„Przeciętna osoba umiera w wieku 25 lat, a jest chowana w wieku 75” Benjamin Franklin

„Przeciętna osoba umiera w wieku 25 lat, a jest chowana w wieku 75” Benjamin Franklin

Za nami pierwsze dni listopada. Zawsze niezmiennie pełne zadumy. Zawsze niezmiennie będące mieszanką smutku oraz radości, żałoby i nadziei. Mieszanką wybuchową rozmyślania tego, co na ziemi i co poza nią. A raczej nad nią.

Nasze myśli szybują do nieba pytając nas, czy na nie zasłużymy, żyjąc w taki sposób, jak żyjemy. Będąc dla siebie takimi, jacy jesteśmy. Całkiem poważnie zastanawiamy się, czy w niebie czekają na nas ci, którzy już nas opuścili.

Wierzymy, że tak jest.

A przecież wiara czyni cuda, prawda? Dumamy nad tym, czy nasi bliscy, którzy odeszli są tam gdzieś szczęśliwi. Czy mają co robić. Czy nie umierają tam ponownie… z nudy? Chcemy być pewni, że się z nimi spotkamy, bo przecież tęskniąc, bardzo pragniemy się z nimi ponownie zobaczyć.

Chcielibyśmy z nimi powspominać dawne czasy i uśmiechnąć się do przeszłości. Podzielić się z nimi przyszłością. Bo po ich odejściu nastała przecież przyszłość. Chcielibyśmy opowiedzieć im o tym, co wydarzyło się na ziemi, gdy już ich zabrakło koło nas. A wówczas zdarzyło się tak ogromnie wiele.

Jako ludzkość doskonale rozwinęliśmy się technologicznie. Ci, co odeszli ponad 6000 lat temu nie poznali koła, bo człowiek stworzył je właśnie 6000 lat temu. Choć znam takich, którzy do dziś próbują nadal wynaleźć koło na nowo. Ci, co odeszli chwilę przed stoma laty nie znali samolotów, bo powstały już po tym jak się z nami pożegnali. Ci, których zabrakło 50 lat temu, nie poznali najbardziej popularnego obecnie dr. Googla, bo gdy odchodzili nie było Internetu. Zaledwie 50 lat temu – aż trudno uwierzyć…

Technologicznie postawiliśmy milowe kroki. Otoczyliśmy się botami, komputerami, sztuczną inteligencją. Zamiast ludzi w okienkach bankowych obsługują nas roboty. Zamiast ludzi w sklepach są ekrany, na których zamawiamy produkty. Zamiast człowieka, który skasuje nam z uśmiechem bilet w kinie, są automaty, które bez uśmiechu klikną i może wyduszą się z siebie metaliczne: „dziękuję”. Zamiast ludzkich emocji są kalkulacje i excel. Zamiast uśmiechniętych oczu są klawisze i plastik.

Czy stawiając technologicznie krok milowy, nie zrobiliśmy jednocześnie emocjonalnie kroku w tył?

Czy Emosapiens nie zatracił tego, co w nim najważniejsze? Czy Emosapiens nie porzucił emocji na rzecz bycia businessmanem czy businesswomanką? Czy Emosapiens nie zatracił relacji, decydując się na szybkie bezrefleksyjne życie? Czy Emosapiens nie zapomniał o inteligencji emocjonalnej, skupiając się na tej bez emocji, gdyż jest ona prostsza i mniej angażująca? Czy Emosapiens w tym pędzie nie traktuje „empatii jak zupy z Azji”? Czy Emospapiens nie jest już tylko Sapiens?

Przyjaciele na facebooku są dziś często ważniejsi od tych, którzy są obok nas? Followersi na Instagramie czy Tik Toku są cenniejsi od rodziny, bo z rodziną przecież najlepiej wychodzi się tylko na zdjęciu? Zdjęciu niekoniecznie takim, które wrzucimy do social mediów, bo to obciach? Czy pisząc posta w telefonie, gapiąc się nieprzytomnie w ekran nie przegapiliście rozmowy z kimś, kto siedział naprzeciwko Was? Ja tak. Ja niestety nie raz.

Gonimy. Biegniemy. Ścigamy się. Chcemy być pierwsi, lepsi, ważniejsi. Omijamy to, co ważne. Mijamy to, co wymaga uwagi, wymaga zatrzymania się, wymaga zadumy. W pędzie, jak dzieci groszki z kieszeni, gubimy istotę życia. Czy mamy chwilę, by uważnie posłuchać rad tych, co już odeszli. Oni proszą: „Śpieszmy się…” więc się śpieszymy. A przecież jednak chyba nie tak do końca tak to leciało… „Śpieszmy się kochać ludzi…” no właśnie, „…tak szybko odchodzą”. To już niestety często umyka naszej uwadze.

Każdy z nas już stracił kogoś bliskiego. Kogoś takiego bliskiego sercu. Każdy z nas ma za kim tęsknić, prawda? Każdy na swój własny sposób koi tęsknotę. Tęskniąc, modlimy się. Tęskniąc, wzdychamy do nieba. Tęskniąc, nosimy tych co odeszli w pamięci. Tęskniąc nierzadko dźwigamy znicze, niesiemy kwiaty. Kwiaty, które najczęściej następnego dnia zamarzną, bo jest listopad. Najważniejsze by za kwiatami w ślad nie szły nasze serca.

Niektórzy zniczy stawiają aż tyle, że groby się od nich uginają. Czy rzeczywiście o to chodzi, by tęsknotę i ból przesłaniać chryzantemami, czy tonami plastiku z knotem i parafiną? Przecież nawet pojedynczy ogień pamięci jest gorętszy niż jakikolwiek inny ogień. Przecież pojedynczy ogień tęsknoty jest cenniejszy niż tysiące zniczy odpalonych bez refleksji. Przecież to łuna pamięci jest bezcenna. W kwestii wspominek podobnie jak w innych życiowych kwestiach, powinniśmy skupić się na jakości, a nie ilości, zgodzicie się ze mną? I wiem, że pewnie teraz skutecznie naraziłam się producentom zniczy… Cóż. Nie dbam o to.

Dbam, jednak by nie tylko w te listopadowe dni wspominać historie związane z tymi, którzy odeszli. Słuchać o niewinnych żartach, jakie np. mój ukochany Dziadek Kaziu robił mojej Ukochanej Babci Heli, sypiąc Jej za Jej plecami pół szklanki soli do herbaty. Wyobrażać sobie jaką minę miała Babcia, jak wzięła łyk tej herbaty…hahaha.

Uwielbiam uśmiechać się do nich w myślach, dziękować, że istnieli, że dali mi początek. Uwielbiam czuć, że noszę w sobie ich geny, że jestem przedłużeniem ich życia, że jestem ich teraźniejszością, a moje dzieci będą ich przyszłością.

Oglądaliście może Coco? Jeśli nie, bo gdy zobaczyliście, że jest to film animowany i wydawał się Wam, że jest tylko dla dzieci. Nic bardziej mylnego. Wróćcie do niego – polecam z całego serca. Trafia w samo sedno. Trafia prosto w serca tych, którzy pożegnali kogoś, kogo kochali. Trafia i pozostawia nas z refleksją, która niesie zmianę, trwałą zmianę na dziś i na jutro.

W mojej głowie wciąż dźwięczy myśl: „Że ja nie leżę na cmentarzu. Jeszcze”. Że mam tak wiele do zrobienia na tym świecie. Że każdy z nas ma tak wiele do zrobienia. Że mamy tak ogromną sprawczość. Czujecie ją w sobie? Ja nie chcę stracić żadnej minuty.

Przeciętna osoba umiera w wieku 25 lat, a jest chowana w wieku 75 lat* Gdzie jest najbardziej zasobne miejsce na świecie? Zgadniesz? To nie Chiny. To nie Dubaj. To miejsce to cmentarz. Ponieważ to właśnie na cmentarzu znajdziesz wynalazki, które nie zostały wynalezione. Działalności nigdy nierozpoczęte. Piosenki nigdy nienapisane. Utwory nigdy niezaśpiewane. Książki nigdy nieprzeczytane. Pomysły nigdy niezrealizowane. Dlaczego? Bo ludzie bali się ponieść ryzyko. Bo ludzie bali się odważyć. Czy boisz się i Ty?**

Na pewno masz marzenie, które jest głęboko w Tobie. Każdy ma. Może chowasz się z tym marzeniem przed światem? Może robisz sobie wymówki? Może wstydzisz się, bo zatrzymuje Cię myśl: „Co ludzie powiedzą?”? lub myśl: „Że jesteś za stary, że już na coś za późno?”.

Czy wiesz, że Ray Kroc założył McDonalds w wieku 52 lat? John Pemberton założył Coca Cola w wieku 55 lat, a Harland Sanders w wieku 65 lat KFC? Nigdy nie jest za późno. Myśląc, że jest, tak tym samym tylko opóźniasz samego siebie, zabijasz swoją osobowość. Zwlekając, godzisz się żyć marzeniami innych, zamiast stworzyć swoje imperium oparte na Twoich marzeniach.

Dlaczego słuchasz ludzi, którzy mówią Ci, byś był realistą. Byś porzucił marzenia. Mówią to najczęściej Ci, którzy sami stchórzyli i schowali marzenia do szuflady. Słuchając ich, żyjesz obecnym życiem, wiedząc, że nie wykorzystujesz swojego potencjału. Codziennie czujesz, że możesz więcej, mocniej, bardziej – czy tak nie jest? Znasz to uczucie? Znasz na pewno. Ja też je znam.

Pamiętaj, że nie jesteś na cmentarzu. Jeszcze. Mamy jedno życie. To jedno życie. I każda przemijająca chwila nigdy nie powróci. Nigdy więcej nie przeczytasz tego artykułu w ten sam sposób, jak zrobiłeś to pierwszy raz. Nigdy nie umyjesz zębów dwa razy w ten sam sposób. Nie przespacerujesz się tak samo dwa razy. Nie istnieje wehikuł czasu, który może go cofnąć. Nie przeżyjesz trwającej chwili drugi raz. Twoje dzieci nie będą miały drugi raz dwóch, czy czterech lat. Twoi rodzice nie zestarzeją się dwa razy. Ty sam nie zadbasz o siebie, mając znów 20 czy 30 lat. Nie ma przycisku cofającego życie, pamiętasz?

Weź proszę głęboki oddech.

Już?

Wiesz, że nigdy nie weźmiesz takiego samego oddechu drugi raz, już nigdy więcej.

Dlatego właśnie chwila obecna jest tak cenna. Jest bezcenna. Możesz wypełnić ją sobą albo pozwolić by przeminęła pusta. Możesz nadać jej treści albo puścić w niepamięć. Możesz uczynić swoistą albo pozwolić by uleciała bez twojego śladu. Możesz przepełnić ją sobą lub pozwolić by ktoś inny wypełnił ją nie twoim marzeniem. Musimy z całej siły starać się być tutaj. Być obecnym. Być tu i teraz. Musimy żyć teraz. To jest możliwe. Znam to.

Helen Keller została zapytana, co by było gorsze niż urodzenie się niewidomym? Odpowiedziała: „że dużo gorsze byłoby urodzenie się niewidomym ale bez wizji”**. Czy masz wizję swojego życia? Czy ją czujesz? Czy zacząłeś ją realizować? Czy może godzisz się na obecne po prostu „jest ok” czy może akceptujesz, że odpowiadasz znajomym: „mogłoby być lepiej”? Ale nic z tym nie robisz?

Masz wizję – wiem to, masz ją głęboko w sobie. Od Ciebie zależy czy ujrzy ją świat. Tylko od Ciebie. Jest 7 miliardów ludzi na ziemi, czy będziesz jednym z tych, którzy realizują w życiu siebie?

Co musi się stać, byś zaczął żyć swoim życiem? Byś zaczął żyć jak Ty? Czyżby inni mówili Ci, że to niemożliwe. Czyżbyś im wierzył? Czy jest to niemożliwe, bo oni tego nie osiągnęli? Nikt nigdy nie postawił pomnika dla krytykujących wszystko. Nikt nigdy nie postawił pomnika dla krytykujących wszystkich, prawda? Dlaczego słuchasz tych, którzy mówią, że Ci się nie uda, skoro oni sami nic nie osiągnęli? Czy wyruszając na Mont Everest, chcąc dowiedzieć się co zabrać w tę podróż, jak się przygotować, będziesz pytał tych, którzy tam nie byli? Czy posłuchasz się tych, którzy odradzą Ci, byś wyruszył a podróż? Tych, którzy nawet nie wstają z kanapy? Którzy nawet nie wiedzą, gdzie Mont Everest jest?

A może odważysz się na bycie sobą? Odważysz się na bycie sobą już teraz i wyruszysz na swój własny wymarzony Mont Everest?

Dlaczego musimy umrzeć, by pójść do nieba? Przecież ziemia jest już w kosmosie. Przecież możemy mieć niebo tutaj na ziemi. Wystarczy zmiana. Mała zmiana ** Nasza zmiana.

Żyj swoim życiem. Porzuć marzenia innych. Nie bądź kopią nikogo innego. Bądź sobą a zachwycisz świat. Odważ się na bycie sobą. Bycie sobą wystarczy. Nie idź wytyczonym szlakiem. Ale idź swoją drogą i pozostaw swoisty ślad.

Niech każdy z nas zrobi krok w kierunku swojej chwały a niebo będziemy mieli już nawet tutaj – na ziemi.

Autor: Magdalena Teterko – Walczak

Źródło fot. Pixabay

  • Benjamin Franklin

** Muligans Brother

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *