśmy więc zapraszać naszych znajomych, aby przyjeżdżali do Białegostoku i pokazywali swoją pracę. Pierwsza edycja odbyła się w Białostockim Ośrodku Kultury i w klubie „Jubilat”.

Na pierwszą edycję zaprosiliśmy również Leszka Mądzika – reżysera, który poprowadził warsztat z tancerzami, a efekty tej pracy zobaczyć było można kolejnego dnia. Tak wyglądała pierwsza edycja Klejdoskopu.

Czy Kalejdoskop organizują nadal te same osoby?

Nie. Pomysłodawcą pierwszej edycji był zespół Teatru Tańca „Projekt. Organizacją zajęłam się wtedy ja i tak było przez pięć pierwszych lat. Później stwierdziłam, że dalej sama sobie nie poradzę i zapytałam Joanny Chitruszko, czy chciałaby współpracować ze mną przy organizacji, a ona się zgodziła. Od tej pory tworzymy duet.

Szesnaście lat na przestrzeni życia, to bardzo dużo czasu. Sięgając pamięcią do tych pierwszych edycji widzi Pani różnice w porównaniu do obecnej formy festiwalu?

Oczywiście, że tak. Wtedy musieliśmy przekonywać instytucje do tego, żeby zechciały nam udostępnić przestrzeń na realizację tego wydarzenia. Świadomość tego, ile to wymaga czasu i przygotowań technicznych była zerowa. Nie mieliśmy też doświadczenia w organizacji ani zaplecza.

Teraz Kalejdoskop jest nie tylko najważniejszym wydarzeniem związanym z tańcem w naszym mieście, ale jest również ważnym festiwalem dla środowiska sztuki tańca, środowiska tańca współczesnego. Dziś Kalejdoskop jest bardzo mocnym punktem w kalendarzu imprez tanecznych w Polsce. Świadectwem tego jest to, że inne wydarzenia, festiwale taneczne w Polsce planowane są z uwzględnieniem terminu Kalejdoskopu.

Dziś Kalejdoskop jest realizowany w wielu różnych miejscach Białegostoku. W związku, z czym współpracujemy z różnymi instytucjami, firmami, organizacjami. Takie jest właśnie nasze założenie, nie chcemy zamykać festiwalu w jednym punkcie, aby się kojarzył np. tylko i wyłącznie z Danceoffnią. Chcemy, aby festiwal żył i poprzez to, że dzieje się w różnych miejscach zachęcał różnych odbiorców do poznawania tańca.

Jest to festiwal, który ściąga do Białegostoku miłośników tańca i jednoczy to środowisko. Czy jest to wydarzenie, skierowane do osób spoza środowiska tanecznego, dla widza „z ulicy”?

Tak, jak najbardziej. Mamy takie dwa obszary. Jednym z nich jest właśnie środowisko tańca. Zależy nam na spotkaniach, wymianie doświadczeń. Natomiast drugą grupą odbiorców jest odbiorca lokalny i tutaj nastawiamy się na dostępność i przystępność festiwalu. Nie tylko zachęcamy widzów poprzez prezentowanie spektakli, ale chcemy też pomóc widzowi, aby mógł je zrozumieć i odebrać. Po spektaklach organizujemy rozmowy, spotkania z artystami. Każdy widz może zadać swoje pytanie. Dużo zdarzeń i sytuacji prowokujemy i powodujemy, aby widzowi było łatwiej i bliżej do tańca i tancerzy.

Od lat jest Pani związana z tańcem, stworzyła Pani swoje miejsce Białymstoku. Nie poprzestała Pani jednak na tym. Poprzez swoje działania zaraża pasją do tańca, zachęca do jego poznania. To Pani misja?

Nie nazwałabym tego misją. Mnie jako dziecku utalentowanemu tanecznie, bo takim dzieckiem uważam, że byłam, nie stworzono warunków. W Białymstoku w czasach mojego dzieciństwa i młodości nie było możliwości kształcenia w obszarze tańca. Z tego powodu wiele rzeczy w moim życiu tanecznym wydarzyło się bardzo późno, a wiele się przez to też nie wydarzyło wcale. Zależy mi na tym, aby dawać młodym ludziom szanse, których ja sama nie miałam. Dawać im edukację i poszerzać horyzonty poprzez szkołę, studio, wszystkie projekty łącznie z tańczącymi parabolami, festiwalami – to jest dla mnie najistotniejsze.

Kalejdoskop z roku na rok jest inny?

Kalejdoskop zmienia się co kilka lat, gdy stwierdzamy, że pewna formuła się wyczerpała i chcemy odkrywać nowy obszar. Pierwsze edycje były bardzo mocno nastawione na projekty taneczne ze znanymi polskimi i zagranicznymi choreografami, po pewnym czasie bardziej nastawiliśmy się na prezentację spektakli. Potem dołączyła do nas Anna Królica, która jest teoretykiem tańca i krytykiem i zaraziła nas tą myślą, aby rozmawiać, dużo mówić o tańcu. Poszliśmy w tę stronę. Zaczęliśmy organizować taneczne lunche i rozmowy po tańcu.

Ciężko jest namówić osoby biorące udział w festiwalu do udziału w tej inicjatywie?

Artyści bardzo chętnie prezentują się podczas naszego festiwalu. Jedna z najważniejszych postaci polskiego tańca współczesnego Leszek Bzdyl powiedział w jednym z wywiadów „Co roku czekam na ten telefon”. Było nam bardzo miło.

Kolejna edycja Kalejdoskopu odbędzie się…?

7-10 maj 2020r.

Podsumujmy w kilku słowach. Jaki dziś jest Kalejdoskop?

Kalejdoskop jest międzynarodowym festiwalem sztuki tańca odbywającym się cyklicznie w Białymstoku. Szczególny nacisk kładziemy na prezentację polskiego tańca współczesnego w tym różnorodnych nurtów, trendów, sposobów pracy z ciałem. Zapraszam serdecznie na kolejna edycję festiwalu w 2020 roku.

Dziękuję.

Elżbieta Stankowiak

Fot. Jakub Wittchen

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *