Prawo Mamy, czyli mama śpieszy z pomocą

Prawo Mamy, czyli mama śpieszy z pomocą

Prawo mamy, to portal stworzony przez…mamę oczywiście. Zapraszam do lektury rozmowy z Joanną Rułkowską – mamą, redaktor naczelną i prawnikiem w jednej osobie. Asia, to kobieta, która dzieli się swoją wiedzą i śpieszy ze wsparciem dla innych kobiet. Uważa, że świadoma swoich praw mama, jest spokojniejsza i pewniejsza siebie…

Obcasypodlasia.pl: Poznałyśmy się w klubie Aktywnej Mamy, drobna, niepozorna o niezwykle szczerym uśmiechu – takie wrażenie na mnie zrobiłaś. To wrażenie rosło z każdą chwilą, kiedy opowiadałaś o sobie. Teraz nie wiem od czego zacząć. Mama trójki chłopców, żona, studentka, redaktor naczelna Prawo Mamy. Sporo tego.

Joanna Rułkowska: Dziękuję. Miło mi słyszeć takie słowa. Sporo, sporo (śmiech). Na szczęście studia dzienne już za mną, pierwsza część egzaminu zawodowego również. Jestem na finiszu edukacji. Do czerwca mam zamiar zdać egzamin ustny na doradcę podatkowego. Nie muszę w swoim grafiku uwzględniać zajęć na uczelni czy wykładów. Uczę się w domu, więc stosunkowo łatwiej nam się żyje, niż w czasach, gdy musiałam wychodzić na zajęcia.

Która z tych ról jest dla Ciebie najważniejsza?

Zdecydowanie bycie mamą! To wypełnia moje serce i umysł, nawet gdy robię inne rzeczy. Jeśli ktoś mnie nie zna, to z boku wyglądam na Matkę Polkę, siedzącą z dziećmi w domu. Nie pracuje na etacie, a dzieci nie chodzą do żłobka czy przedszkola. Zawsze chciałam być młodą mamą. Każdego dnia nie możemy się nadziwić, jak szybko poszło nam budowanie rodziny i jestem już mamą wielodzietną (śmiech). Jednak z racji tego, że jestem młoda, nie wyobrażam sobie nie robić czegoś w kierunku rozwoju zawodowego.

Masz trzech synów, z tego co wiem różnica wieku między nimi jest niewielka. Czym dla Ciebie jest macierzyństwo i jak sobie radzisz ze swoją trójką, a w zasadzie czwórką chłopaków, bo jest też mąż?

Tak jak wspomniałam budowanie rodziny poszło nam bardzo szybko. W 2014 r. wzięliśmy ślub, rok później pojawił się na świecie nasz pierwszy syn, po 1,5 roku kolejny, po kolejnych 18 miesiącach – trzeci. Macierzyństwo, to moje powołanie. Zawsze to wiedziałam. Nie mam jeszcze córeczki, ale absolutnie mi to nie przeszkadza.

Lubię męski świat. Jestem królową w swoim domu. Kobietą, która zarządza organizacją. Jestem managerem rodziny. Angażuję synów w prace domowe, gotowanie obiadów czy pieczenie ciasteczek. W weekendy część domowych obowiązków przejmuje mąż. Jestem kobietą, która lubi porządek, ale przymyka oko na rozsypane zabawki w pokoju dziecięcym. Dzieci nie chodzą jeszcze do przedszkola, więc codzienne sprzątanie i wysypywanie zabawek to standard, zwłaszcza zimą, kiedy spacery są krótkie lub ich brak i większość dnia siłą rzeczy spędzamy w domu. Talerze zmywam wtedy, kiedy jest na to wyznaczona pora i nie przeszkadza mi to, by mimo bałaganu w kuchni pójść popracować nad tekstem na stronę.

Poza tym jako jedyna kobieta w domu, jestem obsypywana pocałunkami i przytulaskami. Mi adoracji nie brakuje, gorzej w drugą stronę. Każdemu mężczyźnie wiecznie mnie za mało w relacji tylko jeden do jednego (śmiech).

Mimo licznych obowiązków dalej się uczysz i rozwijasz.

Tak. Taki był właśnie plan. Wybrałam zawód prawnika. To trudny zawód, który wymaga wielu lat nauki. Nie wyobrażałam sobie odkładać macierzyństwa na czas, aż skończę edukację, otworzę kancelarię i ustabilizuję swoją pozycję na rynku, bo to może nigdy nie nastąpić, a ja mogę zrezygnować z pracy w tym zawodzie i co wtedy? Chciałam urodzić dzieci i łączyć opiekę nad nimi z nauką, odchować, wysłać do placówek i budować swoją firmę. Nie wiedziałam na co się piszę (śmiech).

Łączę naukę z macierzyństwem od 3 roku studiów, kiedy to byłam w pierwszej ciąży. Nie przerywałam studiów, żonglowałam terminami egzaminów, miałam zgodę na Indywidualną Organizację Studiów, zamieniałam grupy ćwiczeniowe. W 2017 r. skończyłam dzienne studia i podjęłam decyzję, że podchodzę do egzaminu na doradcę podatkowego. W 2018 zdałam egzamin pisemny, a teraz przygotowuję się do części ustnej. Przygotowania do tego egzaminu trwają nie tygodniami, ale miesiącami. Nie zależnie od tego, czy ktoś ma na głowie rodzinę, pracę czy inne aktywności. Trzeba swoje przesiedzieć nad książkami.

W tym momencie nie wyobrażam sobie, żeby przestać się uczyć. Taką decyzję podjęłam i w niej trwam. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale zdecydowanie jestem zadowolona, z tego że udaje mi się znaleźć czas na swój rozwój.

A Prawo Mamy? Skąd taki pomysł i dlaczego swoją uwagę skupiłaś właśnie na mamach?

Pierwszy wpis na stronie pojawił się w Lipcu 2017 r., czyli miesiąc po obronie. Inspiracją był „Pamiętnik Adwokata” Rafała Chmielewskiego. Książka o prowadzeniu bloga prawniczego. Chciałam mieć swoje miejsce w sieci, chciałam się rozwijać. Szukałam swojej niszy, specjalizacji. Tylko, że co ja mogłam wiedzieć tuż po studiach?

Wpadłam na pomysł, że będę pisać o prawach mam studentek, bo to znam z własnej praktyki i wiedziałam, że mogę komuś pomóc. Później zrobiłam kurs – Uprawnienia pracownicze i rodzicielskie w praktyce, który uporządkował mi w głowie wiele kwestii z prawa pracy. Po kilku tygodniach otworzyłam się na pisanie nie tylko o prawach mam studentek, ale wszystkich kobiet w ciąży. Chciałam stworzyć portal inny niż wszystkie. Portal prawno -lifestylowy, którego grupą docelową są młode mamy.

Uważam, że my, kobiety stajemy się odważniejsze w momencie, kiedy doskonale wiemy jakie prawa przysługują nam w danej sytuacji. Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Oczywiście. Sama, mimo tego, że studiowałam prawo byłam zagubiona w gąszczu przepisów prawnych. Świadomość, tego co nam przysługuje, na co możemy liczyć, gdzie złożyć wniosek, jakie mamy prawa, a jakie obowiązki sprawia, że jesteśmy pewniejsze siebie. Będąc mamą mamy wiele na głowie. Myślę, że to ważne by kwestie prawne były jasno wytłumaczone i nie spędzały nam snu z powiek, którego i tak jest zawsze za mało (śmiech).

Prawo mamy to projekt, który ma pomóc kobietom w budowaniu świadomości prawnej w tym szczególnym okresie. Prawo Mamy, to nie tylko czasopismo, ale docelowo także szkolenia i indywidualne konsultacje prawne dla kobiet w ciąży i przedsiębiorczych mam. Być może powstanie także książka.

Uważam, że mamy prawo do rozumienia praw, które nam przysługują. Prawo mamy się rozwijać, marzyć, pracować i działać. Prawo mamy wiedzieć, co, z czym i dlaczego.

Co znajdą na Twojej stronie Czytelniczki?

Przede wszystkim artykuły prawne. Dodatkowo minimum raz w miesiącu pojawiają się wywiady z innymi mamami oraz specjalistami, w których rozmawiamy o prawach matek w Polsce. Artykuły dotyczą różnej tematyki, np. prawa mam studentek, prawa mam wielodzietnych, prawa kobiet w ciąży zawarte w standardach opieki okołoporodowej, prawa w pracy, poradnik przedsiębiorczej mamy, prawa mam, które znalazły się w sytuacjach szczególnych (poronienie, urodzenie wcześniaka czy wychowanie niepełnosprawnego dziecka) czy wskazówki związane z uzyskiwaniem zasiłków macierzyńskich, świadczeń rodzicielskich etc.

Staram się też pisać artykuły, jak to nazywam prawno-lifestylowe, w których poruszam tematykę życia codziennego – np. prawne kryteria wyboru imienia dla dziecka czy prawne aspekty wypoczynku w górach lub nad wodą.

Od kilku miesięcy strona jest oficjalnie zarejestrowana, jako czasopismo. Mam wiele pomysłów na rozwój portalu. Chciałabym, żeby kobiety wracały na moją stronę i w każdym tygodniu znalazły na niej coś ciekawego. Z racji tego, że swoją przyszłość wiążę z zawodem doradcy podatkowego staram się by na stronie pojawiały się oprócz wpisów ważnych dla każdej mamy, wpisy specjalistyczne z zakresu, który interesuje kobiety aktywne. Pracuję nad poradnikiem przedsiębiorczej mamy.

Opowiedz proszę jak wygląda zwykły dzień niezwykłej mamy?

Wstaję bardzo wcześnie. Koło 4.30/5.00. Karmię maluszka piersią, ubieram się i siadam do nauki. Wieczorem przygotowuję książki, długopisy i audiobook z nagranymi materiałami. Po 6.00 wstaje mój mąż, robi mi kawę i wchodzi do pracy. Koło 7.00 wstają dzieci.

Do 15.30 mój dzień wygląda tak samo, jak każdej innej kobiety, która „siedzi w domu”, czyli siadam na jakieś 20 min jak dzieci mają drzemkę (śmiech). Reszta czasu, to służenie trzem małym istotkom, czyli potrójne karmienie, potrójne wizyty w toalecie, potrójna zmiana piżamek, poranny spacer lub zabawa w przedszkole, czytanie książek, zajęcia rytmiczne, plastyczne, rozmowy, przytulanie, drugie śniadanko. Koło południa dwójka młodszych ma drzemkę, a najstarszy 20 min na bajkę. Ja piję kawę i przeglądam poranne notatki. Właśnie wtedy siedzę. Po 20 min idziemy robić z najstarszym obiad i pozmywać talerze w kuchni. 13.30 wstaje reszta brygady i bawimy się do powrotu męża z pracy, kończymy robić obiad, mamy zajęcia edukacyjne albo spacer (jeśli rano nie udało się wyjść).

Popołudnia wyglądają różnie. Czasem mamy wymiennie z mężem krótką drzemkę, czasem robimy zakupy, we wtorki chodzę do czytelni się uczyć, w poniedziałki mam 2h na napisanie nowego wpisu, w środy ogarniam współprace, w czwartki wywiady. Z wyprzedzeniem przygotowujemy plan tygodnia uwzględniając czas na zakupy czy moją pracę i wyjścia. Zazwyczaj mam 1h/2h do 18.30 na pracę nad portalem. To nie dużo, ale małymi krokami coś udaje się zbudować. Chłopcy wtedy bawią się ze swoim tatą.

Przed 19.00 zaczynamy usypiać dzieci – kąpiel, kolacja, modlitwa, czytanie książek, przytulanie, śpiewanie kołysanek. Zazwyczaj o 20.00 cała trójka śpi.

Chodzę spać o 21.30 – wieczór to czas na rozmowę z mężem, szybki prysznic, dokończenie wpisu i przygotowanie książek oraz materiałów na następny dzień.

W soboty mąż zajmuje się dziećmi, a ja mam kilka godzin na naukę w czytelni albo pracę nad portalem. Tu dużo zależy od danego miesiąca i priorytetów. Czasem więcej czasu poświęcam na naukę, a czasem na projekt Prawo Mamy. Niedziela to czas odpoczynku z rodziną, wyciszenia, czas na film, wycieczkę za miasto lub leniuchowanie.

Co powiesz kobietom, które się boją o to, czy decydując się na macierzyństwo poradzą sobie ze swoją pasją, pracą, całym dotychczasowym życiem?

Daleka jestem od idealizowania macierzyństwa, ale nie lubię też demonizowania, jak to dziecko jest kulą u nogi i kobieta nic nie może zrobić dla siebie. Uważam, że nic już nie będzie takie samo. Będzie inne. Nie będzie gorsze, czy lepsze. Nie mam czasu na wszystko, ale mam na to, na czym najbardziej mi zależy. Wszystko jest kwestią priorytetów i organizacji. I niestety nie da się jednocześnie zajmować dziećmi i pracować czy uczyć. Możemy to robić, kiedy dzieci śpią lub zajmuje się nimi ktoś inny.

Wiem, że niektórzy mają wsparcie w rodzicach czy teściach. Ja mogę liczyć na męża i jestem rannym ptaszkiem. Warto rozmawiać z bliskimi i delegować część obowiązków przy dziecku, aby znaleźć czas dla siebie czy pracę. Dzieci dodają pewności siebie, dodają nam skrzydeł. Mamy dla kogo walczyć i pokazywać, że warto spełniać marzenia. Można być mamą i realizować się na wielu płaszczyznach. Czasem to krew, pot i łzy, ale ostatecznie wychodzimy na prostą i możemy być z siebie dumne!

Dziękuję.

Fot. Z archiwum Joanna Rułkowska

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *