Myśli skierowane ku sobie, czyli o poczuciu własnej wartości

Myśli skierowane ku sobie, czyli o poczuciu własnej wartości

Sukces i poczucie zadowolenia z samej siebie są czymś, co statystycznie przydarza się nam zbyt rzadko. Pięknie jest gdy, stoisz na podium z pucharem w ręku i złotym medalem na piersiach, a wokół rozlega się hymn zwycięzców:

We are the champions, my friends
And we’ll keep on fighting ’til the end
We are the champions
We are the champions…

… wówczas serce rośnie, w oczach pojawiają się łzy wzruszenia… a przepełniająca Cię radość nie pozwala stać spokojnie w miejscu… Być może w tej ważnej chwili osobistego triumfu mówisz do siebie „dobra robota”, „było warto”, „jestem super”. Oczywiście wspomniane uczucie doceniania siebie nie dotyczy tylko sytuacji sportowych, ale wszystkich obszarów życia. Twoje przeżycia są bardzo pozytywne, dlatego doświadczasz wewnętrznego przekonania, że poczucie własnej wartości jest u Ciebie na dobrym, a nawet mistrzowskim poziomie.

A jak to jest w przypadku kolejnych „zdobytych” miejsc w danej kategorii… życiowej? Czy włożony wysiłek w to, co robisz, pozwala Ci cieszyć się własnymi osiągnięciami? A może jest tak, że kiedy jesteś poza „podium” – czujesz niedosyt i niezadowolenie z siebie?

Życie udowadnia nam, że chwile zwycięstwa, triumfu, sukcesów, osobistej satysfakcji i zadowolenia z siebie przeplatają się z porażkami, klęską, przegraną, upadkiem i różnymi, tzw. niewypałami. Zapewne znasz ten gorzki smak niepowodzenia, który z założenia nie omija nikogo z nas. Jakie wówczas myśli przychodzą Ci do głowy na swój temat? Czy są one ciepłe i wspierające – „nic się nie stało”, „to była tylko lekcja”, „następnym razem będzie lepiej”, „mam prawo do popełniania błędów”, ‚każdemu może się zdarzyć”…?

Jeżeli potrafisz pocieszyć samą siebie, otulić miłością i zrozumieniem, skierować w swoją stronę słowa pokrzepiające i łagodzące wewnętrzny dyskomfort, a może ból porażki, to znaczy, że jesteś po jaśniejszej stronie swojego życia. Masz dla siebie zrozumienie, tolerancję i przestrzeń do wybaczenia sobie. Lubisz i akceptujesz siebie. To bardzo ważne! Z takim nastawieniem osiągniesz więcej i dasz sobie możliwość doświadczania własnego życia w najpiękniejszych barwach.

Niestety, najczęściej jest tak, że wydarzenia i sprawy, które dzieją się nie po naszej myśli, generują w nas zupełnie inny obraz postrzegania siebie: „jestem beznadziejna”, „mnie się nigdy nic nie udaje”, „jestem głupia”, „jestem niedorajdą życiową”… To słowa, których nie skierowalibyśmy do nikogo innego, ale do siebie… owszem. Moje wieloletnie doświadczenie w pracy coachingowej wskazuje, że bardzo ciężko przychodzi nam polubienie i akceptacja samych siebie. Kiedy na sesjach zadaję pytania: na ile w skali od 1 do 10 kochasz siebie? – spotykam się najczęściej nie tylko z brakiem odpowiedzi, ale nawet z niezrozumieniem pytania. „O co chodzi?” „Jak to kochać siebie? Przecież ja nienawidzę siebie, nie cierpię, jestem taka beznadziejna…” – słyszę ciężkie i pełne osobistej dezaprobaty słowa.

Zrozumienie istoty takiego postępowania wymaga sięgnięcia do źródeł i wyjaśnienia – co powoduje, że jedni ludzie potrafią wybaczyć sobie najcięższe winy i popełnione błędy, a innym z trudem przychodzi odpuszczenie sobie najdrobniejszego uchybienia. Sedno tkwi w poczuciu własnej wartości. Jego encyklopedyczna definicja brzmi: to stan psychiczny, powstały na skutek elementarnej, uogólnionej oceny dokonanej na własny temat. Rezultatem tej samooceny jest samoakceptacja lub samoodtrącenie.

Poczucie własnej wartości ma więc nierozerwalny związek z tym, co ja o sobie myślę, a to z kolei będzie wpływało na to, jaki ja mam nastrój i jak się zachowuję. Nie jest więc sztuką dobrze myśleć o sobie, kiedy wszystko układa się pomyślnie. Twój sprawdzian życiowy zostanie zaliczony pozytywnie wówczas, kiedy nie zmienisz zdania na swój temat pod wpływem niekorzystnych zdarzeń i okoliczności. Długi dystans dzielący Cię od sukcesów, spełnionych oczekiwań, sprzyjających dla Ciebie sytuacji – nie powinien przeobrażać własnego postrzegania samej siebie i obniżać poczucia własnej wartości.

Bardzo podoba mi się termin „samokoncept”, którego używa Brian Tracy w określaniu tego, co Ty czujesz, kiedy myślisz o sobie. No więc jak to jest u Ciebie z tym samokonceptem? Czy kiedy nikt na Ciebie nie patrzy i nikt Cię nie słyszy, myślisz i mówisz zawsze dobrze na swój temat?

Jeśli jest inaczej, zachęcam Cię do podjęcia pracy nad budowaniem poczucia własnej wartości. Taka zmiana nie wydarza się z dnia na dzień, powiem więcej, ten proces nigdy się nie kończy. Zacznij już teraz, bez ociągania się lub oczekiwania na nadejście bardziej odpowiedniego momentu. Ta najlepsza z możliwych chwil właśnie jest teraz. Krok po kroku, dzień po dniu, konsekwentnie pracuj nad sobą. Wyciągaj wnioski z kolejnych upadków i potknięć, podnoś się, poprawiaj, próbuj, a przede wszystkim nie zniechęcaj się, nie rezygnuj… Przekonasz się, jak zmieni się komfort Twojego życia. Wzrośnie poziom Twojej komunikacji i asertywności. Poczucie własnej wartości w sposób świadomy wskaże Ci, jakich wyborów dokonywać, aby osiągać w życiu to, na czym najbardziej Ci zależy. Pamiętaj, aby ten najcenniejszy medal za własne osiągnięcia i sukcesy odebrać od siebie samej.

Autor: Barbara Lech

www.barbaralech.pl

Inne teksty Autorki.

Źródło fot. Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *