„Myślę, że my kobiety, które żyjemy w innym miejscu i warunkach powinnyśmy się poznawać i wspierać…” Beata Kowalik

„Myślę, że my kobiety, które żyjemy w innym miejscu i warunkach powinnyśmy się poznawać i wspierać...” Beata Kowalik

Czytając książkę „No pasa nada! Nic się nie dzieje. Kobiece oblicze Meksyku”, czasem ciężko było mi uwierzyć, że w dzisiejszych czasach są jeszcze miejsca, w których kobiety nie mają praktycznie żadnych praw. A jednak. O często drastycznym wręcz losie kobiet w Meksyku, ale też o pięknych wierzeniach, legendach i meksykańskiej kulturze rozmawiam z autorką książki – Beatą Kowalik.


Obcasypodlasia.pl:Mieszkała Pani w Meksyku przez kilka lat. Domyślam się, że to wtedy zrodził się pomysł na książkę?

Beata Kowalik: Tak, zaczęło się od bloga, które wtedy były bardziej chyba popularne niż dziś, aby zebrać w jednym miejscu różne ciekawostki i nie odpowiadać pojedynczo znajomym czy rodzinie „jak się żyje w Meksyku”? Później poznawałam coraz więcej osób i różnych historii, forma bloga okazała się za mało pojemna, więc spisywałam rozmowy i dane na różne interesujące mnie tematy dotyczące kobiet w różnych folderach na komputerze. Z czasem teksty się rozrastały i pęczniały, książka zawiera kilkanaście historii, ale oczywiście jest to tylko niewielka część z tego, co zapisałam.

Obcasypodlasia.pl: Czytając Pani książkę, czasem ciężko było mi uwierzyć – pomimo że interesuję się tematem i śledzę sytuację w krajach mniej rozwiniętych pod tym względem – , że w dzisiejszych czasach są jeszcze miejsca, w których kobiety nie mają praktycznie żadnych praw. A jednak i jest nim m.in Meksyk.

Beata Kowalik: Praw w przestrzeni publicznej i praw jako obywatelki. Szczególnie trudna jest sytuacja w tradycyjnych wiejskich społecznościach, gdzie niepisane prawo ma większą siłę, niż prawo stanowione w Mieście Meksyk. Teoretycznie prawa wyborcze w Meksyku kobiety otrzymały w 1947 roku. Ale nadal niektóre wsie i miasteczka wskazują rządzących systemem usos y costumbres, nie potrzeba do tego urn, ani kart wyborczych. Kobiety nie głosują albo robią to, co im podpowiada głowa rodziny. Wspólnota nie zdecydowała, że kobiety są pytane o zdanie, więc nie są. Jest wioska w stanie Oaxaca, gdzie kobiety dopuszczono do głosowania dopiero w 2016 roku.

Wciąż głos kobiet jest za słabo słyszalny. Tych publikujących, opiniujących, analizujących, rządzących jest mało. Za mało jak na społeczeństwo z 51% udziałem kobiet. Tam, gdzie próbują zaistnieć, spotykają się z przemocą i maczystowskimi stereotypami, typu „kobiety do domu, a nie do polityki” – w Sonorze nieznani sprawcy wywiesili takie transparenty w niedawnych wyborach, na mostach na głównej ulicy miasta.

Co do przemocy instytucjonalnej – jeszcze w latach 90-tych w Meksyku większy wyrok spotykał kogoś, kto ukradł krowę, niż tego, kto zgwałcił kobietę. Dużą pracę musiały wykonać środowiska kobiece, by zapisy prawa przestały uznawać przemoc wobec kobiet jako ich naturalne przeznaczenie. To trudna sytuacja dla kobiet, bo ich problemy są marginalizowane, pomijane, ośmieszane i zamiatane pod dywan.

Obcasypodlasia.pl: Co Pani zdaniem ma znaczący wpływ na sytuację tych kobiet? Przekonania kulturowe, tradycja, ubóstwo, a może coś zupełnie innego?

Beata Kowalik: Sądzę, że właśnie te wymienione czynniki. I nie dotyczy to oczywiście tylko Meksyku, praktycznie wszędzie na świecie kobiety musiały mówić długo i wytrwale o swoich prawach, by wywalczyć równouprawnienie. Tam, gdzie jest duża bieda i brak edukacji, prawa człowieka nie są priorytetowym tematem. Najpierw trzeba zawalczyć o coś do jedzenia dla siebie i dzieci.

Obcasypodlasia.pl: Czy historie kobiet, o których możemy przeczytać w Pani książce to standardowy obraz życia meksykanek, czy może zdarzają się przypadki, w których kobiety żyją na takich samych prawach jak w innych krajach?

Beata Kowalik: Na pewno sytuacja kobiet w miastach, wykształconych, które podróżują, które były w domu uczone walczyć o siebie jest inna, niż tych niewykształconych z ubogich rejonów. Chociaż to nie jest ostry podział – kilka moich świadomych znajomych, również działaczek o prawa człowieka, doświadczyły brutalnej przemocy domowej. Nie ma jednej historii dla wszystkich. Skupiłam się na historiach kobiet w kontekście maczyzmu, mocno zakorzenionego w tamtej strefie geograficznej, ale też zasłyszane historie były zbyt powtarzalne, by można mówić o wyjątkowości moich bohaterek.

Nie piszę o feminicidio, czyli brutalnym zabójstwem kobiet, z którymi państwo nie może sobie poradzić, choć trwają od ćwierćwiecza, ani o zaginionych, ani o sytuacji prawnej kobiet, ani o rasizmie, po prostu skupiłam się na wybranych osobach i ich losach. Są to i mieszkanki miast i wsi. Wiele z nich, niezależnie od miejsca, żyje w getcie uprzedzeń i wychowania.

Obcasypodlasia.pl: Bohaterki niektórych wywiadów – aktywistki – musiały się niemalże ukrywać. W książce ukazuje Pani najbardziej niesławne strony meksykańskiej rzeczywistości. Domyślam się, że dotarcie do niektórych bohaterek tej książki nie było proste ani bezpieczne.

Beata Kowalik: Ze wstydem muszę powiedzieć, że nie jestem żadną nieustraszoną reporterką, chodzę tam, gdzie wydaje mi się to bezpieczne i nie spotykam się z osobami uwikłanymi w przestępczość zorganizowaną, bo wiem, że w Meksyku zbyt łatwo giną dziennikarze, politycy i aktywiści zaangażowani w cudze problemy.

W ciągu ostatnich lat w Meksyku zginęło wielu obrońców prawa człowieka, czy obrońców praw Indian do ziemi, a kilkunastu zmuszonych było uciekać ze stanu czy wręcz za granicę. Działo się tak m. in w Juarez, w Oaxace, Chiapas, Veracruz. Te przestępstwa narastają w zastraszającym tempie, ale dla władz są niewidoczne i bagatelizowane. Jedna z obrończyń praw człowieka z Chiapas, Margarita Guadalupe Martínez Martínez, dostaje pogróżki od 2009 roku, jej rodzinie wielokrotnie grożono śmiercią, była porwana, zgwałcona i torturowana, musiała się wyprowadzić z rodzinnego Chiapas w obawie o własne życie.

Te działaczki są prześladowane za swoją pracę – zgłaszanie aktów agresji wobec kobiet, zaginięć, porwań, wymuszeń, nadużyć ze strony osób prywatnych i policji oraz wojska.

Obcasypodlasia.pl: Najgorsze w tym wszystkim zdaje się to, że na traktowanie kobiet w taki sposób panuje ogólne przyzwolenie. Praktycznie nie mają wsparcia również w instytucjach, w których zdawać by się mogło, powinny je otrzymać od ręki.


Beata Kowalik: To jest problem, który może rozwiązać tylko państwo meksykańskie. Są takie miejsca, gdzie prawo po prostu nie dociera, a instytucje nie działają w obronie najsłabszych. Często aktywistki mówią wprost: naszym wspólnym wrogiem jest rząd (na poziomie lokalnym bądź centralnym).

Obcasypodlasia.pl: Jak to się stało, że zamieszkała Pani właśnie w Meksyku?

Beata Kowalik: Od wielu lat podróżujemy z rodziną po świecie, w Meksyku zasiedzieliśmy się na dłużej. To nie było jakieś przemyślane, zaplanowane działanie.

Obcasypodlasia.pl: Czy jest coś, co Panią zauroczyło w tym kraju?

Beata Kowalik: Gdyby Meksyk był tylko straszny, nie zostalibyśmy tam tyle lat. Oczywiście jako kraj ma wiele dobrych rzeczy do zaoferowania. Oprócz przemocy i problemów natury politycznej, które mają odbicie w codziennym życiu, jest tam wiele pozytywów. Wspaniała przyroda, przebogata kultura Indian, przepyszne jedzenie, piękne plaże nad dwoma oceanami, wspaniali serdeczni ludzie, zawsze gotowi do zabawy oraz dużo magii i duchowości w życiu codziennym. Tam zawsze świeci słońce! To pierwsze z brzegu rzeczy, które przychodzą mi do głowy.

Obcasypodlasia.pl: Z Pani książki dowiadujemy się, jak traktowane przez mężczyzn są meksykanki, a jak meksykańscy mężczyźni traktują cudzoziemki?

Beata Kowalik: Ja się spotkałam tylko z pozytywnymi reakcjami, znajomi mi tłumaczyli, że to właśnie jest przejaw malinczyzmu, czyli historycznie uwarunkowanego (piszę o tym w książce) faworyzowania tego, co obce, nie nasze, białe. Z potocznych obserwacji wynika, że biała skóra i jasne oczy ułatwiają życie codzienne, nawet szkolne czy zawodowe.

Kiedy słyszałam historie o meksykańskim rasizmie i protestowałam, niektórzy mówili mi – co ty możesz wiedzieć o tym, jak ty jesteś biała. Tam dopiero poczułam, że kolor skóry i pochodzenie może mieć znaczenie.

Obcasypodlasia.pl: No dobrze jednak Meksyk to nie tylko ciężki żywot kobiet i wszechobecne bezprawie. To również piękna, czasami niemalże baśniowa mitologia przodków, legendy i wierzenia poprzednich pokoleń. O tym również wspomina Pani w swojej książce.

Beata Kowaliki: Oczywiście, to jest największy skarb Meksyku i dobrze byłoby, by wraz z modernizacją tego nie zgubić. Jak mówi jedna z moich bohaterek, Amira, trenerka mindfulness – meksykanie są otwarci na różne ponadnaturalne zjawiska, bo jeszcze rozwój cywilizacyjny nie zablokował ich wrażliwości. Trudno było mi znaleźć osobę skrajnię odciętą (wśród kobiet) od tego typu przeżyć czy odczuć, jest to coś absolutnie fascynującego. Czasami cudowny miks starego i nowego, a czasami coś kompletnie specyficznego, nietkniętego nauką, współczesnością, jak choćby przebogata kultura uzdrawiaczy, zwanych curanderos.

Obcasypodlasia.pl: Myślę, że aby zrozumieć ogrom cierpienia tych kobiet i realia, w których przyszło im żyć, trzeba przeczytać Pani książkę. Podsumowując „No pasa nada! – Nic się nie dzieje. Kobiece oblicze Meksyku” o kim i dla kogo?

Beata Kowalik: My dziś w Europie mamy łatwość podróżowania do najdalszych zakątków, często wybieramy Meksyk na urlop czy wycieczkę objazdową. Widziałam takie osoby, kiedy tam mieszkałam, i sądzę, że czasami brakuje w takich wyjazdach głębszego rozpoznania miejsca, nie tylko z poziomu przewodnika (jadąc w grupie, nawet tym nie musimy się zajmować), ale właśnie kultury, tradycji, życia tzw. zwykłych ludzi. Czytanie książek o danym kraju może częściowo wypełnić tę potrzebę. Myślę też, że my kobiety, które żyjemy w innym miejscu i warunkach powinnyśmy się poznawać i wspierać, może pozytywna energia naszego zaangażowania i dobrych myśli dotrze do odbiorczyń w innym miejscu globu i da im siłę do zmieniania swojego świata na lepsze miejsce do życia i wychowywania dzieci?

Dziękuję.

Fot. z archiwum Beaty Kowalik. Autor fot. Rhochelle Palma

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *