„Moja praca i moja pracownia przepełniona jest relacjami z innymi ludźmi, a to przecież zawsze kochałam najbardziej” Agnieszka Siwicka – Dayge

„Moja praca i moja pracownia przepełniona jest relacjami z innymi ludźmi, a to przecież zawsze kochałam najbardziej” Agnieszka Siwicka – Dayge

W ramach akcji #WSPARCIENAOBCASACH o swojej marce, kulisach jej powstawania i dalszych planach, opowiada Agnieszka Siwicka – założycielka marki DAYGE.

Obcasypodlasia.pl: Czym zajmowałaś się wcześniej, zanim powstała Twoja marka?

Agnieszka Siwicka: Początki mojej pracy zawodowej to pomoc niepełnosprawnym. Na co dzień pracowałam, pomagając im, w weekendy zajmowałam się nauką na kierunkach, zbliżających mnie do niesienia pomocy niepełnosprawnym a w wolnej chwili tworzyłam na szydełku, robiłam biżuterię, szyłam i malowałam. Policealna szkoła i studia wyższe, a także lata pracy w zawodzie asystenta osoby niepełnosprawnej uwrażliwiły mnie na potrzeby innego człowieka. Bardzo sobie cenię te poprzednie doświadczenia, które zostały przerwane radosnym oczekiwaniem na narodziny mego dziecka. To właśnie narodziny syna zmieniły bardzo wiele w moim życiu zawodowym!

Jak zrodził się pomysł na powstanie Twojej marki?

Kiedy nasza rodzina się powiększyła, zaczęłam zauważać, jak ciężko jest mi znaleźć niezbędne akcesoria o znakomitej jakości. Wokół, w sklepach, czaiły się rzeczy wyprodukowane daleko za granicami naszego kraju, ze sztucznych tkanin, ze słabych materiałów i…. brzydkie. Nie czekałam – kiedy kończył się czas mego urlopu macierzyńskiego – nie wróciłam już do mojego poprzedniego zajęcia. Otworzyłam firmę, która z miesiąca na miesiąc zaczęła rosnąć. Pozwoliło mi to być z dzieckiem zawsze, kiedy była taka potrzeba i realizować moje największe, twórcze pasje. Nie przestałam pomagać niepełnosprawnym, bo to można robić, także prowadząc własną działalność!

Czym zajmuje się Twoja marka i gdzie ją znajdziemy?

Moją główną i najstarszą marką jest Dayge. Szukałam w niej przez bardzo długi czas różnych wyzwań i możliwości. W tym momencie jestem całkowicie otwarta na dzieci w wieku 2-5 lat, które na początku swojej drogi przedszkolnej będą potrzebowały idealnej pościeli przedszkolnej, woreczków na kapcie i strojów gimnastycznych, lekkich plecaczków na drobiazgi i na basen. Świat przedszkolny jest zdecydowanie moim numerem jeden, w którym się wyspecjalizowałam. Moje bieżące działania można podglądać tutaj.

Jak wyglądał proces jej budowania?

Aby dojść do tego etapu, na którym jestem teraz – wymagało to ode mnie tysięcy godzin prób, ćwiczeń, wypracowywania zręczności i moich własnych kryteriów dotyczących jakości produktów. Tak naprawdę największa praca to kilometry przeszytych tkanin i setki kilometrów nici. Drugą najważniejszą rzeczą w budowaniu marki byli i są jej klienci. Jestem im ogromnie wdzięczna, bo wsłuchując się w ich opinie – mogłam robić kolejne kroki na drodze firmy. To czujne Mamy i odpowiedzialni Tatusiowie wskazywali mi kolejne rewelacyjne rozwiązania, które ja nadawałam moim produktom. Ich pomoc każdego dnia jest nieoceniona! W tym momencie do tego rozwoju dołącza także grupa Twórczyń, na których opinię mogę zawsze liczyć!

Czym jest dla Ciebie Twoja praca?

Moja praca jest moją największą pasją. Nigdy wcześniej czas w pracy nie mijał mi tak szybko! To moja bardzo szczęśliwa przestrzeń! Pomysły zdają się nie kończyć, klienci zamieniają się w dobrych znajomych. Dzieci poznaję, kiedy są jeszcze w matczynych brzuszkach i towarzyszę im przez wiele lat życia. Znam ich imiona, historie, radości i trudności. Moja praca i moja pracownia przepełniona jest relacjami z innymi ludźmi, a to przecież zawsze kochałam najbardziej!

Co stanowiło dla Ciebie największą trudność, a co „dodawało skrzydeł” w powstaniu Twojej marki?

Niezwykłą trudnością w budowaniu marki i w prowadzeniu firmy było to, że nikt przede mną, wśród mojej rodziny i znajomych, nie prowadził tego typu działalności. Z jednej strony muszę dbać o to, by moja kreatywność się nie wyczerpała, a z drugiej strony czają się zupełnie przyziemne zadania wynikające z prowadzenia legalnej działalności. To było bardzo, bardzo trudne. Z tym jednak poradziłam sobie, skupiając grono podobnych Twórczyń, które także prowadzą własne firmy. Twórczość i kreatywność także się nie wyczerpała. Moimi „skrzydłami” przez tyle lat były przychodzące informacje zwrotne, zdjęcia szczęśliwych dzieci, opinie i polecenia rodziców, a także wyróżnienia niektórych produktów. Moje najnowsze produkty zostały nominowane do nagrody Podlaskiej Marki – nominacji dokonali zadowoleni klienci. Tak jak wspominałam wcześniej, to Ci ludzie, którym szyję, są tu największą energią!

Jak sobie radzisz w czasach pandemii z działalnością marki?

W czasie pandemii moje życie stanęło na głowie! Moje szycie jest dopasowane do okoliczności dnia codziennego. Rano opiekuję się synem, szyję wieczorami lub w nocy. Jestem wdzięczna za pomoc, jaką daje mi mój mąż, bo bez jego wsparcia nie byłoby to możliwe. Moim klientom także – za wpływające zamówienia, za przesyłane wiadomości, za stały kontakt. Jestem w tej sytuacji, gdzie otaczam się empatycznymi osobami w domu i w przestrzeni jaką jest moja praca. Mimo wielu niewygód – jest mi przy nich łatwiej!

Jakie masz plany na przyszłość związane z rozwojem/działalnością marki?

Moja marka Dayge, choć istnieje wiele lat, na razie nie ma sklepu internetowego. Niebawem to się zmieni. Na dodatek zaczyna kwitnąć moja druga marka stawiająca na ekologiczne i wielorazowe rozwiązania. Obie chcę doprowadzić do najlepszych i skutecznych wariantów, które dadzą odetchnąć Ziemi – to jest moim głównym celem na najbliższy czas.

Dziękuję.

Fot. Z archiwum Agnieszki Siwickiej

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *