Szpilki kontra adidasy

Szpilki kontra adidasy

„Stuk, stuk, stuk idzie Pani na szpileczkach…..” Tak zaczyna się jedna z wyliczanek dziecięcych. Taki obraz kojarzy się nam od lat, że jeśli Pani bądź dama to muszą być koniecznie szpilki.

Obrazek ten prze lata ewoluował, teraz można zobaczyć Panią w sukience z pięknym makijażem i w wygodnych trampkach bądź adidasach. Czy taki obrazek stawia nas kobiety w gorszym świetle? Zdecydowanie nie! Czy nasz kręgosłup za to nam podziękuje? Zdecydowanie tak! A zmiana obuwia nie świadczy o tym iż kobiecość umiera.

Większości nam trudno wyobrazić sobie siebie obarczoną dzieciakami, z siatami zakupów na szpilkach. I to bardzo dobrze, że stawiamy na wygodę. Tylko czy wygodne buty to wszystko poza szpilkami? Weźmy więc „pod lupę” klika modeli butów w których chodzimy na co dzień.

Klapki typu japonki – nie są odpowiednie do noszenia na co dzień, ponieważ powodują ściskanie paska między paluchem, a drugim palcem, przez co pogłębiają koślawość palucha – haluks! Uderzając zaś w podeszwową część stopy, prowokują dolegliwości w obrębie rozcięgna podeszwowego i pięty. Z kolej przy stopach pronacyjnych wymuszają nadmierną rotację zewnętrzną stawu biodrowego i prowokują zespoły bólowe przeciążeniowe więzadeł miednicy i mięśnia gruszkowatego. Bezpiecznie jest nosić takie obuwie tylko okazjonalnie na basen, plażę, czy pod prysznic.

Klapki – dzięki amortyzacji działają korzystnie na kręgosłup, chyba, że mamy problem z piętami nie są polecane, ponieważ w ich przypadku uderzanie o piętę może spowodować jej dolegliwości bólowe. Dobrze jest tak dopasować pasek, aby zminimalizować „klapanie”, albo zdecydować się na model z głębiej zachodzącymi paskami lub z ich większą liczbą.

Baleriny – mają zbyt cienką podeszwę na twardych powierzchniach i nie mają żadnej amortyzacji. A ze względu na całkowity jej brak przenoszą wstrząsy na wszystkie piętra narządu ruchu, od kolan aż po szyje i głowę. Zaś baleriny z czubkiem ściskają palce, przez co wymuszają ustawienie palucha co skutkuje haluksem. Przemyślmy więc ich noszenie.

Sandałki – charakteryzują się zbyt cienką podeszwą do chodzenia po twardych nawierzchniach. I identycznie jak w balerinach ze względu na całkowity brak amortyzacji przenoszą wstrząsy na wszystkie piętra narządu ruchu. Dlatego decydując się na sandałki wybieramy modele o grubszej podeszwie.

Klapki na obcasie – to zdecydowanie najgorszy model dla nas wszystkich. Wąski, choć niewysoki obcas, jeden punkt zaczepienia na stopie, to tak jak stąpanie po granicy ryzyka. Spadnę – nie spadnę – oto jest pytanie? Całkowicie niestabilny but, cienki obcas, brak zapiętka, ciągłe uderzanie o podeszwową część stopy. Zdecydowanie nie polecam!

Pantofelki i szpilki – co już można zobaczyć gołym okiem, powodują, że ciężar ciała staje się nierównomiernie rozłożony na stopie. Zamiast trzech punktów oparcia – pięty oraz pierwszej i trzeciej głowy śródstopia – zostają tylko te dwa ostatnie, co powoduje obniżenie łuku stopy, a nawet ustawienie względem siebie kości, więzadeł, ścięgien. Nienaturalnie wygina się też kręgosłup pogłębiając lordozę. Wybieramy więc modele o niezbyt wysokim obcasie i najlepiej o miękkiej podeszwie, pamiętając o szerokim nosku.

Z drugiej strony, szpilki wymuszają większe napięcie mięśni Kegla, a to może dawać lepsze orgazmy. Chodzenie na obcasach wiąże się również z ciągłym napięciem mięśni ud, co daje im „darmowy” trening.

Zdrowe noszenie szpilek to nie wyrzucanie ich z szafy, to wkładanie ich tylko od czasu do czasu – na wyjątkowe okazje. Kiedy zaś jesteśmy od nich uzależnione, lepiej, żebyśmy zamieniły je na czółenka, czyli zamknięte buty, bardzo podobne do szpilek, a jednak kilka centymetrów od nich niższe.

Adidasy – buty sportowe miejskie, czyli tak zwane „zwykłe” adidasy są najzdrowszym wyborem, ale nie mylmy ich ze specjalistycznymi butami biegowymi. Chodzenie i bieganie się między sobą różnią – podczas chodzenia kostki i kolana są obciążone równomiernie, podczas biegania – większy wysiłek spoczywa na kolanach. Buty do biegania mają większą amortyzację, która nie jest potrzebna w obuwiu do codziennego użytku. Dobierajmy więc te buty również w zależności, czy są na co dzień, czy do aktywności.

Tak więc drogie Panie moda noszenia obuwia sportowego jest na korzyść dla nas, dla naszych pięt, kolan i kręgosłupa. Jednak nie rezygnujmy ze szpilek całkowicie, nośmy je z głową, od czasu do czasu i dobrze je dobierając. Bo co, jak co ale być kobietą… być kobietą to nasza działka.

Powodzenia Kobietki!

Autor: Justyna Raubo – mgr. fizjoterapii , instruktor fitness

Źródło fot. Pixabay.

Share

Recommended Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *