„Mało jest sytuacji potencjalnie kryzysowych, którym nie da się zaradzić. Wiele zależy od własnego podejścia.” – Natalia „Małki” Małkus

„Mało jest sytuacji potencjalnie kryzysowych, którym nie da się zaradzić. Wiele zależy od własnego podejścia.” - Natalia „Małki” Małkus

Jak wiele w życiu zależy od tego, co „wynieśliśmy” z domu? Jaki wpływ na nasz rozwój mają rodzinne inspiracje? O początkach swoich pasji, własnej marce i organizacji pracy opowiada Natalia „Małki” Małkus.

Obcasypodlasia.pl: Piszesz o sobie, że jesteś kreatywną duszą. Tak było od zawsze?

Natalia Małkus:
Odkąd pamiętam, w moim rodzinnym domu nigdy nie było nudy. Do dziś, z ogromnym podziwem patrzę na moją mamę, która zasiała we mnie ziarenko kreatywności. Z dumą przyznaję, że nie tylko wykiełkowało, ale zaowocowało prawdziwą miłością do sztuki, która na początku mojego życia była po prostu świetną zabawą. Kreatywność zdecydowanie płynie w żyłach mojej rodziny, nie mogło więc nie skapnąć i na mnie.

Wydaje mi się, że kluczowy był fakt, iż urodziłam się w latach 90tych, kiedy “moda lesswaste” była po prostu naturalna i nie potrzebowała nawet specjalnej nazwy. Nie wyrzucało się od tak ubrań, biżuterii, mebli, zabawek, tylko przerabiało się je w zależności od swoich potrzeb.

Mama zawsze była mistrzynią szycia, szydełkowania i robienia na drutach, mój starszy brat, który uczęszcza na Warsztaty Terapii Zajęciowej, jest utalentowany manualnie: wyszywa piękne obrazy, rzeźbi w glinie, wyplata wiklinowe kosze i wiele, wiele innych. Zaś starszy brat mamy jest malarzem.

Jako dziecko największy przykład brałam właśnie z otaczających mnie dorosłych. Od małego szyłam swoim lalkom wyszukane kreacje, a z kartonu budowałam domki i mebelki. Co więcej: przemalowywałam własne meble w pokoju, a kiedy znudziła mi się już stara tapeta, mama pozwoliła zamienić ją w wielkie płótno. Od dziecka bardzo dbała o mój rozwój. Nie miało to jednak nic wspólnego z niespełnionymi ambicjami rodzica, ponieważ zawsze wiedziałam, że mam wybór.

Okres szkoły podstawowej był dla mnie okresem odkrywania, dlatego też dziś, jako niespełna 30latka wiem, co lubię robić, co mnie interesuje i relaksuje. Metodą prób i błędów, odkrywałam siebie. Dzięki temu wiedziałam na przykład, że śpiew nie jest totalnie dla mnie – za to doskonale odnajduję się w tańcu. Uwielbiałam rysować i malować – jednak zajęcia plastyczne i z góry narzucone tematy nudziły mnie, więc szybko z nich zrezygnowałam. Kiedy komputery i konsole nie były jeszcze tak popularne i ogólnodostępne, razem z innymi rówieśnikami po lekcjach składaliśmy origami albo chodziliśmy na spotkania Ligi Ochrony Przyrody.

Obcasypodlasia.pl: Jesteś architektem krajobrazu, dekoratorem wnętrz i grafikiem komputerowym. To sporo. Opowiedz od początku proszę jak to wszystko się zaczęło i jak wyglądała droga, która doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś obecnie?

Natalia Małkus: Pochodzę z małego miasta Gołdap, gdzie możliwość edukacji kończy się na wykształceniu średnim. W klasie maturalnej musiałam więc zdecydować, w którą stronę skierować swoje kroki. Mimo faktu, iż osiągałam raczej wysokie wyniki w nauce, wiedziałam, że do przedmiotów ścisłych takich jak matematyka, fizyka czy chemia totalnie nie czuję mięty, zresztą z wzajemnością. Jestem zdecydowanie humanistą. Jako dziecko często mówiłam, że chciałabym zostać adwokatem, jednak życie szybko zweryfikowało moje marzenia, bo z historią, mimo, że to przedmiot typowo humanistyczny, niestety nie było mi po drodze.

Tak więc po maturze aplikując na studia, wybrałam: architekturę wnętrz, architekturę krajobrazu, dziennikarstwo i pracę socjalną. Nie dostałam się tylko na pierwszy z wymienionych kierunków. Nie pisałam rozszerzonej matury z matematyki, a egzamin z rysunku poszedł mi tak sobie. Jako samouk z małego miasteczka nie miałam szans z osobami, które uczęszczały na specjalne kursy przygotowawcze lub skończyły liceum plastyczne.

Po wielkich rozterkach nad wyborem między architekturą krajobrazu oraz dziennikarstwem, w końcu zdecydowałam się na architekturę. Stwierdziłam, że po pierwszym roku ponownie złożę dokumenty na wnętrza i przepiszę część przedmiotów. Nie stało się tak jednak. Na moim roku na samym początku było około 50-60 osób. Najzwyczajniej w świecie zaprzyjaźniłam się z nimi do tego stopnia, że nie chciałam już zmieniać kierunku. Osiągałam dość wysokie wyniki, które zaowocowały stypendium naukowym. Utwierdziło mnie to więc w przekonaniu, że znalazłam się w dobrym miejscu i czasie.

Architektura krajobrazu była nie tylko samym projektowaniem. Oprócz zajęć rysunku, malarstwa, rzeźby, rysunku technicznego, modelowania 3D, zajęć graficznych, historii sztuki, mieliśmy także przedmioty związane z inżynierią i ochroną środowiska. W trakcie studiów magisterskich postanowiłam dodatkowo zrobić dyplom z grafiki komputerowej, a po otrzymaniu tytułu magistra inżyniera architektury krajobrazu, wciąż będąc głodna wiedzy, ukończyłam roczny kurs dekoratora wnętrz.

Obcasypodlasia.pl: Wszystkie wspomniane wyżej funkcje poniekąd łączą się ze sobą, są pokrewne. Czy któraś z nich pochłania Cię bardziej niż inne?

Natalia Małkus: Każda z wymienionych dziedzin jest ściśle związana z projektowaniem. Taka fuzja pozwala mi maksymalnie wykorzystać swoją wiedzę i umiejętności, na każdym możliwym polu. Jest to połączenie idealne. Klienci otrzymują wysokiej jakości usługi i produkty, ja zaś non stop rozwijam się, unikając stagnacji i monotonii w powtarzalnych procesach. Ciężko mi stwierdzić, czy któraś z nich wysuwa się na prowadzenie. Wiadome jest z pewnością to, że zaprojektowanie wnętrz i ogrodu, zajmuje mi o wiele więcej godzin pracy, niż zaprojektowanie plakatu czy zaproszenia ślubnego.

Obcasypodlasia.pl:Czytając Twojego bloga, odniosłam wrażenie, że jesteś bardzo zorganizowaną osobą. Tak też było od początku, czy wypracowałaś to z czasem? Może jakieś rady dla tych niezorganizowanych?

Natalia Małkus: Mam nadzieję, że to nie tylko wrażenie. Ale spokojnie – nie jestem robotem, miewam czasem mniej produktywne dni. Z czasem przestałam wypierać ze świadomości gorsze chwile i swój workflow dostosowałam do własnego rytmu dobowego. Nie pracuję już po nocach i weekendami, bo wiem, jak ważny jest odpoczynek i balans. Zdecydowanie lepiej pracuje mi się z rana, kiedy umysł jest wypoczęty po przespanej nocy.

Przez większość mojego życia musiałam być zorganizowana. Musiałam, to może złe określenie. Bardziej pasowałoby tu „chciałam”. W czasie nauczania wczesnoszkolnego rozpoczęłam swoją przygodę z tańcem klasycznym, który wiązał się z treningami 3 razy w tygodniu, dodatkowymi próbami oraz występami. Dodatkowo, oprócz uczęszczania do szkoły i oczywiście odrabiania lekcji, uczęszczałam na korepetycje z angielskiego oraz startowałam w najróżniejszych konkursach. W gimnazjum do powyższego grafiku doszła jeszcze Capoeira, którą trenowałam przez dwa lata równolegle z tańcem. Czytając to, musicie mieć świadomość, że uwielbiałam to i z pewnością nikt mnie do tego nie zmuszał. Wiem, że to istotna informacja, nieraz bowiem widziałam dzieci, które zmęczone napiętym harmonogramem, zapominały, dlaczego coś robiły: z własnej pasji czy nacisku rodziców.

Na studiach podczas najbardziej szalonego roku godziłam ze sobą: studia dzienne z architektury krajobrazu (5-7 przedmiotów projektowych w semestrze zajmowało mi wiele godzin po uczelni), roczny weekendowy kurs z grafiki komputerowej, dwuletni kurs instruktorski tańca nowoczesnego oraz pracę na pół etatu w studiu tańca. Dodam, że radziłam sobie całkiem dobrze, a doba nie rozciągała się magicznie. Kluczem była dobra organizacja oraz niestety muszę to przyznać: także mniej snu.

Jestem jednak tego zdania, że im więcej człowiek ma w grafiku, tym bardziej jest zorganizowany. 

Dla wszystkich, którzy chcieliby zorganizować się, polecam serdecznie na starcie zacząć obserwować w Social Mediach Olę Budzyńską, Panią Swojego Czasu. To prawdziwa kobieta rakieta, która udowadnia, że w dwudziestu czterech godzinach jest czas na rozwój, pracę, rodzinę, przyjaciół i odpoczynek.

Swoje życie traktuję trochę jako taki duży projekt. A w zarządzaniu projektami mam sporo doświadczenia dzięki pracy w Studiu Działań Kreatywnych DanceOFFnia. Przez kilka lat byłam koordynatorem projektów taneczno-edukacyjnych, zawodów, spektakli i przede wszystkim Festiwalu Kalejdoskop, który niesamowicie wpłynął na mój rozwój i udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych i problemów nie do rozwiązania.

Z jakich narzędzi korzystam na co dzień, zarządzając swoimi zadaniami? Przede wszystkim z najzwyklejszych zeszytów/notatników, które prowadzę analogową formą Bullet Journalu, którą wypracowałam sobie przez wiele lat.

Dodatkowo, jako człowiek XXI wieku wspomagam się różnego rodzaju aplikacjami: zaczynając od powszechnie dostępnego kalendarza Google, Trello czy Listonica. W ostatnim roku do wesołego grona dołączyły także Asana, Jira i Slack, ponieważ współpracuję z firmą programistyczną.

Rozpisuję wszystko na listy, zadania i podzadania. Stosuję to nie tylko na polu zawodowym, ale także w życiu prywatnym. Dzięki temu np. nie muszę za każdym razem głowić się nad tym, co spakować na wyjazd i czy na pewno o czymś nie zapomniałam. Odpalam Trello, idę do kolumny “Walizka”, jednocześnie otwierając tą prawdziwą i krok po kroku, pakuję rzeczy, odhaczając je na liście.

Jakie listy jeszcze mam? Np. proces tworzenia zaproszenia ślubnego, który składa się na: wysłanie briefu klientowi, zrobienie wyceny, wykonanie projektu, zlecenie wydruku, odebranie wydruku, zrobienie sesji zdjęciowej, przygotowanie opisu na stronę www, wykonanie miniaturek i banerów, wstawienie produktu na sklep, na Instagram, zrobienie postu, zrobienie reklamy. Dzięki temu nie sposób zapomnieć o choćby najmniejszym zadaniu. To naprawdę ułatwia życie, szczególnie jeśli posiada się kilku Klientów na różnych etapach całego procesu.

Obcasypodlasia.pl: Od pewnego czasu działasz pod własnym „szyldem”. Jesteś teraz w miejscu, w którym chciałaś się znaleźć?

Natalia Małkus:
Będąc totalnie szczerą, nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że odważę się na własną firmę. Jestem prawdziwym społecznikiem, uwielbiam pracę z ludźmi, nigdy nie zależało mi też na “wybijaniu się”. Lubiłam każdą wykonywaną pracę. Każdej byłam w stu procentach oddana, a powierzane zadania starałam się wykonać tak dobrze, jak byłam w stanie to zrobić na ówczesną chwilę.

Myślę, że praca pod własnym “szyldem” była podyktowana potrzebą zbalansowania swojego życia, lekkiego wyhamowania i zadbania o swoje zdrowie, które wtedy trochę kulało przez pęd, w którym żyłam. Ten, kto mnie zna bliżej, wie, że byłam pracoholiczką. Lubiłam to, co robiłam. Dostawałam każdą pracę, na którą aplikowałam, nie musiałam więc zadowalać się czymś na pół gwizdka i traktować pracę przejściowo. Pułapką jednak był fakt, iż zawsze chciałam, żeby wszystko było idealne, dopięte na ostatni guzik i nie potrafiłam się odciąć. 

Dziś, bogatsza o zdobyte doświadczenia, wypracowałam własną higienę pracy i własny rytm, który sprawdza się doskonale, bez kolokwialnie to ujmując “zarzynania się”.    

Obcasypodlasia.pl: W Twoim życiu była, czy może nadal jest też przygoda z tańcem. Należysz do Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca.

Natalia Małkus: Tak, taniec zawsze będzie istotnym elementem mojego życia. Zaczynałam od najmłodszych lat, jeszcze przed szkołą podstawową. Mało kto wie, że przed przyjściem na pierwsze zajęcia z tańca klasycznego do gołdapskiego zespołu “Gracja”, byłam jeszcze w grupie tańca towarzyskiego. Niestety nie zagrzałam tam miejsca, bo koledzy się o mnie bili, a ciąganie za warkocze chyba mnie przerastało.

Taniec zdecydowanie ukształtował to, jakim człowiekiem jestem. Bardzo mnie rozwinął. Pokazał, że samodyscyplina i pokonywanie własnych słabości wyrabia charakter. Dzięki niezliczonym występom stałam się też pewniejsza siebie, odważniejsza. Zdecydowanie nie należę już do osób wstydliwych. Uwielbiam ludzi i interakcję z nimi.

Kurs instruktorski tańca nowoczesnego był dla mnie naturalną kontynuacją, swoją wiedzę i doświadczenie chciałam przekazywać młodszym pokoleniom, które według mnie, bardziej niż zawsze, potrzebują w dzisiejszych czasach czuć się częścią czegoś, przynależeć, być w społeczności.

Tak też rozpoczęła się moja przygoda ze Studiem Działań Kreatywnych DanceOFFnia. Podczas kursu w Wojewódzkim Ośrodku Animacji Kultury poznałam moją wykładowczynię, Karolinę Garbacik, która w późniejszym czasie stała się moją szefową. To właśnie ona dostrzegła mój potencjał i wciągnęła mnie do Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca. Dzięki temu nauczyłam się wielu rzeczy i przeżyłam wiele pięknych chwil. 

Dziś, choć ze względu na własny biznes nie działam już w Stowarzyszeniu aktywnie, czuję, że to nie koniec naszej wspólnej przygody.

Obcasypodlasia.pl: Jakie usługi kierujesz do swoich klientów?

Natalia Małkus: Usługi, które kieruję do swoich Klientów to usługi projektowania. Obejmują one: 

  • projekty architektury krajobrazu terenów zielonych oraz ogrodów prywatnych,
  • projekty architektury wnętrz lokali mieszkalnych, 
  • a  także projekty graficzne identyfikacji wizualnej i na potrzeby druku. 

W ostatnim czasie wykonuję także bardzo dużo projektów poligrafii ślubnej. Moja przygoda z zaproszeniami zaczęła się tak, że jedna z koleżanek napisała do mnie z prośbą o pomoc, a jako pomocna osoba lubiąca wyzwania, nie mogłam się nie zgodzić. Reszta poszła już z górki. Stworzyłam nawet kolekcję ślubną 2020, która składa się z 20 wzorów zaproszeń.  Z moim portfolio oraz usługami można zapoznać się na mojej stronie mauki.pl. Serdecznie zapraszam. 

Obcasypodlasia.pl: Co lubisz najbardziej w swojej pracy?

Natalia Małkus: Najbardziej lubię fakt, że każde zlecenie jest inne od poprzedniego. Nigdy, niezależnie od rodzaju projektu, nie wygląda ono dwa razy tak samo. Podobne są tylko poszczególne podzadania. Każda nowa realizacja to dla mnie kreatywne wyzwanie, które mam nadzieję, spełniam dobrze. Przede wszystkim lubię też kontakt z drugim człowiekiem. Zawsze staram się być maksymalnie empatyczna i pomóc drugiej osobie, która postanawia mi zaufać. 

Obcasypodlasia.pl: Co jest Twoją pasją?

Natalia Małkus: Oprócz rzeczy, którymi zajmuję się na co dzień w pracy (nie wyobrażam sobie robienia czegoś, czego nie lubię – przecież w pracy spędzamy bardzo dużą część naszego życia!), po godzinach relaks zapewnia mi rękodzieło (haft płaski, makramy, makatki), joga oraz czytanie książek. Uwielbiam też grzebać się w ziemi i dbać o moje roślinki doniczkowe. 

Obcasypodlasia.pl: Będziesz dzieliła się swoją wiedzą na łamach mojego portalu. Czego możemy się spodziewać?

Natalia Małkus: Na pierwszy ogień, jako kontynuacja pierwszego artykułu, pójdą tematy związane z wnętrzami takie jak: planowanie metamorfozy czy też generalnego remontu tak, aby nie osiwieć, zarządzanie remontowym budżetem, a także inspirujące teksty o dodatkach, tekstyliach oraz domowej galerii. 

Rady dla naszych Czytelniczek:

Obcasypodlasia.pl: Co sprawiło Ci największe problemy w budowaniu własnej firmy/marki, a co było pomocne?

Natalia Małkus: Może zacznę od tych pomocnych rzeczy. Pierwszym aspektem było przeogromne wsparcie rodziny i przyjaciół. Bez osób, które w kółko powtarzały mi: “Natala, dasz sobie radę”, w życiu nie skoczyłabym na głęboką wodę.

Z pewnością pomocne były też materiały merytoryczne, które pomogły mi przygotować się do procesu tworzenia firmy. Były to między innymi:

  • rzeczowy ebook “Czas na biznes online. Jak wystartować i nie splajtować” Oli Budzyńskiej – Pani Swojego Czasu oraz webinary tej samej autorki,
  • treści merytoryczne i motywacyjne z grupy Marty Krasnodębskiej “Hakerki Sukcesu Bootcamp Strategia Biznesu Online”
  • webinary i kursy dla architektów od Agnieszki Pasieki-Adamek ze Studia Projektowego Atoato
  • szkolenie “Projektant – psycholog, negocjator, mediator” Moniki Adamczyk-Rokickiej z Tailormade.

W dzisiejszych czasach Internet jest kopalnią wiedzy. Na wyciągnięcie ręki mamy dziesiątki rzeczowych ebooków, podcastów, webinarów – wystarczy tylko zainteresować się, poszukać i zainwestować we własny rozwój. Wartościowe materiały są łatwo dostępne. 

Jeśli chodzi o problemy z budowaniem własnej marki, to chyba większych nie miałam. Mam doświadczenie w tworzeniu marki, identyfikacji wizualnej oraz marketingu i reklamie. Nie ukrywam jednak, że miałam kilka chwil zwątpienia. Wtedy to właśnie, na ratunek przybywali wspierający przyjaciele i rodzina.

Obcasypodlasia.pl: Twój sposób na przezwyciężanie przeszkód?

Natalia Małkus:
Przede wszystkim: zaradność, zdrowy rozsądek, myślenie na “chłodno” i umiejętność dystansowania się. W swojej karierze pracowałam przy dużych projektach i zarządzałam licznymi zespołami. Ryzyko, że coś pójdzie nie tak, zawsze było duże. Nie mniej jednak uważam, że naprawdę mało jest sytuacji potencjalnie kryzysowych, którym nie da się zaradzić. Wiele zależy od własnego podejścia. 


Obcasypodlasia.pl: W jaki sposób motywujesz się w cięższych chwilach?

Natalia Małkus: Przy mnogiej ilości projektów i większych wyzwaniach, jeśli chwilowo zmęczę się tematem i potrzebuję odświeżyć głowę, najzwyczajniej w świecie robię sobie przerwę lub przechodzę do kolejnego tematu. Swoją pracę planuję bardzo dokładnie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że dobra organizacja to klucz do sukcesu. 

Wiem, że wiele osób trzecich, własne, jednoosobowe działalności często postrzega jako ciągłe wakacje i picie kawki z założonymi rękami. Jednak Ci, którzy tak jak ja, są sami sobie szefami, wiedzą, że własna firma to niejednokrotnie o wiele większe wyzwanie niż etatowa praca.

Jeśli chodzi zaś o długodystansową motywację, serdecznie polecam znaleźć pokrewne dusze i stworzyć sobie grupę mastermindową! Ponoć nic tak nie motywuje, jak znajoma, która za 2 tygodnie rozliczy Cię z Twojej “pracy domowej”.

Dziękuję.

Więcej:

Autor fot. Bartłomiej Czuper

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *