Kobiecy pomysł na biznes. Papierełki.

Kobiecy pomysł na biznes. Papierełki.

Moja historia jest dość klasyczna i być może dla niektórych okaże się mało zaskakująca. „Papierełki” to po prostu wynik połączenia pasji i trudności w znalezieniu pracy po urlopie macierzyńskim. Jest to zatem historia o tym, jak życie samo pisze scenariusze, których nie zawsze jesteśmy zleceniodawcami. Ale od początku …

Jeszcze kilka lat temu czułam, że czegoś mi brakuje. Co prawda miałam już wtedy męża, synka i pracę, czyli wszystko to co najważniejsze. Jednak wiedziałam, że jest jeszcze coś co mogłoby mi pozwolić poczuć się w pełni sobą. Scrapbooking odkryłam przypadkowo w Internecie. Niedługo później założyłam własnego bloga poświęconego tej tematyce. Można powiedzieć, że wymarzyłam sobie swoją pasję. Znalazłam odskocznię, która w pełni zaspokajała potrzebę samorealizacji. Od ponad czterech lat buduję swoje domowe atelier i tworzę kartki okolicznościowe, albumy, dekoracje, zaproszenia … w zasadzie wszystko co można wykonać z papieru.

op44

Kilka lat pracowałam w urzędzie. Jednak projekt unijny, w którym byłam zatrudniona skończył się. Nie miałam więc dokąd wracać po drugim urlopie macierzyńskim. Poszukiwania pracy nie dały oczekiwanych rezultatów i pomysł na połączenie pasji z pracą zarobkową zaczął wydawać się coraz bardziej optymalny. Postanowiłam, że jeśli mój wniosek o dotację na rozpoczęcie działalności gospodarczej dla osób bezrobotnych zostanie przyjęty – pójdę za ciosem i założę własną firmę.

op33

Takim to sposobem robię dokładnie to, co kocham, choć wcale nie jest tak różowo, jak mogłoby się wydawać. W końcu jestem mamą na pełen etat! Często ubolewam, że nie poświęcam swojej pracy tyle czasu, ile bym chciała. Jednak rodzina to priorytet, a pracę póki co wplatam w „całą resztę”. Bez wsparcia męża byłoby ciężko. Tworzenie kartek, a tym bardziej albumów zajmuje dużo czasu i między innymi dlatego rękodzieło musi się cenić. Powinnam tu jeszcze wspomnieć o kosztownych materiałach, kosztach zdobywania wiedzy na kursach i szkoleniach, czasu, jaki potrzeby jest na zdobycie doświadczenia oraz wielu innych czynnikach, które mogłyby stanowić materiał na zupełnie odrębny artykuł…

op22

Kilka ostatnich lat nauczyło mnie, aby nie snuć już planów co do mojej zawodowej przyszłości. Jeszcze dwa lata temu myślałam, że wrócę do usystematyzowanej pracy w urzędzie. Rzeczywistość trochę mnie jednak zaskoczyła i przestałam się już na cokolwiek „nastawiać”. Jestem tu i teraz, a każdy nowy papierowy wytwór moich rąk sprawia mi ogromną satysfakcję i daje poczucie ciągłego samorozwoju. Wkładam w swoją pracę całe serce i nigdy nie idę po linii najmniejszego oporu. Dokąd mnie to doprowadzi? Podglądajcie na www.papierelki.pl i na Facebooku www.facebook.com/papierelki/.

Autor i Fot. Joanna Nowik.

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *