„Muzyka to mój osobisty, dopasowany i nieodłączny pozytywny narkotyk, który buduje mnie i tworzy każdego dnia”- YUOS

"Muzyka to mój osobisty, dopasowany i nieodłączny pozytywny narkotyk, który buduje mnie i tworzy każdego dnia"- YUOS

Pochodzi z Podlasia, ale na co dzień mieszka i pracuje w Paryżu. Niedawno premierę w sieci miał jej utwór „Wdech”. O muzyce, snach i planach na przyszłość rozmawiamy z YUOS – Julianną Urszulą Olańską.

Obcasypodlasia.pl: Muzyka, śpiew jest dla Ciebie?

Julianna Urszula Olańska: Nie chcę by zabrzmiało to dziwnie, każdy pisze – muzyka to moje życie, to mój styl życia. Muzyka to mój osobisty, dopasowany i nieodłączny pozytywny narkotyk, który buduje mnie i tworzy każdego dnia. Bez niej, nie ma mnie, gdybym stała się niema, to tak jakbym przestała oddychać. Nie umiem określić dokładnie czym jest dla mnie. Ona/on(śpiew, muzyka) jest YUOS. Jest mną. To też ucieczka od rzeczywistości, która nie zawsze bywa łaskawa, a tak – maluję swój świat po swojemu.

Jak to wszystko się zaczęło?

Od zawsze kochałam śpiewać (tudzież wydzierać, mając trzy latka). Tak na poważnie myślę, że zaczęło się wtedy, gdy nie umiałam poradzić sobie ze swoimi myślami, akceptacją tego kim jestem i jaki bagaż doświadczeń ze sobą niosę. Najgorsze było to, że zauważyłam jak wpadam w błędną pętle – akceptowałam siebie tylko jak śpiewałam, wtedy odbicie w lustrze było mile widziane, kiedy milczałam – tu zaczynały się schody. W związku z tym w końcu, aby nauczyć się kochać całą siebie, zostałam pochłonięta przez dźwięki i muzykę.

Pochodzisz z Podlasia, ale obecnie mieszkasz w Paryżu, zawsze wydawało mi się, że to miasto stworzone dla artystów, twórców…

Oh! To była jedna z lepszych decyzji. Co prawda, mam ogromny sentyment do Podlasia, to moje ulubione miejsce w Polsce (i to nie dlatego, że to mój dom). To oaza spokoju i jest tu mnóstwo miejsca na odnalezienie się w „zielonej” aurze. Jednak, kiedy to podjęłam decyzję o wyjeździe, pomimo strachu przed nieznanym pojawiła się super ekscytacja. Nie mogę powiedzieć jeszcze, że tam kariera będzie „łatwiejszą”. Jak na razie odnoszę wrażenie, iż ludzie dużo bardziej otwarci są na wszelkie rodzaje muzyki jak i ogólnego artystycznego wyrazu.

Jaki rodzaj muzyki jest Ci najbliższy?

Nie ograniczam się. Najbliższy jest ten, który powoduje szybsze bicie serca i tzw. „motylki w brzuchu”. Zazwyczaj siedzę w alternatywnym popie, funky, soulu i r’n’b. To są też style, które mieszam w swojej nadchodzącej płycie.

Niedawno premierę na You Tube miał Twój premierowy kawałek „Wdech”. Opowiedz nam proszę o nim.

„Wdech”… Przez bardzo długi czas miałam taki sen. Kiedy przechodziłam obok jakiegoś lustra, nie widziałam podążającego za mną mojego odbicia. Ono pojawiało się z opóźnieniem, a na dodatek – to nie byłam ja. To była inna dziewczyna. Była zła, była zdeformowana, zniekształcona, niekochana, niechciana. Jej postawa budziła we mnie ogromny lęk. W końcu wychodziła z lustra i niczym jak ze sceny horroru, wchodziła w moje ciało pomimo mojego sprzeciwu i ucieczki. Budziłam się z krzykiem. Sen powracał, jak bumerang. Myślałam, że zwariuję. Aż w końcu, podczas któregoś razu powtórki snu, po ponownej pobudce z krzykiem uświadomiłam sobie coś. To jestem ja, ta część mnie, której nie akceptuje, która jest inna niż wszyscy ode mnie oczekują, niesforna i stanowcza. W tym śnie, tak długo próbowałam złączyć się sama ze sobą, za każdym razem było to niechciane i powodowało straszny ból. Kiedy tego wieczoru uświadomiłam sobie kim jest ta „nieznajoma”, odetchnęłam. Powiedziałam sobie po cichu: „chcę siebie kochać, już dość”. Odetchnęłam. Wzięłam swój pierwszy oddech jako JA, a nie jedna z moich połówek

Jakie masz plany na przyszłość?

Moje plany są dość rozmyte, bardzo dużo dzieje się teraz w moim życiu w sferze prywatnej i zdrowotnej, natomiast moim celem jest wydanie swojej płyty na przełomie roku 2018/2019. Trzymajcie kciuki, to będzie nie małe wyzwanie, szczególnie kiedy człowiek sam w siebie inwestuje. Ale w co innego inwestować, jak nie w marzenia?

Często wracasz na Podlasie?

W okresie wakacyjnym byłam dość często, teraz zabieram się za kończenie płyty oraz wracam do pracy w Paryżu, w związku z czym – będę pojawiała się rzadziej. To z czego się z pewnością będę cieszyć, że w Paryżu nie czeka mnie aż taka sroga zima niż jak w Białymstoku! Wrócę tu na pewno, kiedy zieleń znów zawita rozkwitem.

Dziękuję.

Autor fot. – Bartosz UFO Oksztul @UFOtheMan

Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *