W ramach akcji #WSPARCIENAOBCASACH zapraszamy do poznania Anny Ciszewskiej i PTW Studio.

W ramach akcji #WSPARCIENAOBCASACH zapraszamy do poznania Anny Ciszewskiej i PTW Studio.

W ramach akcji #WSPARCIENAOBCASACH zorganizowanej przez nasz portal, zapraszamy do poznania historii powstania i działalności PTW Studio. Rozmowa z założycielką Anną Ciszewską.

Obcasypodlasia.pl: Czym zajmowałaś się zanim powstało PTW Studio?

Anna Ciszewska: Zajmuje się projektowaniem wnętrz. Jest to moja pasja, ale i praca, którą realizuję od momentu ukończenia studiów. Na studiach miałam jakieś zajęcia dorywcze w różnych dziedzinach. Jednak nie były to stanowiska obejmowane przez dłuższy czas. Dopiero studencka praca, w jednym z salonów wyposażenia wnętrz, jako projektant łazienek, stanowiła kierunkowe doświadczenie zawodowe w moim życiorysie. Poznałam tam wielu klientów, z którymi kontakt mam do dziś, ponieważ zadowoleni inwestorzy, wracają z kolejnymi wyzwaniami.

Obcasypodlasia.pl: Z projektowaniem związane jest również Twoje obecne zajęcie i działalność PTW Studio.

Zacznę od rozwinięcia skrótu, PTW Studio, co to właściwie znaczy. PTW, czyli „projekt Twojego wnętrza”. Zajmuje się szeroko pojętym projektowaniem wnętrz, czyli pomagam „skroić na miarę” potrzeb klienta jego przestrzeń. Od nowego układu ścian, punktów sanitarnych, oświetleniowych, przez wybór materiałów, kolorów, projekt zabudów na wymiar i pomoc w zamówieniu wybranych elementów wyposażenia. Tak, by projekt dało się zrealizować w pełnym wymiarze. Są to projekty wnętrz prywatnych, komercyjnych, stoisk wystawienniczych oraz mebli.

Projektując wnętrza dążę do spełnienia oczekiwań i wizji klienta, nigdy nie robię niczego wbrew woli klienta, ale staram się pokazać i wyjaśnić, że jakieś rozwiązanie może być jednak lepsze, jeśli mam inne zdanie w danej sprawie. Zawsze zmierzam, do wyczerpania tematu, jeśli uważam, że coś można zrobić inaczej, bądź lepiej, by kreowana przez nas wspólnie przestrzeń była jak najbardziej komfortowa i ergonomiczna. Pomaga to w osiągnięciu satysfakcji ze swojej pracy jak i współpracy z Inwestorem.

Osoby niemające jeszcze do czynienia z tego rodzajem usług, mogą zastanawiać się, jak wygląda taka współpraca. Dlatego przedstawię w ogólnym skrócie zarys procesu projektowego krok po kroku.

Każdy klient, zainteresowany ofertą może umówić się ze mną na spotkanie informacyjne w biurze. Rozmowa wstępna, pomaga sprawdzić, czy jesteśmy w stanie nawiązać nić porozumienia, czy obu stronom odpowiada ewentualny sposób współpracy nad projektem. Jeśli się Państwo zdecydują, po podpisaniu umowy, wykonujemy analizę Państwa potrzeb i oczekiwań – jest to określenie zakresu oraz harmonogramu prac projektowych.

Przed rozpoczęciem projektowania wykonuję dokładny pomiar obiektu wraz ze zdjęciami stanu istniejącego. Inwentaryzacja jest podstawą do wykonania rysunków technicznych. W przypadku projektu zdalnego lub dopiero powstającej inwestycji, wygląda to trochę inaczej.

Kolejnym krokiem jest wykonanie układu funkcjonalnego, na przygotowanych rzutach ustalamy rozmieszczenie poszczególnych funkcji pomieszczeń, dokonujemy korekty. Na podstawie wybranego wariantu następuje rozwinięcie koncepcji. Rozmawiamy o materiałach i kolorystyce, przechodzimy też w tak zwany tryb wizualizacji. Są to przestrzenne ujęcia projektowanych przestrzeni, pomocne w wyobrażeniu sobie efektu końcowego. Dzięki nim łatwiej klientowi wyobrazić sobie, jak będzie wyglądało gotowe wnętrze. Po zatwierdzeniu wszystkich rozwiązań materiałowych, kolorystycznych oraz elementów wyposażenia wykonuję rysunki wykonawcze i spis elementów, stanowiące wytyczne dla fachowców realizujących projekt.

Zostaje już tylko omówienie i przekazanie dokumentacji projektowej. Jest to schematyczna droga współpracy w ośmiu krokach. Po więcej szczegółów zapraszam do kontaktu.

Dlaczego zainteresowałaś się właśnie tym zawodem?

Wybór zawodu, to często trudna decyzja, dlatego to dość długa historia. Znam wiele osób, które zmieniają kierunki studiów po kilka razy w nadziei, że odnajdą swoje powołanie. Jako dziecko, miałam wiele pomysłów na siebie. Dzieci często chcą zostać policjantem, strażakiem, piratem- jak mój syn, ja natomiast, przez kilka lat powtarzałam, że zostanę elektrykiem. Jednak rzeczywistość szybko zmodyfikowała plany i decyzje. Moja przyszłość dorastała razem ze mną. Pewna byłam jednego, żeby praca sprawiała przyjemność, trzeba zajmować się czymś, co się lubi. A ja lubię ludzi i chcę pracować z ludźmi. Początkowo miałam szalony pomysł pójścia w kierunku pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, bardzo lubię dzieci, ale doszłam do wniosku, że chyba bym się tam nie odnalazła. Z czasem bliżej było mi do studiów na kierunku psychologii. Myślałam nawet, że to już postanowione i tak już zostanie. Jednak w liceum zamiłowanie do rysowania, kreślenia, a także do ciągłych zmian w swoim otoczeniu zaprowadziło mnie do kreowania przestrzeni. Szukałam czegoś, co połączy chociaż część tych dróg w jedną i można powiedzieć, że tak się stało. Dowiedziałam się, że jest na Politechnice Białostockiej kierunek architektura wnętrz i postanowiłam przygotować się i podejść do egzaminów. Tak zaczęło się moje przygotowanie do drogi zawodowej. Osoby pracujące w tym zawodzie, to często również taki psycholog. Klienta trzeba wysłuchać, porozumieć się z nim i wypracować projekt, by realizacja była satysfakcjonująca i stanowiła podsumowanie udanej współpracy. Tak już luźno nawiązując do odpowiedzi na pytanie dodam, że nieodzownym elementem projektu jest też projekt punktów elektrycznych i oświetleniowych, więc i branżę elektryczną udało mi się przemycić w tle. Dzisiaj nie wyobrażam sobie pracy w innym zawodzie. Uwielbiam to, co robię i sprawia mi to wiele radości.

Jesteś mamą. Jak radzisz sobie z połączeniem pracy z obowiązkami domowym?

Praca w tym zawodzie daje dużo satysfakcji, ale jest jednocześnie wyzwaniem. Rozpoczynając współpracę z klientem, trzeba umiejętnie wsłuchać się w jego potrzeby, poznać oczekiwania i uzbroić się w cierpliwość. To ostatnie może brzmi dziwnie, ale nie zawsze jest tak, że warunki uda nam się spełnić od razu. Kontakt z klientem i atmosfera w jakiej pracujemy jest bardzo ważna. Każda współpraca wymaga indywidualnego podejścia i zaangażowania. Inwestorzy bywają różni, czasem chcą przeprowadzić szybki, nieangażujący remont, innym razem urządzają swoje pierwsze mieszkanie i „raczkują” w poznawaniu potrzeb swojej przestrzeni, a jeszcze inni dokładnie wiedzą, czego potrzebują, co lubią i co się im sprawdza. Jest jednak jeden wspólny czynnik, który łączy wszystkie typy klientów, lubią czuć się „zaopiekowani”. Podejmując współpracę z architektem liczą na fachową pomoc i odciążenie w wielu sprawach związanych z realizacją wnętrza, chcą zaoszczędzić czas, jaki sami musieli by poświęcić na zajęcie się tematem. To często wymaga poświęcenia własnego czasu. Nie jest to typowa praca w określonych godzinach, po których upłynięciu wychodzisz z biura i wracasz następnego dnia rano. O projekcie myśli się cały czas. Najpierw szukasz inspiracji, potem o konkretnych rozwiązaniach. W dodatku klienci często mają czas na rozmowy lub spotkania po południu lub weekendy, wtedy kiedy jestem już w domu ze swoją rodziną. Rozumiem to, dlatego staram się dopasować lub wypracować kompromis w trudniejszych sytuacjach. Uwielbiam ten moment, kiedy kończę projekt i widzę, że realizacja daje innym poczucie komfortu i radość. To dla mnie największe spełnienie zawodowe i mała nagroda za „naginanie czasoprzestrzeni”.

Prywatnie, jestem nieidealną mamą, dwóch jeszcze dość małych chłopców, którzy nie zawsze są w stanie zrozumieć, że mama musi teraz porozmawiać przez telefon lub wyjść na spotkanie. Najtrudniej jest, kiedy danego dnia powinnam być z dzieckiem, w domu na pełen etat, a nie zawsze mogę pozwolić sobie na wyciszenie telefonu i okazuje się, że nagle trzeba „ugasić jakiś pożar” na budowie. Wtedy wiem, że powinnam poświęcić czas dziecku, ale wiem też, że z powodu naszego „domowego kataru”, nikt nie zatrzyma prac wykończeniowych i nie poczeka na konsultację. Czasami trzeba coś dokończyć w nocy, kiedy dzieci pójdą już spać. Tak, jak na przykład teraz. Jest już mocno po północy, a ja próbuję zdążyć na czas. Najtrudniejsze jest zachowanie równowagi, która nie zawsze jest całkowicie zależna ode mnie. Z jednej strony nie wiem, czy to dobrze, że się do tego przyznaję, z drugiej, może jakaś kobieta, poczuje się lepiej, jeśli się przyznam, że nie zawsze wyrabiam się w kwestii organizacji pracy i obowiązków domowych. Zdarza się, że w natłoku służbowych zajęć w ciągu dnia nie wyrobię się na czas na przykład z obiadem, czy praniem, ale już teraz wiem, że dwie różne skarpetki na stopach przedszkolaka, mogą być całkiem zabawne i czasem można gdzieś odpuścić. Na szczęście mam w domu trzech wspaniałych mężczyzn, którzy w razie czego, są w stanie poradzić sobie nie tylko z takimi domowymi zadaniami, ale zadbają również o mnie.

Skąd czerpiesz inspiracje do projektów?

Inspiracją może być wszystko. Bacznie obserwuję otaczający mnie świat i ludzi, gdziekolwiek bym nie była, zawsze zaobserwuję jakieś ciekawe zjawisko, kolor, fakturę, padanie światła. Literatura, czasopisma, sztuka, technologia. Cokolwiek by to nie było, najważniejsze by to zapamiętać. W zależności od źródła, można zrobić zdjęcie, naszkicować lub po prostu zapisać jakąś myśl w notatniku. Ważne, aby fizycznie powstała notatka, bo nawet jeśli nie jest to nic, co dopasuje się do obecnie prowadzonego projektu, może rozpocząć proces myślowy w przypadku kolejnego wyzwania. A wtedy zazwyczaj ciężko jest sobie szybko przypomnieć, gdzie widzieliśmy konkretną rzecz lub jak to wyglądało. Popularne są strony takie jak np. pinterest, na której możemy przeglądać zdjęcia innych użytkowników i „przypinać” je do swojej tablicy inspiracji, często szukając czegoś, zapisuję też inne ciekawiące mnie rzeczy. Potem rozpoczynając inne wyzwanie, jest jak znalazł.

Absolutną kopalnią inspiracji są targi, zarówno te wnętrzarskie, jak i każde inne, które pokazują nowości i trendy. Można tam zaczerpnąć nie tylko z wystawianych produktów, również z aranżacji stoisk oraz odwiedzających. Po takich wyprawach wracam często zmęczona fizycznie, ale naładowana wewnętrznie ogromną chęcią do pracy i nowymi pomysłami.

Co stanowiło dla Ciebie największy problem w stworzeniu marki, a co było wsparciem?

Założenie działalności to pierwszy, mały krok, potem trzeba wykonać następne. Biorąc pod uwagę czas, w jakim rejestrowałam działalność, dość szybko po studiach, największym progiem do przeskoczenia było zaplecze finansowe. Środki, którymi dysponowałam były za małe, by kupić chociażby niezbędne oprogramowanie do projektowania. Miałam plan i ogromne wsparcie w rodzinie, dlatego szukałam rozwiązania tej sytuacji. Skorzystałam ze szkolenia w urzędzie pracy dotyczącego zakładania działalności i wypełniania wniosków o dofinansowanie na rozpoczęcie. Nie było to proste, ponieważ byłam najmłodsza na sali i pozostali uczestnicy w dużej mierze, nie brali mnie zbyt serio. Ilość dotacji była ograniczona, więc czuć było napięcie w grupie i atmosferę rywalizacji. Jednak po wszystkim wypełniłam swój wniosek samodzielnie, spełniłam wymagane warunki i stało się, tak powstało PTW Studio.

Marka, to nie jest numer nip nadany w urzędzie, nie wystarczy wrzucić reklamy i czekać na klienta. Marka jest czymś, po co klient chce sięgać, mimo że obok jest mnóstwo konkurencyjnych firm świadczących podobne usługi. Decyduje się na daną usługę, bo uważa ją za unikalną. To może być jakość obsługi, kontakt cokolwiek na co pracujemy i w jaki sposób to robimy. Mimo funkcjonowania już dobrych kilku lat na rynku usługowym, uważam, że nadal swoja markę tworzę, cały czas pracuje nad  jakością oferowanych produktów, jak i nad usprawnieniem procesów. Korzystam z dostępnych kursów, szkoleń jak pracować i organizować się w pracy, by robić to lepiej. Tak, by klient był przekonany, że kupuje wyjątkową usługę, która dostarcza mu nie tylko korzyści, ale przyjemności i komfortu skrojonego na miarę. Współpracuję z zaufanymi wykonawcami, polecam  ich pracę i zaangażowanie, a oni polecają współpracę ze mną. Zadowoleni klienci wracają i przekazują kontakt do mnie kolejnym osobom. To jest największy dowód na to, że markę buduje się na zaufaniu. Najważniejsze to wierzyć w siebie i robić wszystko tak, jak potrafi się najlepiej. 

Gdzie znajdziemy Twoją markę?

Serdecznie zapraszam na projektową kawę do biura przy ul. Gen. Sikorskiego 6a lok. 25 w Białymstoku. Często poruszam się między budowami, a salonami z materiałami wykończeniowymi. Dlatego najkorzystniej jest, się wcześniej umówić na spotkanie, abym w pełni mogła, skupić się na Państwa potrzebach.

Można mnie również, śledzić w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, czy Instagram oraz na stronie internetowej.

Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum prywatne

Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *