A gdyby tak rzucić wszystko? – rozmowa z Małgorzatą Kardzis, autorką książki „A gdyby tak rzucić wszystko?”

A gdyby tak rzucić wszystko? - rozmowa z Małgorzatą Kardzis, autorką książki  „A gdyby tak rzucić wszystko?”

Wiele osób zadaje sobie raz na jakiś czas pytanie „A gdyby tak rzucić wszystko”, jednak niewiele ma odwagę je zrealizować w realu, ponieść konsekwencje takiej decyzji i… napisać o tym książkę.

Obcasypodlasia.pl: „A gdyby tak rzucić wszystko”, myślę, że każdy z nas minimum raz w życiu miał takie myśli. Pamięta Pani, kiedy u Pani pojawiły się po raz pierwszy?

Małgorzata Kardzis: Jeśli miałabym podać konkretną datę, byłoby mi trudno. W moim przypadku najczęściej takie myślenie pojawiało się, kiedy byłam np. bardzo zmęczona. Gdy następowała kumulacja trudnych spraw w pracy lub kiedy pojawiały się problemy osobiste. Myślałam też tak w czasie podróży, gdy leżałam gdzieś na rajskiej plaży, w wyjątkowych okolicznościach przyrody. Puszczałam wodze fantazji i myślałam… „A gdyby tak…” Jednak kiedy w moim życiu przyszedł moment, gdy niemal w jednym czasie rozwodziłam się, straciłam pracę a moja dorastająca córka „wyfrunęła z gniazda”, zaczęłam myśleć o tym na poważnie.

To „porzucenie” może być postrzegane jako niesamowita odwaga, ucieczka, ale również może być w pełni świadomą decyzją. Jak było w Pani przypadku?

Małgorzata Kardzis: Kiedy dokonałam w moim życiu „przewrotu”, słyszałam różne opinie na swój temat, że zwariowałam, no bo kto chciałby zrezygnować ze wszystkich profitów, które płyną z pracy w korporacji, że się zagubiłam, bo związałam się z facetem młodszym o 14 lat. Że to jest jakaś reakcja na stres, który przeszłam, dlatego wymyśliłam wyjazd do Meksyku. Pewnie chcę uciec przed światem i przed sobą. Że potrzebuję się wyszaleć i zaraz mi przejdzie. „Racjonalnych” diagnoz dotyczących mojego zachowania i stanu zdrowia psychicznego było mnóstwo. A ja jak nigdy wcześniej czułam, że właśnie się odnalazłam. Że właśnie zaczęłam robić to, co powinnam. To była w pełni świadoma decyzja.

Zacznijmy od początku. Jak wyglądało Pani życie przed wyjazdem do Meksyku?

Małgorzata Kardzis: Patrząc z boku, można byłoby pokusić się o stwierdzenie, że nie brakowało mi niczego, nawet przysłowiowego ptasiego mleka. Miałam szczęśliwą rodzinę: męża i córkę, piękny dom, w którym żyliśmy, pracę, która dawała mi satysfakcję. Do tego wszystkiego, praca była dobrze płatna. Co miesiąc na konto wpływała pensja, dzięki której mogłam pozwolić sobie na wyjazdy w wyjątkowe miejsca. Były pieniądze na dobre ciuchy, kosmetyki, zdrowe jedzenie.

Co skłoniło Panią do decyzji, o można by powiedzieć tak radykalnej zmianie? Jak na Pani decyzję zareagowali bliscy?

Małgorzata Kardzis: W zagonionym świecie ma się bardzo mało czasu. Dzień jest tak świetnie zorganizowany, że gdy codziennie realizujemy zadania z listy, to my i nasze potrzeby jesteśmy na jej końcu. Zapomniałam o sobie i o tym, co dla mnie jest ważne. Więc gdy okazało się, że nie jestem „niezastąpiona” – w pracy, w relacji, dla córki, zaczęłam szukać, tego, co dobre dla mnie. Gdy poznałam Kamila, on już żył trochę jak nomad. Z czasem w naszych rozmowach zaczął pojawiać się temat wspólnego wyjazdu, gdzieś daleko i na dłużej. Mimo chęci zmiany naszły mnie wątpliwości, wynikające ze schematów, w których wyrosłam. Całe życie odgrywałam jakieś role, dostosowywałam się do oczekiwań czy warunków, żeby zdobyć czyjś szacunek lub pozycję. A tu nagle wyjazd! Mogłabym w końcu zrobić coś, czego ja chcę. Reakcje bliskich były różne. Od kibicowania mi, wsparcia, przez brak akceptacji, do zerwania przyjaźni włącznie.

W Meksyku zaczęła Pani zupełnie od nowa?

Małgorzata Kardzis: Tak. Nowy partner, nowe życie, nowy kraj, nowy język.

A blog, kiedy zrodził się pomysł i skąd?

Małgorzata Kardzis: Pomysł bloga i książki pojawił się właściwie jednocześnie. Nie wiedziałam, czy to, o czym będę chciała pisać, będzie interesować odbiorców. Dlatego na początku pisałam tylko na fan page’u Gosha-in-Mexico. Ośmielona reakcjami czytelników, zaczęłam pisać książkę.

O czym? Dla kogo? Gdzie możemy ją kupić?

Małgorzata Kardzis: Książka „A gdyby tak rzucić wszystko?” to szczera opowieść o mnie, w oparciu o autentyczne doświadczenia życiowe. To historia o miłości, którą odnalazłam. Do mężczyzny, do siebie, do życia. Miłości, która pozwoliła mi zmienić życie na lepsze. Piszę o wolności wyborów, podejmowania decyzji, nowej dla mnie definicji siły kobiet. I jak rzuciłam wszystko…Tytuł traktuję jako metaforę. Dla mnie „rzucić wszystko” oznaczało rzucić stary sposób myślenia, który trzymał mnie w schematach, że coś wypada, że coś powinnam lub należy. Uważam, że to wartości uniwersalne, zatem dla każdego.

Książkę można kupić w sklepie internetowym: www.goshainmexico.com lub podczas spotkań autorskich.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Małgorzata Kardzis: W tej chwili jesteśmy w Polsce, w związku z promocją mojej książki, ale oczywiście chcemy wrócić do Meksyku. Żyjemy tam w wyjątkowym miejscu. Chcemy się nim cieszyć jak najdłużej. Wszyscy znajomi, którzy nas odwiedzili poczuli niezwykłą energię Puerto Escondido. Chcielibyśmy to dzielić z innymi. Dlatego naszym marzeniem jest organizowanie warsztatów, które mają obudzić w uczestnikach potencjał do zmiany, jakiej potrzebują. Pokazać im, że nigdy nie jest za późno, aby żyć w zgodzie ze swoimi pragnieniami. Z Meksyku siebie widać lepiej.

Czy będziemy mogli się z Panią spotkać również w Białymstoku?

Małgorzata Kardzis: Tak. Będę opowiadać o swojej książce 8 sierpnia, o godz. 18:00 w Hotelu Traugutta 3

Autor fot. Karolina Kossak

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *