Kamila Radzajewska – AKCJA NOMINACJA „Wiara w samego siebie jest bardzo ważna, bo jak my same w siebie nie uwierzymy to, kto zrobi to za nas?”

Kamila Radzajewska - AKCJA NOMINACJA „Wiara w samego siebie jest bardzo ważna, bo jak my same w siebie nie uwierzymy to, kto zrobi to za nas?”

Kamila Radzajewska – nominowana w ramach Akcji Nominacji– mama, studentka, tancerka – na swoim Instagramie ma już ponad 15,5 tys. followersów. Inspiruje i motywuje, chcąc przekonać kobiety, że nic nie może zamknąć nam drogi do sukcesu.

Obcasypodlasia.pl: W swoim opisie na IG piszesz: mama, tancerka, studentka, contet creator…., która z Twoich ról stanowi dla Ciebie największą wartość?

Kamila Radzajewska: Może dla niektórych będzie oburzające, kiedy nie napiszę od razu, że mama, ale każda z tych ról jest częścią mnie, które składają się w jedną całość. Nie potrafiłabym wykluczyć jednej mojej roli dla drugiej. Owszem spełniam się jako mama, kocham to, jednak macierzyństwo nie jest tym, co mnie jednoznacznie definiuje.

Jesteś influencerem, na swoim koncie IG masz ponad 15,5 tys. followersów. Jaki był początek tej drogi?

Początek tej drogi był bardzo niepozorny i nic nie zwiastowało, że cokolwiek się zmieni i pójdzie w tym kierunku, w jakim idzie teraz. Po urodzeniu dziecka zaraz po 18 chciałam pokazywać, że nie powinno się ludzi oceniać i od razu szufladkować. Skończyłam liceum, zaczęłam dwa kierunki studiów i realizowałam swoje inne pasje, nie zaniedbując przy tym dziecka.

Kiedy zaszłam w drugą ciążę, zaczęłam się przełamywać i pokazywać więcej w sieci, w opisach pisałam swoje przemyślenia, opisywałam drogę, którą przechodzę. To był punkt zwrotny. Obserwatorów zaczęło przybywać, dostawałam coraz więcej wiadomości od młodych dziewczyn, które były w takiej samej lub podobnej sytuacji co ja kilka lat temu. Zrozumiałam, że chcę motywować i pokazać, że nic nie może zamknąć nam drogi do sukcesu.

Jak wiele czasu w ciągu dnia poświęcasz na budowanie swojej marki na IG?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że bardzo mało. Owszem na instastory pokazuję w ciągu doby tylko urywek (łącznie może max 10 min z całej doby). Jednak według mnie budowanie swojej marki to nie tylko czas poświęcony na wstawienie relacji czy postu. Na skrzynce mam mnóstwo wiadomości, staram się odpisywać na ile się da, ponieważ niektóre z nich są osobistymi zwierzeniami, które czytam i zawsze staram się odpisywać od serca i pokazując, że rzeczywiście obchodzi mnie to, co ktoś ma mi do powiedzenia. Od jakiegoś czasu zaczęłam przykładać większą uwagę do contentu, zdjęć i ich jakości. To również zajmuje czas.

Co według Ciebie w tym procesie jest najważniejsze?

Według mnie każde działanie w social media jest ważne, to machina, na którą składają się wszystkie procesy w jedną spójną całość.

Pokazujesz swoje życie „za kulisami”, prywatne. Inspirując tym samym inne kobiety. Od samego początku stawiałaś na taki właśnie charakter swojego konta?

Na początku instagram był dla mnie kontem podobnym do tego na Facebooku, głównie wstawiałam zdjęci,a ale bez opisu, czy przekazu. Wszystko zaczęło się od drugiej ciąży.

Niektórzy twierdzą, że obecne trendy kanałów social media wymagają od nas pokazywania życia, które przypomina, chociażby to z pierwszych stron gazet. Jak w tym wszystkim zachować autentyczność?

Uważam, że nie powinno się popadać w skrajności. Zauważyłam, że tak się ostatnio dzieje, albo widzimy konta, gdzie wszystko jest aż zbyt idealne, lub pokazanie aż nazbyt „brudnej” rzeczywistości. Moim zdaniem trzeba umieć pokazać umiar i balans między tymi skrajnościami. Wiadomo, że chce wstawiać ładne zdjęcia i pokazywać fajne życie, ale również uświadamiam moim obserwatorom, że rano budzę się bez makijażu, nieraz opuchnięta od alergii albo piszę, że miewam porażki i chwile zwątpienia.

Jesteś młodą mamą, która pokazuje, że można jednocześnie być mamą i się realizować, dbać o siebie, rozwijać się, studiować. Jak radzisz sobie z łączenie ról żony, mamy, kobiety aktywnej zawodowo, kobiety z pasją?

Jestem człowiekiem, który nie potrafi żyć spokojnie. Lubię, jak w moim życiu dużo się dzieje, dzięki temu mogę się rozwijać, poznawać nowych ludzi. Najważniejsze w tym wszystkim jest planowanie, nigdzie nie ruszam bez notatnika. Aktualnie muszę mieć już dwa notesy, bo w jednym już się nie mieszczę.

Dodatkowo jestem człowiekiem z podzielną uwagą i lubię łączyć wiele rzeczy ze sobą, na przykład jak chcę poćwiczyć na rowerku, a muszę się uczyć, to czytam notatki pedałując. Wymaga to pewnego przestawienia się i wyrobienia nawyków, ale aktualnie wiele rzeczy robię automatycznie i nie odczuwam, że tych zajęć i rzeczy do zrobienia jest aż tyle.

Bywają chwile zwątpienia?

Bywają jak u każdego. Jestem tylko człowiekiem, nie raz są sytuacje, które potrafią doprowadzić do łez czy poczucia bezsilności. To normalne i to żaden wstyd przyznać się, że się nie wyrabia czy nie daje rady.

Jaki masz na to sposób?

Daję sobie na luz. Jeśli przychodzą łzy, to pozwalam sobie na płacz, to pomaga, oczyszcza. Czasem idę na trening albo wieszam w pokoju worek bokserski i daję ujście emocjom, niekiedy wystarczy zwykła rozmowa z mamą. Nie powinno się trzymać wszystkiego w sobie. Moim sposobem jest wyrzucenie wszystkiego z siebie, a później czuję, że jest mi lżej i mogę iść dalej do wyznaczonych celów.

Ciąża nie zawsze jest planowana i czasem przychodzi w naszym zdaniem, nieodpowiednim momencie. Czy chciałabyś coś przekazać przyszłym mamom, szczególnie tym zdezorientowanym, które obawiają się, jak będzie wyglądało ich życie po narodzinach maleństwa?

Przede wszystkim to się nie bać. Chyba każda kobieta w ciąży miała moment poczucia strachu, niepokoju, a może nawet bezsilności. Warto mieć przy sobie kogoś bliskiego, chociażby żeby mieć się komu wygadać. Na pewno nie warto się załamywać i przestać w siebie wierzyć. Wiara w samego siebie jest bardzo ważna, bo jak my same w siebie nie uwierzymy to, kto zrobi to za nas? A z moich osobistych doświadczeń mogę śmiało stwierdzić, że nie ma idealnego czasu na ciąże i dziecko, bo zawsze jest „coś”. Jak zaszłam w ciąże mając 17 lat, na początku sama myślałam, że to koniec świata, dałam się ponieść opinii innych. Aktualnie cieszę się z takiego obrotu spraw, bo gdybym miała sama zaplanować wiek, w którym miałabym mieć dzieci to nie umiałabym się określić.

Dziękujemy.

Fot. Z archiwum Kamili Radzajewskiej

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *