To, co w życiu ważne

To, co w życiu ważne

Krzysztof Krawczyk śpiewał kiedyś bardzo piękne słowa:  „To, co w życiu ważne, czuje każdy z nas”. A ja dopowiadam sobie w głowie: czuje każdy, ale i tak zapomina o tym, co ważne…Dlaczego tak się dzieje?

Początek roku szkolnego! Dzieci idą do przedszkola i do szkoły. My, rodzice, pędzimy do pracy lub obowiązków domowych tak jak na przykład ja ( tak, tak, matka Polka trojga dzieci). Ostatnio, bywając na zebraniach w przedszkolu i szkole, zaobserwowałam pewne zjawisko. Jestem w przedszkolu. Mamy stoją przejęte rozmowami: o chusteczkach dla dzieci (które najlepsze, bo przecież, jak dziecko idzie do przedszkola, trzeba zaopatrzyć dzieci w wyprawkę); o tym, że pani X jest lepsza dla dzieci niż pani Y; ile to pieniędzy idzie na przedszkole; jakie jedzenie było dobre w poniedziałek, a jakie złe w środę; o tym, że dziecko ma katar itd., itp. W międzyczasie łapią swoje dziecko za rękę i rzucają moje ulubione pytanie: jak było w przedszkolu? Szybko ubierając pociechę, mówią to do koleżanki, to do dziecka, jak bardzo się spieszą, bo jeszcze zakupy, obiad na gazie zostawiony, umówiona wizyta u fryzjera, spotkanie zawodowe, a na szesnastą muszą zdążyć na ulubiony serial…

Uśmiecham się znów do siebie, bo przecież też się spieszę! W domu czekają na mnie głodne dzieci, w komputerze niedokończone artykuły, na biurku zeszyty córki do sprawdzenia, potem jeszcze zajęcia pozalekcyjne , a w międzyczasie zakupy, pranie, gotowanie i można jeszcze długo wyliczać… Ale do rzeczy. Stoję tak w tym przedszkolu wyglądając swojego przedszkolaka i myślę, jak wiele razy wszyscy popełniamy ten sam błąd. Zadajemy zawsze te same pytania: jak było? zjadłeś obiadzik? Jak dziecko chodzi do szkoły, to jeszcze dochodzą pytania: co dostałaś? czy dużo zadane?

Każdy z nas ma nawał obowiązków. Usprawiedliwiamy sami siebie. No, przecież mam co robić, muszę ogarnąć dom, dzieci, pracę. Ktoś powie, ale przecież pytam dziecko, rozmawiam z nim! Nie, kochani, to często nam się wydaje, że rozmawiamy. Z perspektywy dziecka wygląda to zupełnie inaczej. Ono nie chce odpowiadać nam na pytania jak na przesłuchaniu. Chce opowiadać o Krzysiu, który zrobił głupią minę, o zepsutych zabawkach, o turlaniu się po podłodze z Zuzią, o deszczu, który dziś pada za oknem i silnym wietrze, który prawie wyrwał drzewo.

Kiedyś przyszła do mnie pewna pani i mówi: „Moje dziecko nie chce mi nic opowiadać o przedszkolu, ja nie wiem, co tam się dzieje, jak mu jest. Pytam, czy fajne panie, czy dzieci grzeczne, ale on nic nie mówi”. Myślę sobie: nie mówi i raczej nie powie.

Pomyślcie, jak wy przychodzicie z pracy, to na pytanie męża/żony „jak było w pracy”, odpowiadacie ,, no, dobrze” albo ,,beznadziejnie”. Na byle jakie pytania odpowiadamy byle jak. Kochani, wszyscy chcemy być wysłuchani, rozumiani, czuć się ważni. Chcemy, żeby nasza druga połówka wiedziała, że tamta koleżanka z pracy jest patentowanym leniem, czy że tamten kolega zrobił takie świństwo, albo że coś nam się udało. I tak samo jest z dziećmi, są chwile, kiedy potrzebują całej naszej uwagi, kiedy chcą być w centrum naszego zainteresowania. Nie lekceważmy ich w takich momentach, bo w przyszłości ze swoimi sprawami pójdą do kogoś innego.

Podam przykład, jak brak czasu, uwagi i rozmowy pustoszy nasze życie, życie dorosłych. Koleżanka mówi do mnie o swoim mężu: ,,wiesz, on cały czas pracuje, ja go kocham, ale wiesz, ja już nie chcę go prosić o wspólne pobycie, mam dość jego pracy i tego, jaki to on jest ważny”. Co jej mąż mi odpowiada? W skrócie brzmi to tak: „Ja mam już dość. Wypruwam sobie żyły, żeby dzieci miały na basen, na angielski, na pianino, ale jej wciąż mało. Jeszcze muszę zarobić na wczasy nad morzem i na szeregówkę. Ja już jestem tym zmęczony”. Oboje mają rację i oboje są uwięzieni w pajęczynie, którą sami sobie utkali. Bo nie poświęcali sobie czasu, uwagi, nie rozmawiali! Wszystko było ważne, tylko nie wzajemne uczucia. Kiedyś mój mąż usłyszał od swego profesora na studiach z zarządzania: „Nie mówcie nigdy, że nie macie czasu. Macie dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu. Tylko od was zależy, na co go przeznaczycie. ”

Pewnie, że czas nie jest z gumy. Trzeba zawsze wybierać, na co przeznaczycie więcej, a na co mniej czasu. Polecam Wam jedną zasadę. Inwestujcie w to, co w życiu ważne, czyli w bliskich ludzi, a nie w rzeczy.

Autor: Urszula Jakuć

Urszula Jakuć – terapeuta, pedagog, nauczyciel. Wychowawca dzieci i młodzieży. Wykładała na Niepaństwowej Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. Ukończyła pedagogikę wczesnoszkolną, oligofrenopedagogikę i zarządzanie oświatą. Prywatnie mama trójki dzieci i żona wspaniałego męża. Fot. Archiwum własne Urszula Jakuć.

Share

Comments

  1. Gratuluję. Samo życie! Myślę podobnie. Ostatnio zwolniłam, ale 10 lat życia moich dzieci umknęło.

  2. Gratuluję! Samo życie. Myślę podobnie. Ostatnio zwolniłam, ale 10 lat życia moich dzieci umknęło. J. F.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *