Porozmawiajmy o MEDIACJACH

Porozmawiajmy o MEDIACJACH

„ medos ” ( grec.) – pośredniczący, neutralny, nieprzynależny do żadnej ze stron. Znana od wieków, lecz do niedawna tylko marginalnie wykorzystywana w sferze prawnej sztuka mediacji staje się dziś skutecznym narzędziem wykorzystywanym w systemie prawa i wymiaru sprawiedliwości.

Wzrost zainteresowaniem mediacją jest zrozumiały ze względu na fakt, iż dają one możliwość pozasądowego rozwiązania problemów prywatnoprawnych. Faktem jest, że uczestnicząc w przedsądowym postępowaniu mediacyjnym, sami możemy kreować rozwiązanie konfliktu bez ingerencji Sądu.

Jestem mediatorem sądowym i specjalizuję się w mediacjach rodzinnych. Z mojego doświadczenia wynika, że jednak większość osób będących w sporze ma jedynie wyobrażenie o mediacjach, a nie faktyczną wiedzę na ich temat. W mojej ocenie wynika to przede wszystkim z braku wiedzy, że jest taka możliwość, jaki jest cel, przebieg, korzyści i konsekwencje postępowania mediacyjnego.

Rezultat jest taki, że jedno z najskuteczniejszych rozwiązań konfliktu rodzinnego, jakim są mediacje nie jest wykorzystywane, nadal bowiem niewiele osób podejmuje inicjatywę prywatną i przystępuje do mediacji jeszcze na etapie przedsądowym.

Większość skonfliktowanych stron dowiaduje się o mediacji dopiero na sali sądowej. W przeciwnym wypadku, gdybyśmy inicjowali spotkania mediacyjne jeszcze na etapie przedsądowym, moglibyśmy uniknąć wielu miesięcy trudnych relacji, niewłaściwej komunikacji, zaostrzającego się konfliktu, braku zrozumienia i zaciskającej się spirali nienawiści.

Zatrzymajmy się zatem na chwilę i porozmawiajmy o mediacji

Nie chcę przytaczać tu formalnych definicji, zależy mi abyśmy postrzegali mediacje, jako skuteczną formę komunikacji oraz osiągnięcia porozumienia. Jeżeli w naszym związku „źle się dzieje”, każda próba rozmowy kończy się kłótnią, kolejne ciche dni, rośnie frustracja, pojawia się brak zrozumienia i coraz więcej złości, to właśnie mediacje mogą dać nam szansę na wzajemne wysłuchanie się i przedstawienie swoich stanowisk.

Będąc w konflikcie w małżeństwie, oczekujemy satysfakcjonującego nas rozwiązania. Faktem jest jednak, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać, zwłaszcza gdy w naszym związku już od lat dominuje złość, brak zrozumienia i szacunku, a przecież podstawą rozwiązania konfliktu jest właściwa komunikacja, komunikacja bez przemocy.

Czy jest ona zatem możliwa, gdy w momencie kłótni jedyne czego pragniemy to znieść z powierzchni ziemi naszego rozmówcę?

Dzieje się tak, ponieważ mając przed sobą perspektywę rozwodu, doświadczamy wielu emocji i komunikujemy się językiem agresji. Atakując się wzajemnie, nie potrafimy mówić o faktach, nie szukamy rozwiązań, które usatysfakcjonują nas oboje. Złość, pretensje, wzajemne obwinianie się, zrzucanie na siebie odpowiedzialności w konsekwencji prowadzą do braku rzeczowych wniosków i kolejnej kłótni, której świadkami niestety mogą być dzieci. Decyzja o rozwodzie w takiej sytuacji to początek trudnej drogi, zwłaszcza gdy skłóceni małżonkowie nie potrafią już nawet ze sobą rozmawiać, a ustalenie warunków rozstania w tzw. „cywilizowany sposób” wydaje się niemożliwe. Ustawiamy się wówczas względem siebie jak wrogie strony postępowania sądowego i szykujemy się do sądu jak do boju ostatecznego.

Nie musi tak być!

Najlepszym rozwiązaniem jest wówczas poszukanie przestrzeni do właściwej komunikacji, nawet gdyby konflikt miał się zakończyć rozwodem warto wspólnie wypracować warunki rozstania. W przeciwnym wypadku jako znienawidzeni małżonkowie, zmęczeni toksyczną sytuacją, bez ustalonych warunków rozstania małżonkowie trafiają do sądu, w którym dochodzą swoich praw w długim procesie, nie rozumiejąc, że sąd to nie jest niestety miejsce, gdzie wyrażamy emocje. Sędzia słuchając rozemocjonowanych stron, nie jest w stanie ustalić faktów i w konsekwencji odracza postępowanie zalecając mediacje i/ lub terapię par.

Nie czekajmy zatem, aż sąd zdecyduje za nas. Rozważmy mediacje, które są dziś najskuteczniejszą metodą rozwiązywania konfliktów, co więcej pozwolą na właściwą komunikację tam, gdzie staje się ona dla nas za trudna. Wówczas wspólnie możemy zdecydować o przystąpieniu do terapii par lub porozmawiać o warunkach rozstania. Przystępując do mediacji mamy szansę, że nasz sądowy spór rodzinny będzie konstruktywnym rozwiązaniem problemów, a nie wyniszczającym strony starciem wrogów, bowiem mediacje sprawdzają się w większości konfliktów rodzinnych.

Nie są one obowiązkowe, ale bardzo zalecane. Już na etapie składania wniosku do sądu należy przedstawić informacje, czy podjęta został próba przedsądowego rozwiązania konfliktu stron, jaki był jej efekt – czy zawarto ugodę, czy nie, a jeśli nie przystąpiono do mediacji to należy usprawiedliwić się przed sądem z jakiego powodu nie wykorzystaliśmy tej możliwości, w przeciwnym wypadku sąd brak tej informacji potraktuje jako brak formalny.

Na sali sądowej słyszymy, że nie ma tu miejsca na emocje, że sąd to nie kozetka u psychologa. My jednak mamy ogromną potrzebę przedstawienia swoich emocji i liczymy na zrozumienie. Dlaczego? Dlatego, że wcześniej nie było na to przestrzeni, nie mieliśmy okazji głośno wyrazić swoich uczuć, ani nie podjęliśmy terapii, nawet nie porozmawialiśmy o naszej sytuacji z współmałżonkiem, bo będąc w konflikcie od razu ustawiliśmy się względem siebie jak strony w postępowaniu sądowym, uzbrojone w broń ciężką i gotowe do walki.

Ogromną korzyścią przystąpienia do mediacji przed złożeniem pozwu lub w oczekiwaniu na pierwszy termin rozprawy jest zatem oprócz oszczędności czasu, stresu, a przede wszystkim pieniędzy, fakt stworzenia sobie możliwości powiedzenia o naszych uczuciach oraz potrzebach. I nawet jeśli nie dojdzie do ugody, to mediacja jest idealnym sposobem na wzajemne wysłuchanie, wyjaśnienie swojego stanowiska i oczekiwań, a w konsekwencji podjęcie decyzji, jak mamy funkcjonować w nowej rzeczywistości, jak podzielić to, co dotąd było wspólne, z kim mają mieszkać dzieci, jak określić wysokość alimentów?

Podzielę się tu z Wami refleksją wynikająca z doświadczenia w prowadzeniu postępowań mediacyjnych. Zauważyłam, że spotkanie z mediatorem może być alternatywnym rozwiązaniem dla spotkania z psychologiem i coraz częściej sprawdza się jako „wstęp” do spotkania z psychologiem. Dotyczy to oczywiście przypadków, gdy problemem w związku jest niewłaściwa komunikacja. Podkreślam tu, że mediacje absolutnie nie zastępują terapii. Ale to właśnie od mediacji można zacząć rozwiązanie konfliktu rodzinnego zwłaszcza, gdy Twój partner uważa, że do psychologa chodzą „wariaci”.

Ważnym aspektem mediacji jest również fakt, iż uczestnicy sporu mają wpływ na ustalenie jakimi kwestiami chcą się zajmować, sami wypracowują rozwiązania, sami także mogą ustalić konsekwencje nie stosowania się do zawartego porozumienia. Mediacja opiera się na założeniu, że strony sporu same najlepiej wiedzą, czego potrzebują, są ekspertami w swoich sprawach, nie sąd.

Pamiętajmy, jednak że mediacja rodzinna nie jest ani nie zastępuje poradnictwa prawnego, rodzinnego czy psychoterapii. Pomaga jednak w uzgodnieniach, dzięki którym strony mogą dojść do rozwiązania spornych kwestii. Mediacja skupia się bowiem na poszukiwaniu rozwiązań, możliwych do zastosowania w przyszłości. Nie ma na celu dogłębnego analizowania przeszłości, rozstrzygania o winie i przyznawaniu racji, przepracowywania emocji. Nie jest zatem formą terapii rodzinnej.

Często zadawane mi pytanie brzmi: Kim jest Mediator? Wyjaśnijmy zatem.

Mediator to osoba trzecia, do której zwracamy się o przeprowadzenie mediacji w sposób skuteczny, bezstronny i kompetentny. Mediatorem może być każda osoba fizyczna, mająca pełną zdolność do czynności prawnych, korzystająca w pełni z praw publicznych, niezależnie od wykształcenia czy zawodu. Umiejętność prowadzenia mediacji nie jest bowiem wyłącznie kwestią wiedzy mediatora, lecz jego osobowości. Mediator prowadzący proces mediacji ułatwia uczestnikom postępowania dojście do porozumienia poprzez tworzenie bezpiecznej i poufnej atmosfery. Jest osobą neutralną i bezstronną, nie ocenia, nie narzuca swojego punktu widzenia i swoich rozwiązań, dba o równowagę i swobodę wypowiedzi stron w trakcie całego procesu. Mediacje różnią się od rozstrzygnięć instytucjonalnych przede wszystkim tym, że ich celem nie jest ustalenie, kto ma rację, ale wypracowanie rozwiązania satysfakcjonującego strony sporu.

Więcej o pracy mediatora i mediacjach oraz przykłady już w kolejnej części artykułu.

Autor: Ewa Wierzbicka – Nosal

Mediator Sądowy

Źródło fot. Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *