„Piszę, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie robić. ” Monika Rzepiela

„Piszę, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie robić. ” Monika Rzepiela

O swojej pasji i zamiłowania do pisania, które, jak sama twierdzi, od zawsze było jej przeznaczeniem, opowiada Monika Rzepiela – autorka książki „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu”.

Obcasypodlasia.pl: Czym zajmowałaś się, zanim zaczęłaś pisać?

Monika Rzepiela: Zanim zadebiutowałam w 2017 roku powieścią „Saga Polska. Dwór w Czartorowiczach” po ukończeniu studiów pracowałam przez krótki czas w szkole. Ukończyłam polonistykę na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, więc jestem z zawodu nauczycielem języka polskiego. Kilkanaście lat temu znalezienie pracy w szkolnictwie było niezmiernie trudne. Dziś jest odwrotnie – w wielu placówkach brakuje młodej kadry. Wtedy ogromnie się cieszyłam, gdy zatrudniono mnie w jednym z jasielskich gimnazjów. Niestety, będąc na etacie w zastępstwie za inną nauczycielkę, musiałam odejść ze szkoły, gdy tamta powróciła z rocznego urlopu. Później przez wiele miesięcy szukałam pracy w innych szkołach w regionie, ale bez skutku. Ostatecznie zdecydowałam się poświęcić domowi i rodzinie, i tak jest dotychczas. Jestem mamą dwóch kilkunastoletnich chłopców – starszy obecnie jest w wieku moich dawnych uczniów. Tutaj chciałabym wspomnieć, że moim wychowankiem był znany dziś, pochodzący z Jasła piosenkarz Michał Szpak.

Kiedy zaczęłaś pisać? Dlaczego zdecydowałaś się zająć właśnie pisaniem?

Piszę w zasadzie od dziecka. O tym, że będę zajmowała się tworzeniem literatury, wiedziałam już w podstawówce. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa: pewnego letniego dnia klęczałam w przydomowym ogródku przy krzaku rozkwitającej róży i zastanawiałam się, kim będę w przyszłości. Wtedy ogarnęło mnie – nie wiem skąd – przekonanie, że zostanę pisarką. Byłam wtedy w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Nie znałam wówczas jeszcze żadnych wydawnictw ani nie miałam pojęcia, jak wygląda praca nad książką. Po prostu wiedziałam, że będę je kiedyś pisać. Przeznaczenie- chyba takiego słowa należy tu użyć.

Moi rodzice zawsze twierdzili, że zużywałam ogromne ilości zeszytów. Uwielbiałam tworzyć historyjki i bajeczki, które zarazem ilustrowałam. Takie dziecięce hobby. Pamiętam, że moja pierwsza książka nosiła tytuł, który nie wiem skąd się wziął, a mógłby dziś zdobić okładkę powieści obyczajowej – Klucze do przyszłości. Jej główną bohaterką była pani Ewa, która pracowała w parku. Niestety, zeszyt z tą opowiastką wylądował ostatecznie w piecu, jak wiele innych. W liceum tworzyłam fantastykę. Napisałam wówczas powieść pt. „Legenda Gevadanu”, która także się nie zachowała. Nieobcy był mi również prawdziwy artystyczny kryzys, ale wiedziałam, że nie mogę się poddać, skoro Pan Bóg obdarzył mnie talentem do opowiadania historii. Nie chciałam go zakopać.

Moim prawdziwym debiutem jest Dwór W Czartorowiczach. Zaczęłam go pisać, gdy mój młodszy syn miał dwa lata. Wówczas już uporałam się z kryzysem, który mnie dręczył. Powodowana sentymentem do dawnych czasów, chciałam napisać `opowieść o życiu we dworku. O takim prawdziwym życiu. Inspiracją tutaj były dwie książki – uwielbiane przez moją mamę „Noce i dnie” oraz „Dwór w Haliniszkach” Emmy Dmochowskiej. Zależało mi na tym, by w mojej książce czuć było klimat „tamtych dni”, które przeminęły i nigdy już nie powrócą. Chciałam przedstawić szlachecką polską rodzinę w jak najbardziej autentyczny sposób, z jej radościami i smutkami dnia powszedniego, miłość, uprzedzenia, zwyczaje i obyczaje, święta itp. Mam szczególny sentyment do tego mojego pierwszego literackiego „dziecka”. Wysłałam tekst z powieścią do piętnastu wydawnictw. W jednych z nich czekałam na odpowiedź aż rok, która okazała się negatywna. Inny wydawca zadzwonił już po dwóch dniach, informując mnie, że powieść „nie rokuje nadziei”, pozostali nawet się nie odezwali. Gdy niemal straciłam nadzieję na publikację swojej książki, Wydawnictwo Szara Godzina zdecydowało się zaryzykować i wydać Dwór w Czartorowiczach, który ku mojej wielkiej radości okazał się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę”. Byliśmy bardzo zadowoleni – zarówno Wydawca i ja. Niewiele później ukazały się dwie książki słowiańskie – Słowiańskie siedlisko i Dar Rzepki, które miałam już odłożone w szufladzie. Miesiąc temu ukazał się kolejny tytuł z serii Saga Polska, który jest kontynuacją wydanego w 2019 r. Szlacheckiego gniazda – Ogień buntu. Ponieważ uwielbiam snuć historie, rozpoczęłam pisanie kolejnej książki. Powieść dopiero powstaje, więc za wcześnie jest mówić, kiedy ukaże się na rynku.

Piszę, bo nie wyobrażam sobie, że mogłabym tego nie robić. Dlatego, że nie chcę zakopać swoich zdolności. Dla przyjemności moich Czytelników. Dla mnie samej.

Skąd czerpiesz inspiracje na historie zawarte w książkach?

Inspiruje mnie kultura staropolska i antropologia. Zaczęłam się nimi interesować jeszcze na studiach i ta fascynacja trwa do dziś. Szczególnie lubię czytać i pisać o dawnej rodzinie. Poszukuję w literaturze realizmu, codzienności, obyczajowości itp. Jak już wspomniałam, Dwór w Czartorowiczach powstał pod wpływem utworów Marii Dąbrowskiej i Emmy Dmochowskiej – gdybym nie przeczytała tych książek, nie potrafiłabym napisać własnej. Oczywiście moja książka nie jest ich kopią, wykreowany świat jest dziełem tylko i wyłącznie mojej wyobraźni, ale ma swoje źródło w literackich pierwowzorach. Tak zresztą tworzy każdy pisarz – nie można nim być, jeśli samemu nic się nie czyta.

Inspiracją dla Słowiańskiego siedliska i Daru Rzepki była moja wizyta w Skansenie Archeologicznym Karpacka Troja koło Jasła. Zwiedzając zrekonstruowaną dawną osadę, poczułam nagle, że chciałabym napisać książkę, której akcja rozgrywałaby się w takim miejscu. Jednocześnie interesowały mnie wówczas zagadnienia związane z przyjęciem chrześcijaństwa w Polce. I tak powstały dwie powieści o Słowianach i ich życiu w czasach Mieszka I.

W „Szlacheckim gnieździe” i „Ogniu buntu” powróciłam do mojego ulubionego tematu, czyli dworu, ale już z zupełnie innej perspektywy niż to przedstawiłam w debiutanckiej powieści. Tym razem zainspirowały mnie m.in. powieści ludowe Kraszewskiego (dola chłopów) oraz niezwykle barwne listy Jana Leona Hipolita Kozietulskiego, szwoleżera w armii napoleońskiej (którego uczyniłam bohaterem w „Ogniu buntu”). Tutaj mamy ukazane dwa światy – szlachecki i chłopski, które pomimo różnic przenikają się nawzajem. Szczególną rolę w książce pełni historia Polski – od upadki Rzeczypospolitej po wojny napoleońskie. Jest to swego rodzaju epicka panorama – zarówno w warstwie historycznej, jak obyczajowej oraz rodzinnej. Na kartach powieści poznajemy dzieje kilku pokoleń – jest więc to prawdziwa saga.

Piszę o tym, co widzę i słyszę w swojej wyobraźni. Staram się tworzyć barwnych bohaterów, gdyż to oni decydują o walorach opowiadanych historii. A przecież każdy autor pragnie, by jego książki na długo zapadły w pamięć czytelników. Nie ukrywam, że pisze przede wszystkim dla kobiet – babć, mam, córek i wnuczek – gdyż zwłaszcza one lubią rodzinne historie. Gdyby jednak również mężczyźni sięgali po moje powieści, byłabym wielce usatysfakcjonowana.

Chociaż idę własną drogą, mam swoich trzech mistrzów. Jako wielbicielka norweskiej pisarki Margit Sandemo, nauczyłam się od niej budowania nastroju w powieści; Alfred Szklarski uświadomił mi, że każda postać jest inna, a Lucy Maud Montgomery zawdzięczam wiedze o tym, że nieodczute emocje zawsze będą chybione.

Czym pisanie jest dla ciebie?

Jak już wspomniałam, uwielbiam pisać. Tworzenie własnych historii jest dla mnie podróżą do minionych czasów, za którymi tęsknię i które mnie inspirują. Szczególnie ważny jest realizm i codzienne życie. Pisząc, podpatruję swoich bohaterów i ich egzystencję, towarzyszę im w przeżywaniu emocji, jestem świadkiem ich narodzin i śmierci. Mimo że to ja powołałam ich do istnienia, moje postacie mają swoje własne przeznaczenie. Niejednokrotnie bywam zaskoczona tym, co ich spotyka – i to jest w pisaniu wspaniałe, że będąc twórcą, jesteś jednocześnie czytelnikiem swojej powieści.

Brakuje Ci bohaterów, których stworzyłaś, kiedy książka jest już skończona?

Zawsze bardzo się zżywam z moimi bohaterami. To oczywiste, że za nimi tęsknię, bo często towarzyszę im od narodzin do śmierci. Mimo to, kiedy skończę książkę, cieszę się, że udało mi się opowiedzieć ich historię. Każda postać jest inna, więc inne są też emocje i wrażenia. Szczególnie często wracam pamięcią do moich dwóch młodych bohaterek z „Dworu w Czartorowiczach”. Pewnie dlatego, że jest to mój debiut, dla którego długo szukałam wydawcy. Ta książka otworzyła przede mną drogę pisarską.

Czym zajmujesz się oprócz pisania?

Oprócz czytania i pisania zajmuję się oczywiście domem i rodziną. Mam też psa Maksa, z którym chodzę na długie spacery. Lubię ponadto pracę w ogrodzie, uprawiam ogórki, pomidory i ziemniaki. Od czasu do czasu wyjadę do większego miasta albo na ciekawą wycieczkę. Prowadzę raczej ustabilizowane życie.

Dziękuję.

Informacje o książce.

„Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu”

Propozycja wydawnictwa Szara Godzina autorstwa Moniki Rzepieli – „Szlacheckie gniazdo. Ogień buntu” z cyklu „Saga polska”.

Są tu miłość i zdrada oraz poplątane ludzkie losy, ale i codzienne życie na szlacheckim dworze i w wiejskiej zagrodzie w drugiej połowie XVIII i na początku XIX wieku,  w dramatycznych czasach zaborów i powstań.  Na kartach książki fikcyjni bohaterowie spotykają się z postaciami historycznymi, jak choćby Jan Henryk Dąbrowski i Tadeusz Kościuszko.   Biorą udział w bitwie pod Racławicami podczas insurekcji kościuszkowskiej, są świadkami upadku Rzeczypospolitej, walczą o niepodległość u boku Napoleona w Legionach Polskich.   Książka dla miłośników powieści obyczajowej i historycznej.

Monika Rzepiela jest z pochodzenia zamościanką, z wykształcenia humanistką, a  z zamiłowania pisarką. Ma  dwóch dorastających synów.  Oprócz czytania  i pisania lubi pracować w ogrodzie i zajmować się domem i rodziną. Jest autorką cyklu „Saga Polska”, w którym ukazało się dotychczas sześć tomów. Debiutowała powieścią „Dwór  w Czartorowiczach”.

Informacje o książce, fot. okładki– materiały wydawnictwa Szara Godzina.

Fot. wyróżniające – źródło Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *