Z poradnika „raczkującej” bizneswoman. Skąd właściwie ten portal?

Z poradnika "raczkującej" bizneswoman. Skąd właściwie ten portal?

Kiedy w marcu stanęłam przed wyzwaniem, które postawiło przede mną SFBCC, zapraszając mnie jako prelegentkę na wydarzenie organizowane w ramach projektu Przedsiębiorcza Kobieta, zastanawiałam się o czym właściwie miałabym opowiedzieć… Postawiłam na to co mi serce podpowiadało, opowiedziałam o tym co kocham – o portalu i starałam się zrobić to najlepiej jak potrafiłam. Po prelekcji podeszła do mnie jedna ze słuchaczek i powiedziała „Pani Elu dobrze, że Pani o tym opowiedziała. Niby wiadomo, że jest portal i czym się zajmuje, ale skąd właściwie się wziął? Teraz już wiemy”. Dziś ponownie postanowiłam wrócić do tej historii i opowiedzieć ją Wam.

Pochodzę z małej miejscowości na Podlasiu. Kiedyś za wszelką cenę starałam się stąd wyrwać, dziś jest to moje miejsce na ziemi, nie wyobrażam sobie życia nigdzie indziej. Ukończyłam studium medyczne, kierunek Terapii zajęciowej. Nigdy nie pracowałam w zawodzie. Moja droga zawodowa była bardzo różnorodna, pracowałam jako opiekunka do dziecka, ekspedientka, telemarketerka, recepcjonistka.

Pewnego dnia przez przypadek poszłyśmy z koleżanką na rozmowę kwalifikacyjną do jednej z wiodących białostockich firm szkoleniowych. Obie zostałyśmy przyjęte do pracy w telemarketingu. Ona zrezygnowała po dwóch dniach, ja zostałam na kilka lat. Zaczynałam od telemarketingu, a odchodząc z firmy zajmowałam stanowisko koordynatora projektów szkoleniowych organizowanych z Funduszy Europejskich.

Uwielbiałam swoją pracę, to tam nauczyłam się kreatywności, kontaktu z klientem i otwartości na ludzi. Jednak szkolenia organizowane z Funduszy Europejskich to duża odpowiedzialność, a co za tym idzie też stres. Z czasem niestety to właśnie sprawiło, że zaczęłam myśleć o zmianie.

Od zawsze chcieliśmy z mężem otworzyć coś swojego, niestety nie kwalifikowaliśmy się na żadne dofinansowanie, a remont domu, który wtedy przeprowadzaliśmy pochłaniał nasze wszystkie fundusze. Nie mieliśmy praktycznie żadnego pola do popisu.

W tamtym czasie jedna z dziewczyn pracujących w moim zespole zaczęła systematycznie korzystać z urlopu. Jej nieobecność wpływała na pracę całego zespołu więc postanowiłam z nią porozmawiać. Powiedziała mi, że dorabia sprzątając domy i opłaca się to jej lepiej niż praca w firmie.
Nad moją głową zapaliła się żarówka…

Po długich rozmowach z mężem stwierdziliśmy, że „jeśli nie teraz to kiedy?”, pomysł wydawał się bardzo dobry, a założenie tego typu działalności nie wymagało od nas dużych inwestycji, przynajmniej na początku.

Tak powstał Eldam nasze „pierwsze dziecko”. Znajomi i rodzina pukali się w czoło. Każdy chce mieć w rodzinie prawnika, lekarza, ale sprzątaczka…hmm. Wspierało nas niewiele osób. „Po to się uczyliście, żeby latać na szmacie?”, my jednak uparcie twierdziliśmy (i twierdzimy do dziś), że żadna praca nie hańbi, a jeśli to ma być nasz sposób na spełnienie marzeń o własnym biznesie to niech tak będzie. Takie decyzje pozwalają nam odkryć prawdziwe oblicze ludzi, którzy nas otaczają i wartości, którymi się kierują, tym samym przekonać się z kim dalej w życiu jest nam po drodze.

Przez pierwsze lata pracowałam sama, mąż pracował na etacie i pomagał mi w zleceniach po pracy. Szybko zdobyliśmy grono stałych klientów. Mój grafik w ekspresowym tempie był wypełniony po brzegi – sześć dni w tygodniu, w niektóre po dwa zlecenia dziennie. Sami stali klienci, a telefon wciąż dzwonił, głównie z polecenia. Wtedy stanęliśmy przed decyzją „pozostajemy w tym miejscu czy rozwijamy firmę?”. Zatrudniliśmy Panią, potem kolejną, której przekazałam też swoje zlecenia. Sama zajęłam się poszukiwanie nowych klientów, organizacją zleceń i oczywiście sprzątaniem jeśli była taka potrzeba. Nasze „pierwsze dziecko” stanęło na nogi, a ja mogłam poświęcać mu 1-2 godziny dziennie. Miałam całą masę wolnego czasu.

Kiedyś przyjaciółka zapytała mnie „słuchaj, co być chciała robić w życiu? Co dawałoby Ci szczęście?” . Nie musiałam się długo zastanawiać, wiedziałam: „Chciałabym mieć rodzinę i zajmować się domem, dziećmi, mężem. Wtedy byłabym szczęśliwa”. Działalność funkcjonowała doskonale, a ja mogła spełnić marzenie o byciu pełnoetatową Panią Domu.

Znacie to uczucie, kiedy zaczynacie urlop i nadrabiacie w domu wszystkie zaległości, a potem okazuje się, że minęło zaledwie kilka dni, a Wy zrobiliście już wszystko co było do zrobienia?

Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że to co miało dawać mi szczęście wpędza mnie w stagnację, drażni odbierając całą radość. Mąż zmienił pracę zaangażował się w rozwój firmy kolegi. Wracał do domu pełen energii z zapałem opowiadając co się wydarzyło, a mnie trafiał szlag, bo jedyne co mogłam mu opowiedzieć to jak przygotowywałam obiad i ile samochodów przejechało dziś przez naszą wieś. Zaczynałam się „dusić”. I żeby było jasne – nie ma nic złego w byciu pełnoetatową Panią domu, pod warunkiem, że kobieta czuje się spełniona w tym co robi. Ja się nie czułam.

Zaczęłam myśleć czym mogłabym się zająć. Chciałam pomóc jakość innym kobietom i dotarło do mnie…skoro mi, dziewczynie z małej miejscowości, bez konkretnego wykształcenia, doświadczenia i ze wsparciem zaledwie kilku osób się udało, to takich kobiet jest więcej. Trzeba im tylko pokazać, że można, zainspirować, zachęcić do działania. Tak właśnie powstał pomysł na portal. Pamiętam, że w tym czasie wyjeżdżaliśmy do Szczecina na szkolenie do firmy, która dostarczała nam środki czystości. Z trzydniowego szkolenia niewiele pamiętam. Całą drogę, notowałam, konsultowałam z mężem, wizję portalu, a on dorzucał coraz to nowe oraz rozwijał moje pomysły.

Dziś portal ma ponad trzy lata. Jesteśmy rozpoznawalni już nie tylko na Podlasiu, dawno wyszliśmy poza obszar województwa. Nowe projekty, nowe współprace.  Ponad trzy lata przyjemnej, ale ciężkiej pracy, a ja wciąż czuję się tak jak pierwszego dnia kiedy postanowiliśmy nadać życie naszemu „drugiemu dziecku” – ObcasomPodlasia.pl. Kocham to co robię i to daje mi siłę do działania. Często kiedy spotykam się z kimś pada pytanie „ile osób pracuje w Waszej redakcji?”, uśmiecham się wtedy i mówię „dwie – ja i mąż, więc 50% portalu dla kobiet stanowi mężczyzna”.

Nie skończyłam studiów związanych z biznesem, nie jestem trenerem, ani coachem. Nie prowadzę wielkiej korporacji oraz nie jestem wiodącą bizneswoman. W tym cyklu chciałabym Wam jednak opowiedzieć o biznesie, prowadzeniu własnej działalności z punktu widzenia osoby, która zaczynając nie miała o tym zielonego pojęcia. Po sześciu latach prowadzenia działalności specjalizującej się w usługach porządkowych, prawie czterech latach istnienia portalu, jestem bogatsza o doświadczenie zdobyte metodą prób i błędów, wsparte intuicją. Wiem, że jeszcze wiele przede mną. Wiem też, że każdy kiedyś robił pierwszy krok, a wtedy dobrze jest móc wesprzeć się na radach innych. Takimi radami chciałabym się z Wami podzielić, opowiedzieć o tym co mi pomogło, a co wręcz przeciwne. Zapraszam Cię w podróż po moim świecie biznesu, po świecie biznesu „raczkującej” bizneswoman.

Elżbieta Stankowiak

ObcasyPodlasia.pl

Autor Fot. Lawreszuk.eu

Make upAnna Sass – Make up & Stylist

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *