Święta po rozstaniu. Jak przetrwać trudne pytania?

Święta po rozstaniu. Jak przetrwać trudne pytania?

Rodzice, wydając światu dzieci, oddając je „w dorosłe życie” mają wiele obaw, ale i wiele oczekiwań. Gdy dorosłe dzieci zakładają własną rodzinę, zazwyczaj u ich rodziców pojawia się nadzieja na to, że ich ukochane dziecko doświadczy szczęścia i miłości, że pojawią się wnuki, a oni będą mogli realizować się jako dziadkowie. Planują, układają relacje z synową , zięciem, proszą, by nazywać ich „mamo”, „tato”, chcą uczestniczyć w ich życiu i zapraszają do swojego. Niestety nie zawsze ten sen się spełni. Coraz częściej bowiem małżonkowie się rozstają.

Według danych GUS w Polsce liczba rozwodów to ponad 60 tysięcy rocznie, co stanowi 25% zawartych związków małżeńskich w poszczególnych latach. Rozstanie małżonków dotyczy zatem ¼ związków, a co za tym idzie ich rodzin.

Po rozwodzie angażujemy się w budowanie nowego „ładu rodzinnego”, który ma ogromne znaczenie zwłaszcza przy świątecznym stole.

Boże Narodzenie to szczególny czas, bardzo nastrojowe święta, które grają na emocjach. Źle nastrajają Cię świąteczne reklamy, kolędy przygnębiają, a widok rozentuzjazmowanych rodzin silnie irytuje. W tym okresie szczególnie ważna staje się rodzina, ludzie, którzy są dla nas ważni, a rozpad związku tego nie ułatwia. Wówczas rozwodnik często zderza się albo ze zmową milczenia, a rozwód jest tematem zakazanym i wszyscy udają, że o niczym nie wiedzą, albo odwrotnie w „trosce o nas” zadają mnóstwo pytań, oceniają nas, krytykują, pytają, czy teraz jest lepiej, albo dlaczego dopuściliśmy do tego czy tamtego, podają przykłady innych, zapominając, że to nasze małżeństwo i nasze decyzje. Nie zdają sobie przy tym sprawy, że rozwód, zerwanie więzi rodzinnych są skrajnie wyczerpującym emocjonalnie doświadczeniem życiowym i swoją postawą zwaną „troską” z łatwością mogą doprowadzić do napadów złości, frustracji zniechęcenia, czy też wywołać awanturę.

Dzieje się tak dlatego, że prawdopodobnie już wiele lat temu pozwoliliśmy na to by bliscy, rodzice, rodzeństwo, a może dorosłe dzieci angażowali się w nasze życie przekraczając nasze granice. Powstrzymywaliśmy się przed mówieniem i okazywaniem tego, co rzeczywiście czujemy i myślimy. Nadrabialiśmy miną i twierdzeniem, że wszystko jest w porządku, milczeliśmy mimo wewnętrznej irytacji i złości, ponieważ baliśmy się odrzucenia lub negatywnej krytyki. Nie będąc jednak szczerym, nie jesteśmy autentyczni. To tak jakbyśmy nakładali maskę. Wówczas nasi bliscy widzą i oceniają nas, inaczej niż byśmy chcieli, a my złościmy się, że nas nie rozumieją. Błędne koło … Jak mają dostrzec nasze prawdziwe oblicze, jeśli jesteśmy w masce?

Nie dzieje się tak w rodzinach, w których jej członkowie są autentyczni, asertywnie wyrażają siebie i nie boją się być sobą. Dają sobie prawo do własnych, często odmiennych od pozostałych poglądów, do własnych decyzji, doświadczają jednak zrozumienia i akceptacji w rodzinie. W przeciwnym wypadku nie mamy do czynienia z rodziną. Bądźmy szczerzy, relacja, w której wówczas tkwimy to jakiś układ, na który się godzimy z różnych względów. Nie ma w nim szczerości, wsparcia, zrozumienia ani akceptacji.

Jak to zmienić ? Świadomość, że źle się z czymś czujemy to jedno, a znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się dzieje to, co innego. Jest to możliwe tylko wówczas, gdy dajemy sobie prawo do bycia autentyczną. Zadanie to może okazać się jednak bardzo trudne, wręcz niewykonalne, ponieważ bycie sobą wymaga doskonałej znajomości samej siebie, decydowania o sobie, świadomego dokonywania wyborów i odpowiedzialności za te wybory. To umiejętność przeciwstawianiu się innym i nieuleganiu naciskom grupy. Autentyczność to trudny sposób na życie, ale gdy już sobie na nią pozwolimy, da nam ogromny komfort, satysfakcję, sprawczość i równowagę, podniesie naszą samooceną i pozwoli żyć w zgodzie ze sobą.

Zacznijmy zatem od poznania siebie, swoich wartości, słabych i mocnych stron. Wyznacz granice i nie pozwól na ich przekraczanie. Za każdym razem, gdy przy „świątecznym stole” usłyszysz ocenę, krytykę czy też pytanie, które wprawia Cię w złe samopoczucie, wywołuje złość lub lęk szczerze o tym powiedz, oczywiście bez intencji ranienia drugiej osoby, ale autentycznie.

Przykład :

„Mamo, bardzo Cię kocham, ale za każdym razem, gdy słyszę od Ciebie: I jak Ty teraz sama sobie poradzisz? Dlaczego dzieci dziś są z nim? – czuję złość, brak wsparcia i zrozumienia. Oczekuję, że więcej nie będziesz tego robić”.

Jeżeli nie chcesz rozmawiać o swoim rozstaniu z małżonkiem, a rodzina nęka Cię pytaniami lub poradami co powinnaś teraz zrobić, powiedź im:

„Szanuję Wasze zaangażowanie w moje sprawy, Wasze szczere intencje, ale nie będziemy teraz o tym rozmawiać. Proszę, nie zadawajcie mi już więcej pytań na temat mojego rozwodu i nie udzielajcie mi rad”.

Ważne, by być sobą. Jeśli masz ochotę wyjaśniać i odpowiadać na pytania bliskich to zrób to. Jeśli jednak nie chcesz tego zrobić, szczerze o tym powiedz i poproś o zrozumienie lub po prostu stwierdź: „Nie będziemy teraz o tym rozmawiać. ”

I rzeczywiście może to być bardzo trudne, zwłaszcza gdy są to pierwsze kroki w asertywnym wyrażaniu siebie i stawianiu granic. Uczenie się autentyczności może przypominać obcowanie z językiem obcym, którego nie znamy, którego dopiero się uczymy. Jednak nie poddawaj się. Zaczynaj małymi krokami, poznawaj siebie, bądź otwarta i realnie oceniaj rzeczywistość. Bycie autentyczną pozwoli Ci na wyrażanie tego, co naprawdę myślisz i czujesz. Rozwód już za Tobą i jesteś teraz architektem swojego nowego życia. Zbuduj je PIĘKNIE na nowo. Nie trwoń energii na „przetrwanie świąt”, tylko przeżyj je w zgodzie ze sobą.

Autor: Ewa Wierzbicka – Nosal – osobisty koordynator rozwodowy, dyplomowany mediator.

Źródło fot. Pixabay

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *