„Jestem zadowolona z tego, kim jestem i w jakim jestem miejscu swego życia.” Małgorzata Wenclik.

„Jestem zadowolona z tego, kim jestem i w jakim jestem miejscu swego życia.” Małgorzata Wenclik.

W naszym regionie jest wiele kobiet, które stanowią inspirację. Kobiet, które dzielą się swoim czasem, wiedzą, wsparciem. Jedną z nich jest niewątpliwie Małgorzata Wenclik – inicjatorka i współorganizatorka spotkań dla kobiet „Śniadanie z wizytówką” oraz członkini stowarzyszenia „100-lecie kobiet”.

Obcasypodlasia.pl: Małgosiu, kiedy przygotowywałam się do wywiadu szukając informacji w internecie na Twój temat trafiłam na ich ogrom, a prawie wszystkie związane były ze środowiskiem akademickim. Opowiedz nam proszę o swojej drodze zawodowej.

Małgorzata Wenclik: Kiedy byłam dzieckiem i ktoś pytał mnie kim chce być jak dorosnę, odpowiadałam bez wahania, że aktorką albo piosenkarką (jak większość dziewczynek w moim wieku), chyba dla tego mój zawód, który uprawiałam przez tyle lat wiązał się niejako z występami scenicznymi, ale trochę w zmienionej formule. Mój pierwszy zawód wykonywany przez 18 lat z pasją i zaangażowaniem to nauczyciel akademicki.

Byłam studentką pierwszej grupy stacjonarnych studiów doktoranckich na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, potem przez lata pracowałam w Wyższej Szkole Administracji Publicznej im. S. Staszica w Białymstoku, współpracowałam z Wyższą Szkołą Finansów i Zarządzania w Siedlcach oraz Wyższą Szkołą Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży. Zajmowałam się mało popularną (w oczach studentów prawa), ale bardzo ważną gałęzią prawa jaką jest prawo administracyjne. Emocjonowałam się też zagadnieniami, które wiążą się z nauką o administracji. Szczególnie upodobałam sobie tematy związane z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego w kontekście współpracy międzysektorowej.

Dużo czasu poświęcasz na pracę ze studentami, ich rozwój oraz działania poza uczelnią. Ta praca jest dla Ciebie….

Małgorzata Wenclik: Jeśli się coś lubi, to nie ma się poczucia poświęcenia, straconego czasu czy rozczarowania. Praca na uczelni to nie tylko przygotowanie się i prowadzenie wykładów, ćwiczeń, to też różnorodne projekty badawcze, pisanie artykułów naukowych, wyjazdy konferencyjne.

Praca z ludźmi jest ciekawa, ale też stanowi wyzwanie. Jeśli pytasz, czy dużo czasu poświęcam na przygotowanie się do pracy ze studentami to pewnie jest to różny poziom od tego, kiedy zaczynałam pracę paręnaście lat temu i teraz gdy pracuję przede wszystkim ze studentami studiów zaocznych. Są to dorośli ludzie, często z dużym doświadczeniem zawodowym w rożnych dziedzinach. Moim zadaniem jest raczej skłonić ich do myślenia, dyskusji na różne tematy, śledzenia aktualnej sytuacji w państwie, krytycznego podejścia do bieżących rozwiązań w administracji.

Najbardziej lubię zajęcia w formie konwersatoriów i warsztatów gdzie jest wysoka interakcja w grupie i duży poziom dyskusji. Są to wymagające zajęcia przede wszystkim dla studentów, którzy muszą się lepiej przygotować, umieć przekonać kolegów i koleżanki do swoich pomysłów, uczyć się argumentacji i wystąpień publicznych.

Moją pracę jako nauczyciela akademickiego traktowałam jako dużą przyjemność. Dawała mi możliwość solidnego rozwoju, spotkania ciekawych ludzi, wielu autorytetów z dziedziny prawa i administracji. Uczestniczyłam w licznych konferencjach i wyjazdach zagranicznych. Pracowałam też z bardzo fajnymi ludźmi. W swoich doświadczeniach zawodowych starałam się zawsze łączyć wiedzę teoretyczna z praktyką. Mam też doświadczenia w pracy w administracji publicznej i nadal staram się rozwijać ten element mojej ścieżki zawodowej.

Dodatkowo aktywnie działasz społecznie. Jak zaczęło się Twoje zaangażowanie w te działania?

Małgorzata Wenclik: Na studiach zaczęłam działać w ELSIE Europejskim Stowarzyszeniu Studentów Prawa. To już był duży format organizacyjny i pierwsza organizacja sformalizowana. Ta działalność wiązała się przede wszystkim z samorozwojem, poznaniem funkcjonowania formalnego organizacji o międzynarodowym charakterze, ale też był to wspaniały czas na dobrą zabawę integracją i poznawanie studentów z prawniczych uczelni w całej Polsce. Potem gdy już pracowałam na uczelni działałam w CIA (Centrum Informacji Administracji) – prowadziliśmy wspólnie z innymi wykładowcami i studentami, studencką poradnię prawna i zajmowaliśmy się edukacją prawniczą street law.

W 2008 roku z koleżankami i kolegami z uczelni założyliśmy fundację żeby sprawniej móc realizować nasze pomysły i angażować studentów do takich działań, które nie były możliwe w trakcie realizacji tradycyjnych form nauczania akademickiego.

Byłam w zarządzie Federacji Organizacji Pozarządowych Miasta Białystok i zajmowałam się promocją wolontariatu, organizowałam edukację w szkołach i różne akcje społeczne, bo tylko tak można nauczyć ludzi postaw pro obywatelskich przez aktywne działanie i pomysłowe rozwiązywanie problemów, które są w naszym najbliższym otoczeniu. Bardzo lubiłam i lubię pracę z młodymi ludźmi. Realizowaliśmy dużo ciekawych projektów badawczych, rozwojowych, edukacyjnych, doradczych, społecznych. Kilkukronie z ogromnym sukcesem całej społeczności akademickiej zorganizowaliśmy Szlachetna Paczkę na bardzo dużą skalę.

Pracowałam też w Białostockiej Fundacji Kształcenia Kadr przy realizacji projektów związanych z kształceniem zawodowym uczniów. Miałam okazję spotykać się z różnymi firmami funkcjonującymi w naszym regionie. Badałam ich potrzeby jeśli chodzi o profil absolwenta szkół co krótko mówiąc oznacza sprawdzenie jakich kompetencji i umiejętności potrzebuje nasz lokalny rynek. Na bazie tej wiedzy prowadziłam doradztwo zawodowe dla uczniów szkół średnich na terenie Białostockiego Obszaru Funkcjonalnego. Poznałam bardzo dużo młodych ludzi. Rozmawiałam z nimi nie tylko o zawodowych pomysłach na siebie, ale też o problemach z jakimi się borykają. Spotkałam też mnóstwo fantastycznych nauczycieli z pasją i ogromnym zaangażowaniem wykonujących swój zawód. Managerów z prawdziwego zdarzenia zaangażowanych w życie szkoły na 100%.

Można powiedzieć ogólnie, że większość moich doświadczeń zawodowych wiąże się z edukacją i pracą doradczą. Wydaje mi się, że moja perspektywa zawodowa jest dość szeroka bo mam też doświadczenia związane z ciężką pracą fizyczną. Jako studentka wyjeżdżałam do Niemiec – pracowałam na polu kwiatowym od 6 rano do 16 z legalnymi i nielegalnymi emigrantami. Ludźmi w różnych sytuacjach życiowych, którzy chcieli mieć lepsze życie lub zapewni lepsze życie swoim bliskim. Byłam też kilka miesięcy w USA tam pracowałam jako kelnerka, sprzątaczka. Nigdy nie bałam się pracy i mam duży szacunek do ludzi wykonujących swoja pracę z zaangażowaniem i solidnie. Tak więc działalność społeczna jest w moim przypadku uzupełnieniem działalności zawodowej i one się wciąż w moim życiu nierozerwalnie ze sobą wiązały. Wiem, że człowiek w życiu musi być przygotowany na różne sytuacje życiowe. Są sytuacje kiedy można skupić się na rozwoju intelektualnym, ale też takie, że trzeba zakasać rękawy.

Moim ostatnim „konikiem” jest Stowarzyszenie 100-lecie Kobiet, w którym odnalazłam wszystko, co jest dla mnie istotne.

Inicjatywa dla kobiet rozpoczęta jako „Śniadania z wizytówką” zapoczątkowała powstanie 100- lecia kobiet. Wspólnie z Ewą Wierzbicką – Nosal zainicjowałyście te spotkania. Tak szybki rozwój i frekwencja na spotkaniach to duży sukces i z pewnością wielka satysfakcja.

Małgorzata Wenclik: Cała przygoda zaczęła się w ubiegłym roku. 2018 rok, to rok wyjątkowy. Po pierwsze jest to rok uzyskania przez Polskę niepodległości po latach zaborów, po drugie to rok uzyskania praw wyborczych przez kobiety. Zawsze z dumą podkreślam, że byłyśmy liderkami w tej kwestii na arenie międzynarodowej.

Był to też dla mnie okres wyzwań zawodowych. Od dłuższego czasu przygotowywałam się do procesu habilitacyjnego i byłam pewna, że już nadszedł ten właściwy moment. Niestety w ocenie fachowców, z mojej dziedziny okazało się, że jeszcze nie jestem na to gotowa.

Dużo czytałam, zastanawiałam się nad rolą współczesnej kobiety, możliwościami samorealizacji i rozwoju. Chciałam zrobić coś co da mi możliwość z jednej strony realizacji moich pomysłów z drugiej strony pokazaniu potencjału super dziewczyn, które znałam. Ważne były też refleksje nad tym, w którym miejscu jesteśmy jako kobiety. Na co mamy wpływ, z czym się nadal borykamy, co jest naszym potencjałem i co nas ogranicza.

Moim atutem zawsze była umiejętność sieciowania ludzi i zauważania ogromnego potencjału, którym dysponują. Widziałam ten potencjał w moich koleżankach. Pierwszą z nich była Ewa Wierzbicka-Nosal. Znałyśmy się z projektów uczelnianych ona matematyk ja prawnik i to chyba jedyna sprawa, która nas dzieli. Mamy ze sobą bardzo dużo wspólnego, podobna wrażliwość i widzenie świata. Każde nasze spotkanie to petarda pomysłów. Wiedziałam, że dobrze nam się współpracuje bo już zorganizowałyśmy wspólnie Śniadanie z Wizytówką, które było skierowane wyłącznie do kobiet i miało realizować kilka celów: po pierwsze sieciowanie i nawiązywanie kontaktów, po drugie przedstawianie kobiet inspiracji, po trzecie realizacja celu społecznego. Chciałyśmy stworzyć miejsce gdzie kobiety mogą się spotkań o 8.30 w czwartek, wypić kawę, poznać inne kobiety, ale też zmobilizować się i zrobić coś dla innych dziewczyn, które czasem są na życiowym zakręcie.

Zależało nam na stworzeniu atmosfery zaufania i swobody dlatego też tylko koleżanka, która raz była może zaprosić kolejną koleżankę i ją rekomendować. Poruszamy często trudne i wręcz intymne tematy takie jak profilaktyka zdrowotna, zapobieganie chorobom społecznym i cywilizacyjnym, ale zawsze jest też czas na element mody, urody, dbania o kobiecość. Tak powoli rodził się pomysł czegoś szerszego i tak powstał pomysł 100-lecia Kobiet – inicjatywy społecznej, która miała pokazać potencjał różnorodności. O pomyśle zaczęłyśmy rozmawiać z koleżankami, a część z nich wyraziła ogromne poparcie i entuzjazm i z kolei zaproponowały udział kolejnych ciekawych i oryginalnych kobiet. Tak właśnie zebrała się grupa 11 kobiet o przeróżnych doświadczeniach zawodowych, na różnych etapach życia rodzinnego i zmagające się z różnymi wyzwaniami. To co nas łączyło to pasja i hasło „wymyśl i wykonaj”. W naszym gronie pojawiły się dziewczyny reprezentujące samorząd (Eliza Szadkowska i Ania Pawłowska, Danuta Kaszyńska), działalność biznesową (Ewa Wierzbicka-Nosal, Ela Wierzbicka, Małgosia Paszko, Dorota Ostrożańska), akademicką (ja i Kasia Sztop-Rutkowska i przedstawicielki organizacji pozarządowych (Bożena Bednarek i Marta Siemieniuk).

Każda z nas zaproponowała realizację jakiegoś swojego marzenia, każda z nas określiła się co może zrobić i w czym czuje się dobrze. I tak przez ten 2018 rok zorganizowałyśmy kilka wspaniałych debat z udziałem kobiet np. Kobieta samorządna, Kobieta w korporacji, Kobieta w świecie administracji. Naszą perełka był społeczny pokaz mody wymyślony przez Elę Wierzbicką. Cudowne przedsięwzięcie w ogrodach Opery i Filharmonii Podlaskiej. Angażujące nasze koleżanki i przyjaciółki, które podzieliły się swoimi umiejętnościami i pasją modową. Dziewczyny specjalistki od mody czesały robiły profesjonalny make up, przygotowały modelki, z których niektóre nigdy nie miałyby szansy wystąpić na czerwonym dywanie.

Robiłyśmy też spacery herstoryczne i moc warsztatów przygotowanych przez Dorotę Ostrożańską – prawdziwą pasjonatkę kobiecości, która nie tylko uświadomiła nas jakie boginie w nas drzemią, ale też odkrywała nasz potencjał i wzmacniała wiarę w kobieca siłę.

Tych przedsięwzięć było bardzo dużo i były bardzo różnorodne. Zostało zaangażowanych sporo kobiet. Wystarczy tylko wspomnieć, że na nasze Śniadania z Wizytówką o 8.30 rano w przyszło 130 kobiet. Najważniejsze jest jednak to, że udało nam się stworzyć przestrzeń, w której spotykają się różne kobiety, są dla siebie inspiracją, dają siłę, nadzieję, zachęcają do działania, a czasem po prostu dają możliwość spędzenia czasu w miłym towarzystwie. Ciekawe jest też fakt, że za każdym razem zgłaszały się do nas dziewczyny ze swoimi pomysłami, które tez realizowały w ramach inicjatywy 100-lecie Kobiet. Więc nie mogło się to tak skończyć. Pod koniec 2018 roku podziękowałyśmy sobie za dotychczasowe działania i zaproponowałyśmy formułę stowarzyszenia zwykłego żeby nadal móc się spotkać i realizować nasze pomysły.

Czym jest dla Ciebie siła kobiecej współpracy?

Małgorzata Wenclik: Siła kobiecej współpracy jest nieodłącznym elementem 100-lecia Kobiet. Zawsze kiedy myślę o tej inicjatywie przede wszystkim czuję ogromną wdzięczność, przepełnia mnie entuzjazm i radość. Często żartuję, że czuje się tak jakbym bawiła się z koleżankami w piaskownicy, a wtedy codziennie mogłam być kim tylko chcę – nauczycielką, aktorką, animatorką, mamą, kosmonautką. Kiedy spotykamy się co dwa tygodnie w gronie założycielek 100-lecia Kobiet w poniedziałki to zawsze jestem podekscytowana. Czekam na nowe pomysły i inicjatywy, czekam na ich entuzjazm, ale też czasem pocieszenie i dobrą radę. Tyle rzeczy nam się udało. Realizujemy nawet najbardziej szalone pomysły. Pamiętam jak Eliza Szadkowska napisała do Iwanki Tramp żeby tam napisała, na naszym Facebooku, że zna i popiera naszą inicjatywę, to było fantastyczne, co więcej Iwanka odpisała. Sam fakt, że w ubiegłym roku uzyskałyśmy patronat na wszystkie nasze wydarzenia zarówno programu Niepodległa jak i Rzecznika Praw Obywatelskich był dla nas dużym sukcesem.

Cieszę się gdy na kolejnych naszych spotkaniach podchodzą dziewczyny i proponują nam współpracę, która nie polega na oczekiwaniach finansowych czy komercyjnych, ale raczej na dzieleniu się swoim talentem i umiejętnościami. Do takich osób należy Ania Sawicka stylistka fryzur, która odpowiedzialna była za metamorfozy w naszych społecznych pokazach mody. Iza Sokół, Magda Kieda-Sacharewicz, Alicja Iwaszko, które dbały o piękny make up. Karolina Ostaszewska, która jest na wszystkich naszych wydarzeniach – nasza profesjonalna i entuzjastyczna fotografka. Małgosia Suszko i cały zespół Amonitu, który tyle już razy wspierała nasze dziewczyny w odzyskiwaniu wiary w siebie i uczył jak dbać o atrakcyjny wygląd. Basia Maj, która swoim pięknym głosem uświetniła nam spotkanie z okazji Dnia Kobiet i przygotowała cudowny recital. Ania Narel, właścicielka hotelu Podlasie i Traugutta 3, która zawsze bardzo serdecznie nas przyjmowała w gościnnych progach swoich hoteli i zapewniała nam atmosferę relaksu i luksusu

Dzięki 100-leciu poznałam mnóstwo ciekawych kobiet, z niektórymi odnowiłam relacje. Cieszę się, że moje koleżanki z różnych etapów mojego życia – podwórka, szkoły, pracy zawodowej uczestniczyły w naszych spotkaniach i dawały mi cenne uwagi oraz wzmacniały to co było dobre, to co im się podobało. Nigdy nie krytykowały.

Jestem przekonana, że 100-lecie Kobiet jest czymś wyjątkowym. Jest moim planem na życie i marzeniem, które będę nadal doskonaliła, a wiem że moje koleżanki też mają podobną wizję tego przedsięwzięcia.

A prywatnie jaka jest Małgorzata Wenclik? Co lubisz robić w wolnym czasie?

Małgorzata Wenclik: Jestem spełnioną osobą. Jestem w dobrym dla mnie punkcie. Mam duże wsparcie w moich bliskich. Myślę, że prywatna strona mojego życia wiąże się z całym moim zaangażowaniem w życie społeczne. Na wiele wydarzeń, w których uczestniczą zabieram swoją córkę. Marcelina jest doskonale znana moim koleżankom. Bardzo aktywnie uczestniczy w naszych przedsięwzięciach, uwielbia moje koleżanki, są dla niej inspiracją. Chcę żeby żyła w otoczeniu świadomych kobiet, mądrych niezależnych, rozważnych, ale też romantycznych. Bo takie są kobiety z mojego otoczenia. W ogóle dochodzę do wniosku, że my sporo swoich działań robiłyśmy z myślą o naszych córkach i w trosce o nasze dzieci i rodziny. Więc nic dziwnego, że w szeregu wydarzeń wspierają nas najbliżsi i w nich uczestniczą.

Kiedy już mam totalnie wolny czas, czytam. Jestem ciekawa ludzi, fascynują mnie przede wszystkim biografie, z doświadczenia innych czerpię siłę i inspirację. Wiem, że nie należy się bać, trzeba spełniać swoje marzenia, ale czasem też odcinać się od toksycznych osób, które pojawiają się w życiu.

Od kilku dni żyję na walizkach i jestem w trakcie przeprowadzki. W końcu mam swój mały ogródek, który coś tak czuję zostanie moja kolejną pasją.

Zawsze, kiedy się spotykamy jesteś ubrana w życzliwy uśmiech. Zdradzisz nam swój przepis?

Małgorzata Wenclik: Ja lubię ludzi, staram się mieć do wszystkich życzliwy stosunek. Chociaż miałam już okazję poznać ich naturę i nie mam złudzeń co do niektórych ludzkich motywacji. Umiem też stawiać granice i separować się od negatywnych emocji. Nie mam jednak w sobie jakiegoś zniechęcenia. W większości na swojej drodze miałam do czynienia z osobami życzliwymi i ciekawymi. Mam duże zaufanie do świata. Jakby powiedziała moja koleżanka Dorra Ostrożańska wśród wartości, którymi się kieruję wysoko mam umieszczone relacje społeczne i myślę, że to jest po prostu część mojej natury. Jestem zadowolona z tego kim jestem i w jakim jestem miejscu swego życia. Czasem czuję taki dług wdzięczności do losu i potrzebę dania innym dobrej energii, która tez mi jest dawana.

Dziękujemy.

Fot. Archiwum Małgorzata Wenclik

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *