Wywiad z Iloną Felicjańską .

Wywiad z Iloną Felicjańską .

Z Iloną Felicjańską – II Miss Polski 1993r, modelką, bizneswoman, pisarką i założycielką Fundacji „Niezapominajka” rozmawiamy o jej działalności charytatywnej.

OP. Jest Pani założycielką i prezesem fundacji „Niezapominajka „. Od 2012 prowadzi kampanię społeczną skierowaną do kobiet „Pamiętaj o samokontroli”, a od 2015 roku jest prezesem fundacji „Mam Wybór” pomagającej w dokonywaniu właściwych wyborów życiowych. Angażuje się Pani w wiele akcji charytatywnych. Chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi towarzyszyła Pani od zawsze?

IF. Tak, to jest to co ginie w trakcie naszego życia, zadań jakie dostajemy do wykonania. Rodzimy się w dużym środowisku i niestety gubimy to co nazywamy intuicją, a co jest bardzo ważne. Od zawsze wiedziałam i czułam, że chcę pomagać, że jest to dla mnie ważne. Dlatego moje życie tak się ułożyło. Zanim miałam Fundację Niezapominajka pomagałam też w różnych innych fundacjach. Zawsze powtarzałam, że chcę pomagać, że to leży w mojej naturze tylko nie wiedziałam w jakim kierunku mam iść. Dopiero później życie mi to pokazało. Jest to właśnie łamanie stereotypów, ale też pokazanie kobietom, że nie ma złego momentu, aby zmienić swoje życie na lepsze.

OP. Pamięta Pani jakie były początki kiedy przyszedł ten moment i stwierdziła Pani, że czas zacząć działać?

IF. Jeżeli mamy to coś w sobie, to tak naprawdę mamy to od zawsze. Jako mała dziewczynka mieszkałam na wsi. Była tam dziewczyn upośledzona umysłowo, ludzie się z niej naśmiewali. Pamiętam, że było to dla mnie przykre, bo byłam jedyną osobą z okolicy, która z nią rozmawiała. Czułam, że dla niej jest ważne, by ktoś chciał z nią rozmawiać jak z każdym innym.

Później kiedy już mieszkałam w Bełchatowie spotykałam ludzi upośledzonych, odrzuconych. Nigdy się z tym nie godziłam, rozmawiałam z nimi.
Od zawsze była we mnie taka chęć otwartości. Myślę, że to jest właśnie ta intuicja. Już wówczas czułam, że to czego nam w tych czasach brakuje to właśnie rozmowy z drugim człowiekiem, bo taką naszą chyba największą przypadłością jest samotność jaką w sobie mamy. Pomimo tego, że często otaczamy się ogromnymi grupami ludzi pracując w korporacjach, bywając na imprezach gdzie są setki osób to tak naprawdę jesteśmy samotni. Sami się w tej samotności bardzo często zamykamy.

To czym się teraz zajmuję to głównie rozmawianie z ludźmi, być może troszkę anonimowe na facebooku dzięki czemu Ci ludzie mogą się ukryć za swoim komputerem. Jednak wyczuwam cały czas tą samotność, zagubienie w niej i brak rozmowy. Jeśli nie rozmawiamy z innymi ludźmi to nie mamy świadomości, że Ci ludzie też mają problemy. Wtedy wydaje się nam, że nasze są jedyne i największe, a tak przecież nie jest.
Dlatego u mnie nie było takiego momentu, bo wiem, że całe moje życie było oczekiwaniem, poza byciem modelką.

Bardzo chciałam zostać modelką i zostałam, nadal jestem. Może teraz mniej, nie chodzę już w pokazach mody chyba, że sporadycznie. Robię sesje zdjęciowe. Myślę, że każdy człowiek ma kilka takich rzeczy, które powinien odnaleźć. Tym głównym torem u mnie jest właśnie pomaganie, a drugim pozowanie do zdjęć. Jest to w moim przypadku jako osoby publicznej również pewnego rodzaju pomaganiem. Będąc zaproszoną na sesje zdjęciowe szukam ludzi, którzy mają duży potencjał. Nasze spotkanie jest swego rodzaju couchowaniem ich, dodawaniem wiatru w skrzydła, by robili dalej to co robią.

OP. Będąc znaną osobą łatwiej jest zwrócić uwagę społeczeństwa na krzywdę innych i zachęcić je do reakcji?

IF. Myślę, że zostając osobą publiczną powinno się sobie zdać sprawę, że jest możliwość zmiany postrzegania świata przez innych ludzi. Gwiazdy, celebryci są stawiani na piedestał i powinna być jakaś odpowiedzialność za ich czyny. Dlatego jest mi bardzo przykro jeżeli widzę, że jakaś osoba publiczna popełnia błąd i później zamiast – może tak jak ja – przyznać się i przeprosić udaje, że nic się nie stało. Czasem wręcz jest dumna z tego co zrobiła.

Pokazanie, że my gwiazdy mamy takie same problemy jak każdy inny człowiek może tym osobom po prostu pomóc. Więc uważam, że nie należy się wstydzić tego, że my też jesteśmy ludźmi i mamy swoje problemy tylko trzeba się do nich po prostu przyznać.
Ja już wiem, że przyznanie się do swojego błędu jest uwolnieniem ponieważ ukrywanie czegoś przez cały czas jest jak życie w więzieniu. Jeśli powiemy coś na głos to tak jakby czar prysnął i możemy swobodnie iść dalej.

OP. Za swoją działalność charytatywną i inspirowanie kobiet jako pierwsza i jedyna Polka otrzymała Pani nagrodę „ECCO Walk in Style”. To dla Pani duże wyróżnienie.

IF. Bardzo duże wyróżnienie ponieważ jako jedyna Polka dostałam europejską nagrodę za charytatywność i pomaganie. Niestety o tym się zapomniało ponieważ jesteśmy tak dziwnie skonstruowani, że jeśli ktoś popełni błąd to zapominamy o tym co dobre było w jego życiu pamiętając tylko ten błąd.
Zanim popełniłam pewien błąd w moim życiu, który de facto otworzył mi drzwi na to, żeby stać się jeszcze lepszym człowiekiem to wcześniej bardzo dużo pomagałam. Za co zostałam wyróżniona wieloma innymi nagrodami.

To nie tylko nagroda ECCO Walk in Style, którą odebrałam z rąk Księżniczki Danii Mary. Dostałam też statuetkę Kobieta Roku Glamour, byłam na liście stu najbardziej wpływowych kobiet w naszym kraju. Tych wyróżnień było bardzo dużo i przykro było później widzieć jak ludzie zapominają o tej mojej dobroczynności.

Teraz już wiem, że wszystkie złe czyny jakie nas spotkają mają jakieś znaczenie. Jeżeli po jakimś czasie spojrzymy na nie to okazuje się, że to co wydawało nam się tak straszne i niesprawiedliwe z czasem możemy stwierdzić, że było najważniejsze.  Pomimo, że było ciężko to wskazało nam inną drogę do odnalezienia siebie.

To co jest najważniejsze – szukajmy siebie. Każda z nas jest wyjątkowa i tylko szukając siebie możemy dotrzeć do najbardziej wyjątkowej osoby – do siebie. To pozwala nam realizować się, być szczęśliwą i spełnioną, bo każda z nas ma to coś co jest wyjątkowe.

OP. Jest Pani inspiracją dla wielu kobiet, a skąd Pani czerpie siły i inspirację do działania?

IF. Od zawsze uwielbiałam czytać różne motta. Chyba moim szczęściem było to, że urodziłam się na małej wsi gdzie była biblioteka publiczna. Czas kiedy spędzałam w tej bibliotece wiele godzin czytając po kolei wszystkie książki to był ogromny potencjał.
Z jednej strony wiele jeszcze wtedy nie rozumiałam jednak pewne rzeczy, które przeczytamy zostają nam w głowie. Nawet jeśli ich w danym momencie nie rozumiemy to one kiedyś wracają. To tak jak z komputerem, dyskiem jeśli coś na nim zapiszemy to zostaje. Nawet jeśli nie wykorzystujemy tego w danym momencie to kiedy przyjdzie odpowiednia chwila – może wyjść. Zawsze czytałam sentencje znanych ludzi, których wtedy jeszcze nie rozumiałam. Kiedy usłyszałam, że  „Nie da się kochać kogoś dopóki nie pokocha się siebie” to w pierwszej chwili tego nie rozumiałam, ale teraz już dokładnie wiem o co chodzi.

Moją ulubioną sekwencją jest „Bądź zmianą, którą chciałabyś widzieć na świecie”. To nie oznacza, że chcę zmienić cały świat, zdałam sobie sprawę, że nie mogę tego zrobić. Jednak zmieniając siebie mogę dawać przykład innym ludziom, że można i warto się zmieniać. Po przyjeździe do Warszawy zawsze inspiracją były dla mnie inne kobiety. Jak tylko miałam okazję to rozmawiałam z Panią Kwaśniewską, Penderecką, Tyszkiewicz.
Zawsze chłonęłam ich sposób mówienie, zachowania, postępowania. Być może tak jest w życiu, ze jeśli ktoś jest dla nas w życiu ważny to życie zbliża nas do tej osoby. Miałam to szczęście poznać te wszystkie Panie, rozmawiać z nimi. Uważam, że powinno się mieć osoby, którymi się inspirujemy, obserwujemy, mając możliwość rozwoju właśnie i dochodzeni do takiego stanu jakiego chciałybyśmy dojść.

Dziękujemy za wywiad.
Foto. Arcadius Mauritz / www.arcadius.co

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *