„Zależy mi na tym, aby ludzie odkrywali, to, co już mają w sobie” – Z cyklu „Męski punkt widzenia” Lechosław Chalecki

„Zależy mi na tym, aby ludzie odkrywali, to, co już mają w sobie” - Z cyklu „Męski punkt widzenia” Lechosław Chalecki

O przedsiębiorczości, inspiracji i… pobitych filiżankach rozmawiamy z Lechosławem Chaleckim – trenerem, mówcą motywacyjnym, właścicielem Szkoły Inspiracji i założycielem BNI Białystok.

ObcasyPodlasia.pl: Zbudowałeś silną markę osobistą. Trener, mówca motywacyjny, coach. Pomagasz ludziom w zdobywaniu kompetencji liderskich i zapewne jest jeszcze wiele innych rzeczy, ale może wróćmy do początków. Jakie były?

Lechosław Chalecki: do 2006 roku zarządzałem białostockim oddziałem dużej polskiej korporacji. Moim zdaniem osiągnąłem tam wszystko, co było możliwe, ponieważ oddział z pozycji jednego z najsłabszych wprowadziliśmy na podium, biorąc pod uwagę wiele wskaźników. Bardzo lubię się rozwijać, więc w pewnym momencie zauważyłem i uznałem, że moje miejsce ówczesnej pracy nie daje mi możliwości dalszego rozwoju. Przyszedł czas, aby robić coś na własny rachunek. Dobre wyniki w korporacji były efektem m.in. szkoleń i warsztatów jakie przeprowadzałem w zespołach zadaniowych, polubiłem te profesję.

Wtedy właśnie zrodził się pomysł na Szkołę Inspiracji?

Własna firma od zawsze była moim marzeniem. Doszedłem do wniosku, że skoro potrafię przekazać wiedzę moim pracownikom i to przynosi dobre efekty, to mogę też robić to na zewnątrz. Znalazłem pierwszego klienta, zrobiłem cykl szkoleń jego pracownikom. Wyszło dobrze. W szkolonej firmie zaszły oczekiwane i dobre zmiany, dostałem pozytywny feedback i rekomendacje od właściciela i pracowników. To dało mi pewność, że pomoc w rozwoju ludzi i firm jest tym, co chcę robić zawodowo. Przez pierwsze 10 lat Szkoła Inspiracji funkcjonowała jako działalność gospodarcza, w 2016 roku przekształciłem ją w Spółkę z.o.o. z kapitałem zakładowym 610 tyś zł.

Skąd pomysł na taką właśnie nazwę działalności?

Szkoła ponieważ wierzę, że człowiek może się wszystkiego nauczyć. Może nie do poziomu mistrzowskiego, bo wiem, że nie można być mistrzem we wszystkim. Jednak można być wystarczająco dobrym w tym, co się robi. Przykładem może być prowadzenie samochodu. Nie każdy może być mistrzem rajdowym. Jednak… może być wystarczająco dobrym kierowcą, umiejętnie wykorzystać samochód, z pożytkiem, przyjemnością i bezpieczeństwem dla innych. Wystarczy tylko chcieć. I tutaj pojawia się miejsce na wartość, która zawarta jest w drugiej części nazwy, czyli: inspiracja. To coś takiego – bodźce i informacje, które zmieniają sposób myślenia. Zdarza się tak, że swoistą „zwrotnicą” w naszym życiu, jest obserwacja, zrozumienie, połączenia ze sobą z pozoru dwóch niepasujących do siebie informacji. Inspiracja, to krótki impuls, przebłysk świadomości i myśl „kurczę, to faktycznie tak może zadziałać”. Inspiracja skłania nas do refleksji i wyciągania wniosku, a w efekcie do podejmowania decyzji o zmianach.

Chcę dawać inspirację dla biznesu. Dawać ludziom biznesu punkty zwrotne prowadzące do zmian, bo biznes to gra zespołowa, a każdy zespół istnieje i osiąga efekty dzięki liderom. Mam marzenie, aby dzięki mojej wiedzy, zaangażowaniu, inspiracji i postawie w Białymstoku stworzyć grono silnych liderów. W oparciu o ich umiejętności i kontakty, zmieniać sposób w jaki robimy biznes. To z założenia ma wpłynąć na poprawę jakości gospodarczej w naszym regionie. W dalszej kolejności ta idea przeniesie się na kraj. Chcę, żeby w przyszłości Polska była postrzegana jako kraj silnych liderów. To nowa idea – nie jest koncepcją jednego, silnego lidera na arenie gospodarki globalnej, ale milionów silnych liderów w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Takich, którzy są dobrze skomunikowani i współpracujący ze sobą. Wszystko na świecie powstaje dwa razy, najpierw w naszych głowach, potem w rzeczywistości. Myślę, że nie ma takiej rzeczy, systemu, programu, który nie był wcześniej koncepcją w umyśle przynajmniej jednego człowieka. Jestem też pewien, że niezliczona ilość koncepcji nigdy nie zyskała postaci materialnej. Robię dużo, aby to, o czym tu teraz mówię stało się rzeczywistością i na dobre zmieniało życie milionów ludzi.

Jest jeszcze Fundacja Gen Sukcesu. Opowiesz nam o niej?

Gen Sukcesu to pomysł, który powstał z chęci wsparcia ludzi młodych. Grupą docelową jest młodzież ze szkół średnich. Zauważyłem, że Ci ludzie nie myślą w sposób przedsiębiorczy, ponieważ np. nikt z ich rodziny nie był przedsiębiorcą. Nie chodzi o to, że każdy musi być przedsiębiorcą. Jednak uważam, że w dzisiejszym świecie każdy człowiek powinien mieć w sobie gen przedsiębiorczości, chociażby po to, żeby dobrze zarządzać swoim budżetem domowym, wiedzieć skąd się biorą przychody, skąd koszty, czym jest dochód. Gen Sukcesu powstał po to, aby łączyć młodych ludzi ze szkół średnich z doświadczanymi przedsiębiorcami, do których Ci młodzi ludzie normalnie nie mieliby dostępu. Korzyść jest obopólna. Dla młodych ludzi jest to możliwość czerpania wiedzy, a dla przedsiębiorców możliwość spłacenia swoistego „długu”: skoro mam dużą firmę, powiodło mi się, to podzielę się wiedzą i doświadczeniem z młodszym pokoleniem. Nie wykluczone też, że Ci młodzi ludzie w przyszłości zasilą kadrę liderską lub pracowniczą w firmach, z którymi skojarzył ich Gen Sukcesu.

Niestety nie mogę Fundacji poświęcić tyle czasu, ile bym chciał. To świetny projekt, ale wymaga dużej uwagi i dalszego rozwoju. Dlatego jeśli ktoś, kto to czyta i chciałby być prezesem fundacji Gen Sukcesu lub zaangażować się dowolnie w jej rozwój – zapraszam do kontaktu.

Wprowadziłeś na Białostocki rynek największą na świecie organizację zrzeszająca przedsiębiorców – BNI. Mam wrażenie, że słowo „BNI” nie schodzi z ust podlaskich przedsiębiorców. Często, kiedy z kimś rozmawiam, próbuję umówić się na wywiad, to albo jest przed, albo tuż po spotkaniu grupy BNI. Czym jest ta inicjatywa?

Przede wszystkim ta inicjatywa została stworzona przez przedsiębiorców i dla przedsiębiorców, to jest bardzo ważne. Spotkania mają tylko jeden cel: pomóc przedsiębiorcom w rozwoju własnym i rozwoju ich firm. Ten rozwój to bezcenna wartość, bo firma w rozwoju nigdy nie przekroczy poziomu jej właściciela. Zwłaszcza jeżeli mowa o biznesach z sektora MSP. Co mam na myśli? Jeżeli właściciel jest na określonym poziomie wiedzy, kontaktów, swego rozwoju, to nigdy jego firma nie będzie ponad to. Widzę jak często przedsiębiorcy tego nie zauważają. Inwestują w technologię, pracowników, zapominając o sobie. Jaka jest energia właściciela, jaka jest jego wiedza, kontakty, taka jest jego firma.

W BNI przedsiębiorcy regularnie wchodzą na coraz to wyższy poziom dzięki regularnej współpracy i kontaktom. Każdy ma swoje cele, marzenia, problemy, którym trudno sprostać, kiedy rozpatruje się je w samotności. W momencie, kiedy masz dostęp do przedsiębiorców z różnych branż, którzy nie konkurują ze sobą, okazuje się, że tematy trudne dla jednych, dawno już zostały rozwiązane przez kogoś innego. Ludzie chętnie dzielą się wiedzą, czasami bardzo wprost mówiąc: „słuchaj, to bardzo proste – to rób, a tego nie rób”. Pomagamy sobie wzajemnie według know – how, które jest doskonalone w systemie BNI już ponad 33 lata. BNI działa w oparciu o givers gain, w Polsce ujął bym to w powiedzenie: jedną prawdę trzeba znać, aby dostać, trzeba dać. Członkowie BNI są ambasadorami marek kolegów i koleżanek z grupy. Reagujemy na potrzeby i problemy naszych klientów i partnerów, ponieważ mogą być dobrym biznesem dla kolegi z grupy BNI. Można by dużo opowiadać, jednak fakty przemawiają same. Obecnie BNI Białystok rozpoczął 3 rok funkcjonowania, zrzeszamy już 133 przedsiębiorców, którzy pomogli sobie wzajemnie w wygenerowaniu 20 mln zł dodatkowego przychodu. 7 z 10 przedsiębiorców przedłuża swoje członkostwo na kolejny rok.

Wydaje się, że znacie odpowiedź na pytanie: jak czynnik zawiści w życiu, w biznesie zamienić na chęć współpracy?

Niczego wartościowego nie zbudowano na zawiści. Można patrzeć na kogoś z zazdrością lub podziwem, że ktoś coś ma. Spojrzenie z podziwem i uznaniem daje szansę na zbudowanie relacji: „Będę wdzięczny, jeżeli opowiesz mi swoją historię. Wypijmy razem kawę, zrobiłeś fajną rzecz, jesteś dla mnie inspiracją”. W takich historiach jest bardzo dużo cennych informacji, wiedzy jak szybciej i skuteczniej rozwijać siebie, zespół i firmę. Myślę, że zawiść wynika też z tego, że jako ludzie potrzebujemy emocji, bez nich życie nie ma wyrazu. Problem polega na tym, że nie potrafimy sobie dostarczyć dobrych emocji – jakoś to zgubiliśmy. Potrzebując emocji, czepiamy się tych złych – zawiści, złości. Jeśli uświadomimy sobie, że emocje są bardzo ważne w naszym życiu, to tylko krok od tego, aby zadbać o te lepsze – aby zawiść zamienić na podziw, chęć poznania, współpracy. Osobiście podziwiam ludzi, którym dobrze się powodzi, którzy odnieśli sukces i pracuję z nimi, aby dzielili się wiedzą i doświadczeniem – jak to osiągnąć.

Twoje motto brzmi: „Nieważne co Ci się w życiu przydarza, ważna jest Twoja postawa wobec tych zdarzeń”. Rozwiniesz to stwierdzenie?

Mam piękny przykład z ostatniego weekendu. Wracaliśmy z Suwałk do Białegostoku. Za namową żony – Małgosi, zajechaliśmy do Augustowa na lody. Spacerując wokół rynku trafiliśmy na jakiś targ staroci. Na jednym ze stoisk upatrzyłem filiżankę, która kosztowała 50 zł. Jak się okazało była to cena całego zestawu – dziesięciu filiżanek, spodeczków, mlecznika, dzbanka i talerzyków deserowych. Wszystko z porcelany. Pomyślałem, że to niemożliwe, aby za kwotę 50 zł zyskać tak dużo pięknych i wartościowych przedmiotów.

Sprzedający zapakował mi to w dwie reklamówki i z radością przyjął 50 zł zapłaty. Nawet już po sfinalizowaniu transakcji nie dowierzałem, że za tak niewiele otrzymałem tak dużo. I co się stało? Jedna z reklamówek wypada mi z ręki wprost na kamienną kostkę augustowskiego rynku. Komplet się od razu zredukował. Skoro nie możliwe jest mieć za 50 zł tak dużo wartości, to masz tyle ile jesteś w stanie zaakceptować – takie przesłanie od losu. Potwierdza to moje przekonanie o sile naszych myśli. Standardowo w takich sytuacjach pojawia się w człowieku silna złość i chęć poszukiwania powodów „tragedii”. Wiem jednak, że takie myślenie niczego wartościowego nie daje, więc szukam pomysłów czym je zastąpić i zmienić postawę. W tej konkretnej sytuacji do znalezienia odpowiedzi potrzebne było pytanie: jaka lekcja płynie z pobicia świeżo zakupionych filiżanek? Ano taka, że właśnie przekonałem się, jak sposób myślenia „nie można dostać tak dużo, dając tak niewiele” wpływa na rzeczywistość. Rzeczywistość w jednej chwili redukuje się do rozmiarów możliwych do zaakceptowania. Używając tego przykładu nie mam na myśli wyłącznie rzeczy materialnych czy pieniędzy, myślę też, a może przede wszystkim o relacjach. Wniosek z tej lekcji jest taki, że może tak być, możliwe jest uzyskanie dużej wartości w zamian za niewielki wkład. Często jest tak, że stosunkowo niewielka zmiana, drobny wysiłek doprowadzają nas do potężnych rezultatów.

Życie to pasmo ciągłych zdarzeń i patrząc na nie z poziomu przedsiębiorczości, nie ma porażek – są tylko informacje zwrotne. Przykład moich filiżanek – tylko ja decyduję czy zrobię z tego tragedię czy rozwojową lekcje. A podsumowują całą historię – zestaw nam się tak pięknie zredukował, że zostało sześć filiżanek i sześć spodeczków. Przypadek?

Jaki Twoim zdaniem jest najważniejszy składnik sukcesu, czy to w biznesie, czy w życiu prywatnym?

Na początek trzeba zdefiniować sukces, bo każdy z nas ma prawo określać go inaczej. Na początku drogi sukcesem może być: zbudowanie domu, kupno samochodu, założenie firmy, zatrudnienie pracowników. Ja przez te etapy przeszedłem i dla mnie osobiście sukces to bycie w drodze i za każdym, kolejnym razem stawanie się lepszym. To ulepszanie się jest możliwe dzięki wyciąganiu wniosków z codziennych doświadczeń – nawet z pobitych filiżanek. Moim sukcesem jest spotykanie nowych ludzi i wpływanie na poprawę jakości ich świata. W haśle Szkoły Inspiracji jest – „Uczymy bycia lepszym”. Wierzę w to, że nawet w tym momencie, kiedy robimy ten wywiad, to hasło materializuje się – ktoś z nas na pewno będzie lepszy. Każdy ma indywidualną definicję sukcesu, dlatego trudno jednoznacznie określić jego kluczowy składnik.

Uważam, że aby odnieść jakkolwiek definiowany sukces, ważne jest, aby mieć wizję, wyobrażenie o tym, w jakim kierunku chcemy iść i jakim być człowiekiem, jakimi wartościami chcemy się kierować. Myślę tu bardziej o wartościach relacyjnych niż o materii. Mając już wizję, powinniśmy nakreślić plan i policzyć możliwe precyzyjnie: co chcemy zrobić, aby takim właśnie człowiekiem się stać? I trzecia rzecz, to konsekwencja. Świat jest pełen ludzi, którzy mają wizję i plan, który porzucają przy pierwszej porażce.

Czy sukces musi być poprzedzony ciężką pracą?

Trochę prowokacyjne jest to pytanie po przykładzie z filiżankami, kiedy to wysnuwam wniosek, że możliwe jest zdobycie dużych wartości stosunkowo niewielkim nakładem. Można wskazać wiele osób, które odniosły sukces i doskonale się przy tym bawiły. Oczywiście bez aktywności, bez pracy nie ma nic. Ważne są jednak przekonania. Jeśli wierzymy w to, że możemy odnieść sukces, ale musimy ciężko pracować, poświęcić swoje życie rodzinnie – to występuje zjawisko psychologiczne samospełniającej się przepowiedni. Sukces będzie okupiony bardzo ciężką pracą i bolesnymi wyrzeczeniami. W mojej książce „Potęga życia” dokładnie opisuję ten proces – proces powstawania przekonań. Z pewnością dla osiągnięcia sukcesu potrzebna jest aktywność, czy to musi być ciężka praca? Może to być po prostu przyjemna praca. Myślę, że w tym temacie mogą dużo opowiadać liderzy, którzy mają świetnie wyniki dzięki pracy innych ludzi. Co ciekawe, taka praca może też być sukcesem w oczach poszczególnych osób ją wykonujących. Dla mnie ważne jest to, aby mój sukces współdzielić z innymi ludźmi i abym ja miał udział w ich, a oni w moich efektach.

Odnalazłeś w życiu drogę, która daje spełnienie?

Tak jak mówiłem wcześniej, ja w tej drodze jestem. Czuję się spełniony, jestem szczęśliwy, bo jestem w cudownym związku już 24 lata, mam dojrzałe, pełnoletnie dzieci. Firmę, gdzie zatrudniam dobrych ludzi. Zarządzam BNI Białystok – społecznością, w której razem z ponad setką przedsiębiorców zmieniamy sposób w jaki Białystok robi biznes. Oczywiście nie ma tak, że nie ma trudności. One zawsze były, są i będą. Zawsze może wypadnie jakaś „reklamówka i pobiją się filiżanki” – pytanie tylko, jak na to zareagować.

Jakie są kobiety z Podlasia, czy jesteśmy przedsiębiorcze?

Cudowne. CUD – ciało, umysł, dusza. Kobiety w wielu aspektach mogą dużo więcej niż mężczyźni. Są dużo bardziej konsekwentne – z całym szacunkiem Panowie, ale tak jest. Dużo więcej uwagi przywiązują do szczegółów, a w biznesie jest to ważne. Chociażby w BNI jest bardzo dużo kobiet, które wnoszą dużą wartość do tej społeczności. Aby nie być gołosłownym dodam, że w trzech, trzyosobowych zarządach poszczególnych grup większość, bo aż 5 z 9 to kobiety. Dwie z nich pełnią funkcje prezesów. 75% moich pracowników to kobiety. Więc zdanie na temat możliwości kobiet mam wyrobione i wdrożone w życie.

Uważam też, że jest jeszcze za mało kobiet, które dają sobie prawo do rozwoju i sukcesów. W stereotypowym myśleniu o przedsiębiorcy, kiedy zamykamy oczy, widzimy mężczyznę. Z drugiej strony znam wiele kobiet, które mówią „Jestem niewystarczająco dobra”. Z czego to wynika? Być może z przekonań wyniesionych z domu. Ale to już historia na kolejny wywiad.

Dziękuję.

Autor fot. Lawreszuk.eu

Share

Comments

  1. Bardzo dobry wywiad, Leszek to mądry, empatyczny człowiek, który z każdej sytuacji potrafi wyciągnąć wartościowe wnioski 🙂
    P.S. Zdjęcie też fajne 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *